U góry, od lewej: Dom Pomiędzy we Wrocławiu (zdjęcie: Stan Zajączkowski); Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie (zdjęcie: Maja Wirkus); na dole, od lewej: Szkoła Podstawowa nr 17 w Rudzie Śląskiej (zdjęcie: TKHolding – Architecture); Dom Turka w Augustowie (zdjęcie: Bartosz Makowski)
Konkurs na najlepszą architekturę na świecie. Muzeum, dom, szkoła i kamienica z Polski w finale
08 lipca 2025
tekst: a + e

Posłuchaj

Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie, jednorodzinny Dom Pomiędzy we Wrocławiu, szkoła podstawowa w Rudzie Śląskiej i muzeum Dom Turka w Augustowie to aż cztery budynki z Polski, które znalazły się w finale prestiżowego konkursu World Architecture Festival 2025. Polscy architekci mają naprawdę silnych konkurentów w walce o zwycięstwo, wśród których są tacy giganci, jak Foster + Partners, Bjarke Ingels Group i Snøhetta. Jurorzy laureatów wybiorą w listopadzie podczas gali w Miami.

Wspaniała wiadomość!”, „Jedziemy do Miami!”, „To dla nas wielki zaszczyt!” – tak polscy architekci zareagowali na wiadomość, że to ich projekty wybrano do finału jednego z najważniejszych na świecie konkursów dla architektów i projektantów wnętrz, World Architecture Festival 2025 (WAF).

W tym roku Polakom wyjątkowo się poszczęściło. Aż cztery projekty, które już wybudowano w naszym kraju, trafiły na tzw. krótką listę, a także jeden, który ma dopiero powstać oraz jeden, za którym stoi polski architekt (Michał Górski z Krakowa), ale miejsce to Berlin (biuro firmy sprzedającej herbatę Paper & Tea). Każdy z nich znalazł się wśród 460 projektów, które jurorzy wybrali spośród ponad 780 zgłoszeń z całego świata: od studia filmowego w Nowym Jorku i hotelu w lesie deszczowym w Singapurze po pawilony na Expo 2025. Posegregowano je na kategorie, w tym m.in. „Creative Re-Use”, „Housing”, „House & Villa”, „Education”, „Hotel & Leisure”, „Sport” i „Culture” oraz „Landscape”.

– Tegoroczna krótka lista jest tak dobra, jak nigdy dotąd! To zróżnicowana kolekcja, prezentująca 235 ukończonych budynków, 157 przyszłych projektów i 64 projekty wnętrz. Zaczynamy świętować doskonałość architektoniczną! – ogłosili wczoraj organizatorzy WAF 2025, wymieniając prace renomowanych firm, tj. Bjarke Ingels Group, Foster + Partners, Studio Gang, Renzo Piano, Snøhetta, Grimshaw, Nikken Sekkei i Perkins & Will, które rywalizują z mało znanymi pracowniami.

Wszyscy finaliści zaprezentują swoje projekty na żywo przed jury, w skład którego wchodzi 164 międzynarodowych sędziów. Poświęcone na to będą pierwsze dwa dni festiwalu, który w tym roku odbędzie się po raz pierwszy w USA – w Miami od 12 do 14 listopada. Ostatniego dnia wybrani zostaną laureaci swoich kategorii, a także w tej najważniejszej – World Building of the Year 2025.

Przeczytajcie o polskich projektach, a w galerii zobaczcie ich największych konkurentów ze świata.

Dom Pomiędzy we wrocławskiej dzielnicy Karłowice. Architekt: 3XA
Zdjęcia: Stan Zajączkowski
Dom Pomiędzy we wrocławskiej dzielnicy Karłowice
Zdjęcie: Stan Zajączkowski

DOM POMIĘDZY WE WROCŁAWIU

Karłowice od początku, gdy założono tę podwrocławską wieś w 1699 roku, miały być pięknym ogrodem. W 1928 roku włączono ją do Wrocławia, a po II wojnie na Karłowicach osiedlała się inteligencja: lekarze, profesorowie uniwersyteccy, architekci, politycy. To tutaj mieszkali pisarka Maria Dąbrowska, prezydent Wrocławia czy słynny pilot wojskowy. Dziś to wciąż prestiżowa dzielnica, gdzie jest dużo zieleni, a wzdłuż kameralnych uliczek zabytkowe wille.

To pośród tej zabudowy w grudniu ub.r. stanął minimalistyczny, nowoczesny dom, który wyróżnia się na tle pozostałych, ale zaskakująco dobrze wpisuje się w zabudowę. Dlatego architekt Maciej Kowaluk, ze studia 3XA z Wrocławia, nazwał go „Domem Pomiędzy”.

Trzykondygnacyjny budynek wyróżnia prosta, biała bryła, której skala i forma nawiązuje do sąsiedztwa. Dach jest skośny, jak w niemieckich mieszczańskich domach, a elewacja biała, jak w polskich modernistycznych willach. Duże przeszklenia i zielone tarasy nawiązują do idei życia blisko natury – myśli przewodniej XX-wiecznych miast-ogrodów.

