U góry: Bobby Doherty – Gucci; Robin Broadbent – Timer, 2021. Na dole: Jean-Michel Basquiat – Eyes and eggs, 1983; Bobby Doherty – Bug Egg, 2018
Symbol narodzin, erotyzmu, a nawet chciwości. Dla niektórych życiowa obsesja
30 marca 2024
tekst: a+e
Olbrzymie jajo, z którego wykluł się świat, wyłoniło się z chaosu. To źródło i początek wszystkiego, jeden z najstarszych i najpopularniejszych symboli. Wiele ludów pierwotnych wierzyło, że wszechświat był ogromnym jajem, uformowanym przez wszechmocnego Boga. Jajo to także najbardziej znaczący symbol Wielkanocy, choć jako metafora prapoczątku, jest dużo starsze niż chrześcijaństwo. Według artystów to jedna z najdoskonalszych form, a dla niektórych nawet życiowa obsesja. Zajrzyjcie do książki celebrującej nieskończone możliwości jajka.

Salvador Dalí, jeden z najsłynniejszych surrealistów, w wieku sześciu lat mówił, że chciałby zostać… kucharką. W dorosłym życiu dorobił się artystycznej obsesji na punkcie jajka. Twierdził zresztą, że sam jest geniuszem, który się z niego wykluł. Na jego obrazach jaja pojawiają się w rozmaitych odsłonach – całe i stłuczone, surowe i sadzone albo w formie pokruszonych skorupek. Nierzadko są dla niego znakiem stworzenia i symbolem erotycznym jednocześnie.

Ale nie tylko Dalí malował jajka. Album „The Gourmand’s Egg. A Collection of Stories & Recipes”, który Taschen wydał wraz z magazynem o jedzeniu i kulturze „The Gourmand”, gromadzi zdjęcia, przepisy i historie o jajkach, przyglądając się ich znaczeniu w sztuce, muzyce, filmie, modzie i nie tylko. Okazuje się, że świat od dawna fascynuje się jajkami. – Wizualnie ich forma jest wyjątkowa, a pod względem koncepcyjnym mają ogromne znaczenie – mówią autorzy tej inspirującej książki, David Lane i Marina Tweed.

Jaja – jeden z najtrwalszych symboli w starożytności, były używane przez Rzymian do odpędzania złych duchów, a Egipcjanie czcili ich kosmiczne moce. Później służyły jak wzór dla bezcennych artefaktów rosyjskiej szlachty – Jaja Fabergé, dzieła sztuki złotniczej z czasów carów Aleksandra III Romanowa i Mikołaja II, dziś sprzedawane za rekordową sumę 18,5 mln dolarów. Współczesna popkultura też je kocha, o czym świadczą zdjęcia ilustrujące zbiór opowiadań i przepisów w książce, w tym fotografów takich jak Irving Penn, Bobby Doherty i Robin Broadbent. Publikacja stara się umieścić ten uniwersalny symbol na należnym mu miejscu w historii.

Autor wideo „The Gourmand’s Egg”: David Lane

Gotowane, w koszulce, w formie jajecznicy, ubijane w koktajl, przekształcane w medium malarskie, rzucane w dom wroga. Najbardziej uderzającym paradoksem jest to, że jajko znajduje się w zawieszeniu pomiędzy skromnym składnikiem kuchni każdego domu a źródłem życia.

Szefowa kuchni i krytyk kulinarny od pięćdziesięciu lat, Amerykanka Ruth Reichl, ma na jego punkcie obsesję. Do dziś pamięta, jak po raz pierwszy rozbiła jajko. I zrobiło to na niej niezłe wrażenie. Miała siedem lat i próbowała przygotować swoje pierwsze danie – zabaglione, włoski deser z żółtka, cukru i słodkiego wina. Wymaga nie tylko rozbijania jajek, ale także oddzielania żółtek od białek. To był proces, który ją zafascynował. – Byłam zahipnotyzowana pięknem tych słonecznych, żółtych kul opadających z przejrzystej, gęstej bieli – wspomina w rozmowie z „Financial Times”. Jej oczarowanie pogłębiło się, gdy stojąc na krześle obok kuchenki, ubijała je nad gotującą się wodą i „przyglądała się z fascynacją, jak żółtka pienią się i kwitną, zamieniając się w pyszny puch”. Następnie w jej kulinarnym jajecznym menu pojawiły się bezy (co innego zrobić z tymi wszystkimi białkami?). Następnie sosy, omlety i suflety. Kiedy zajęła się innymi potrawami, dotarło do niej, jakie miała szczęście, że zaczęła od jajek. – Niewiele innych przepisów jest równie ekscytujących – zauważa. – W porównaniu z alchemią jajek wszystko inne jest raczej nudne.

