Od kiedy pamiętam, w moim domu były albumy fotograficzne, które utkwiły mi w głowie, zanim pojawiły się zabawki. Jako dziecko, nie potrafiąc jeszcze czytać ani mówić, odbierałam je całą moją wrażliwością. Fotografie, obrazy, historia sztuki przenikały mnie bez słów. Zamiast bajek, przewracałam strony albumów znanych fotografów. Nie mogłam ich do końca zrozumieć, bo dziecięca psychika nie jest do tego zdolna, ale mogłam je poczuć. Kolory, specyficzny zapach papieru, ciężar albumów, monochromatyczne zdjęcia. Pamiętam, jakby to było wczoraj.
Z wiekiem, zabawki przyćmiły na jakiś czas uczucia do albumów, ale emocje, ciekawość, fascynacja tą formą pozostały ze mną na zawsze.
Dziś, będąc dorosłą osobą, chcę pokazać wam moje ulubione albumy. Te, które od lat mają wpływ na moją fotografię, które inspirują i zmuszają do myślenia za każdym razem, gdy je otwieram. Zagłębiając się w te zdjęcia, odkrywam nowe detale, nowe wnioski, nowe spojrzenia. Wracam wtedy do własnych prac i widzę je inaczej – światło, gest, historia, wszystko nabiera nowego znaczenia. Fotografie, choć zatrzymane w czasie, wciąż żyją. Inspirują. Prowokują do rozmowy. Zachęcają do patrzenia głębiej.
CARLIJN JACOBS „SLEEPING BEAUTY”, 2023
Carlijn Jacobs to współczesna fotografka i artystka wizualna. Jej prace są dla mnie wielką inspiracją, ponieważ balansują między modą a sztuką. Zainspirowała mnie do patrzenia na fotografię jak na podróż w nieznane w głąb surrealizmu i gestów. Cechuje się odwagą w tworzeniu i intensywnymi kolorami. Tworzy historie między snem a rzeczywistością. Łączy cechy dokumentu i surrealizmu. Jej kadry są jednocześnie intymne i niepokojące, pokazują szczerą wrażliwość artystki. Holenderka zabiera nas w podróż do krainy wyobraźni, gdzie jesteśmy zarówno uczestnikami, jak i obserwatorami snu. Światło, kolor, kompozycja –każdy element wydaje się tętniący życiem.
To album, do którego często wracam.
FFRANCESCA WOODMAN I JULIA CAMERON „POTRAITS TO DREAM IN”, 2024
To album, który szczególnie zapadł mi w pamięć, ponieważ nauczył mnie dostrzegać dialog między przeszłością a współczesnością w portretach. Spotkanie dwóch wizji portretu, dwóch kobiet w różnych epokach. Francesca Woodman (1958–1981), która balansuje pomiędzy melancholią, autoportretem i ciałem. Julia Margaret Cameron (1815–1879) XIX-wieczna pionierka portretu, której prace cechują się subtelną grą świateł, symbolicznym gestem oraz miękkością i ekspresją emocji. To symboliczny dialog dwóch kobiet między epokami.
„Portraits to Dream In” pokazuje, jak różne spojrzenia na portret prowadzą do podobnych wniosków, czyli fotografii jako przestrzeń do marzenia, introspekcji i transformacji. Obie artystki pokazują nam portret jako miejsce, w którym zwalnia czas, gdzie można zagłębić się w świat emocji i symboli. Kadry nie konkurują a rezonują ze sobą. Cameron inspiruje Woodman poetyką światła, Woodman odpowiada Cameron ruchem, intymnością, wrażliwością.
SALLY MANN „AT TWELVE, PORTRAITS OF YOUNG WOMEN”, 2024
Twórczość tej amerykańskiej fotografki balansuje między portretem, dokumentem a poetyką codzienności. Bada granice intymności, tożsamości i pamięci, posługując się czarno-białym medium i delikatnymi kontrastami. W tym albumie dokumentuje dojrzewanie dziewcząt, pokazując ich przejście z dzieciństwa w młodość. Uchyla intymne momenty, subtelne gesty i emocje, a także psychologiczną, fizyczną i emocjonalną zmianę w tym ulotnym okresie życia.