Jak podkreśla autor, dom „nie miałby racji bytu gdziekolwiek indziej”, bo do dyspozycji była działka o wymagającym układzie: z wąskim frontem, sporą różnicą poziomów terenu i znacznymi ograniczeniami przestrzennymi. – Skarpa sprawiła, że wyjście do ogrodu obniżyliśmy względem wejścia do budynku, dzięki czemu część dzienna zyskała na wysokości i przestronności – Kowaluk opisuje przestrzeń, gdzie znajduje się salon i kuchnia. Ale rodzina ma do dyspozycji także pierwsze piętro (sypialnie i łazienki) i ostatnie, na którym jest  m.in. biuro, siłownia i pokój gościnny.

Dom Pomiędzy zakwalifikował się do kategorii „House and Villa (Urban)”, ale w finale znalazł się też inny projekt pracowni 3XA – Pawilon Przerzeczyn autorstwa Łukasza Reszki. Budowę pawilonu, który jest bramą do uzdrowiska Przerzeczyna Zdroju, rozpoczęto w 2024 roku, ale obiekt jeszcze nie został ukończony. Dlatego został nominowany do nagrody w kategorii „Future Projects: Experimental”.

Szkoła Podstawowa nr 17 w Rudzie Śląskiej. Architekt: TKHolding Truszczyński Kobierzewski

SZKOŁA PODSTAWOWA NR 17 W RUDZIE ŚLĄSKIEJ

Pracownia TKHolding – Truszczyński & Kobierzewski z Rudy Śląskiej jest głównie znana z projektowania basenów i aquaparków rozsianych po całej Polsce (jeden z nich, Fabryka Wody w Szczecinie, w ub.r. też trafił do finału World Architecture Festival). Tym razem architekci stworzyli coś u siebie – na trudnym pokopalnianym terenie.

Stary budynek szkoły podstawowej w Rudzie Śląskiej z czasów PRL nie nadawał się już do użytku. Przez dekady niszczyły go szkody górnicze. Dlatego władze miasta zdecydowały o budowie nowego obiektu, który spełni potrzeby współczesnej edukacji, ale będzie też dostosowany do ekstremalnie trudnych warunków górniczych. Dlatego Paweł Kobierzewski i Andrzej Truszczyński wymyślili modułowy kampus z dziedzińcami i atriami, co daje każdej klasie kontakt z zielenią i elastycznie dostosowuje się do pracującego gruntu.

– Już w trakcie projektu teren osiadł o 1 metr, a podczas budowy prowadzono eksploatację górniczą tuż pod naszym terenem. To wyzwanie było o tyle trudne, że gonił nas nieubłaganie czas – trzeba było zdążyć przed nowym rokiem szkolnym, aby dzieci miały gdzie się uczyć. Niestety stary budynek już się do tego nie nadawał i tuż po otwarciu nowej szkoły został wyburzony. Mimo presji czasu daliśmy radę! – cieszą się autorzy placówki, która stoi przy ul. Szkolnej w mieście rodzinnym jednego z nich. Jak zapewniają, realizacja to była inżynierska przygoda: – Tym bardziej jesteśmy dumni, że zostaliśmy docenieni. I że dzisiaj ten obiekt jest miejscem tętniącym życiem. To są momenty, w których będąc projektantem, czuje się, że to, co się robi – mimo trudów – ma naprawdę sens.

To już trzeci raz, gdy duet doceniono w WAF. Drugi raz za projekt z rodzinnego Śląska. – Udział w finale tak prestiżowego konkursu dowodzi, że architektura wyrastająca z lokalnych potrzeb i wyzwań potrafi rezonować na światowej scenie – deklarują Kobierzewski i Truszczyński, którzy walczą o zwycięstwo w kategorii „School” z trzynastoma innymi placówkami. – Trzymajcie za nas kciuki! – apelują.

Muzeum Sztuki Nowoczesnej. Architekt: Thomas Phifer and Partners
Zdjęcie: Filip Bramorski
Muzeum Sztuki Nowoczesnej
Zdjęcie: Nate Cook
Muzeum Sztuki Nowoczesnej
Zdjęcia: Nate Cook
Muzeum Sztuki Nowoczesnej
Zdjęcie: Nate Cook

MUZEUM SZTUKI NOWOCZESNEJ W WARSZAWIE

„Jakby ktoś wyciął monumentalny biały blok betonu wielkim nożem i postawił na środku placu” – pisał w ub.r. niemiecki dziennik „Die Tageszeitung” w artykule poświęconym nowej siedzibie Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie. Wyglądający jak rzeźba budynek, projektu amerykańskiego architekta Thomasa Phifera, od chwili otwarcia wzbudzał skrajne emocje: albo miłość, albo nienawiść.