To jej pochwała na temat jaj stanowi przedmowę do książki Taschena. Jeśli uważasz, że prawie 300 stron poświęconych tylko jednemu „bohaterowi” to przesada, pomyśl jeszcze raz. – W gotowaniu, jak prawie we wszystkim innym, wszystko zaczyna się od jajka – deklaruje Reichl w publikacji, która jest wciągającym i często zabawnym przeglądem ich bogatego znaczenia kulturowego i kulinarnego. Okazuje się, że w żargonie szefów kuchni przygotowujących krótkie zamówienia „rozbity” oznacza jajecznicę, a „zjazd” to skrót określający kanapkę z kurczakiem i jajkiem.

Jeden rozdział poświęcony jest znaczeniu jaj w gospodarstwie domowym słynnej pary Gertrudy Stein i Alice B. Toklas. Inny fragment przedstawia narodziny brytyjskiej telewizji śniadaniowej przez pryzmat gigantycznych żółtych jajek zainstalowanych na dachu studia TV-am w londyńskim Camden w 1983 roku. Jajka mogą być też formą protestu. Jest to akt pełen przemocy, który mimo wszystko wydaje się nieco komiczny. Kiedy Arnold Schwarzenegger w 2003 roku podczas swojej kampanii wyborczej na gubernatora Kalifornii dostał jajkiem, po mistrzowsku zażartował: „Ten facet jest mi teraz winien bekon”.

Ze świata kina otrzymujemy zarówno istotne odniesienia (Paul Newman zjadający 50 jajek na twardo w filmie „Nieugięty Luke”), jak i bardziej specyficzne (jajka wyskakujące z kartonu i smażące się na blacie w „Pogromcach duchów”). Przypomnimy sobie zatruty omlet w „Nić widmo” czy śniadanie, które kusi Timothée Chalameta w filmie „Tamte dni, tamte noce”. Książka omawia także przyznanie się Alfreda Hitchcocka w 1963 roku, że panicznie boi się jajek: „Czy widziałeś kiedyś coś bardziej odrażającego niż pękające żółtko i wylewający się żółty płyn?”. Twierdził, że boi się też własnych filmów, więc lepiej brać to, co mówi, z przymrużeniem oka.

Od lewej: Andy Warhol – Eggs, 1982; Piero della Francesca – Madonna z Dzieciątkiem w otoczeniu świętych, 1472-1474

Sztuka wręcz jajem stoi. Już w XV wieku było centralnym punktem obrazu – Włoch Piero della Francesca namalował strusie jajo, które wisi u góry jak żarówka nad grupą świętych i aniołów zgromadzonych wokół Madonny z Dzieciątkiem. Do dziś nie daje spokoju krytykom sztuki. Trwają dysputy – czy idealnie białe jajo to symbol niepokalanego poczęcia i narodzin Chrystusa czy zapowiedź jego śmierci i zmartwychwstania… Jest zaś pewność co do obrazu „Kraina lenistwa” Pietera Bruegla – jajo uciekające na kaczych nogach jest symbolem głupiej chciwości.

Do znanych miłośników jajecznej symboliki w malarstwie należy także Hieronim Bosch. W „Ogrodzie rozkoszy ziemskich” z ok. 1500 roku umieścił autoportret – potwora o ciele przypominającym nadtłuczoną skorupkę wspartą na dwóch spróchniałych pniach drzew. Wewnątrz dziwacznego jaja trwa zabawa grzeszników, a wokół szaleją demony i buchają ognie piekieł. To ów obraz rozkochał w tym motywie surrealistów, takich jak Leonor Fini, René Magritte czy Max Ernst.

Jaja znajdziemy też u Paula Cézanne’a, Andy’ego Warhola, Jean-Michela Basquiata, Fridy Kahlo, Davida Hockneya czy Ursa Fischera. Lista wielkich nazwisk jest naprawdę długa. Zdaniem autora „The Gourmand’s Egg. A Collection of Stories & Recipes”, nie bez powodu. – Jaja mają w sobie metaforę i mogą reprezentować każdą emocję. Można je rozpoznać w wielu stanach skupienia: całe, popękane, miękkie, smażone, gotowane na miękko i na twardo. Są silne i pewne siebie, ale także niezwykle wrażliwe. Reprezentują narodziny i nowy początek, ale także śmierć – wylicza w „El País”.