Podoba mi się to, jak jej zdjęcia zatrzymują czas i pozwalają patrzeć zarówno na jednostkę, jak i na uniwersalne doświadczenia dojrzewania. Mann pokazuje wrażliwość młodych dziewczyn, ale też ich siłę. Fotografie nie idealizują, nie oceniają, po prostu są.
MARTIN PARR „THE LAST RESORT”, 2008
To klasyk wśród albumów dokumentalnych, pokazujący życie kurortu w latach 80. XX wieku. Na plaży uchwycone postaci w mocnych kolorach tworzą portret codzienności. Detale jak opalone ciała, tatuaże, krzesła mówią o postaciach więcej niż słowa.
Imponuje mi lekkość przedstawienia życia tamtego czasu, groteskowość i humor, a przy tym autentyczność. Kadry wydają się przypadkowe, ale są starannie skomponowane, co świadczy o niesamowitym wyczuciu fotografa. Parr pokazuje spektrum emocji – od ekstazy po monotonię, od radości po frustrację. Kolory nadają narracji dramaturgii, wciągając w świat pełen ironii, humoru i autentyczności. Kolekcja kadrów, która uświadomiła mi, jak ważne są detale w opowieści fotograficznej.
MARIO SORRENTI „KATE”, 2018
Album, który otworzył mi oczy, gdy zaczynałam przygodę z fotografią mody. Te zdjęcia inspirują mnie do dziś – naturalność, emocje, miękkie światło, intymność i prawdziwość uchwyconych chwil. Dialog nie tylko między fotografem a modelką, ale dwojgiem ludzi. W kadrze widać obecność człowieka, nie ikony mody. Zmysłowość i wrażliwość mieszają się z monochromatycznymi kliszami i spontanicznością.
To album, który pozostaje żywy w mojej pamięci tak samo jak w dniu, kiedy go pierwszy raz zobaczyłam.
EUGENE RICHARDS „IN THIS BRIEF LIFE”, 2023
Eugene Richards to amerykański fotograf dokumentalny, znany z intymnych i poruszających emocjonalnie portretów. Nie boi się trudnych tematów: choroby, wojny, biedy czy uzależnień. Jego fotografie nie tylko dokumentują, ale też wchodzą w życie bohaterów, tworząc obrazy surowe i empatyczne.
Cenię jego pracę za bezpośredniość i autentyczność, a także za łączenie dokumentu z emocjonalnym tonem. Tematy albumu „In This Brief Life” obejmują życie w szpitalach, kruchość istnienia i ulotność chwil. Fotograf nie ocenia, nie dramatyzuje, tylko pozwala być świadkiem życia z całym jego dramatyzmem i pięknem.
TOM SANDBERG „PHOTOGRAPHS”, 2022
Tom Sandberg to nordycki fotograf, którego minimalizm i medytacyjna estetyka dają oddech w natłoku obrazów współczesnego świata. Jego monochromatyczne fotografie zmuszają do zatrzymania się, obserwacji i bycia tu i teraz.
Nie znajdziemy tu dramatycznych scen ani intensywnych emocji. Zamiast tego jest przestrzeń do kontemplacji, gdzie każdy detal ma znaczenie. Piękno tkwi w prostocie, ulotności chwili i możliwości odkrywania własnych reakcji, emocji. Album starzeje się pięknie – w prostocie i ulotności chwili kryje się jego siła, która kontrastuje z dzisiejszym natłokiem obrazów.
To wizualna podróż, która nauczyła mnie nie bać się ciszy i prostoty w obrazie, otwierając oczy na piękno minimalizmu i subtelności. ﹡
_____
Caroline Grzelak – warszawska fotografka i dyrektor artystyczna, której obrazy zacierają granice między rzeczywistością, pamięcią i emocjami. Z wykształcenia jest grafikiem (po Uniwersytecie Sztuk Pięknych im. Magdaleny Abakanowicz w Poznaniu), z pasji i zawodu fotografem mody. Na tle innych młodych tworców wyróżnia się charakterystycznym stylem, ktory sama opisuje jako „emocjonalny, niedostępny, zamrożony w czasie i przestrzeni”.
Publikuje w Polsce i na świecie, m.in. dla „L’Officiel”, „Schön!”, „Yung” i „Vogue”. Znana jest również z kampanii reklamowej projektantki mody Ani Kuczyńskiej i marki Mandel.
Kopiowanie treści jest zabronione