Co tu się, do cholery, wydarzyło??? – tak przebywająca dziś w rodzinnym Krakowie na pokazie filmu „Hamnet” Małgosia Turzańska zareagowała na nominację do Oscara w kategorii „najlepsze kostiumy”. – Co za niesamowity zaszczyt! Wszystkie te cudowne nominowane, hurra! Gratuluję Wam! – dodała, myśląc o swoich konkurentkach do statuetki.
Polka rywalizuje o zwycięstwo z czterema kostiumografkami: Miyako Bellizzi z Nowego Jorku, która stworzyła stroje do filmu „Wielki Marty”, mającą już na koncie dwa Oscary Amerykanką Ruth E. Carter („Grzesznicy”), Nowozelandką Kate Hawley, której wyjątkowe kostiumy zawdzięcza „Frankenstein” oraz Amerykanką Deborah L. Scott („Avatar: Ogień i popiół”), która może się już pochwalić Oscarem i BAFTA. Turzańską Amerykańska Akademia Filmowa doceniła za pracę nad strojami do najnowszego dzieła Chloé Zhao „Hamnet”, który jest jednym z najbardziej cenionych filmów tego roku (premiera w polskich kinach w piątek, 23 stycznia).
Zapewne doceniono wykorzystanie przez nią organicznych materiałów i kolorów oraz emocjonalną historię kryjącą się za każdym projektem. Ubrania bohaterów filmu zdają się oddychać, pękać i rozkładać razem z nimi. Kostiumografka całkowicie wywróciła do góry nogami kostiumy elżbietańskie, tworząc coś, co wydaje się niesamowicie współczesne. Inspirację czerpała m.in. z kory drzew, wycinanek papierowych i całunów pogrzebowych. To naprawdę wyjątkowe projekty.
Jak mieszkająca od 20 lat w Nowym Jorku Polka je stworzyła? I jak trafiła do filmu Chinki?
O tym, jak razem studiowały
O to, by dostać się na plan nowego filmu Chloé Zhao, laureatki Oscara za „Nomadland”, zawalczyła. Czego się nie wstydzi. – Na pewno nie jestem nieśmiała, nie mam problemu, żeby zapytać, czy mogę przy czymś pomóc – powiedziała kiedyś.
Z pochodzącą z Chin Zhao studiowała w Tisch School of the Arts na Uniwersytecie Nowojorskim i wówczas była bliska współpracy przy jednym z jej pierwszych filmów, ale nigdy do tego nie doszło. Kiedy po latach usłyszała, że reżyserka pracuje nad projektem na podstawie powieści „Hamnet”, pomyślała, że to idealny projekt, w którym w końcu mogą się spotkać. – Przeczytałam książkę i byłam nią zachwycona. To, a także połączenie Jessie i Paula – kto by nie chciał tego zrobić? – wyznaje magazynowi „Harper’s Bazaar”.
Skontaktowała się ze wspólnym znajomym, który obie panie ze sobą połączył. Nie było jeszcze scenariusza. Małgosia zrobiła więc lookbook, który był wyrazem jej emocjonalnej reakcji na historię przeczytaną w powieści Maggie O’Farrell. – Niezależnie od tego, czy projekt jest z epoki, czy współczesny, wnętrze postaci jest dla mnie najważniejsze. Pierwotny lookbook był reakcją na główną bohaterkę, Agnes, która jest bijącym sercem tej historii. Jest tak pełna życia, kiedy ją poznajemy. Chciałam, aby widzowie poznali ją tak, jak Will, kiedy zobaczył ją po raz pierwszy. Jej czerwona sukienka i inne żywe kolory pochodzą z tamtej chwili – tłumaczy w wywiadzie dla dystrybutora „Hamneta” Focus Features.
Kiedy Chloé zauważyła, że w podobny sposób nawiązują do książki, poprosiła Polkę o udział w filmie. – Byłam zachwycona – wspomina.
O tym, jak krew pulsuje
„Hamnet” to fikcyjna opowieść o Williamie Szekspirze (Paul Mescal) i Anne „Agnes” Hathaway (Jessie Buckley) oraz o tym, jak strata syna pary, Hamneta (Jacobi Jupe), zainspirowała Szekspira do napisania dramatu „Hamlet”. Historyczny kontekst elżbietańskiej Anglii posłużył Chloé Zhao za kanwę dla burzliwej opowieści o miłości i stracie. Autorem zdjęć do filmu jest Polak, Łukasz Żal.
