„Przepraszam, to za mało…”. Zobaczcie, kto naprawdę zrobił zdjęcie „Napalm Girl”
29 listopada 2025
tekst: Agnieszka Kowalska
zdjęcia: Netflix
Zdjęcie „Napalm Girl” zrobione w 1972 roku w Wietnamie, którego autentyczności nie podwarza film, jedynie nazwisko jego autora
„Przepraszam, to za mało…”. Zobaczcie, kto naprawdę zrobił zdjęcie „Napalm Girl”
29 listopada 2025
tekst: Agnieszka Kowalska
zdjęcia: Netflix
„Przepraszam, to za mało…”. Zobaczcie, kto naprawdę zrobił zdjęcie „Napalm Girl”

„Stringer: Człowiek, który zrobił zdjęcie” przedstawia śledztwo w sprawie prawdy stojącej za jednym z najważniejszych zdjęć wojennych, jakie kiedykolwiek zrobiono – „Napalm Girl”. Niepokojąca i fascynująca opowieść obiera historię autorstwa fotografii niczym cebulę. Jaka jest prawdziwa historia tego zdjęcia? Który z fotografów kłamie? I dlaczego? LIBERTYN.eu towarzyszy temu śledztwu od stycznia, a teraz i Wy możecie odkryć prawdę. Od wczoraj dokument jest na Netflixie.

„Niech to będzie Nick Út, niech to będzie nasz fotograf” – powiedział mu Horst Faas, legendarny, apodyktyczny szef działu foto w agencji Associated Press w Sajgonie. – Te słowa towarzyszyły mi przez resztę życia… Mam z tym problem… – tak ówczesny fotoedytor agencji, Carl Robinson, wspomina 8 czerwca 1972 roku w filmie dokumentalnym „Stringer: Człowiek, który zrobił zdjęcie”.

Tego dnia powstało jedno z najbardziej rozpoznawalnych zdjęć w historii: naga dziewczynka, która zerwała ubranie, bo płonęło – z szeroko rozpostartymi ramionami, wykrzywioną twarzą, poparzoną i odpadającą skórą – biegnie w stronę aparatu, uciekając ze zbombardowanej napalmem wioski Trảng Bàng, po tym, jak południowowietnamskie samoloty przypadkowo trafiły w ludność cywilną.

W ciągu kilku godzin od publikacji fotografię, oficjalnie zatytułowaną „The Terror of War”, ale potocznie znaną jako „Napalm Girl”, oglądały już miliony ludzi na całym świecie. Pisarka Susan Sontag napisała później, że przerażająco nieusuwalny obraz 9-letniej Kim Phúc w rozpaczy „prawdopodobnie przyczynił się do wzrostu społecznej odrazy do wojny bardziej niż sto godzin transmitowanych w telewizji okrucieństw”.

Nick Út od 53 lat twierdzi, że to on jest autorem „Napalm Girl”

– Mówiąc wprost, to jedno z najważniejszych zdjęć, jakie kiedykolwiek powstały, a już na pewno z wojny w Wietnamie – ocenia Gary Knight, brytyjski fotoreporter z wieloletnim doświadczeniem w fotografii wojennej. To do niego pewnego dnia 2022 roku napisał Carl Robinson, wyjawiając, że „Napalm Girl” została w rzeczywistości wykonana przez freelancera, czyli „stringera”.

Ta wiadomość rozpoczyna dwuletnie śledztwo grupki dziennikarzy, z poczuciem, że „nigdy nie uda się znaleźć tego faceta”.

1.

Dokument „Stringer: Człowiek, który zrobił zdjęcie” w reżyserii Bao Nguyena (od wczoraj można oglądać na Netflixie), śledzi losy Knighta i innych dziennikarzy, którzy prowadzą śledztwo – od wywiadów ze świadkami, przez spotkania w dzisiejszym Ho Chi Minh, po badania archiwalne materiałów wideo nagranych tego dnia i analizy kryminalistyczne i topograficzne. Ich wysiłki ostatecznie przynoszą imię i nazwisko: Nguyễn Thành Nghệ. To wietnamski fotograf i operator filmowy, który tamtego dnia był kierowcą amerykańskiej stacji telewizyjnej NBC. Nghệ, okazjonalnie sprzedawał zdjęcia międzynarodowym redakcjom jako freelancer i – jak zapewnia w filmie już jako 80-latek mieszkający w Kalifornii – to on jest autorem „Napalm Girl”.

Dostarczył rolkę filmu do biura agencji AP. Dyżurujący tego dnia Robinson odrzucił ją, myśląc: „naprawdę nie możemy używać nagości”. I wybrał zdjęcie Nicka Úta (jedynego fotografa zatrudnionego przez AP obecnego tego dnia w tym samym miejscu) zrobione z boku, ponieważ było „dyskretne”.

Jego jego szef, po powrocie z lunchu, wybrał jednak „Napalm Girl” i jako autora kazał Robinsonowi podpisać Úta, a ten się nie przeciwstawił. „Stringerowi” zapłacono za zdjęcie 20 dolarów i wręczono odbitkę. Po czym przez dekady prześladował go brak uznania autorstwa. „Ciężko na to pracowałem, ale tamten facet zgarnął wszystko” – mówi do kamery, nie ze złością, ale z rezygnacją kogoś, kto przeżył całe życie znając prawdę, w którą nikt inny nie wierzył, poza jego rodziną.

