„Znakomicie zbalansowana mieszanka horroru i komedii”. Ten serial podbił Emmy, a jego aktor zapisał się w historii
15 września 2026
tekst: AMK
Fragment serialu „Wdowia zatoka”. Wideo: AppleTV
„Znakomicie zbalansowana mieszanka horroru i komedii”. Ten serial podbił Emmy, a jego aktor zapisał się w historii
15 września 2026
tekst: AMK
„Znakomicie zbalansowana mieszanka horroru i komedii”. Ten serial podbił Emmy, a jego aktor zapisał się w historii

Posłuchaj

Żyjemy w czasach, gdy czasami trudno stwierdzić, czy śmiać się, czy krzyczeć. Nie dziwi zatem fakt, że „Wdowia zatoka” – serial, który w cudowny sposób zapewnia zarówno dawkę strachu, jak i śmiechu do rozpuku – jest najpopularniejszym serialem tego sezonu. Widzowie tak go pokochali, że nie tylko robią sobie tatuaże z jego bohaterami, ale i tłumnie odwiedzają miejsca, gdzie był kręcony. Dziś okazało się, że zachwycił też branżę – zgarnął 14 statuetek Emmy 2026, ustanawiając nowy rekord dla komedii. Co takiego w sobie ma, że stał się fenomenem?

Podczas emisji zachwycającego pierwszego sezonu serialu „Wdowia zatoka” („Widow’s Bay”) Hiro Murai, jego główny reżyser i producent wykonawczy, zaczął odbierać wiadomości od przypadkowych osób ze swojej przeszłości – znajomych ze szkoły filmowej, rodziców znajomych, aktorów, z którymi pracował, ciotki znajomego, kolegi z gimnazjum, z którym nie rozmawiał od 20 lat. Otrzymał tak wiele SMS-ów, że pod koniec sezonu uznał, że odezwał się do niego praktycznie każdy, kogo kiedykolwiek poznał.

Następnie pojawiły się nagrania fanów programu przebranych za Patricię – nieśmiałą i sympatyczną asystentkę burmistrza, która w czwartym odcinku serialu postanawia zorganizować imprezę, którą nazywa „Sunset Cocktails”, co przeradza się w nadprzyrodzony koszmar i niemal masową rytualną ofiarę.

Na koniec przyszedł czas na tatuaże – ludzie dumnie prezentowali wzory na ciele przedstawiające Sea Hag (wiedźmę morską, która atakuje mieszkańców wyspy), latarnię morską miasteczka, ekscentrycznego latarnika Garretta i tańczącą Patricię.

– Tatuaże, wow! Pomyślałem: „To duża inwestycja jak na pierwszy sezon serialu” – śmieje się 43-letni Murai w wywiadzie dla „Los Angeles Times”.

Po wyemitowaniu ostatniego odcinka w czerwcu okazało, że „Wdowia zatoka”, horror komediowy Apple TV o przeklętej (fikcyjnej) wyspie w Nowej Anglii i jej dobrze pomyślanym, choć całkowicie chybionym zamiarze burmistrza, by przekształcić ją w następną turystyczną atrakcję w stylu Martha’s Vineyard, wzbudził podobną pasję wśród dziennikarzy, krytyków oraz ludzi z filmowej i serialowej branży. A przede wszystkim osób głosujących na Emmy, którzy obsypali go 19 nominacjami, najwięcej spośród wszystkich nowych seriali w tym roku. A dziś okazało się, że historia Toma Loftisa, burmistrza Widow’s Bay, pobiła inne rekordy nagród Emmy wszech czasów.

Matthew Rhys z dwiema statuetkami Emmy za dwa różne seriale
Zdjęcie: Eric Charbonneau / Apple TV

Grający go Matthew Rhys ustanowił nowy standard w 78-letniej historii Emmy, zdobywając najważniejsze wyróżnienia w trzech kategoriach podczas jednej gali: dla najlepszego aktora w serialu komediowym za „Wdowią zatokę” oraz dla najlepszego aktora w serialu limitowanym za „Bestię we mnie”, stając się pierwszym mężczyzną, który w jednym roku zdobył dwie nagrody za role pierwszoplanowe; dodatkowo zgarnął też statuetkę jako producent wykonawczy „Wdowiej zatoki”.

