To pierwsza współpraca 35-letniego operatora z amerykańskim reżyserem i scenarzystą, ale nie pierwsza Charliego Kaufmana z Polakiem. Pierwszym był Łukasz Żal, dwukrotnie nominowany do Oscara operator „Idy” i „Zimnej wojny”. Pięć lat temu nowojorczyk zaprosił go do współpracy przy trzecim wyreżyserowanym przez siebie filmie „Może pora z tym skończyć”, opowiadającym o podróży pewnej pary, która przekształca się w wyprawę w głąb swojej psychiki.
Gdy Kaufman szukał operatora do kolejnego filmu, Żal polecił mu Michała Dymka, który za zdjęcia do „Dziewczyny z igłą” Magnusa von Horna w ub.r. otrzymał Złotą Żabę na Camerimage. W tym samym roku nakręcił nominowany do Oscara „Prawdziwy ból” Jessego Eisenberga, a zaraz potem wszedł na plan angielskojęzycznego filmu Jana Komasy „Dobry chłopiec”.
Na zdjęcia do „How to Shoot a Ghost” wyjechał na dwa tygodnie do Aten, gdzie rozgrywa się akcja (wraz z fotografką Agatą Grzybowską, której polaroidy stanowią część obrazu tego filmu). Czemu stolica Grecji? Autorką scenariusza jest grecka poetka Eva HD, którą Kaufman poznał podczas artystycznej rezydencji dla pisarzy w USA. – Nawet nie wiedziałam o jego filmowej przeszłości – mówi w wywiadzie dla „Hollywood Reporter”. – Myślałam, że Charlie to początkujący powieściopisarz.
Od razu się polubili, a Kaufman włączył jeden z wierszy Evy do „Może pora z tym skończyć”, a potem współpracowali razem przy serii krótkometrażówek, z których najnowszą jest 27-minutowa „How to Shoot a Ghost”.
Zdjęcie: Kanopy
Zdjęcie: Kanopy
Ś M I E R Ć ?
Obydwa filmy łączy też aktorka – Jessie Buckley, której tym razem partneruje Josef Akiki. Grają niedawno zmarłych młodych ludzi, którzy spotykają się na ulicach Aten, „pośród pulsującego miejskiego krajobrazu i duchów historii”. Błąkają się bez celu, robiąc zdjęcia przechodniom. Nigdy nie jest do końca jasne, nawet dla dwójki bohaterów, kto z nich żyje, a kto umarł. – Podoba nam się ten pomysł, że tak naprawdę nie wiadomo, czy to duchy, czy nie – mówi Eva.
„On jest tłumaczem, ona fotografką. Oboje byli outsiderami za życia; po śmierci zmagają się ze swoimi tęsknotami i błędami. Wędrują razem po mieście, znajdując pocieszenie w trudnym pięknie istnienia i jego następstwach” – czytamy w oficjalnym opisie. Reżyser dodaje o czym jest film: – Co to znaczy odpuścić, pożegnać się; poruszać się w czasie, w życiu, nie przywiązując się do niego? Anthi i Rateb zmagali się z trudnymi relacjami w życiu i teraz, gdy próbują zrozumieć swoją obecną sytuację duchów, echa tych zmagań wciąż pobrzmiewają. Za życia liczyło się to, że byli outsiderami – z powodu kultury, seksualności, temperamentu – ale po śmierci dowiadują się, że już nie. Tożsamości i relacje, które wydawały się tak kluczowe, wyparowały, wraz z wieloma rzeczami, które uważali za ważne. Co więc pozostało?
Śmierć i samotność to powracające tematy fascynacji Kaufmana, jak choćby w filmie „Synekdocha, Nowy Jork”, do którego napisał scenariusz i wyreżyserował go. Podobnie jest w „How to Shoot a Ghost”. – Film bada śmiertelność: wchodzi ona w interakcję z naszym ludzkim pragnieniem pozostawienia po sobie jakiegoś śladu oraz bliźniaczym samozniszczeniem. Zdjęcia uliczne, historyczne kadry i stare nagrania domowe przeplatane treścią filmu podkreślają, jak „teraz” stanie się „potem”, jak my, żyjący dziś, staniemy się duchami jutra – opowiada Kaufman. I dodaje: – Gdy nasze duchy badają świat z drugiej strony przepaści, ich spojrzenie na swoje życie jest jednocześnie bardziej wyrozumiałe, a wraz z tym przychodzi wolność. W końcu są w stanie przyjąć nadchodzącą tajemnicę, ku której wszyscy zmierzamy.