Chociaż Turzańska chciała, aby jej kostiumy nawiązywały do angielskiej stylistyki końca XVI i początku XVII wieku, fabuła skupiona na postaciach miała pierwszeństwo. Skoncentrowała się na tym, jak kostiumy służyły jako przedłużenie wewnętrznego świata Agnes i Willa.
– Agnes jest silnie związana z naturą, ale jakoś nigdy nie wyobrażałam sobie jej w kolorach ziemi – mówi magazynowi „WWD”. – Zawsze była czerwoną istotą – uosobieniem życia. Krew pulsuje. Jest tak pełna życia i pulsuje, niczym mięsień sercowy.
Ubrała ją w jaskrawoczerwone i pomarańczowe lniane stroje, które stopniowo ewoluowały, gdy z żony stawała się matką, a potem zmagała się z tragedią. Jej żywa energia zanika po stracie Hamneta, a czerwony strój z czasem stopniowo nabiera ciemniejszych odcieni. – Na początku do uszycia jej gorsetu użyliśmy materiału z kory prawdziwego drzewa, który jest wykonany z włóknistej warstwy między korą a drzewem. Materiał używany jest od wieków do produkcji odzieży, szczególnie w Afryce. Kupiłam go od ugandyjsko-niemieckiej firmy, która sprowadza tkaniny z kory afrykańskiej w sposób zrównoważony. Wygląda jak cienka warstwa włóknistego drewna. Więc kiedy Agnes leży przy drzewie, naprawdę ma na sobie drzewo! – zachwyca się.
Z wiekiem Agnes kolory stają się bardziej rdzawe, niczym wysychająca krew. Po śmierci Hamneta przechodzą w fiolety i brązy. Jej sylwetka również się zmienia. Na początku jest obszerna i żywa, gdy staje się smutniejsza, zwęża się i wydłuża. Nosi gorset, który wygląda jak zaschnięty strup, jak coś, co obumarło. Jednak pod koniec filmu jej ubrania znów stają się nieco bardziej czerwone, zaczyna nosić sukienki z subtelnym haftem imitującym świeżą, płynącą krew.
O tym, jak wypalała laserem skórę
Will pozostaje w odcieniach niebieskiego i szarości. Zainspirowana tuszem, którego Szekspir używał do pisania komedii i tragedii, kostiumografka nadała garderobie Mescala nutę atramentu. Dużo pracowała z barwnikami roślinnymi, a także z atramentem żelazowo-galusowym, który wytwarza się z narośli na liściach dębu: – Paul ma przez cały film poplamione atramentem palce. Jego ubrania również mają plamy. A niebieskawe i szarawe tony nawiązują do jego związku z wodą. Widzimy go w kilku kluczowych momentach, jak łączy się z wodą i przetwarza myśli, pływając lub rozmawiając z rzeką.
Dodaje: – Chciałam także wykorzystać elżbietańską modę i nacięcia w tkaninie, aby zwrócić uwagę na jego stan emocjonalny. Na przykład, różowienie, czy też zadrapania i rozcięcia, na ubraniach Willa były bardzo widoczne: na początku tylko kilka, ale stopniowo się powiększają, gdy przeprowadza się do Londynu, a jego życie staje się bardziej skomplikowane.
Choć głównie nosi ubrania z lnu i skóry, Polka użyła tęż skóry wypalanej laserowo przez znanego rzymskiego rzemieślnika D’Alessio Galliano. To jej ulubiony materiał, który nazwali „grzybią skórą”, ponieważ zadrapania na nim sprawiają, że wygląda jak spód grzyba.
O tym, jak śledziła obrazy
Polka ma wykształcenie w zakresie historii sztuki i antropologii kulturowej i nie ukrywa, że wpłynęło to na jej podejście do kostiumów. Research to coś, na czym zna się bardzo dobrze i to jedna z ulubionych części pracy.
– Uwielbiam się uczyć, odkrywać, co z badań może posłużyć jako narzędzie emocjonalne, a co może stanąć na przeszkodzie. Skupiam się na nauce wszystkiego, co możliwe, a następnie wybieram to, co jest przydatne. Nie staram się być historycznie wierna. To nie jest eksponat muzealny. To ludzka historia i to jest dla mnie najważniejsze – deklaruje.
Przygotowując się do „Hamneta” przestudiowała historię ubioru z książką Ruth Goodman „How To Be a Tudor”, która dogłębnie opisuje, jak spali ludzie w tamtej epoce, co jedli, z jakich włókien składały się ich ubrania itd. Dogłębnie obejrzała też książkę „Citizen Portrait”, która jest zbiorem pięknych portretów zwykłych ludzi i kilku szlachciców, ale nie członków rodziny królewskiej. Odwiedziła muzea, choć tam nie znalazła zbyt wielu strojów.
