Od lewej: Mati Granica, reżyser „flower_gan” i Jan Saczek, reżyser „Taty nie ma”. Zdjęcia: Lorenzo Bevilaqua / AMPAS
Studenckie Oscary rozdane. Polacy zdobyli złoto i brąz
07 października 2025
tekst: AMK

Posłuchaj

To drugi raz w półwiecznej historii Student Academy Awards 2025, czyli studenckiego Oscara, gdy na zwycięskiej liście w jednym roku znalazły się aż dwa filmy Polaków. Dziś w nocy Amerykańska Akademia Filmowa, która co roku przyznaje Oscary, nagrodziła młodych filmowców z całego świata, w tym Matiego Granicę i Jana Saczka. Ten drugi zdobył złotą statuetkę, za film fabularny „Taty nie ma”. – To wielka rzecz. Oglądaliśmy ceremonię i pękaliśmy z dumy, że mamy takiego wybitnego studenta – mówi LIBERTYN.eu dziekan katowickiej filmówki.

Taka nagroda elektryzuje wszystkich. Bo wielu młodym twórcom otworzyła drzwi do międzynarodowej kariery. Wśród wcześniejszych laureatów Student Academy Awards są dzisiejsi giganci Hollywood, m.in. Spike Lee, zdobywca dwóch Oscarów za „Czarne bractwo. BlacKkKlansman”; Robert Zemeckis (Oscar za „Forresta Gumpa”) czy John Lasseter, wiceprezes Pixara, prekursor animacji filmowej 3D, pięciokrotnie nominowany do Oscara i zdobywca tej statuetki za „Tin Toy”.

– Wróżymy mu wielką karierę – mówi LIBERTYN.eu o swoim studencie dziekan Szkoły Filmowej im. Krzysztofa Kieślowskiego w Katowicach,  dr hab. Krystyna Doktorowicz, krótko po ceremonii Student Academy Awards 2025. – Jest bardzo utalentowanym młodym człowiekiem. To niezwykła osobowość, skromny, dobrze wychowany i pracowity. Studencki Oscar na pewno nie przewróci mu w głowie – chwali Jana Saczka.

27-latek jest studentem drugiego roku drugiego stopnia kierunku reżyseria katowickiej filmówki, dla której zrobił film fabularny „Taty nie ma” (szkoła jest producentem). A dziś w nocy w Nowym Jorku odebrał za niego złotą statuetkę dla początkujących reżyserów, nagrody, którą Amerykańska Akademia Filmowa (AMPAS) przyznaje od 52 lat. Co roku jurorzy nagradzają w czterech kategoriach: filmy alternatywne/eksperymentalne, animowane, dokumentalne i fabularne. W tegorocznej edycji z ponad rekordowych 3 tysięcy zgłoszeń z 988 uczelni filmowych z całego świata Akademia nagrodziła 14.

O tym, że wśród nich jest dwóch Polaków było wiadomo już we wrześniu, o czym pisaliśmy, ale dopiero teraz ogłoszono kto w każdej z kategorii zdobył złoto, srebro i brąz. Saczek zdobył złotą statuetkę, a Mati Granica – brązową (za „flower_gan”).

Jan Saczek dziękuje na gali w Nowym Jorku za złotą statuetkę studenckich Oscarów
Zdjęcie: Lorenzo Bevilaqua / AMPAS

S I O S T R A

Saczek w tym roku kończy katowicką szkołę, w której zrobił sześć filmów krótkometrażowych pod okiem najlepszych polskich reżyserów, m.in. Bajona, Rosy, Langa, Pieprzycy, i wszystkie – jak zapewnia dziekan – są dobre. Zdobył za nie kilka nagród na polskich festiwalach. Ostatni, „Taty nie ma”, we wrześniu wyróżniono na festiwalu filmowym w Gdyni. A teraz złoto w Nowym Jorku.