A jak dodamy do tego jego zwycięstwo dla najlepszego aktora pierwszoplanowego w dramacie z 2018 roku za serial „Zawód: Amerykanin”, to okazuje się, że jest pierwszym mężczyzną, który wygrał wszystkie trzy kategorie dla najlepszego aktora pierwszoplanowego. Jedynym aktorem (bez podziału na płeć), który odniósł zwycięstwa we wszystkich trzech kategoriach, jest Barbara Stanwyck (w latach 60. XX wieku)

– Świętowanie będzie długie, różnorodne i, mam nadzieję, momentami szalone – ogłosił 52-latek za kulisami, trzymając statuetki.

Matthew Rhys: „Podejmij ryzyko. I rzuć wyzwanie widzom. Wszyscy są na to bardziej niż gotowi i naprawdę tego pragną. Mam szczerą nadzieję, że to coś zmieni w Hollywood”
Matthew Rhys: „Podejmij ryzyko. I rzuć wyzwanie widzom. Wszyscy są na to bardziej niż gotowi i naprawdę tego pragną. Mam szczerą nadzieję, że to coś zmieni w Hollywood”
Matthew Rhys: „Podejmij ryzyko. I rzuć wyzwanie widzom. Wszyscy są na to bardziej niż gotowi i naprawdę tego pragną. Mam szczerą nadzieję, że to coś zmieni w Hollywood”
Matthew Rhys: „Podejmij ryzyko. I rzuć wyzwanie widzom. Wszyscy są na to bardziej niż gotowi i naprawdę tego pragną. Mam szczerą nadzieję, że to coś zmieni w Hollywood”

Gala należała do niego. – Jestem lekko oszołomiony i mam zawroty głowy – powiedział mediom po swoim historycznym zwycięstwie. – Mam nadzieję, że jutro będę mógł to przemyśleć. W tej chwili naprawdę nie mogę uwierzyć w to, co się stało.

Ale to był także sukces „Wdowiej zatoki”, która zdominowała ceremonię w Los Angeles, zdobywając 14 statuetek: w tym dla najlepszego serialu komediowego, dla najlepszej aktorki drugoplanowej (Kate O’Flynn), najlepszego aktora drugoplanowego (Stephen Root), a także za najlepszy scenariusz (Katie Dippold) i najlepszą reżyserię (Hiro Murai). To rekord sezonu dla serialu komediowego. – Dziękuję Apple, że pozwoliliście nam podjąć to szalone, kreatywne wyzwanie – 46-letnia Dippold, która serial wymyśliła, powiedziała odbierając nagrodę. – Naprawdę pozwolili nam zrobić ten dziwny serial.

Nic z tego nie będzie zaskoczeniem, jeśli go oglądaliście. A jeśli nie, namawiamy, zróbcie to jak najszybciej. To prawdziwie zabawny i prawdziwie straszny komedio-horror, który łamie wszystkie konwencje i wymyka się kategoryzacjom, choć bywa głupkowaty, ale w pozytywnym znaczeniu. Efekt jest oryginalny i niebanalny. Choć, jak przyznają twórcy, ryzyko było duże, czy widzowie tę inność zaakceptują.

Matthew Rhys jako burmistrz Tom Loftis w serialu „Wdowia zatoka”…
Zdjęcie: Robert Clark / Apple TV
…i gra go rewelacyjnie
Wideo: Apple TV

– Był wielki stopień nerwowości, ale rodzaj głębi i złożoności, która rezonowała z ludźmi na różne sposoby, to jest to, co pokochałem. Niektórzy mówią: „O mój Boże, to takie śmieszne”; inni: „O mój Boże, to przerażające” – wielu mówi jedno i drugie. Dlatego chylę czoła przed twórczynią za to, co zrobiła – Rhys w lipcu opowiadał „Los Angeles Times”.

