Posłuchaj
Po raz kolejny stworzyła zachwycające dzieło kinematografii, magiczną baśń dokumentalną, która z pewnością oczaruje widzów, gdziekolwiek będzie wyświetlana” – tak nowy dokument Tamary Kotevskiej ocenia Oli Harbottle z Dogwoof, dystrybutora, który kupił właśnie międzynarodowe prawa do „The Tale of Silyan”.
To ich druga współpraca, po sukcesie „Krainy miodu” z 2019 roku, której Kotevska była współreżyserką. Film – który opowiada o 50-letniej Hatidze, która mieszka z chorą matką w opustoszałej macedońskiej wiosce bez dróg, prądu i bieżącej wody, i hoduje pszczoły – oczarował i krytyków, i widzów. W poruszającej historii nie tylko o trudach ludzkiego życia, ale i o człowieku i jego relacji z naturą, zakochał się cały świat. Obraz zarobił 5,5 mln dolarów i otrzymał 15 różnych nagród, w tym trzy na festiwalu filmowym Sundance. „Kraina miodu” zdobyła także dwie nominacje do Oscara w kategoriach: najlepszy film dokumentalny i najlepszy film międzynarodowy. W tamtym czasie był to jedyny dokument w historii, który otrzymał nominację w dwóch różnych kategoriach.
Początkowo miał to być krótki dokument o ochronie przyrody w okolicach rzeki Bregałnica przepływającej przez środek Macedonii, jednak plany uległy zmianie, kiedy filmowcy natrafili na ręcznie robione ule. I tak odkryli Hatidze, która hoduje pszczoły i jest ostatnią z linii niezależnych pszczelarzy, którzy sprzedają miód w małych partiach. Kobieta codziennie chodzi po zboczu wzgórza, aby sprawdzić swoje pszczoły. Kocha je, zaklina śpiewem, delikatnie manewrując plastrami miodu bez kombinezonu, siatki na twarzy lub rękawiczek. Żyje tradycyjnie, w zgodzie z naturą (zobaczcie zwiastun).
Ostatecznie powstał film z pogranicza dokumentu i fabuły, o którym pisano z zachwytem: „Głęboka, ponadczasowa przypowieść o przemijaniu i mocy odradzania”, „Poezja zamknięta w kadrach filmowych” lub „Krzyk natury ujęty w życiu skromnych i biednych ludzi”.
Zdjęcia: Ljubomir Stefanow
F I L M J A K O O S T R Z E Ż E N I E
„The Tale of Silyan” znów zabiera nas do Macedonii Północnej, skąd pochodzi reżyserka. – Film, który zaczął się jako projekt z pasji i miał być realizowany przez rok, przerodził się w trzyletnią podróż, która doprowadziła nas do tego miejsca! – mówi Kotevska macedońskiemu portalowi „Sakam da Kazam”, na wieść o światowej premierze filmu na festiwalu w Wenecji, gdzie będzie pokazywany 29 i 30 sierpnia w ramach oficjalnej selekcji pozakonkursowej. A we wrześniu będzie walczył o główną nagrodę na festiwalu filmowym w Toronto.
Reżyserka ponownie sięga po zachwycające zdjęcia i wzruszającą narrację, które przyniosły sukces jej debiutowi reżyserskiemu. I – jak twierdzą pierwsi widzowie – jej talent do opowiadania historii wybrzmiewa jeszcze bardziej. – Kotevska tworzy w swoim własnym, poetyckim stylu, posługując się filmem nie po to, by uczyć, lecz by otwierać oczy i serca na życie, które w przeciwnym razie pozostałoby niewidoczne – recenzuje Tom Powers, główny selekcjoner filmów dokumentalnych na festiwalach w Toronto i Nowym Jorku.
80-minutowy dokument zaczyna się, gdy spotykamy rolników Nikolę i Janę w okresie żniw. Ich pełna miłości i zabawy relacja jest rzadkością wśród starzejących się par. Jednak ich idylla zostaje zagrożona, gdy sytuacja ekonomiczna sprawia, że rodzinne gospodarstwa rolne na macedońskiej wsi stają się nieopłacalne. Reszta familii Nikoli wyjeżdża za granicę do pracy, on zostaje sam w domu i by mieć za co żyć, zatrudnia się na wysypisku. Pewnego dnia wśród odpadów znajduje bociana ze złamanym skrzydłem, którego porzuciła ptasia rodzina. Nikola ratuje go i przygarnia. Nadaje mu imię Siljan. W miarę jak uczą się się wzajemnego zrozumienia i nawiązują więź, człowiek i ptak odnajdują ukojenie i towarzystwo w swojej samotności.
Film jest głęboko zakorzeniony w macedońskim folklorze, inspirowany XVII-wieczną baśnią o chłopcu Siljanie, urodzonym w wiejskiej rodzinie rolniczej. Rozpaczliwie pragnie uciec od ciężkiej pracy na rodzinnej ziemi, ale ojciec jest niezadowolony z jego buntu. Rzuca na niego urok, zamieniając go w bociana, skazanego na wieczną migrację między kontynentami, bez możliwości osiedlenia się i posiadania własnej ziemi. – W tonie prawdziwej baśni, historia, którą uchwyciliśmy, ukazuje bociany jako idealne zwierciadło ludzkości – mówi reżyserka. Wydarzenia w filmie, jak dodaje, „to ostrzeżenie co do kierunku, w którym zmierzamy, zachłannie i nadmiernie wykorzystując zasoby, co zaburza naturalną równowagę ekologiczną”.
