Kiedy Robert Wun został nominowany do Andam Fashion Awards 2022, prestiżowej francuskiej nagrody dla wschodzących talentów mody, którą wcześniej zdobyli Martin Margiela i Christophe Lemaire, udał się do Paryża na ceremonię wyłącznie dla formalności. Był przekonany, że nie wygra. Stał na samym końcu sali, popijając drinka i ledwo zarejestrował, gdy jego nazwisko zostało wywołane jako laureata Prix Spécial, nagrody za zajęcie drugiego miejsca. Jego zespół potrzebował dwóch minut, aby znaleźć go w tłumie uczestników i wprowadzić na scenę.
To był czas przełomu dla projektanta urodzonego w Hongkongu, bo choć założył swoją markę w Londynie w 2014 roku, w dużej mierze działał na uboczu sceny modowej. Pierwszy raz spotkało go uznanie niemal dekadę po rozpoczęciu kariery, właśnie wtedy, gdy jurorzy na Andam Awards powiedzieli mu, jak długo musieli się zastanawiać, czy dać mu pierwsze, czy drugie miejsce. – Dopiero wtedy poczułem, że jestem wystarczająco dobry – mówi CNN.
Dziś jest sławnym na świecie krawcem, reprezentującym najwyższy poziom rzemiosła i po raz pierwszy wystawia swoje prace w Londynie. Obok ponad 60 cenionych projektantów, tj. Hussein Chalayan, Alexander McQueen, Vivienne Westwood, Maison Margiela, Rick Owens, Helmut Lang, Commes des Garçons, Issey Miyake, Paco Rabanne i innych. To 120 obiektów – głównie ubrań. Wszystkie są brudne, porozdzierane, poplamione, w strzępach, w rozkładzie… Wyróżniają się dżinsy JordanLuca z zaciekami moczu, suknia Johna Galliano, która, jak twierdził, była inspirowana bezdomnymi, sukienka Miguela Adrovera pokryta błotem znad Nilu czy suknia Madame Grès, do której artystka Alice Potts dodała własny pot. No i garnitur Wuna, który projektant… podpalił.
Celem pierwszej wystawy mody w Barbican od prawie dekady, którą można oglądać od wczoraj, nie jest prowokacja, ale zbadanie sposobów, w jakie współczesna moda wykorzystuje brud, pot i plamy, aby kwestionować ideały piękna, jednocześnie obnażając bardziej sterylną stronę mody – produkowaną masowo i sprzedawaną przez Internet – która jest nieporównywalnie brudniejsza, bo zanieczyszczająca planetę.
Wideo: CNN
SUKNIE ZA 750 TYSIĘCY ZŁOTYCH
W dniu spotkania z CNN pod koniec sierpnia, studio, w którym Robert Wun pracował przez ostatnie osiem lat, jest rozgrzane do czerwoności przez prasę termiczną, służącą do prasowania tkanin i wzorów, które z czasem staną się unikatowymi dziełami (zobaczcie wideo). Manekiny ubrane są w gotowe już kreacje, gotowe do transportu kurierem do Barbican, gdzie zostaną zaprezentowane na nowej wystawie zatytułowanej „Dirty Looks”, poświęconej współczesnym projektantom mody lubiącym rozkład, degradację i niedoskonałość. Niepozorna ceglana fasada studia – obecnie pokryta rusztowaniami – sprawia, że trudno uwierzyć, że powstają tu suknie kosztujące nawet 150 tys. funtów (około 750 tys. zł).
Nawet sam Wun twierdzi, że nie wyobrażał sobie takiej kariery. To Bruno Pavlovsky, prezes działu mody w Chanel, zasugerował, aby projekty Wuna, wykonywane z wielką dbałością o szczegóły, były prezentowane na Paris Haute Couture Week – jedynym na świecie pokazie luksusowej, ręcznie robionej mody – zamiast na pokazach prêt-à-porter. – To nie był mój pomysł, żeby zajmować się haute couture – wyznaje 34-letni Wun. – Nigdy nawet nie przeszło mi to przez myśl.
