Franca Sozzani ze swoim psem Lazlo, Mediolan 2016. Zdjęcie: Bruce Weber / Fondazione Sozzani
Franca Sozzani: „W życiu chodzi o to, by każdego dnia zaczynać od nowa”. Film o legendzie mody
25 lutego 2026
tekst: AMK

Posłuchaj

– Albo rozumiesz moc tego, co zrobiła, albo nie – mówi fotograf i filmowiec Francesco Carrozzini. Odnosi się do swojej matki, nieżyjącej już redaktor naczelnej włoskiej edycji „Vogue’a”. – Bycie naczelnym przypomina bycie reżyserem: praktycznie nic nie robisz, ale tak naprawdę robisz wszystko – dodaje. Franca Sozzani była legendą. Jako jedna z najpotężniejszych dziennikarek mody miała ogromny wpływ na całą branżę: łowiła talenty i kreowała je na gwiazdy, a magazyn, którym kierowała 28 lat, wykorzystywała nie do zachęcania do konsumpcji, ale do poruszania najważniejszych problemów współczesności. Hołd jej dokonaniom oddał nowy film „Paving the Way – Franca’s Legacy”, który wczoraj miał premierę w Mediolanie, przypominając, że minęła dekada, odkąd świat mody ją stracił.

Dziennikarek mody jest wiele. Magazynów mody za dużo. Ale Franca Sozzani była tylko jedna. I choć w tym roku mija 10 lat od jej śmierci (zmarła na raka w wieku 66 lat), nadal nikt nie zajął jej miejsca.

Miała wizerunek delikatnej i drobnej blondynki z długimi blond włosami i lazurowymi oczami, ale jak mało kto wywierała ogromny wpływ na całą branżę i zmuszała do dyskusji. Nie bała się kontrowersji. Prowadziła dialog za pomocą zdjęć, a prowokacyjnymi okładkami i sesjami, które publikowała we włoskim „Vogue’u”, sprzeciwiała się wielu trendom współczesnego świata. – Moda jest nie tylko o ubraniach. Jest o życiu – mawiała.

Na łamach magazynu, któremu szefowała rekordowe 28 lat (została naczelną włoskiej edycji w tym samym miesiącu 1988 roku, gdy w USA stery „Vogue’a” objęła Anna Wintour), pokazywała to, co uważała za ważne, a nie to, co przyniesie najwięcej pieniędzy. Była kreatywna i otwarta na nowe talenty, a nie na komercję i gwiazdy. Kochała piękno, a nie ostentację. Była całkowitym przeciwieństwem Wintour, która stawiała tylko na siebie, rywalizując o pozycję ze swoją włoską odpowiedniczką. Co ciekawe, dziś syn Sozzani, 44-letni Francesco Carrozzini, jest mężem córki Wintour.

To, co zrobiła Franca, dziś wydaje się niemal niemożliwe – z pisma w języku włoskim stworzyła najbardziej inspirującą biblię mody, którą czytał cały świat.

Najważniejsze okładki „Vogue Italia” w karierze Sozzani

„ZWOLNIĘ CIĘ!”

 

Ale najpierw zadała sobie pytanie: „Dlaczego ktoś miałby kupować włoskiego »Vogue’a?«. Przecież przeczytają i zrozumieją go tylko Włosi”. Doszła do wniosku, że ​​do komunikowania się z czytelnikami poza Italią potrzebny jest wymowny obraz, który będzie mówił więcej niż słowa. Zaczęła więc współpracę z najlepszymi fotografami z całego świata.

Miała umiejętność wyszukiwania nowych talentów, którym dawała wolność artystyczną i zawsze była gotowa bronić ich najśmielszych pomysłów. W ten sposób zdobyła ich niezachwianą lojalność i chęć do pracy z niewielkimi budżetami. Dość powiedzieć, że z młodym Amerykaninem Stevenem Meiselem, dziś legendą fotografii mody, zaczęła współpracę rok po objęciu stanowiska naczelnej i przez 27 kolejnych lat, regularnie co miesiąc, dawała na okładkę pisma zdjęcie jego autorstwa.

Otoczyła się gangiem mistrzów, jak m.in. Bruce Weber, Peter Lindbergh, Paolo Roversi, Herb Ritts, Ellen von Unwerth, Deborah Turbeville, Tim Walker czy Steven Klein. Efekt? Oni również uwierzyli, że „moda może być czymś więcej” i razem z Sozzani wykreowali „Vogue Italia” na jeden z najbardziej wpływowych magazynów, który inspirował, jak żaden inny.

