Matthieu Blazy w nowej kampanii Chanel nie tylko prezentuje najpiękniejsze stylizacje z pierwszej kolekcji dla francuskiego domu mody. Ujawnia również swoją wizję mody: radosną i opartą na współpracy. – Kręci się wokół miłości, wolności i ruchu – powiedział. – Wszystko powstało z myślą o zabawie, nakładaniu warstw i tworzeniu. O tworzeniu własnego języka.
I dodał: – To kontynuacja rozmowy z Coco Chanel, opartej na wspólnej estetyce męsko-kobiecej, z połączeniem androgynicznego krawiectwa i bogato zdobionych garniturów dziennych i wieczorowych.
Za obiektywem stoi fotograf Alec Soth, członek legendarnej agencji Magnum, bardziej przyzwyczajony do dokumentowania swoich podróży po Ameryce niż fotografowania supermodelek. Zasłynął z realizacji projektów będących swoistą „fotografią drogi”. Zaczął od rodzinnego Minneapolis, po czym przemierzył USA wzdłuż i wszerz, biorąc udział w spotkaniach wspólnot, festiwalach, potańcówkach i innych zgromadzeniach, by lepiej zrozumieć obecny stan amerykańskiego życia społecznego poza internetem. Ukazał pozornie banalne miejsca i ludzi, których „New York Times” ocenił jako „samotników i marzycieli“. Te przejmujące pejzaże i portrety samotności zebrał w dwóch głośnych albumach „Sleeping by the Mississippi” oraz „Broken Manual”.
Soth to nie jest fotograf mody i celebrytów. Jego zdjęcia są zawieszone w czasie, nie opowiadają historii, tylko je sugerują. U niego brak narracji, kadr funkcjonuje raczej jak poezja niż powieść, a autor dzieli się swoimi impresjami.
Wybór Amerykanina przez Blazy’ego na swoją pierwszą kampanię dla Chanel to wyraźny znak, że francuski projektant ma artystyczne ambicje i chce sięgać głębiej niż tylko sezonowe trendy. Wraz z kampanią wiosna-lato 2026 postanowił współczesne projekty przenieść w miejsce, w którym zatrzymał się czas. Do willi La Pausa.
Wybrał ją nieprzypadkowo. To nie jest zwykła rezydencja. To prawdziwy symbol. Dom mody Chanel willę zbudowaną przez Coco Chanel pod koniec lat 20. XX wieku na granicy Francji i Włoch, odkupił dziesięć lat temu i przywrócił jej dawną świetność. Renowacja zakończyła się zaledwie kilka miesięcy temu, o czym pisaliśmy jako jedyni w Polsce (polecamy lekturę i zdjęcia).
Blazy i Soth zabrali modelki na Lazurowe Wybrzeże, na wzgórza Roquebrune-Cap-Martin, by odtworzyć na zdjęciach najszczęśliwsze dni w życiu Coco. Awar Odhiang, Bhavitha Mandava, Loli Bahia, Aditsa Berzeniia i Marta Freccia pozują w różnych pomieszczeniach niedawno odrestaurowanej willi. Trinidad Castaño, Waleska Gorczevski, Noor Khan, Latahlia Hickling, Josephen Akuei, Xiuli Jiang i Cathy Simmons uzupełniają obsadę odtwarzają lekkość wakacyjnych chwil, które legendarna założycielka paryskiej marki spędzała w towarzystwie przyjaciół: Jeana Cocteau, Salvadora Dalí, Serge’a Lifara, Luchino Viscontiego, Colette, Christiana Bérarda, Paula Moranda, Pierre’a Reverdy’ego…
Fotograf oddaje beztroski nastrój tamtej epoki. Na zdjęciach modelki skaczą po schodach, wylegują się na łóżku Chanel w jej dawnej sypialni i pozują na drzewie oliwnym na dziedzińcu posiadłości. Są też zdjęcia nawiązujące do serii czarno-białych portretów przedstawiających Coco, w tym wspinającą się na drzewo w towarzystwie przyjaciół, m.in. właściciela galerii Pierre’a Colle i gwiazdy salonów Audrey Field, artysty François Hugo i księżnej Marii Ruspoli oraz ich synem.