– Uwielbiałam uczyć się o modułowości ubioru Tudorów i epoki elżbietańskiej – oddzielny gorset i spódnica, które się wiąże, oraz rękawy, które są przypinane, aby można było je zmieniać w trakcie chodzenia, bo czasem też służyły do… sprzątania. Nawet królowa Elżbieta I miała wszystkie te elementy, żeby móc zmieniać rękawy czy spódnicę. Nie były więc przeznaczone tylko dla niższych klas. Wiele pojedynczych elementów, przypinanych srebrnymi szpilkami, można znaleźć w starszych budynkach w Londynie – opowiada.
Najbardziej pomocne były portrety i obrazy, ponieważ ubrania, które przetrwały, często pochodziły z wyższych sfer i są dobrze zachowane. Jednak klasa robotnicza nosiła swoje ubrania w strzępach, więc prawie nie ma po nich śladu. Czasami można znaleźć ubrania w błocie Tamizy, na przykład, albo but lub skarpetę we wraku statku, takiego jak Mary Rose. Ale ponieważ większość z nich jest uszkodzona, trzeba je złożyć jak puzzle na podstawie obrazów.
– Te z chłopami i klasą robotniczą są dla mnie najbardziej fascynujące. Obrazy Sebastiána Vrancxa [flamandzkiego barokowego artysty batalistycznego – przyp. red.] przedstawiają brutalne, pełne przemocy sceny zabijania ludzi na różne sposoby. Dzięki temu ruchowi dynamiczne pozy, gdy ludzie upadają, odsłaniają warstwy ubrań, których normalnie nie widać – koszule są podciągnięte, więc widać górną część spodni. Naprawdę fajnie było zgłębiać drobne elementy, których nie widać na bardziej pozowanych, typowych portretach – zdradza kulisy.
O tym, jak nie trzymała się prawdy
Stroje w filmie są pięknym odzwierciedleniem nie tyle historycznie wiernego stroju elżbietańskiego, ale tego, jak my, widzowie XXI wieku, postrzegamy kostiumy elżbietańskie na ekranie. Nie jest to idealna kopia XVI wieku. Ale tam, gdzie Turzańska pozwoliła sobie na swobodę, dzieje się prawdziwa magia.
Odstąpiła od historycznej dokładności, bo – jak mówi – myśli zarówno o widzach, jak i o aktorach. Na przykład spodnie Mescala są nieco dłuższe i cieńsze niż w rzeczywistości. – Wyglądały zabawnie podczas przymiarek, ale fabuła jest tak subtelna, że nawet jeden wizualnie rozpraszający wybór może odciągnąć uwagę od filmu. Nawet jeśli coś jest zgodne z prawdą historyczną, jeśli zaburza emocjonalny przekaz, jest złe. Najważniejsze, żeby sedno filmu płynęło nieprzerwanie – tłumaczy.
Nie trzymanie się prawdy dotyczyło zwłaszcza tkanin. Np. ojciec Willa, John (David Wilmot), nosił aksamit, chociaż w rzeczywistości nigdy by tego nie zrobił jako osoba z niskiej klasy, kostiumy aktorów teatru Globe też były bardziej wizją kostiumografki. – W czasach Szekspira aktorzy ubierali się tak, by odzwierciedlać publiczność, dzięki czemu widzowie mogli dosłownie ujrzeć siebie w opowieściach. Jednak dla współczesnej publiczności to się nie przekładało, dlatego postanowiłam uszyć im kostiumy w elżbietańskich kształtach, ale użyliśmy surowego lnu i pomalowaliśmy je lateksem – co zdecydowanie nie było zgodne z epoką! Nadało im to współczesną fakturę. To była licentia poetica, ale konieczna – oświadcza.
Jednak ze wszystkich kostiumów dla zespołu Szekspira Turzańska „najbardziej bała się” ostatniego kostiumu Willa, gdy grał ducha w „Hamlecie” – to peleryna pokryta popękaną gliną. – Zaczęłam szukać w badaniach historycznych i okazało się, że ojciec Hamleta często nosi prześcieradło lub zbroję, o czym jest mowa w tekście. Zaczęłam się zastanawiać, skąd wziął się wizerunek ducha w całunie? To takie oczywiste, ale nie zauważyłam, że to prześcieradło, w które owinięte jest ciało – wspomina.
Obciążyła swoją wersję prześcieradła gliną, by wyschła i popękała: – To wydaje się bardzo namacalne. Rozumiesz, że to było coś, co było w ziemi, coś, co pęka, coś, co się zmienia. To kokon, z którego Will wychodzi i to jest moment, w którym w końcu widzimy, jak uwalnia się.