Miała taką władzę, że zamiast promować konsumpcjonizm świata luksusu, ubrania i „Vogue’a” wykorzystała do opowiada kontrowersyjnych historii. Sprzeciwiała się obsesji perfekcyjnego piękna i kultowi sławy, a także krytykowała panującą w branży mody obsesję chudości, rasizm oraz strach przed starością. To ona jako pierwsza umieściła w „Vogue’u” modelki plus size, wyśmiała m.in. paranoję na punkcie chirurgii plastycznej i nieustanne podglądanie przez paparazzi gwiazd Hollywood. Wśród wielu kwestii społecznych i kulturowych, które poruszała w swoim magazynie, były m.in. problem przemocy domowej, narkomania i odwyk w zamkniętych ośrodkach, obsesja na punkcie mediów społecznościowych czy wyciek ropy koncernu BP w 2010, który był największą katastrofą ekologiczną w historii USA.

Dziś wiemy, że dokonała rzeczy przełomowych w świecie mody i fotografii, ale wówczas zarzucano jej wywoływanie skandali. – Czytając komentarze na Instagramie… ludzie postrzegają mnie jako apodyktyczną, zimną, niemiłą… Moja praca odzwierciedla to, kim jestem, moje społeczne zmagania o ochronę zgwałconych kobiet, równość osób czarnoskórych, moją pracę w Organizacji Narodów Zjednoczonych. Nie potrzebuję, żeby zmienili o mnie zdanie, ale robię to wszystko, bo mam przesłanie dla młodych ludzi – mówiła wówczas magazynowi „WWD”.

Groził jej nawet szef Condé Nast, wydawca „Vogue’a”, Jonathan Newhouse, który „uważał, że ​​posunęła się za daleko”. Powiedział: „Jeśli dalej będziesz tak postępować, to chyba będę musiał cię zwolnić”.

Fragment filmu „Paving the Way – Franca’s Legacy”
Wideo: Fondazione Sozzani

10. ROCZNICA ŚMIERCI

 

Czas pokazał, że to ona miała rację. – Wszystkie magazyny mogą mieć te same ubrania. Chodzimy na te same pokazy mody, z tymi samymi modelkami. Więc jeśli nie zmienisz punktu widzenia, będziesz po prostu kolejnym katalogiem. Nie potrzebujemy kolejnego katalogu z ciuchami – powtarzała, tłumacząc dlaczego jej pismo stara się być inne: skandalizujące i łobuzerskie.

Krytykowała blichtr i brak głębi w magazynach mody, które „po prostu prezentowały tylko to, co było na sprzedaż i to znacznie mniej pomysłowo niż ich reklamy”. Uważała, że gazeta, którą rządzi, to raczej deklaracja jej własnych, szerokich zainteresowań i przekonanie, że „Vogue Italia” stanowi cenną, choć niepisaną informację o stanie świata.

Podkreślała, że wszystkie modowe trendy na przestrzeni lat wynikały z sytuacji społecznej, ekonomicznej i politycznej. – Dlaczego więc nie mielibyśmy odzwierciedlać naszych czasów? Nazwa „Vogue” jest dobra, ale to za mało. Wnętrze trzeba wypełnić czymś współczesnym, żeby później móc powiedzieć: „OK, to były naprawdę lata 80., to cała prawda o latach 90.”. Jeśli tego nie zrobisz, to tak, jakbyś miał najpiękniejszy dom, ale wrzucił do niego śmieci – nie owijała w bawełnę.

Sozzani nigdy nie przestała być szczera: „tak, wystawny styl życia w modzie był absurdalny, pokazy nudne, i nie, moda nie była formą sztuki”.

Jako jedyna krytykowała modowy przemysł za oderwanie od rzeczywistości: – Nie chodzi o to, że moda sama w sobie jest śmieszna. To ludzie z branży sprawiają, że moda staje się śmieszna.

Nie szczędziła ostrych słów także ofiarom mody: – Nie lubię fashionistek. Noszą tylko markowe ubrania. Chcesz zostać fashionistką? Łatwizna! Wystarczy wydawać pieniądze.

Nie kryła, że nie ma szacunku dla modowych blogerów i influencerów: – Oni nie mają o modzie zielonego pojęcia. Dostają ubrania, zakładają je, robią sobie w nich zdjęcia, a potem po prostu znikają z pola widzenia. Kogo to obchodzi?

