U góry: Amal i George Clooney; Alicia Vikander i Jude Law. Na dole: Charlotte Rampling; Mads Mikkelsen
Wenecja 2025. „O, k…a!”. Werdykt, który zdziwił nawet samego reżysera
08 września 2025
tekst: AMK
zdjęcia: Jacopo Salvi, Aleksander Kalka / La Biennale di Venezia; Leslie Holm
To była wielka niespodzianka. Festiwal w Wenecji wygrał film, który wcześniej nie został zaakceptowany przez selekcję w Cannes. Na dodatek wszyscy na zwycięzcę typowali prawdziwą historię pięciolatki, która stała się ofiarą inwazji Izraela w Gazie. Złoty Lew zaskoczył nawet samego reżysera. – O, k…a! – powiedział Jim Jarmusch, odbierając statuetkę za „Father Mother Sister Brother”. My, zamiast udziału w sporze, czy jury się pomyliło, na zdjęciach w galerii pokazujemy jaśniejszą stronę festiwalowej gorączki…

Po przyznaniu tegorocznego Złotego Lwa dla najlepszego filmu „Father Mother Sister Brother” Jima Jarmuscha, przewodniczący jury, Alexander Payne, spotkał się z lawiną pytań dotyczących tej decyzji. Wielu spodziewało się, że poruszający dramat o Gazie „The Voice of Rand Hijab”, który otrzymał 22-minutową owację na stojąco podczas premiery, to pewniak do głównej nagrody festiwalu. Ostatecznie zdobył drugą co do ważności nagrodę jury.

– To niesprawiedliwe, że na festiwalu trzeba mówić, że jakiś film jest lepszy od drugiego. Nie jest – odparł Payne, zdobywca dwóch Oscarów, reżyser znany z „Nebraski” i „Przesilenia zimowego”. – Jako jurorzy cenimy oba filmy tak samo, każdy z innego powodu. Życzymy im długiego i ważnego życia i mamy nadzieję, że wsparcie w postaci nagród, które dziś wieczorem wręczyliśmy, pomoże im. Każdemu na swój sposób.

I zaprzeczył, jakoby jeden z jurorów groził odejściem z powodu nieporozumień dotyczących głównych nagród: – Jeden z jurorów groził odejściem? Ja?! Nie. Czy ktoś inny groził odejściem? Nie.

Jacob Elordi i Cate Blanchett
Julia Roberts i Mads Mikkelsen

W okularach przeciwsłonecznych i eleganckim garniturze Jarmusch odebrał najważniejszą nagrodę festiwalu, zaczynając od: – O, k…a!

A potem odniósł się do całej sytuacji. – Żadnego twórcy nie motywuje rywalizacja. Muszę jednak pokornie zaakceptować tę nieoczekiwaną decyzję – dziękował jury oraz publiczności za reakcję na „nasz cichy film”. – Sztuka nie zawsze musi odnosić się do wydarzeń z pierwszych stron gazet, aby zabrać głos w politycznej dyskusji. Niczego tak dzisiaj nie potrzebujemy, jak empatii, co jest pierwszym krokiem do rozwiązania naszych problemów.

Był już wtedy na Lido sam, bez swojej ekipy, bo aktorki „Father Mother Sister Brother” Cate Blanchett i Charlotte Rampling wyjechały, a Adam Driver i Tom Waits nie pojawili się w ogóle. Za to ci, którzy wpadli, bawili się nieźle, nawet reżyser Yorgos Lanthimos, który na konferencji prasowej swojej „Bugonii” nie przebierał w słowach: – Zbliża się sądny dzień człowieczeństwa. Wojny, katastrofa klimatyczna, brak kontroli nad sztuczną inteligencją, fake newsy, teorie spiskowe i tyrani. Żyjemy w dystopii. Dłużej tak się nie da. ﹡

Kopiowanie treści jest zabronione