Jego zdjęcia w sposób wyjątkowy, niemal malarski interpretują plany filmowe i świat bohaterów. Najczęściej w bieli i czerni. Są jak zatrzymane w czasie obrazy. Filmy schodzą z ekranów, ale jego fotosy mają życie ponadczasowe. I tak od 10 już lat.
– Doskonale odnajduję się w produkcjach, które przenoszą widza w różne epoki. Fascynuje mnie fotograficzne eksplorowanie światów, które znamy jedynie z archiwalnych materiałów – Łukasz Bąk tak tłumaczy LIBERTYN.eu, że najbliższe są mu filmy niewspółczesne, jak choćby nominowana do Oscara „Zimna wojna” Pawła Pawlikowskiego, gdzie uczestniczył w niemal całym 60-dniowym okresie zdjęciowym obrazu, co bardzo pomagało w bliższym poznawaniu aktorów i kreowanego świata; mógł nieśpiesznie mu się przyglądać.
W przypadku „Dziewczyny z igłą” Magnusa von Horna było podobnie. Choć dni zdjęciowych było zaledwie 30, też miał okazję, by głębiej wejść w treść filmu luźno opartą na prawdziwej, znanej w Skandynawii historii Dagmar Overbye, Dunki, która założyła podziemną agencję adopcyjną w Kopenhadze po I wojnie światowej, aby pomagać biednym kobietom z niechcianą ciążą. Obraz był pokrewny też wizualnie – operator Michał Dymek nie krył, że praca Łukasza Żala przy „Zimnej wojnie” była dla niego jedną z inspiracji. A więc i tutaj kadry mają nieruchomą równowagę starych fotografii, czarno-białą estetykę, w wyrafinowany, ale nie przerysowany sposób, opisują świat, w którym nieustannie rozgrywa się walka dobra ze złem. Dodatkowe inspiracje to archiwa agencji fotoreporterskich i klasyczne kino – podobnie jak u Pawlikowskiego.
– Gęste, niepokojące i niezwykle duszne, monochromatyczne kadry Michała od razu trafiły w moje gusta estetyczne. Fotografia czarno-biała jest mi bardzo bliska. Lubię jej czystość i mam poczucie, że dużo mocniej niż kolory potrafi podkreślić emocje bohaterów – opowiada Bąk.
1.
Już pierwszego dnia na planie filmowym poczuł, że to „jego” grunt. – Wiedziałem, że będzie to praca trudna emocjonalnie, ze względu na dramatyczną historię bohaterek, ale jednocześnie niesamowicie inspirująca – mówi.
Miał wolną rękę, nikt go nie kontrolował, mógł się wślizgnąć w różne miejsca, uchwycić detale, scenografię (autorstwa Jagny Dobesz), kostiumy (Małgorzata Fudala), czy statystów, by ostatecznie móc się tym światem podzielić poprzez medium fotograficzne. Zależało mu na tym, żeby fotosy pozostawały w klimacie filmu, ale jednocześnie, żeby coś do niego dodawały.
– Jako fotosista nie byłem bezpośrednim twórcą tego świata, ale korzystałem z niego w pełni, aby jak najlepiej oddać jego klimat na fotografiach. Pracując u boku Michała (który był zarówno autorem zdjęć, jak i operatorem kamery), przyglądałem się scenom, fotografowałem z jego ustawień i dopasowywałem się do odpowiedniej optyki, by uchwycić mocne i wymowne emocjonalnie momenty aktorskie. To klasyczne fotosy bliskie ustawieniom kamery. Ale z drugiej strony, mając pewną niezależność i mobilność, szukałem też dodatkowych, ciekawych ujęć poza głównym planem: emocji i gry świateł poza kamerą – wspomina.
Ma na myśli wszelkie przestawki scen, próby kamerowe czy krótkie przerwy między ujęciami, gdy powstają tzw. werki. – W tych momentach aktorzy są wciąż w swoich rolach, a ja uwielbiam łapać tę jedną ulotną chwilę, kiedy wszystko nagle się układa, a zdjęcie ma szansę później zadziałać świetnie promocyjnie – deklaruje.
Uważnie obserwował pracę reżysera: – Cenię jego wnikliwość i spostrzegawczość. Interesują mnie jego relacje z aktorami, ponieważ ich obserwacja daje mi wgląd w to, na jakich emocjach będziemy pracować. Uważam, że w fotosie, podobnie jak w każdej innej fotografii, dobrze uchwycona emocja jest kluczowa do przedstawienia tworzonego świata.
Bąk najwyżej w swojej pracy stawia współpracę z twórcami, którzy wkładają w film kawałek siebie, podpisując się pod nim swoją unikalną energią. – Mam wrażenie, że takie zaangażowanie wpływa na całą ekipę filmową – scala ją, tworzy unikalny klimat i dodaje dodatkowej energii – dodaje.
2.
Powstały monochromatyczne zdjęcia, które opowiadają o świecie głównych bohaterek Dagmar i Karoline z początków XX wieku, ale i o tym, co jest pomiędzy scenami, o tym, czego nie zobaczymy na ekranie. Dlatego, choć to „był plan z tych na serio, duszny jak kadry filmu, z powagą i skupieniem” – jak mówi Bąk – udało się też uchwycić kilka zabawnych momentów z aktorkami i resztą ekipy. Ale przede wszystkim można na nich znaleźć charakterystyczną dla filmu mroczną jak smoła atmosferę świata ludzkiego okrucieństwa. To labirynt ciasnych, pozbawionych światła pomieszczeń i wąskich uliczek, poprzecinanych pęknięciami, cieniami i ziejącymi szczelinami, świat bezlitosnych podziałów społecznych i ekonomicznych.
– „Dziewczyna z igłą” to film o cierpieniu, ludzkiej samotności i beznadziejności w obliczu zawodzącego systemu. O złożonej moralności – bo czym ostatecznie w tej historii jest dobro, a czym zło? Czyje decyzje są słuszne – Dagmar czy Karoline? Dla mnie, fotosisty, kluczowe było uchwycenie właśnie tych momentów moralnego rozdarcia – zapewnia. – Atmosfera filmu, którą tworzą gęste, czarno-białe zdjęcia, idealnie oddaje duszność i beznadziejność sytuacji. To kino, które nie da nam gotowych odpowiedzi, ale prowokuje do dyskusji, zostając w głowie na długo po seansie.
Teraz można się o tym przekonać również dzięki fotosom z planu. 30 z nich trafiło na pierwszą wystawę zatytułowaną „Łukasz Bąk | Dziewczyna z igłą”, która odbywa się w Zgierzu. To tam m.in. nagrywano tę duńsko-polsko-szwedzką produkcję, obok Kopenhagi, Kłodzka, Bystrzycy Kłodzkiej i Łodzi – na ekranie miasta te są piękne i brzydkie zarazem, przywodzące na myśl filmową klasykę ekspresjonizmu niemieckiego.
Ekspozycja potrwa do 4 października w Zgierskiej Galerii Sztuki. A dla tych, którzy nie będą mogli tam być, LIBERTYN.eu wybrał 50 najlepszych zdjęć Łukasza Bąka z setek, które zrobił na planie. ﹡
Kopiowanie treści jest zabronione