Haute couture było kiedyś zarówno kręgosłupem, jak i esencją branży mody, ale dziś zaledwie 16 projektantów produkuje te ekskluzywne, szyte na miarę i w większości ręcznie robione ubrania dla elitarnej klienteli, szacowanej na ok. 4 tysiące osób. Reszta branży skupiła się na prêt-à-porter, czyli modzie gotowej do noszenia. Ponieważ tak mało jest domów mody haute couture z prawdziwego zdarzenia, Fédération de la Haute Couture et de la Mode (FHCM) zaprasza również niewielką liczbę projektantów do zaprezentowania się gościnnie na tygodniach haute couture.
Żadna marka nie może nazwać swoich prac haute couture, jeśli nie zezwoli na to FHCM, francuski organ zarządzający branżą mody. Może się to udać dopiero po rekomendacji członka zarządu federacji. Wun miał szczęście. W kwietniu 2021 roku pokazem kolekcji jesienno-zimowej „Armour”, będącej hołdem dla jego babci, zachwycił się Pavlovsky, który potem był jurorem na Andam 2022, gdzie przyznano mu nagrodę. Oprócz prawie 100 tys. euro dostał też propozycję pokazu na Paris Haute Couture Week. W listopadzie projektant oficjalnie otrzymał zaproszenie, a w styczniu następnego roku już debiutował w Paryżu u boku tak znanych marek, jak Dior, Chanel i Fendi.
To był jednocześnie jego debiutu w świecie haute couture i pierwszy pokaz mody od 8 lat istnienia marki. Kolekcja na sezon wiosna-lato 2023 nosiła trafny tytuł „Fear”. Wykorzystał bowiem strach i niepokój, które odczuwał zbliżając się do tak przełomowego momentu w karierze, aby stworzyć projekty, które – jak miał nadzieję – będą postrzegane jako haute couture naszych czasów.
Zdjęcie: Robert Wun
Zdjęcie: Robert Wun
Zdjęcie: Robert Wun
Zdjęcie: Robert Wun
Zdjęcie: Robert Wun
Zdjęcie: Robert Wun
Zdjęcie: Robert Wun
Zdjęcie: Robert Wun
– Byłem przerażony. Nie wiedziałem, jak to wszystko się ułoży, gdzie znajdziemy PR, lokalizację, produkcję, obsadę modelek, wszystko – wspomina. – Pamiętam, że projektowałem, kierując się szczerymi, prostymi emocjami. Zamiast blokady twórczej, ciągła niepewność i strach przed zaprzepaszczeniem tej szansy stały się inspiracją do stworzenia ubrań. Wzięło się to z myślenia: co, jeśli wszystko pójdzie nie tak?
– Mam wrażenie, że poszedłem na bardzo długą drogę na skróty, tak to nazywam – śmieje się. – Przez te wszystkie lata nic się nie działo, a potem nagle zobaczyłem, jak marzenie się spełnia.
LADY GAGA, ADELE, BEYONCÉ, BJÖRK…
Pomimo tego, że mieszka, studiował i pracuje w Londynie od 15 lat, Wun nigdy nie pojawił się w oficjalnym harmonogramie tygodni mody w tym mieście, nie interesowały się nim modowe media. – Nie otrzymałem żadnego wsparcia ani poparcia ze strony tutejszych instytucji mody – oznajmia. – Wszyscy brytyjscy lub londyńscy projektanci, których zaproszono wywodzili się z pewnego rodzaju systemu, mieli parasol ochronny.
Po ukończeniu London College of Fashion na kierunku mody damskiej w 2012 roku jego dyplomowe projekty zostały dostrzeżone przez znany hongkoński sklep Joyce Boutique. Dwa lata później założył własną markę z pomocą anonimowego inwestora i początkowo pracował jako jednoosobowy zespół w swoim studiu we wschodnim Londynie. I choć jego rzeźbiarskie projekty przyciągnęły uwagę piosenkarek Solange, Cardi B i Céline Dion, w dużej mierze działał na uboczu sceny modowej. Ubiegał się o granty, programy pomocowe i pokazy wschodzących projektantów organizowane przez British Fashion Council (BFC) od 2014 do 2018 roku, ale uznano go za niekwalifikującego się, bo jego firma miała już trzy lata.
