„Aaaa! Jestem w siódmym niebie” – pisze Grzegorz Kwiatkowski, który zanotował ze swoim zespołem Trupa Trupa kolejny sukces na świecie. Magazyn „Rolling Stone”, najważniejsze pismo muzyczne w USA, a może i na świecie, opublikowało właśnie zestawienie 100 najlepszych piosenek 2025 roku – a na liście znalazł się utwór Polaków.
Mowa o EP-ce „Mourners”, którą wyprodukował ceniony Nick Launay (odpowiedzialny za brzmienie większości płyt Nicka Cave’a). „Moje serce rośnie również dlatego, że to tytułowy utwór z naszego nowego albumu, wyprodukowanego przez Nicka. A moje serce rośnie jeszcze bardziej, ponieważ obok »Wasteland« z albumu »Headache« to mój ulubiony utwór Trupa Trupa” – dodał lider trójmiejskiej grupy.
„Mourners” (posłuchajcie) znalazł się na 76. miejscu, wyżej niż piosenki m.in. Miley Cyrus, Tylera, the Creatora, Marianne Faithfull czy Ghostface’a Killah, Raekwona i Method Mana – trzech kluczowych członków legendarnego Wu-Tang Clan. W rankingu magazynu są takie globalne hity jak „Abracadabra” Lady Gagi (1. miejsce), „Baile Inolvidable” Bad Bunny’ego czy „The Fate of Ophelia” Taylor Swiift. Nie zabrakło również Rosalíi i jej polskiego akcentu w utworze „Berghain”.
Trupa Trupa to jedyni Polacy w zestawieniu „Rolling Stone’a”. „Serwują kotłujący, psychodeliczny sen z pulsującą linią basu przywołującą na myśl Radiohead z lat 2000. Ten utwór wywołuje potęgujące się poczucie napięcia. Gdy słucha się go wystarczająco długo, zaczyna brzmieć jak krzyk przeciwko narastającemu szumowi prawicowej, autorytarnej polityki na całym świecie” – tak dziennikarz magazynu zrecenzował wyróżniony utwór.
Obecność na liście 100 najlepszych piosenek 2025 roku to ważna rzecz, ale nie pierwsza dla pochodzącego z Gdańska trio, grającego post-punk i rock alternatywny. Grzegorz Kwiatkowski, Tomek Pawluczuk i Wojtek Juchniewicz wcześniej byli chwaleni przez takie gwiazdy jak Iggy Pop czy Henry Rollins, z sukcesem koncertują w całej Europie, a niedawno odbyli też trasę koncertową po Ameryce.
„To kotwica, która wciąż pozwala utrzymać się na powierzchni w czasach, kiedy morze nijakości i totalnego badziewia coraz silniej zalewa mainstream” – tak o ich zagranicznych sukcesach napisał jeden z polskich krytyków muzycznych.
Według „The Guardian” twórczość zespołu to „połączenie nieoczywistych melodii i tekstów, które penetrują ciemne zakamarki ludzkiego istnienia”, natomiast „Pitchfork” uważa, że „Trupa Trupa wnosi poezję i subtelność do psychodelicznego rocka”.
Utwory Polaków od kilku lat pojawiają się regularnie w radiu BBC 6, gdzie można ich usłyszeć częściej niż w polskich stacjach. Konsekwencją tej obecności w brytyjskiej rozgłośni było zaproszenie na występy w BBC. Trupa Trupa jest bardziej doceniana zagranicą niż w naszym kraju. Kwiatkowski, który jest nie tylko wokalistą, ale poetą i wykładowcą na Oksfordzie i Yale, tak to tłumaczy w rozmowie z portalem Culture: – W Polsce nadal w wielu miejscach obowiązuje mentalność postsowiecka, w której każdy musi znać swoje miejsce w szeregu, żyć w ramach formatu. To ma również związek z tym, że jeśli twoja propozycja nie jest kopią zachodniego trendu i nurtu, albo nie jest ściśle zakorzeniona w polskim tu i teraz, to nie wiadomo, co z tym zrobić i jak to skonsumować. A u nas zawsze było krzywo i inaczej, nigdy nie miałem ochoty formatować siebie i swojej sztuki pod te postsowieckie wymogi strachu i mody.
Ale popularność Trupa Trupa w Polsce rośnie. Co sami przyznali w wywiadzie dla „Gazety Wyborczej”: – Można nas zobaczyć tutaj na większej liczbie festiwali, koncertów klubowych i – przede wszystkim – wydaliśmy polskie piosenki. One bardzo poprawiły odbiór naszej muzyki nad Wisłą.
Pomogło też uznanie Agnieszki Holland, która do swoich filmów wybrała ich kompozycje. Najpierw do „Zielonej granicy” jeden utwór, a teraz ich wkład w nowy film reżyserki „Franz Kafka” jest dużo bardziej znaczący – wiele kompozycji i linii melodycznych uzupełniło ścieżkę dźwiękową w produkcji walczącej o nominację do Oscara.