We współpracownikach szukała pasji i głębi: – Dla mnie wszystko jest w środku. To, jaki jesteś. Jeśli jesteś powierzchowny, pragniesz być jedynie częścią tego olśniewającego świata, który jest olśniewający tylko z pozoru. Nic wtedy nie znaczysz, bo zawsze będą w tej branży młodsi od ciebie, piękniejsi, bardziej utalentowani. Więc po prostu podążasz w złym kierunku i się gubisz.

Siostra Franci, Carla Sozzani jest jedną z bohaterek dokumentu „Paving the Way – Franca’s Legacy”
Zdjęcie: Fondazione Sozzani
… i Pierpaolo Piccoli, dyrektor kreatywny w domu mody Balenciaga
Zdjęcie: Fondazione Sozzani
… a także Maria Grazia Chiuri, była projektantka Diora, dziś Fendi
Zdjęcie: Fondazione Sozzani

Franca swoją pozycję wykorzystywała nie tylko do tego, by znaleźć nowy talent, ale do tego, by go potem cały czas wspierać. – Zrozumieliśmy, że była centralną postacią, jasną gwiazdą w konstelacji osób skupionych wokół świata mody, którym pomogła rozkręcić karierę – reżyser Francesco Zippel mówił wczoraj na premierze nowego dokumentu „Paving the Way – Franca’s Legacy”, który oddaje hołd ponad 40-letniej karierze w modzie byłej naczelnej włoskiego „Vogue’a”.

 

CIEPŁA I TROSKLIWA

 

Premiera dokumentu odbyła się we wtorkowy wieczór w Fondazione Sozzani w Mediolanie, instytucji kulturalnej kierowanej przez siostrę Franci, Carlę Sozzani i siostrzenicę Sarę Sozzani Maino. Okazją jest 10. rocznica jej śmierci.

Wśród gości byli bohaterowie filmu, którzy opowiadają w nim o zmarłej: od Pierpaolo Piccoli z Balenciagi i Marii Grazii Chiuri z Fendi po Giambattistę Valli, Silvię Venturini Fendi, Albertę Ferretti, Simone Rocha, Massimo Giorgettiego z MSGM i duet z Coperni. Podzielili się wieloma osobistymi i dotąd nieujawnionymi anegdotami. Wyłania się obraz, że była równie profesjonalna w pracy, co życzliwa poza nią: pomagała Donatelli Versace po odwyku, ustanowiła coroczną nagrodę dla młodych projektantów, współpracowała z ONZ jako ambasadorka dobrej woli w projektach zrównoważonego rozwoju. Alessandro Dell’Acqua z No.21 chwalił Sozzani za to, że zawsze troszczyła się równie mocno o uznanych, jak i o początkujących projektantów. Remo Ruffini z Moncler Group, wspominał pomoc, jaką mu dała, gdy w 2003 roku przejął markę.

Piccoli, któremu nadała przydomek „Nettuno” na cześć miasteczka pod Rzymem, w którym kiedyś mieszkał, wspominał lekcję, którą od niej dostał: – Powiedziała mi: „Nigdy nie pozwól, by krytyka i przeciwności losu cię zdołowały, w życiu chodzi o to, by każdego dnia zaczynać od nowa”.

– Jest wiele bardzo ludzkich anegdot. Franca właśnie taka była. Ludzie postrzegali ją jako osobę nieprzystępną, ale była bardzo ciepła, troskliwa i pełna współczucia – podsumowuje Sozzani Maino.

– Moim zdaniem portret, jaki wyłania się z dokumentu, to portret wyjątkowej osobowości, która z dużą dozą ironii i autoironii mówiła o swoich osiągnięciach zawodowych jako szefowej… Stało się tak, ponieważ pozycja, którą wypracowała sobie w branży, były napędzane osobistym rozwojem i jej zaangażowaniem w pozytywny wpływ na branżę – ocenia Zippel, który razem z Federiką Cellini wyreżyserował „Paving the Way – Franca’s Legacy”.

Po wczorajszej premierze 62-minutowy film będzie wyświetlany trzy razy dziennie w Fondazione Sozzani do piątku, obok dokumentu Carrozziniego „Franca: Chaos and Creation” sprzed ośmiu lat. Później obraz ma być pokazywany na całym świecie. ﹡

Kopiowanie treści jest zabronione