Jego zdaniem, niespodziewany sukces „Wdowiej zatoki” powinien dać do myślenia decydentom w branży: – Podejmij ryzyko. I rzuć wyzwanie widzom. Wszyscy są na to bardziej niż gotowi i naprawdę tego pragną. Mam szczerą nadzieję, że to coś zmieni w Hollywood i pomyślą: „Odłóżmy remaki i skupmy się na nowym, ambitnym, oryginalnym materiale”.

 

F E N O M E N

 

Jak wyjaśnić fenomen „Wdowiej zatoki”?

Pierwsze dwa odcinki pojawiły się pod koniec kwietnia. – Podobało nam się, że to był upiorny, letni serial. Rozgrywa się latem i tak wiele z tego, co czyni go strasznym, to fakt, że nie wygląda tak, jakby miał taki być. Wszystko toczy się w blasku słońca. Atmosfera jest bardzo letnia. Wiele zapożyczyliśmy ze „Szczęk”, w których najlepsze jest to, że jeśli zmrużysz oczy, wszystko wygląda po prostu idyllicznie. Ale wiesz, że rekin jest tam, w wodzie – Murai oceniał w wywiadzie dla „Los Angeles Times” w sierpniu.

Już sama wyspa położona 64 kilometry od wybrzeża Nowej Anglii, gdzie umieszczono akcję, jest połączeniem sielskości i grozy. Nie ma tu Wi-Fi, zasięg telefonii komórkowej jest słaby, a ulice i domy wymagają remontu. Burmistrz próbuje uratować wyspę przed kryzysem gospodarczym i by uczynić z niej atrakcję turystyczną zaprasza dziennikarza podróżniczego „New York Timesa”. Namawia go, by napisał artykuł o mocy odmienienia losu miasteczka. Ku wielkiemu rozczarowaniu Toma Loftisa, miejscowi twierdzą, że wyspa jest przeklęta i że została przebudzona, by uwolnić „nawiedzenie”. Opowieść jest pełna legend o lokalnym kanibalizmie, wiedźmach morskich, zabójcach klaunach, trującej mgle i straszydłach mordujących nastoletnie dziewczyny w ich łóżkach. Mamy też rybaka alkoholika Wycka (granego przez Roota), którego ostrzeżenia o klątwie wyspy są początkowo ignorowane przez Toma, od dawna sceptyka.

Jest pokój hotelowy, w którym czas płynie inaczej, za drzwiami którego nie słychać krzyków przerażenia. I mnóstwo migoczących świateł i przerw w dostawie prądu w odpowiednich (czyli, dla udręczonych wyspiarzy, niewłaściwych) momentach. Są zadrapania, które nie przestają krwawić, pacjenci w śpiączce zamieniają się w zombie, dzwony kościelne biją, choć są przykute łańcuchami, i nadciąga kolejna mgła!

A całość uzupełniają sceny pomiędzy pracą a życiem rodzinnym. Tom musi radzić sobie z różnymi lokalnymi ekscentrykami oraz nieudacznikami, którzy tworzą jego lojalną ekipę w biurze burmistrza. Oni powtarzają mu krążącą plotkę, że ​​nikt urodzony na wyspie nigdy nie może z niej wyjechać, a on, pochodzący z kontynentu, stara się przyciągnąć turystów, a nie ich odstraszyć, więc bagatelizuje makabryczną, folklorystyczną przeszłość wyspy.