Ateny, miasto, w którym „kości historii są zawsze na widoku” – czy to blizny po brutalnej dyktaturze lat 70., czy pomniki z czasów zarazy sprzed dwóch tysięcy lat – to zdaniem Kaufmana idealne miejsce do zgłębienia splotu przeszłości i teraźniejszości, tego, jak polityka i tęsknoty zmarłych wciąż w nas żyją. – Mówiąc metaforycznie, historia rzeczywiście ma tam w sobie jakiś ślad, a mianowicie prawdziwe duchy, które napotykamy – dodaje scenarzystka, która w stolicy Grecji spędziła dzieciństwo, i to ona namówiła reżysera do pracy w mieście, w którym nigdy wcześnie nie był.
Zdjęcie: Łukasz Bąk dla LIBERTYN.eu
P I E N I Ą D Z E
Film – który bliski jest abstrakcyjnemu kinu artystycznemu, łączy w sobie poezję, życie pozagrobowe i egzystencjalny spacer po Grecji – zostanie pokazany w Wenecji 1 września, poza konkursem. – To wspaniały festiwal, który zajmuje szczególne miejsce w moim sercu. Premiera „Być jak John Malkovich” miała tam miejsce w 1999 roku, więc Wenecja odegrała kluczową rolę w rozpoczęciu mojej kariery scenarzysty. Oczywiście, świetnie bawiliśmy się tam również w 2015 roku z filmem „Anomalisa” – ocenił w „Variety” Kaufman, który ostatni raz na Lido był właśnie dekadę temu, gdy animowana „Anomalisa” zdobyła główną nagrodę jury.
Nie ukrywa jednak, że niepokoi się odbiorem „How to Shoot a Ghost”. Choć ciśnienie jest mniejsze. – Jedną z zalet kręcenia filmów krótkometrażowych jest to, że można eksperymentować z formą. Nie ma obowiązku zarabiania pieniędzy dla ludzi, którzy go sfinansowali, nikt tego nie oczekuje – oznajmia Kaufman.
Kultowy scenarzysta filmów Spike’a Jonze’a (za scenariusz do jego „Adaptacji” zdobył nagrodę BAFTA oraz nominacje do Oscara i Złotego Globu) i Michela Gondry’ego (za scenariusz do „Zakochanego bez pamięci” dostał Oscara, Złoty Glob i BAFTA), rzadko wciela się w rolę reżysera. Choć jego filmy uchodzą za arcydzieła, często są trudne w odbiorze dla widzów: są estetyczną przyjemnością, ale i ćwiczeniem intelektualnym. I wiąże się z nimi duże ryzyko finansowe. „Może pora z tym skończyć” prawie nie powstał z powodu trudności z pieniędzmi, uratował go Netflix, który pokrył koszty produkcji. Ostatnia jego fabuła „Later the War” miała być kręcona w naszym kraju jako koprodukcja polsko-amerykańska, ale zdjęcia z udziałem Eddiego Redmayne’a i Tessy Thompson nagle wstrzymano, a aktorzy wrócili do domów. Wycofał się także polski producent. Nie wiadomo, czy kiedykolwiek trafi do kin.
Za to ostatni film Dymka premierę będzie miał podczas festiwalu w Toronto, który potrwa od 4 do 14 września. „Dobry chłopiec” („Good Boy”) został zaproszony do sekcji Centrepiece, gdzie wśród produkcji z całego świata znalazły się głośne „Blue Moon” Richarda Linklatera z Ethanem Hawkiem i „Ostatni wiking” Andersa Thomasa Jensena z Madsem Mikkelsenem.
„Dobry chłopiec” ze zdjęciami absolwenta łódzkiej filmówki i z muzyką Abla Korzeniowskiego był kręcony w Sękocinie i Warszawie oraz w plenerach Yorkshire w Wielkiej Brytanii. Opowiada historię 19-letniego przestępcy (w tej roli Anson Boon), który prowadzi swoich przyjaciół do przerażających aktów przemocy, aż pewnej nocy zostaje porwany i trafia w sam środek dysfunkcyjnej relacji rodzinnej. Tajemnicze małżeństwo (Stephen Graham i Andrea Riseborough) próbuje zrobić z niego „dobrego chłopca” poprzez specyficzną resocjalizację. „Ta przewrotna opowieść o wolności i kontroli pokazuje, jak Tommy zmuszony do czytania książek i uczenia się manier myśli tylko o jednym: jak stamtąd uciec” – czytamy w opisie. ﹡
_____
82. Międzynarodowy Festiwal Filmowy w Wenecji potrwa do 6 września. Jury pod przewodnictwem amerykańskiego reżysera Alexandra Payne’a przyzna m.in. nagrodę główną festiwalu, Złotego Lwa.
Zdjęcie: Łukasz Bąk
Zdjęcie: Łukasz Bąk