– W ogóle mnie to nie dziwi – ocenia Doktorowicz. – Jako dziekan oglądam niemal wszystkie filmy naszych studentów, a ponieważ nie jestem reżyserem, patrzę na nie jako widz. Podczas seansu „Taty nie ma” nie mogłam oderwać wzroku od ekranu!

Ta studencka etiuda przez 27 minut opowiada o dwóch nieletnich braciach, którzy ukrywają przed światem, że ich ojciec cierpi na demencję czołowo-skroniową. Muszą się nim opiekować i zarządzać domem, aby pozostać razem. Saczek napisał scenariusz i zajął się reżyserią, zdjęcia odbyły się w Katowicach. Ale zanim sięgnął po kamerę, pomysł podsunęła mu… siostra. Z jednego jej zdania w kilka dni rozwinął całą historię. – „Taty nie ma” to historia rodzinna stworzona przez rodzinę. Nie byłbym tutaj bez mojej siostry, która zasugerowała mi pomysł, a ten przerodził się w opowieść o niekończącym się wsparciu rodzeństwa – reżyser mówił ze sceny, odbierając studenckiego Oscara. – Nie byłbym w stanie opowiedzieć historii o tym, jak ważne jest, żeby rodzina trzymała się razem bez względu na okoliczności, gdyby nie miłość, którą każdego dnia otrzymuję od swojej – dodał.

M A Ł E    A R C Y D Z I E Ł O

Pierwsi widzowie chwalą film za jego autentyczność, dobrą narrację i świetne role dziecięce. „Takich etiud powstało w naszym kraju pewnie z milion, ale to jedna z nielicznych, która nie stara się być szantażem emocjonalnym” – czytamy. Ktoś inny dodał: „Rollercoaster emocji, świetni bohaterowie, dobre elementy komediowe”. „Smutny i jednocześnie przerażający film o dojrzałości i bezsilności. Role dziecięce doskonałe. Małe arcydzieło” – napisał jeszcze ktoś.

Piotr Łukawski, Tomasz Pogoń i Konrad Kąkol w filmie „Taty nie ma”
Wideo: Szkoła Filmowa im. Krzysztofa Kieślowskiego

Zgadza się z tym dziekan katowickiej filmówki. – Jan subtelnie pokazuje złożoność całej sytuacji swoich bohaterów, stawiając m.in. pytania, jakim prawem los tak ich doświadcza. Ten film nie jest ckliwy, nie jest jednoznaczny. Studenci zazwyczaj robią filmy egzaltowane, przerysowane, a ten jest inny. Wiele w nim nie jest powiedziane wprost, a i tak wiemy o co chodzi – recenzuje Doktorowicz.

Podziwia też młodego reżysera za dojrzałość z jaką poprowadził młodych aktorów: Konrada Kąkola i Tomasza Pogonia, którzy grają braci (w roli ich ojca Piotr Łukawski). – To jest właśnie jedna z tych ważnych dla filmowca cech: Jan jest świetny w relacjach z innymi. To jest zawód, w którym trzeba umieć się dogadywać i tworzyć dobre zespoły współpracujących ze sobą ludzi. Młodzi, zdolni reżyserzy najczęściej myślą, że zdobyli świat i wszystko im wolno, a Janek jest delikatny i umie doceniać innych – tłumaczy w rozmowie z LIBERTYN.eu.

Nawet nie planował wysyłania swojego filmu do konkursu Student Academy Awards. Podpowiedział mu to kolega z roku i dopiero po jego sugestii wypełnił online formularz. Tym bardziej przeżył szok, gdy przyszła informacja, że dostał się do półfinału. Najpierw pomyślał, że to jakiś żart. A gdy później, podczas rozmowy na Zoomie, powiedziano mu, że zdobył nagrodę zaśmiał się, nie do końca dowierzając, że to dzieje się naprawdę.