– Po prostu nigdy nie miałem wystarczająco dużo szczęścia, by otrzymać pieczęć akceptacji i zachęty do kontynuowania kariery. Ale byłem na tyle uparty, żeby robić swoje. I w zasadzie doszedłem do punktu, w którym przestałem szukać uznania – wyznaje.
Dopiero nagroda Andam i kolekcja „Armour” okazały się przełomem. Również finansowym. Poziom nowych zamówień był tak wysoki, że projektant nie wypuścił nowej kolekcji przez kolejne trzy sezony, skupiając się zamiast tego na powiększaniu zespołu (który obecnie liczy siedem osób na pełen etat). Jak zdradza, jego firma, która jest teraz rentowna, wygenerowała pół miliona funtów sprzedaży w 2022 roku i rok później przyniosła aż 1,5 miliona funtów.
Wun jest zdumiony, dlaczego ta konkretna kolekcja wzbudziła tak wielkie zainteresowanie. Nie ma żadnych drastycznych różnic estetycznych między „Armour” a jego poprzednimi projektami, żadnych oczywistych zmian w kierunku, które mogłyby uzasadniać tak odmienną reakcję branży. Wun sam wykonał lookbook kolekcji, używając iPhone’a 11 w kuchni, tworząc prowizoryczną scenografię z diod LED, tektury i kawałka czarnej tkaniny.
„Armour” i „Fear” zaowocowały również zainteresowaniem stylistów z Hollywood, a gwiazdy – m.in. Lady Gaga, Adele, Beyoncé, Björk, Tracee Ellis Ross, Noomi Rapace, Letitia Wright i Billy Porter – prezentowały stroje Wuna na czerwonym dywanie. Z propozycją zaprojektowania kostiumów przyszedł The Royal Ballet w Londynie, a jego suknia zagrała w filmie „Igrzyska śmierci: Kosogłos. Część 2”.
PLAMY, ZNISZCZENIA, ZŁAMANIA
Projekty Wuna są wyjątkowe i często określane jako „futurystyczne”. To efekt kreatywnej wizji, wolnej od wpływu sezonowych trendów. Ich autor inspiruje się organicznymi, naturalnymi i zwierzęcymi kształtami, które na nowo interpretuje za pomocą plis, fałd i falban, asymetrycznych cięć i warstwowego łączenia. Projekt z 2019 roku, nazwany „Fighting Fish Coat”, łączy warstwy mikroplisowanego, srebrnego materiału, które promieniują na zewnątrz, przywodząc na myśl duże, falujące płetwy ryb. Faliste brzegi i faliste cięcia zamieniają osobę noszącą zestaw kurtka-spodnie z kolekcji wiosna-lato 2020 w ubraną w denim modliszkę storczykową. W kolekcji jesień-zima 2025 suknia połączona z peleryną wygląda jak kołdra z jedwabiu z odciśniętymi dłońmi z kryształków, których czerwień przypomina krew skrzywdzonej kobiety.
To projekty, które zdecydowanie należą do świata haute couture, specjalnych zleceń i czerwonych dywanów, a nie prêt-à-porter, ale Wun zmienił swój model biznesowy na szycie na zamówienie dopiero w 2020 roku. Miał więcej zamówień od indywidualnych klientek niż od hurtowni na gotowe kolekcje mody, ale długo tego nie zauważał. – Bo próbowałem zmusić się do zostania projektantem, którym nie jestem, nadmiernie analizując, jaki jest obecny trend – mówił przed pierwszym pokazem haute couture w Paryżu magazynowi „Financial Times”.