Kate O’Flynn we „Wdowiej zatoce” gra Patricię, asystentkę burmistrza Widow’s Bay
Zdjęcie: Robert Clark / AppleTV
Kate O’Flynn ze statuetką Emmy w kategorii „Najlepsza aktorka drugoplanowa” w komedii
Zdjęcie: Trae Patton / NBC

To efekt fascynacji Dippold podobnie tajemniczymi i dziwnymi miejscami, która zaczęła się już w dzieciństwie, kiedy dorastała w New Jersey, gdzie jej rodzina jeździła na wycieczki nad morze. Zaczęła pisać serial ponad 10 lat temu i przez lata ewoluował.

– Jestem przede wszystkim scenarzystką komediową, ale też największą fanką horrorów. Wolę oglądać horrory niż komedie. Chciałam po prostu stworzyć świat, w którym można by się bawić obiema tymi konwencjami. Lubię momenty, gdy groza kończy się zaskakującym śmiechem… albo po prostu czymś zupełnie absurdalnym – w maju opowiadała „Los Angeles Times”.

W pokoju scenarzystów spędziła z zespołem mnóstwo czasu, rozmyślając o historii serialowego miasteczka i różnych epokach. Im bardziej rozwijali ten świat od 1681 roku, tym śmieszniej było, gdy pojawiało się coś surrealistycznego. – To, co absurdalne, jest zabawniejsze, gdy wszystko inne wydaje się realne. To takie ważne, żeby wierzyć we wszystko, co się dzieje, bo bardzo łatwo zboczyć z kursu. Kiedy już przestanie się wierzyć, bardzo trudno jest wrócić do odczuwania napięcia – tłumaczyła.

Kate Dippold: „Wolę oglądać horrory niż komedie. Chciałam po prostu stworzyć świat, w którym można by się bawić obiema tymi rzeczami”
Kate Dippold: „Wolę oglądać horrory niż komedie. Chciałam po prostu stworzyć świat, w którym można by się bawić obiema tymi rzeczami”
Kate Dippold: „Wolę oglądać horrory niż komedie. Chciałam po prostu stworzyć świat, w którym można by się bawić obiema tymi rzeczami”
Kate Dippold: „Wolę oglądać horrory niż komedie. Chciałam po prostu stworzyć świat, w którym można by się bawić obiema tymi rzeczami”

 

Od początku dążyła do uzyskania przytulnego/strasznego klimatu. Widzowie, których liczba rosła z odcinka na odcinek (zwiększając początkową, 2,5-milionową widownię o ponad 20 procent z tygodnia na tydzień) polubili przebywanie w miasteczku Widow’s Bay. Tzw. szeptana reklama była niesamowita.

Ludzie nie tylko oglądali, ale też brali udział. Playlista 811 utworów, którą Patricia stworzyła na swoją imprezę, stała się dla niektórych ścieżką dźwiękową lata. Fani zamieszczali filmiki, na których sami tworzą nakrycie głowy z lisiego futra i poroża, które Patricia nosiła na serialowej imprezie. Fora dyskusyjne tętniły życiem, eksplorując mnogość nawiązań do scen grozy osadzonych w serialu. Pielgrzymki do Rockport w stanie Massachusetts, gdzie kręcono znaczną część „Wdowiej zatoki”, stały się popularnym zjawiskiem.

Serial nie boi się być bezwstydnie głupkowaty, jednocześnie trafiając w czuły punkt życia, którym żyjemy obecnie: między strachem o przyszłość (wojny i konflikty na świecie, wzrost popularności skrajnej prawicy), a groteską działań niektórych światowych przywódców (na czele z Trumpem i jego ekipą). I to rezonuje: śmiech z pewnością pomaga nam radzić sobie z wieloma przeciwnościami losu, ale kiedy świat dosłownie płonie, krzyk to jedyna właściwa reakcja.

Mieszkańcy miasteczka są ekscentryczni, ale pełnokrwiści. Mają swoje problemy i radości, a także dziwactwa i osobliwości. Zdjęcia: Apple TV

„Znakomicie zbalansowana mieszanka horroru i komedii” – zawyrokował „Wall Street Journal”. „To jednocześnie piękna, błyskotliwa, pełna życia komedia oparta na niebanalnych postaciach i rodzaj autentycznie niepokojącego horroru, który pozostawia widza wstrzymującego oddech, nawet nie zdając sobie z tego sprawy. To, że udało się to osiągnąć bez rozcieńczania czegokolwiek, graniczy z cudem” – ocenił recenzent „Guardiana”.