– Znamy się z Agnieszką od wielu lat. Od czasu mojej książki „Eine Kleine Todesmusik”. To był bodajże 2010 rok – piętnaście lat, niesamowite. Spodobała się jej ta literatura – zaczęliśmy korespondować, później spotykać się i w końcu przyjaźnić. Agnieszka była nie tylko fanką mojej literatury, ale też od samego początku naszego zespołu. Zna wszystkie płyty – tak lider Trupa Trupa mówił w wywiadzie dla portalu Zawsze Pomorze.
Muzycy uważają siebie w dużej mierze za twór polskiego romantyzmu – w swojej fascynacji odchodzeniem, zakochaniem w pięknie, w połączeniu śmierci, estetyki i melodii. Odnajdują się w śpiewaniu o przemijaniu, etyce, historii, moralności…
W tym dziwnym, coraz straszniejszym i coraz mniej obliczalnym czasie rządów Donalda Trumpa, Władimira Putina i dochodzenia do głosu skrajnej prawicy w Europie twórczość Trupa Trupa zaczyna bardzo silnie rezonować. Na koncerty w naszym kraju, ale i w wielu krajach Europy oraz w USA przychodzi coraz więcej osób. Wcześniej, jak zdradzają, takiej frekwencji nie było. – Dzisiejsze wielkie pomieszanie pojęć, strach i polaryzacja sprzyjają odbiorowi naszej mrocznej sztuki – tłumaczy Kwiatkowski.
Do bardzo mocno odbieranych koncertów – intensywnych, dzikich, wręcz transowych – dochodzi ostatnia EP-ka „Mourners”, której premiera odbyła się w Hollywood. Śpiewają tam: „Let the mourners come, let the mourners go” i wiele innych, raczej funeralnych fragmentów. – Ta płyta przypomina trochę klimat lat 80., ale tych mrocznych lat 80. Kojarzy mi się z Joy Division i charakterystyczną tanecznością tej muzyki. Połączenie posępności z zabawą tworzy niesamowitą dynamikę, daje jakiś rodzaj ciemnego życia – deklaruje lider zespołu.
Jest też dumny z tego, że przez ostatnie lata udało się im „stworzyć pewnego rodzaju rodzinę Trupa Trupa”: – Poza muzyką, recenzjami, festiwalami, miksem, masteringiem jest coś równie ważnego – spotkania, rozmowy. Platforma budowania dobrych relacji, których często brakuje w życiu.
To surowsze, głębsze brzmienie to także zasługa nowego producenta, Nicka Launaya. Przyjechał do nich z Hollywood Hills do studia we Wrzeszczu, a potem do studia w Osowie. – To była bardzo ciężka praca od rana do nocy, bardzo satysfakcjonująca. Swoją drogą niepotrzebnie paranoicznie baliśmy się, że Nick będzie chciał nam wszystko przemeblować. Zmiany, które zaproponował, okazały się wręcz drobne, ale absolutnie kluczowe i zmieniające te kompozycje pod kątem dynamiki i impetu – wspomina Kwiatkowski w Culture. – Jesteśmy wielkimi szczęściarzami. Nigdy nie marzyłem, że będziemy mogli współpracować z takim producentem.
Wciąż robią krok do przodu, nie oglądając się na żadne mody czy tendencje ideologiczne. Są wierni sobie. Cały czas w kontrze do „prawidłowo” funkcjonujących zespołów rockowych. 2025 to rok, w którym nagrali płytę, zagrali na ważnych festiwalach, odbyli świetną trasę po Stanach. Nigdy odbiór ich muzyki nie był tak mocny w Polsce. Kończą prace nad nową płytą długogrającą.
– Oczywiście nie jesteśmy żadnymi świętymi bohaterami, ale mamy swoją osobną niszową drogę – jesteśmy zapatrzeni w muzykę i relacje między nami. To nasza recepta na robienie muzyki i to jest też sukces. Natomiast w takie kategorie jak sukces światowy, to my nie wierzymy. Ale to też nie jest tak, że nas nie cieszy to, co się dzieje – podsumowuje lider Trupa Trupa. ﹡
_____
1. Lady Gaga „Abracadabra”
2. MJ Lenderman & This Is Lorelei „Dancing in the Club”
3. KPop Demon Hunters/Huntr/x „Golden”
4. Bad Bunny „Baile Inolvidable”
5. Kehlani „Folded”
6. Sabrina Carpenter „Manchild”
7. YoungBoy Never Broke Again „Shot Callin”
8. Taylor Swift „The Fate of Ophelia”
9. Kendrick Lamar & SZA „Luther”
10. Chappell Roan „The Subway”
Kopiowanie treści jest zabronione