– Wszystko, co pozwoli mu się rozwijać, zrobimy. Bo warto w niego dalej inwestować – uśmiecha się Doktorowicz, mając na myśli to, że „Taty nie ma” dał uczelni pierwszego studenckiego Oscara w historii. – Jan jest już artystą. Ma coś ważnego do powiedzenia poprzez sztukę, co jest wartościowe i będzie zapamiętane – oznajmia, dodając, że Saczek ma na koncie także pracę asystenta reżysera na planie „Ministranci” Piotra Domalewskiego, który zdobył główną nagrodę na tegorocznym festiwalu w Gdyni.

Oglądała razem z resztą kadry ceremonię wręczenia nagród. – To wielka rzecz. Oglądaliśmy i pękaliśmy z dumy, że mamy takiego wybitnego studenta. To także promocja dla szkoły – nie ukrywa.

Teraz czekają na powrót Saczka z USA, by razem świętować: – Jutro mamy inaugurację roku na reżyserii, więc robimy specjalny pokaz „Taty nie ma” dla całej szkoły. A jak wróci autor, szykujemy coś specjalnego, ale nie zdradzimy teraz, co to takiego.

Mati Granica na scenie nowojorskiego kina Odeon, gdzie odbyła się gala Student Academy Award 2025
Zdjęcie: Lorenzo Bevilaqua / AMPAS

O S C A R

Drugi laureat studenckiego Oscara, Mati Granica, odebrał brązową statuetkę za film „flower_gan”, który stworzył z 27.616 obrazów kwiatów wygenerowanych przez sztuczną inteligencję. Tegoroczny absolwent London College of Communication w ramach University of Arts w Londynie opowiedział w nim o paradoksie sztuki, która korzystając ze sztucznej inteligencji przyczynia się do degradacji środowiska naturalnego, choć sama za to atakuje AI. – Chciałem podkreślić dwuznaczną sytuację artystów: jak krytykować system, skoro sami, często nieintencjonalnie, jesteśmy jego częścią? – autor mówił we wrześniu LIBERTYN.eu, zdradzając jednocześnie, że coś, co miało być tylko eksperymentem, przerodziło się w artystyczny projekt.

Granica, który mieszka w Londynie, jest fotografem i dotychczas nawet nie myślał o karierze filmowca i nagrodach branży filmowej. – Jeszcze kilka miesięcy temu nie mogłem sobie wyobrażać, że się tutaj znajdę. Zrobienie tego filmu było dla mnie ogromnym wyzwaniem. Miałem wiele blokad mentalnych, zmagałem się z tym, żeby cokolwiek stworzyć. Dzięki wsparciu mojej rodziny i przyjaciół udało mi się w końcu przełamać – wyznał podczas dzisiejszej gali. I zapowiedział, że choć jako artysta wizualny bez planu wszedł do świata kina, to teraz nie zamierza z niego zrezygnować. Dzięki nagrodzie Akademii Filmowej.

I Granica, i Saczek mają jeszcze szansę na nominacje do Oscara. Tradycją jest, że co roku wszystkie docenione filmy ich twórcy mogą zgłosić do nominacji oscarowych w trzech kategoriach: krótkometrażowy film animowany, krótkometrażowy film aktorski lub krótkometrażowy film dokumentalny. W przeszłości zwycięzcy studenckich Oscarów otrzymali 69 nominacji do „pełnoprawnej” statuetki i zdobyli ich 15.

To drugi raz w historii Student Academy Awards, gdy na zwycięskiej liście znalazły się aż dwa filmy Polaków. W 2016 roku Klara Kochańska otrzymała brąz w kategorii międzynarodowy film fabularny, za „Lokatorki”. Dziś jest znaną reżyserką, docenioną m.in. za serial „Matki pingwinów”. Zaś Alicja Jasina wraz z filmem „Once (Upon) a Line” w tym samym roku wygrała złoto za najlepszą animację. Dziś tworzy filmy animowane, a także pracuje jako ilustratorka, m.in. przy komercyjnych projektach dla takich marek, jak Disney, Google, Airbnb, Lot.

Zdobywcy Studenckich Nagród Akademii Filmowej 2025
Zdjęcie: Lorenzo Bevilaqua / AMPAS

Kopiowanie treści jest zabronione