Spędziwszy ponad 25 lat w branży modowej, poczuła, że potrzebuje nowych kreatywnych wyzwań i możliwości. Od lat pragnęła znaleźć przestrzeń i spokój, by zacząć malować obrazy, ale po prostu nie mogła. Brakowało nie pasji, ale czasu. Jej miłość do wnętrz, designu i podróży kulturalnych również została odłożona na bok, bo choć dużo podróżowała, to tylko biznesowo.
Aż w końcu, w 2014 roku, Malene Birger zdecydowała się odejść z firmy, którą założyła i której styl – skandynawski minimalizm połączony z funkcjonalnością i boho – pokochały kobiety na całym świecie. – Moje ubrania są sprzedawane w ponad 42 krajach. To była bardzo udana i fantastyczna podróż, z której jestem bardzo dumna. Branża mody to nie biznes z przerwami i pauzami; angażuje non stop. Po wielu latach dawania z siebie wszystkiego byłam wyczerpana i gotowa na nowe, kreatywne życie – 63-letnia Malene wspomina w magazynie „House Beautiful”.
MAJORKA
Urodziła się i wychowała w Kopenhadze. Już od najmłodszych lat babcia uczyła ją robienia na drutach i szydełkowania, a matka szycia. Jako dziecko zaczęła szyć proste sukienki i ubrania, co dało początek późniejszemu sukcesowi w dwóch markach: Day Birger et Mikkelsen, którą założyła w połowie lat 90., oraz By Malene Birger, która powstała w 2003 roku.
Obie odniosły tak duży sukces, że gdy sprzedała swoje udziały, została bardzo bogatą rentierką. W 2014 roku ostatecznie porzuciła świat mody, by poświęcić się swojej drugiej pasji: sztuce i aranżacji wnętrz.
– Zaczęłam powoli rozwijać swoją twórczość z różnymi materiami. Chodziłam na kursy obróbki gliny i marmuru oraz uczyłam się u nauczyciela w Pietrasanta we Włoszech. Zaczęłam podróżować do miejsc, w których nigdy wcześniej nie byłam, by poznać nowe kultury i nowe części świata – opowiada, jak w wieku 52 lat rozpoczęła nowy etap w życiu.
Sama o sobie mówi, że jest nomadką. Od dwudziestki nieustannie podróżuje, głównie służbowo. Mieszkała w Sztokholmie, Londynie, Grecji, Włoszech i na Majorce. W 2002 roku, podczas wizyty u przyjaciółki na tej największej wyspie Balearów w Hiszpanii, zakochała się w tym miejscu i postanowiła kupić małe mieszkanie z widokiem na morze wzdłuż zachodniego wybrzeża. Od tego czasu wyremontowała sześć domów na Majorce i mieszkała w każdym.
– Jestem Dunką, ale Majorka jest moim domem i zawsze nim była, nawet gdy mieszkałam w pięknym Londynie i nad magicznym jeziorem Como – deklaruje. – Zawsze lepiej czułam się pod palmą niż pod brzozą.
Tak tłumaczy, dlaczego Majorka stała się jej wymarzonym rajem: – Spędziłam tu ponad półtorej dekady, w dwóch różnych okresach, a połączenie autentyczności i ciepła wyspy wciąż mnie inspiruje. Ludzie się tu nie spieszą, witają się na ulicy i żyją spokojnie. Panuje tu poczucie wspólnoty, które w wielkim świecie jest dziś rzadkością. Moje miasteczko nadal jest bardzo lokalne i tradycyjne, nieprzesadnie skomercjalizowane, dlatego uwielbiam tu mieszkać.
KAMIENICA
Na początku 2021 roku straciła głowę dla starej, eleganckiej kamienicy w Felanitx, malowniczym miasteczku położonym na wschodnim wybrzeżu wyspy, z bogatą historią sięgającą czasów rzymskich. Stała niezamieszkana od ponad 40 lat.
Pierwotnie zbudowana pod koniec XVIII wieku, była miejscem urodzenia o. Antoniego Sagrery Gaví, który został przeorem zakonu teatynów i duchownym uczestniczącym w Soborze Watykańskim II. Po jego śmierci zmieniała właścicieli na wiele niezwykłych sposobów: w pewnym momencie ktoś przegrał ją w karty za rządów generała Franco, hiszpańskiego dyktatora, który rządził od 1939 do 1975 roku, zanim ostatecznie trafiła w ręce miejscowej rodziny w latach 70. XX wieku.
– Kiedy ją zobaczyłam, od razu wiedziałam, że ma potencjał – Birger mówi magazynowi „View Mallorca”, dodając, że kiedy weszła do środka, była po brzegi wypełniona meblami na wszystkich trzech piętrach. – Przestrzeń miała wspaniałą atmosferę, mimo że wymagała gruntownego remontu od góry do dołu.
Choć remonty domów nie są jej obce (do tej pory ukończyła ich osiem), ten był największy. Dom ma 600 m² i zawierał kilka oryginalnych detali, które nowe właścicielka chciała zachować w nienaruszonym stanie. – Zawsze czułam się zobowiązana do poszanowania historii budynków, nad którymi pracuję. Moim zadaniem było przywrócenie domowi życia bez utraty jego charakteru – zapewnia, wskazując na tradycyjne rzemiosło, charakterystyczne dla starszych domów, jako na kluczową cechę, którą należy zachować.
Remont rozpoczął się w październiku 2022 roku, a skończył latem 2024. I te dwa lata pracy stały się tematem jej najnowszej książki „Creating a New Home in Mallorca”, w której umieściła 200 zdjęć z całego procesu aż po końcowy efekt. To coś więcej niż tylko dokument o renowacji – to źródło inspiracji dla każdego, kto chce kreatywnie przeprojektować swój dom.