Obecnie współpracuje z około 50 klientami, głównie ze Stanów Zjednoczonych i Bliskiego Wschodu, które płacą od 10 tys. do 200 tys. funtów za jego projekty na zamówienie. Studio może przetwarzać od 10 do 15 zamówień miesięcznie, a realizacja każdego z nich zajmuje od pięciu tygodni do trzech miesięcy, w zależności od stopnia skomplikowania. Obecnie marka Robert Wun jest w całości własnością projektanta i jego siostry, która pomogła mu ją odkupić, choć nie jest zaangażowana w jej codzienne funkcjonowanie.
Zdjęcie: Phil Clarke Hill / CNN
Zdjęcie: Phil Clarke Hill / CNN
Zdjęcie: CNN
– Haute couture nigdy nie było moim celem, bo myślałem, że to nieosiągalne. Ale moja metoda pracy zawsze opierała się na rzemiośle, tworzeniu każdego elementu osobno i ręcznie – mówi. Wsparcie, uznanie i zachęta, które otrzymał trzy lata temu, dodały mu pewności siebie i pozwoliły spojrzeć na swoją pracę z nowej perspektywy.
Chce podważyć ideę projektowania czegoś tak cennego, że pojawia się strach, co się z tym stanie. – A co, jeśli to, czego najbardziej się boimy – plamy, zniszczenia, złamania – jest inspiracją? Zamiast zamieniać kobietę w piękny kwiat – co jest dla mnie bardzo starą koncepcją – co, jeśli ona akceptuje strach i czerpie z niego siłę? Nie ma dla mnie nic piękniejszego – mówi.
W myśl tej idei stworzył np. białą jedwabną suknię z trenem, rękawiczkami do łokci i zasłaniającym twarz kapeluszem zachlapanymi czerwonym winem, a kieliszek do wina służył jako rekwizyt na wybiegu. W jego stylizacji „spalonej panny młodej” nieskazitelna suknia ślubna w kolorze kości słoniowej i welon zostały zamienione w ser szwajcarski z wypalonymi dziurami, które Wun stworzył za pomocą mieszanki kadzidełek, zapalniczek i papierosów (a także technik drukowania 3D w celu uzyskania sztucznych śladów przypalenia, aby upewnić się, że szwy się nie prują).
To technika, którą później zgłębiał, między innymi w żółtym plisowanym garniturze w stylu lat 70., który jest wystawiony w Barbican. Mimo, że projekty Wuna są dostępne tylko dla 1 procenta najbogatszych, ich przesłanie jest uniwersalne. Każdy, kto nosi ubrania – niezależnie od tego, czy kosztują dziesiątki tysięcy funtów, czy pięćdziesiąt – może utożsamić się ze strachem przed zniszczeniem i docenić zakwestionowane piękno, które stworzył projektant.
ABY OGIEŃ NIE ZGASŁ
Wystawienie jego prac na „Dirty Looks” obok idoli, takich jak Alexander McQueen, to „moment zamknięcia koła”, jak ocenia. To właśnie w Barbican w 2008 roku Wun, wówczas jeszcze student, po raz pierwszy zobaczył wystawę mody. Prezentowane były projekty duetu Viktor & Rolf – krawców, którzy, podobnie jak Wun, są laureatami Nagrody Andam. – Wciąż pamiętam tamtą wystawę, jak filmowo wyglądała. To wyjątkowe uczucie być w tym muzeum 17 lat później – nie kryje dumy.
Być może jakiś młody student mody teraz zobaczy projekty Wuna w Barbican i zacznie wyobrażać sobie swoją przyszłość w branży. Dla niego, nowicjusza, lata zwątpień i determinacji Wuna mogą przełożyć się na mądrość wyboru. Projektant radzi: – Nigdy nie pozwól sobie czuć, że musisz się dopasować. Zaoferuj coś wyjątkowego i bądź pełen pasji. Nigdy nie pozwól, aby ten ogień zgasł. ﹡
_____
Wystawa „Dirty Looks: Desire and Decay in Fashion” w Barbican w Londynie potrwa od 25 września 2025 do 25 stycznia 2026.