Dla rzeźbiarzy jajko to jedna z najdoskonalszych form. Constantin Brâncuși, który stworzył podstawy nowoczesnej rzeźby, wielokrotnie używał motywu jaja w twórczości, dążąc do uzyskania maksymalnej syntezy, uproszczenia i abstrakcyjności kształtu. Barbara Hepworth mawiała: „Jeśli kamykiem lub jajkiem można cieszyć się jedynie ze względu na jego kształt, jest to krok w kierunku prawdziwego docenienia rzeźby”. Forma jaj fascynuje także Jeffa Koonsa, kontynuatora idei pop-artu. Główną rzeźbą jego cyklu „Celebration” jest „Potrzaskane jajo” wykonane w kilku wersjach kolorystycznych i będące symbolem narodzin.

Najnowsza sztuka feministyczna w dalszym ciągu wykorzystuje symboliczną moc jajka. W 2018 roku na londyńskiej stacji metra Gloucester Road z okazji 100-lecia praw wyborczych kobiet w Wielkiej Brytanii zainstalowano obraz artystki Heather Phillipson „My Name is Lettie Eggsyrub”. Instalacja obejmowała ekrany pokazujące pękanie, ubijanie i rozprowadzanie jajek na kanapkach. Media rozpisywały się później, że wzbudziło to głód u niektórych osób dojeżdżających do pracy, co zaskoczyło autorkę, która jest weganką. – Nie chodziło mi o jedzenie, ale o to, że ​​jaja reprezentują płodność, siłę, narodziny i przyszłość, ale także drugą stronę medalu: nadprodukcję, konsumpcję, wyzysk i kruchość –  wyjaśniała.

Od lewej: Jajko Fabergé z 1930 roku; Harri Peccinotti – Edwina Preston, sesja dla „The Gourmand”, 2016

Być może najlepszym przykładem dowcipu, który przenika książkę Taschena, jest sposób, w jaki podejmuje ona odwieczne pytanie o kurę i jajko: co było pierwsze? Podobne pytania zadają sobie dowcipni miłośnicy mody, którzy pamiętają kultowy moment MET Gali, gdy Rihanna pojawiła się w sukni Guo Pei, którą internet wyśmiewał jako „couture omlet”. Jest też Björk, która na Oscary założyła suknię łabędź znoszącą jajko, projektu Marjana Pejoskiego. I zdaniem autorów publikacji, to bodaj najbardziej fundamentalny  moment w narracji o jajku w modzie.

A jeśli od rozmów o jajkach zachciało Ci się jeść, jest też rozdział z całą gamą przepisów z całego świata, które możesz wypróbować. To zarówno dania śniadaniowe i przekąski, jak i dania główne – od jajek po szkocku i hiszpańskiej tortilli po jajka po benedyktyńsku i szakszukę, czyli popularną potrawę kuchni śródziemnomorskiej. Jest też kefta mkaouara, czyli marokańskie klopsiki w sosie pomidorowym z jajkami czy etiopski doro wat (pikantny gulasz z kurczaka i jajek). No i desery! Île Flottante, czyli „pływające wyspy”, to klasyczny francuski deser często serwowany w restauracjach, u nas nieznany. Nazywany jest również Œufs à la neige, czyli „śnieżne jajka”. To o deser składający się z bezy pływającej w kremowym sosie waniliowym. Użyta beza jest pieczona w kąpieli wodnej.

Jest też coś z procentami, jak np. przepis na ajerkoniak Dzięki książce przypomnimy sobie również, że jajko jest kluczowym składnikiem leku na kaca, czyli ostrygi preriowej. Proponował ją brytyjski pisarz PG Wodehouse przepitemu bohaterowi swoich książek: Bertiemu Woosterowi. Jego wersja składa się z surowego jajka, sosu Worcestershire i czerwonej papryki. Kinomani zaś poznają Red Eye – miksturę leczniczej wódki spopularyzowanej przez początkującego barmana Toma Cruise’a w „Koktajlu”, hitu z lat 80.

Pijąc, jedząc i rozkoszując oczy tym subiektywnym przeglądem jaj w sztukach plastycznych i fotografii, LIBERTYN.eu życzy Państwu WESOŁYCH ŚWIĄT! I smacznych… jaj.﹡

Kopiowanie treści jest zabronione