W śledztwie wykorzystano analizę kryminalistyczną, przeprowadzoną przez francuski NGO Index

Pierwszy raz świat o nim usłyszał dopiero na festiwalu filmowym Sundance w styczniu – gdzie wzruszony Nghệ pojawił się jako gość, zapewniając przez tłumacza: „To ja zrobiłem zdjęcie”. I dostał owacje na stojąco (o czym pisaliśmy jako jedyni w Polsce).

Agencja AP opublikowała obszerny raport, w którym podważyła relację z filmu, powołując się na własną analizę. Kilku prominentnych fotoreporterów odrzuciło twierdzenia dokumentu, a Nick Út zagroził pozwem o zniesławienie, kategorycznie stwierdzając, że to on jest autorem „Napalm Girl”, co wpłynęło na jego karierę: przyniosło mu Nagrodę Pulitzera, World Press Photo i inne międzynarodowe laury. Jak tłumaczy w filmie Knight, Út odmówił udziału w „Stringer: Człowiek, który zrobił zdjęcie”, nigdy nie odpowiedział na prośby o rozmowę, nigdy publicznie nie wypowiedział się na temat Nghệ. Nie wytoczył też procesu.

Wkrótce World Press Photo, które przyznało „Napalm Girl” tytuł Zdjęcia Roku 1973, opublikowało własne, niezależne śledztwo, w którym stwierdzono, że dwie osoby – Nghệ i fotograf Huỳnh Công Phúc – miały lepsze warunki do wykonania zdjęcia. Organizacja cofnęła prawa autorskie do zdjęcia Útowi, ale pozostawiła autorstwo nieznane. „To pozostaje kwestią sporną i możliwe, że autorstwo zdjęcia nigdy nie zostanie w pełni potwierdzone” – uzasadniono (pisaliśmy o tym w maju).

Kim Phúc, która przeżyła wojenny horror i stała się swego rodzaju ambasadorką pokoju, utrzymuje, że niemal nic nie pamięta z tamtego tragicznego dnia.

2.

Fascynujący dokument Nguyena uzupełniony o nowe fakty, których nie było podczas projekcji w Sundance, nie podważa autentyczności zdjęcia, podważa jego autorstwo. I robi to w sposób wiarygodny.

Rozpoczęte przez Gary’ego Knighta (po lewej) śledztwo dowodzi, że autorem „Napalm Girl” jest Nguyễn Thành Nghệ (po prawej)
Filmowe śledztwo zaczęło się od maila wysłanego w 2022 roku przez Carla Robinsona

Út jest nie tylko gwiazdą w rodzinnym Wietnamie, ale i na świecie – przedstawiany jest jako prawdziwy bohater; gościł nawet u papieża; powstał o nim dokument „From Hell to Hollywood”. Przez lata opowiadał, jak zabrał Kim Phúc do szpitala, gdzie leczono jej obrażenia (w „Stringer: Człowiek, który zrobił zdjęcie” rodzina dziewczynki twierdzi, że zawiózł ją tam wujek), pokazywał aparat, którym zrobił „Napalm Girl”, przyjmował kolejne zaszczyty…

Gdy oglądamy film Netflixa z przerażeniem cofamy się w czasie, gdy śledztwo obiera tę historię niczym cebulę. Czy to wszystko mit? I jaka jest prawdziwa historia tego zdjęcia? Który z fotografów kłamie? I dlaczego? Knight zastanawia się: „Jakie to uczucie być człowiekiem, który zrobił to zdjęcie, skoro Nick Út rzeczywiście nie jest autorem?”.

Dla niektórych filmowe śledztwo może być niepotrzebnym czepianiem się szczegółów. Twórcy twierdzą jednak, że celem „Stringera” nigdy nie było ponowne przypisanie autorstwa – raczej uczciwa analiza opowiadania historii przez zachodnią machinę narracyjną i ocena komu, z racji władzy w dziennikarstwie, przypisuje się zasługi, a kto pozostaje anonimowy. – Wietnamscy dziennikarze zostali praktycznie wymazani z narracji o ich własnej wojnie. Byli obcymi we własnym kraju, bez żadnych środków nacisku ani możliwości odwołania się – mówi Knight, dla którego Nghệ jest twarzą wszystkich tych anonimowych współpracowników.

„Cała strona tej historii jest nieudokumentowana… a chodzi o osobę, która zrobiła zdjęcie. I od dnia, w którym je zrobiła, była wykluczona z rzeczywistości?” – pyta w filmie kolega Robinsona, Tom Fox. Odkrycie prawdy jest poruszające.

Wzruszony Robinson, obecnie po osiemdziesiątce, spotyka Nghệ przed kamerami: „Przepraszam, to za mało… ale przeprosiny to najlepsze, co mogę zrobić na tym etapie”.

Kopiowanie treści jest zabronione