M Y Ś L I W I K O N S U M E N T A M I
„The Tale of Silyan” (którego współproducentką jest Laurene Powell Jobs, wdowa po Steve’ie Jobsie) powstawał przez trzy lata w rejonie Owcze Pole nad Bregałnicą, tym samym odległym zakątku świata, który posłużył za tło dla „Krainy miodu”. Początkowo nosił tytuł „Wings of Waste” i miał być dokumentem o wpływie globalnego ocieplenia na zmianę trybu życia bocianów. Kotevska śledziła te ptaki na wysypiskach śmieci, gdzie przylatują po pokarm, często umierając z powodu połykanego plastiku; potem prowadziła szeroko zakrojone badania z organizacjami ekologicznymi. I uznała, że to materiał na coś większego.
W nowym dokumencie ponownie porusza tematy wpływu migracji człowieka na przyrodę i inne żywe istoty, o wysypiskach i plastiku, o destrukcji ekosystemu, o prawdziwych i metaforycznych śmieciach… – O tym, jak w obliczu przeludnienia w dużych miastach i konsumpcjonizmu produkujemy ogromne ilości śmieci, które zamieniają styl życia zwierząt, np. bociany przestają migrować do cieplejszych krajów i pozostają na wysypiskach, gdzie żerują – Kotevska opowiada macedońskiemu magazynowi „Hybrid”.
Za główną inspirację łączącą ten uniwersalny temat z jej rodzinnym regionem wybrała legendę o Siljanie, który po długim czasie postanawia wrócić do rodzinnej wioski, aby pojednać się z ojcem. W jej filmie, kiedy prawdziwy bocian Siljan wraca do Macedonii, zdaje sobie sprawę, że wszystko się zmieniło. Prawie wszyscy uciekli ze wsi, a żyzne ziemie zamieniły się w wysypisko śmieci. Rozpoznaje swojego ojca w Nikoli, którego syn jest migrantem ekonomicznym i nie zamierza nigdy wracać. Ostatecznie ptak wywiera na mężczyznę tak duży wpływ, że ten postanawia rzucić pracę na śmietnisku i wrócić na swoje pole, aby przywrócić stado bocianów na żyzną glebę.
– Historia opowiada o odwiecznej symbiozie między człowiekiem a naturą i szkodliwych konsekwencjach braku szacunku dla tej symbiozy. Żyjemy w całkowitej nieświadomości, że migracja ludzi do wielkich miast i ślepe poddanie się konsumpcjonizmowi tworzą „łańcuch reakcji” na wszystkie żywe istoty, zmieniając wiele gatunków zwierząt z myśliwych w konsumentów, którzy w końcu wyginą. To lustrzane odbicie tego, co stanie się z człowiekiem – deklaruje reżyserka, którą temat ludzkiej chciwości i oderwania od przyrody fascynuje najbardziej, jako osobę „wychowaną w przekonaniu, że im bliżej natury, tym bliżej siebie”. – Miasta to egocentryczne, przeludnione, konsumpcyjne centra, które przyciągają do siebie niczym czarna dziura, zaś wsie i miasteczka coraz bardziej pustoszeją, a wraz z nimi nieodwracalnie umiera cała skarbnica wiedzy i prawd o symbiozie z przyrodą. To temat, który chcę analizować poprzez historie filmowe – zapewnia w „Hybrid”.
P O R U S Z A S T R U N Y S E R C A
– To naprawdę znakomity film – ocenia Powers, przywołując inne dokumenty o relacji zwierząt i ludzi, które poruszyły publiczność, jak np. „Czego nauczyła mnie ośmiornica”. – „The Tale of Silyan” porusza te same struny serca – opiniuje.
I dodaje, że dzięki wysmakowanym zdjęciom operatora Jeana Dakara, zabiera nas „w podróż przez dzikie krajobrazy i ukazuje subtelność życia codziennego, przełożoną na malownicze ujęcia”. – Reżyserka stosuje poezję zamiast dydaktyzmu. Są tu tak uderzające momenty wizualne, że można by je umieścić w muzeach fotografii. A postacie z życia wzięte są tak ekspresyjne, że można by je sobie wyobrazić jako zawodowych aktorów. Ale to nie są występy, a dialogi nie są wyreżyserowane. Jesteśmy po prostu w rękach wprawnego obserwatora – zachwyca się. ﹡
_____
82. Międzynarodowy Festiwal Filmowy w Wenecji odbędzie się w dniach 27 sierpnia – 6 września. Jury pod przewodnictwem amerykańskiego reżysera Alexandra Payne’a przyzna m.in. nagrodę główną festiwalu, Złotego Lwa. Honorowego Złotego Lwa za całokształt twórczości odbierze niemiecki reżyser Werner Herzog.