Bo La Pausa była centrum awangardowej inteligencji. – Jedną z największych umiejętności Chanel było otaczanie się inteligentnymi ludźmi, aby lepiej zabłysnąć – ocenia Flavia Frigeri, kuratorka w londyńskiej National Portrait Gallery. – Czy Chanel była tak wyrachowana, trudno powiedzieć, ale pewne jest, że wybrała otaczanie się kreatywnymi postaciami.
Mademoiselle Chanel po raz pierwszy postawiła stopę w tym gaju oliwnym w 1926 roku na zaproszenie jego właścicieli, Alice i Charlesa Norrisa Williamsonów, brytyjskich powieściopisarzy z zamiłowaniem do Lazurowego Wybrzeża. Dwa lata później nabyła tę ziemię z widokiem na strome klify i turkusowe wody Morza Śródziemnego, aby zbudować „swoją letnią rezydencję, wakacyjny azyl położony w sąsiedztwie czołowych postaci londyńskiego towarzystwa i najmodniejszych gospodyń. Kilka kilometrów od La Pausa, jej stary przyjaciel Winston Churchill, pozbawiony władzy, zaczynał pisać historię swojej rodziny” – wyjaśniła Edmonde Charles-Roux w głośnej biografii „L’Irrégulière”.
Dom był dziełem romantycznej miłości. – Można powiedzieć, że stworzyła go dla księcia Westminsteru – mówi architekt Peter Marino, który nadzorował odbudowę, o wieloletnim kochanku Chanel. – Zbudowała dla niego piękny pokój z ceramiką, wyłożony dębową boazerią, a potem zrobiła sobie łóżko z błyszczącą gwiazdą na szczycie, a potem jeszcze łazienkę z lustrem. Kiedy związek się zakończył, Chanel przekazała jego sypialnię swojej, jak mówiła, „jedynej przyjaciółce”, Polce Misii Sert, która pomogła projektantce wejść do towarzystwa Francuskiej Riwiery, a także była mecenasem i muzą takich artystów, jak Bonnard, Toulouse-Lautrec, Vuillard i Renoir.
Projekt idealnej willi śródziemnomorskiej Coco powierzyła Robertowi Streitzowi, 27-letniemu architektowi, który otrzymał szczegółowy zestaw wytycznych: duch modernizmu i prostota domów palladiańskich; kamienne schody wzorowane na schodach mnichów z opactwa Aubazine (gdzie spędziła dzieciństwo w sierocińcu); pięć okien przebijających północną i południową fasadę (ukłon w stronę jej perfum nr 5, których sukces komercyjny przyczynił się do sfinansowania projektu). Streitz musiał również uporać się z 250 drzewami, ponieważ żadnego nie pozwoliła mu wyrwać; a zwłaszcza słynnego drzewa oliwnego w krużganku.
Wiedziała, czego chce. Jej instrukcje brzmiały, że willa musi mieć patynę wieku – dach pokrywało 20 tys. ręcznie robionych dachówek, które wyglądały na stare, a ciemnozielone okiennice, chroniące przed letnim upałem, zostały celowo podniszczone, aby widać było upływ czasu. Poprosiła też o łazienkę z lustrami, która miała nawiązywać do schodów w stylu art déco w jej paryskim salonie haute couture.
La Pausa to jedyna rezydencja, którą Gabrielle Chanel zbudowała według własnej wizji. Pod koniec 1929 roku objęła ją w posiadanie.
To niemal klasztorne schronienie przez lata, z pomocą przyjaciół, wzbogacała o hiszpańskie krzesła, kaktusy, książki i meble w stylu rokoko. Przez dziesięć lat, od Wielkanocy do Bożego Narodzenia, regularnie jeździła stylowym pociągiem z niebieskimi wagonami „Le Train Bleu”, który odjeżdżał o północy z Gare de Lyon w Paryżu i przyjeżdżał na dworzec w Monte Carlo następnego dnia o godzinie 19.