 

D Z I W A C Y

 

Właśnie: postaci. Wszyscy tu są ekscentryczni, ale pełnokrwiści. Mają swoje problemy i radości, a także dziwactwa i osobliwości.

Chyba najbardziej lubianą postacią jest Patricia (grana przez O’Flynn), która daje wybitne studium niezręczności i samotności. Przede wszystkim dzięki odcinkowi, w którym, dręczona problemami z poczuciem własnej wartości, próbuje zorganizować przyjęcie dla mieszkańców wyspy. To genialny pomysł. Jej nieporadność i złamane serce tak wciągają widza, że ​​ten cudownie okropny zwrot akcji całkowicie zaskakuje.

To także Patricia sugeruje, że istnieje wiele sposobów, by zostać nawiedzonym – i wiele sposobów, by zło wkradło się do społeczności.

Ale każda serialowa postać jest wyjątkowa i całkowicie ludzka (mistrzowski casting). To wiarygodni ludzie o rozsądnych reakcjach, zmuszeni do radzenia sobie z pozornie niewiarygodnymi i niedorzecznymi sytuacjami.

Gwiazdą jest oczywiście Matthew Rhys. Wnosi do swojej roli odrobinę mrocznej powagi, ale głównym akcentem, jaki w nim drzemie, jest strach. Dał niezwykły występ. – Całe to przedsięwzięcie to dla mnie wielka huśtawka. Wykracza poza moją strefę komfortu – momentami to trochę jak „śmierć albo chwała” – ale kochałem każdą sekundę – podsumował urodzony w brytyjskim Cardiff aktor.

„Wdowia zatoka” wieńczy imponujące dwie dekady, w których stał się jedną z najbardziej fascynujących postaci w amerykańskiej telewizji. Zdobył Emmy za rolę radzieckiego szpiega pod przykrywką w USA w serialu „Zawód: Amerykanin” i był nominowany przy czterech innych okazjach, przede wszystkim za gościnny występ w roli toksycznego pisarza-celebryty w „Dziewczynach” z Leną Dunham w roli głównej. Wystąpił również – gdy Robert Downey Jr. nie mógł zagrać tytułowej roli – w „Perry Mason”, a w thrillerze „Bestia we mnie” był na przemian czarujący i przerażający jako deweloper i domniemany zabójca u boku Claire Danes.

A co z filmami? Steven Spielberg wyreżyserował go w „Czwartej władzy” z Tomem Hanksem i Meryl Streep, ale jednocześnie pamięta, jak na początku XXI wieku zawalił przesłuchanie do roli Jamesa Bonda, żartując, że rozważałby rolę szpiega z opaską na oku lub utykającego. Nie żałuje, że kina nie podbił. – Telewizja to dla mnie idealne medium. Kręciłem filmy z wielkimi gwiazdami, ale lubię powolny rozwój każdego odcinka serii, luksus możliwości niespiesznego działania – ocenił w wywiadzie z „Guardianem”.

Na jego powrót do roli Loftisa przyjdzie nam trochę poczekać. Scenarzyści serialu dopiero zaczynają pracę, a reżyser wyjawił, że „jeśli wszystko pójdzie dobrze, zdjęcia prawdopodobnie rozpoczną się wiosną przyszłego roku”. – Ten świat jest tak skonstruowany, że może pomieścić o wiele więcej historii, więc jestem podekscytowany – oświadczył Murai. – Wydaje się, że to całkiem dojrzały świat, do którego można wrócić. ﹡

Już wiemy, że burmistrz Widow’s Bay wróci w drugim sezonie
Zdjęcie: AppleTV

Kopiowanie treści jest zabronione