REMONT
Birger skorzystała z pomocy lokalnej ekipy budowlanej i architekta z Felanitx, aby przebudować niektóre pomieszczenia i uporać się z wyzwaniami konstrukcyjnymi, w tym tymi nieoczekiwanymi. – Pod koniec remontu musieliśmy wzmocnić stare schody nowymi płytami betonowymi, ponieważ zostały naprężone przez prawie dwa lata trwającej budowy – wspomina.
Co więcej, to, co kiedyś było oddzielnym, indywidualnym mieszkaniem, zostało przekształcone w jej bibliotekę i biuro, z kącikiem gościnnym tuż nad nim. – Zakochałam się w świetle i potencjale tego miejsca – mówi o przestrzeni, która jest teraz jej ulubionym miejscem w domu.
Historia budynku była punktem wyjścia dla prac remontowych. Nie chciała niczego wymazywać. Czuć jego wiek, ale wszystko służy dzisiejszemu stylowi życia nowej właścicielki. Oprócz ochrony historycznych detali (jak centralne żelazne schody z drewnianą poręczą i ozdobnymi, złoconymi detalami, czy oryginalne sześciokątne płytki z pierwszego piętra), pragnęła również zachować autentyczny klimat Majorki.
„Ręcznie robione szklane lampy z fabryki Gordiola dodają silnego charakteru temu miejscu” – opisuje w książce. Są wytwarzane lokalnie od XVIII wieku i posiadają niedoskonałości, które Birger określa jako szczególnie piękne: „Dla mnie również połączenie oryginalnych drewnianych podwójnych drzwi, wewnętrznych drewnianych okiennic, płytek ceramicznych – a także tkanin, poduszek i dywanów – jest namacalnym połączeniem z wyspą”.
Gdy prace się skończyły, w kamienicy, którą nazwała Casa Birger, została sama, spędzając dni w kuchni, gotując, wylegując się na leżaku przy basenie i pracując. Wnętrze urządziła z charakterystyczną dla siebie monochromatyczną paletą barw, która, jak wyjaśnia, odzwierciedla jej zamiłowanie do prostoty i harmonii. „Stwarza to również spokojne tło dla sztuki i mebli vintage, które lubię wymieniać i zmieniać z czasem. Dla mnie nie chodzi o minimalizm, ale o stworzenie miejsca, w którym każdy detal ma przestrzeń do oddychania” – opisuje w książce.
Deklaruje, że ten nowy dom odzwierciedla wszystko, czego kiedykolwiek pragnęła lub potrzebowała w życiu: „Spełnia moją wizję tego, czym może być dom: piękna budowla o wyrazistych proporcjach architektonicznych, oryginalnych detalach, spokoju, komforcie, stylu, funkcjonalności, designie, sztuce, ogrodzie… i otwartym niebem nad głową. Mieszkam otoczona jagniętami z dzwonkami, drzewami oliwnymi i migdałowcami. Jestem wolna i bardzo szczęśliwa”.
GALERIA
Przez prawie rok udostępniała główną część mieszkalną na parterze jako galerię, w której prezentowała swoją sztukę publiczności, a także jako swoją pracownię. Niedawno przeniosła je tuż za róg swojego domu: do starej kamienicy, gdzie można kupić jej obrazy, wazony, talerze, zastawę stołową i biżuterię. Każdy egzemplarz jest robiony ręcznie i sygnowany.
Po prowadzeniu dwóch dobrze prosperujących firm i nadzorowaniu licznego zespołu przez większość życia, teraz chce działać solo, w swoim tempie. Korzysta z pomocy lokalnych specjalistów, ale głównie pracuje sama i nadzoruje wszystkie aspekty galerii. Nie ma pośpiechu, tylko przyjemność malowania i tworzenia. – Chcę rozwijać swoją sztukę i rozmawiać o niej z ludźmi, którzy wchodzą do galerii – mówi. – Po zamieszkaniu na wsi musiałam ponownie przyzwyczaić się do bycia bliżej sąsiadów i odgłosów codziennego życia okolicy, ale teraz to uwielbiam.
Dostosowała swój styl życia do leniwej egzystencji Felanitx. – Od 2014 roku do dziś zajęło mi trochę czasu, zanim przestawiłam się na nowy rytm dnia. Włączyłam jogę do swojej codziennej rutyny; pomogła mi się skupić i radzić sobie z trudnymi i emocjonalnymi sytuacjami. Większość dni i nocy spędzam sama i w pełni czerpię przyjemność z samotności. Rozwijam się twórczo we własnym towarzystwie, pracując w moim studio. Uwielbiam dobre towarzystwo i spotkania z przyjaciółmi, ale z umiarem – uśmiecha się.
W ciągu ostatnich 25 lat przeprowadzała się ponad 30 razy: – Ciągłe przenosiny wiele mnie nauczyły. Budując domy w różnych miejscach na ziemi, bardzo się rozwinęłam. Nauczyłam się cierpliwości, choć wciąż nie jest ona moją mocną stroną. Ciągle zwożę do domu przedmioty i dzieła sztuki z różnych kultur, przez co żyję trochę jak na pchlim targu. Ale za to wszystkie moje wnętrza mają tę samą estetykę: eklektyczną, maksymalistyczną, dekoracyjną i nowoczesną.
Czy myśli już o kolejnej przeprowadzce? – Majorka jest dla mnie wyjątkowa i sądzę, że będzie moim domem na długo – oznajmia. Po chwili dodaje z błyskiem w oku: – Zawsze marzyłam o życiu w Meksyku, który naprawdę kocham. Szczególnie Jukatan. Może pewnego dnia uda mi się i tam znaleźć swoje miejsce? ﹡
Kopiowanie treści jest zabronione