Spokojne dni w La Pausa zaczynały się od tego, że goście wstawali, kiedy tylko chcieli. Termos z kawą stał pod drzwiami ich sypialni. Poranki były ciche, ponieważ Chanel nigdy nie wychodziła ze swojej kwatery przed 13-tą i zazwyczaj była ostatnia. Anne de Courcy w swojej książce „Chanel’s Riviera” opisała typowy dzień w La Pausa: „Dzień tak naprawdę zaczynał się od lunchu – rozmowy i planowania. Strój był nieformalny, podobnie jak posiłki”. Coco podobno uwielbiała powtarzać: „Lunch może trwać cały dzień i noc”.
Popołudnia spędzano na świeżym powietrzu, bo Chanel zawsze to kochała. Była całkiem dobra w łowieniu ryb, a z Westminsterem jeździła konno bez siodła. Poświęcano czas spacerom, tenisowi lub drzemkom w hamakach zawieszonych między drzewami oliwnymi. Chanel nosiła dżersejowe spodnie i czerwone płócienne espadryle z grubą korkową podeszwą, idealne na wyboiste ścieżki, a następnie przebierała się w elastyczny garnitur do uprawiania sportu.
Gospodyni miała swoje prywatne apartamenty w jednym skrzydle, goście (i personel) w drugim. Wszyscy gromadzili się przy bufecie w jadalni – koncepcji tak niekonwencjonalnej jak na tamte czasy, że była opisywana w magazynach wnętrzarskich. Nocami życie towarzyskie przenosiło się do salonu, gdzie Misia Sert grała na pianinie, a reszta zwijała perski dywan, by tańczyć w improwizowanych kostiumach.
Nawet pod nieobecność właścicielki, niektórzy artyści korzystali ze spokoju tego miejsca, jak na przykład Dalí, który, nie mogąc wrócić do Cadaqués z powodu wojny domowej, osiedlił się tam z żoną Galą na cztery miesiące, aby stworzyć serię obrazów na wystawę w Nowym Jorku.
W 1935 roku, podczas wizyty u Chanel w La Pausa, jej kochanek, Paul Iribe, zmarł na zawał serca podczas gry w tenisa. Tragedia ta zapowiadała okres naznaczony stratą i wojną. Gabrielle Palasse-Labrunie, prawnuczka Chanel, tak wspomina lato 1938: „Mam w głowie utrwalony obraz Coco i jej przyjaciół, Pierre’a Reverdy’ego, Marii de Gramont, Salvadora Dalí i Gali, wszystkich zgromadzonych wokół radia, oszołomionych i sparaliżowanych, gdy słuchali głosu Hitlera”.
Po wojnie Chanel od czasu do czasu wracała do La Pausa, ale coraz rzadziej, aż ta magiczna przerwa dobiegła końca.
W 1953 roku, po śmierci księcia Westminsteru, sprzedała willę wraz z meblami, obrazami i książkami parze, która ją podziwiała: Emery’emu Revesowi, wydawcy Churchilla, i jego żonie Wendy. Przez kilka dekad małżeństwo pozostawiło budynek praktycznie nietknięty, dzięki czemu dom mody Chanel postanowił nabyć go w 2015 roku. Marka zainwestowała znaczną ilość czasu i środków, aby renowacja oddała ducha pierwotnej konstrukcji z lat 30. oraz promienną, sportową i radosną stronę Coco.
Ten rzadko pokazywany aspekt jej osobowości dziś nawiązuje do osobowości Matthieu Blazy’ego. Alec Soth starał się to oddać w ich pierwszej wspólnej kampanii. Tymczasem sama willa jest tematem 350-stronnej książki „La Pausa: The Ideal Mediterranean Villa of Gabrielle Chanel”. Oprawiona w luksusową niebieską tkaninę przenosi nas w głąb duszy La Pausa i pokazuje jej urok, który wciąż urzeka wielbicieli mody, sztuki i historii.
A projektant już myślami jest w Biarritz, miejscu, w którym młoda modystka Gabrielle znalazła schronienie podczas I wojny światowej i po raz pierwszy została krawcową, otwierając pracownię i butik. Tam 28 kwietnia Blazy zaprezentuje kolekcję Chanel cruise 2027. ﹡
Kopiowanie treści jest zabronione