Okazało się, że częściej jednak podziw. Budynek MSN, który jest pierwszą stałą siedzibą muzeum od czasu jego założenia w 2005 roku, zdobył już cztery ważne nagrody architektoniczne, a teraz walczy w finale World Architecture Festival. Trafił do kategorii „Culture”, gdzie za rywali ma 15 innych budowli, w tym muzeum robotów i sztucznej inteligencji w Seulu, muzeum historii wojskowości Wietnamu czy Fenix, muzeum migracji w Rotterdamie. Na ich tle wyróżnia się okazałością.

Na Placu Defilad, największym placu publicznym w Europie, nieopodal Pałacu Kultury i Nauki pochodzącego z czasów sowieckich, widzimy trzypiętrową bryłę muzeum z minimalistyczną podwieszaną fasadą z białego betonu architektonicznego barwionego w masie, która została wykonana ręcznie na miejscu – po raz pierwszy nie tylko w Polsce, ale też w Europie. A w środku przestrzeń składająca się z dwóch prostokątnych form zorganizowanych poziomo. To blisko 20 tys. m² powierzchni, z czego przestrzeń wystawiennicza liczy ok. 4,5 tys. m².

Monumentalne, podwójnie symetryczne schody w sercu muzeum są zalane naturalnym światłem, oferując przestrzeń do interakcji społecznych. – Chciałem, aby warszawskie światło otuliło dzieła sztuki – wyjaśniał Phifer, który wyrobił sobie markę dzięki architekturze muzeów, która jest chwalona za sposób operowania światłem i przestrzenią.

Jego projekt to tak naprawdę dwa budynki: teatru i muzeum. Ten pierwszy, niczym magiczne pudełko, będzie z wolna otwierał się na otoczenie, zarówno na plac, jak i na park – właśnie ruszyła budowa nowej siedziby TR Warszawa. Czarny gmach teatru ze stalową fasadą będzie komplementarny wobec białej bryły MSN. Ma być gotowy na przełomie 2029 i 2030 roku.

Dom Turka w Augustowie. Architekt: Tremend
Zdjęcia: Bartosz Makowski
Dom Turka w Augustowie
Zdjęcie: Bartosz Makowski
Dom Turka w Augustowie
Zdjęcie: Bartosz Makowski

DOM TURKA W AUGUSTOWIE

W kategorii „Culture” z siedzibą MSN walczyć będzie też inny projekt z Polski – Dom Turka w Augustowie, autorstwa warszawskiej pracowni Tremend. To dla sióstr architektek, Magdaleny Federowicz-Boule i Anny Federowicz, oraz ich wspólnika Jarosława Gwoździa, drugi rok z rzędu, gdy są w finale. W ub.r. Dworzec z Lublina ich autorstwa wygrał w kategorii „Transport” i był jedynym projektem z Polski nagrodzonym przez międzynarodowe jury WAF.

Tegoroczny finalista, w porównaniu z nowym gmachem dworca w Lublinie wraz z peronami dla podróżnych, wypada skromniej. To niewielka siedziba Domu Pamięci Obławy Augustowskiej – projekt Tremendu objął renowację zabytkowej kamienicy (zwanej „Domem Turka”) i jej przystosowanie do funkcji muzealnych.

Architekci z wyczuciem połączyli tu stare z nowym. Najpierw wyremontowali pochodzącą z ok. 1900 roku kamienicę, w której w latach międzywojennych mieściła się znana cukiernia, prowadzona przez Kamila Tiakosza, imigranta bośniackiego pochodzenia i muzułmanina, nazywanego potocznie Turkiem. W 1940 roku kamienica została zajęta przez NKWD, a po wojnie w podziemiach był areszt, gdzie brutalnie przesłuchiwano i torturowano więźniów. W lipcu 1945 roku uwięziono tu zatrzymanych w czasie Obławy Augustowskiej, największej zbrodni Rosjan na Polakach po II wojnie światowej. Setki, a może i tysiące, zaginionych nigdy nie wróciło do domu. Do dziś nie wiadomo, co się z nimi stało, ani gdzie są ich groby.

To dlatego narodził się pomysł, by umieścić tu Dom Pamięci Obławy Augustowskiej. Zabytek w 2021 kupił Instytut Pileckiego, z myślą, by zrobić w nim placówkę muzealną i edukacyjną, na co przeznaczył 58 mln zł. Trzeba było kamienicę przebudować i rozbudować. Wnętrza zaadaptowano na potrzeby wystaw, zachowując np. ślady dawnych cel czy detale architektoniczne. Jednocześnie obok powstała nowa część muzeum. Jej elewację tworzy rytmiczny układ szarych żyletek, które nadają trójwymiarowości bryle, a zarazem są odwołaniem do lasów z okolicy. Integralną częścią całości jest także Mur Pamięci Ofiar Obławy Augustowskiej autorstwa Tomasza Trzupka, na którym znajdują się nazwiska blisko 600 osób zamordowanych w 1945 roku.

– Staraliśmy się oddać hołd ofiarom i stworzyć przestrzeń refleksji – tłumaczy Magdalena Federowicz-Boule.﹡

 

Kopiowanie treści jest zabronione