Gdy ekipa „Hamneta” pracowała nad adaptacją, która oscyluje między euforycznymi wzlotami a przygnębiającymi upadkami, życie Turzańskiej naśladowało film – jej ojciec zapadł w śpiączkę i zmarł w trakcie produkcji. – „Hamnet” był dla mnie źródłem informacji i pomógł mi przejść przez osobisty smutek – mówi o tym trudnym doświadczeniu.
O kostiumach do filmu „Hamnet”
Wywiad z Małgosią Turzańską, Jessie Buckley i Paulem Mescalem
Jeśli wiedza i talent kierowały nią w pracy, to jej osobista żałoba z pewnością ukształtowała język wizualny kostiumów, nadając im namacalny realizm. – Nie wyobrażam sobie, że mogłabym robić wtedy inny film. Podobało mi się wszystko – podsumowuje.
O tym, jak zdobyła nominację do Oscara
Urodzona w Krakowie Małgosia Turzańska nie jest bez szans na oscarowe zwycięstwo. O „Hamnecie” jest bardzo głośno: film zachwyca zarówno krytyków, jak widzów na całym świecie i jest faworytem do Oscarów – zdobył 8 nominacji, m.in. dla najlepszego filmu, za reżyserię, dla najlepszej aktorki (Jesse Buckley) i scenariusz adaptowany. Byłoby to dla niej największe zawodowe osiągnięcie, o którym marzyła, odkąd po raz pierwszy pojawiła się na planie filmowym – jako asystentka Agnieszki Holland podczas pracy nad „Janosikiem”. Nie tylko zajmowała się przyziemnymi rzeczami, takimi jak podawanie kawy, ale również uczestniczyła w pracy nad kostiumami, na przykład… brudząc je.
Do Nowego Jorku przeniosła się 20 lat temu i od tamtej pory tworzyła kostiumy do wielu hollywoodzkich produkcji, tj. „Plan Maggie” z Gretą Gerwig, Ethanem Hawkiem i Julianne Moore, „Wydarzyło się w Teksasie” z Rooney Marą, a także nominowane do Oscara „Aż do piekła” z Jeffem Bridgesem, „Nigdy cię tu nie było” z Joaquinem Phoeniksem czy tegoroczny „Sny o pociągach” z Joelem Edgertonem (film zdobył 4 nominacje do Oscara).
– Tu wszyscy ciężko pracują i wszyscy mają talent – przyznaje w rozmowie z Polskim Radiem. – Miałam ogromne szczęście, bo ciągle spotykałam na swojej drodze ludzi, którzy proponowali mi pracę. Nie broniłam się też przed inną interpretacją scenariuszy czy moim własnym myśleniem. Nie starałam się wpasować w ten nowojorski świat. Kultywowałam w sobie to, z czym wyrosłam: moje komunistyczne dzieciństwo, zabawa patyczkami i kamyczkami, robienie coś z niczego. I to też mi pomogło.
Za kostiumy do „Hamneta” w grudniu nominowała ją także Amerykańska Gildia Kostiumologów – w kategorii „Film historyczny/kostiumowy” Polka walczy z czterema konkurentkami, w tym z dwiema, które dziś także nominowano do Oscarów, Carter i Hawley. Dla Polki to już trzecia nominacja do tych najważniejszych w Hollywood nagród dla twórców kostiumów do filmów i seriali (po filmie „Zielony Rycerz. Green Knight” trzy lata temu i serialu „Stranger Things” osiem lat temu). O tym, czy wygra nagrodę CDGA, dowiemy się 12 lutego, gdy odbędzie się ceremonia w Los Angeles.
O tym, jak nominowano innego Polaka
Amerykańska Akademia Filmowa doceniła jeszcze Polaka z Kanady, dla którego to druga nominacja w karierze.
W kategorii „krótkometrażowy film animowany” nominowano „The Girl Who Cried Pearls” (zobaczcie zwiastun), którego współreżyserem jest 55-letni Maciej Szczerbowski. Choć urodzony w Poznaniu reżyser od początku kariery tworzy w Kanadzie – wraz z Chrisem Lavisem tworzy artystyczny duet Clyde Henry Productions – sam określa siebie jako polskiego artystę. Z rodzinnego kraju wyjechał z rodzicami w wieku 10 lat – w 1981 roku, kilka miesięcy przed ogłoszeniem stanu wojennego.
Animacją zainteresował się przez przypadek. – W młodości moja wyobraźnia była napędzana przez „Gwiezdne wojny: część V – Imperium kontratakuje”. To ten film namieszał mi w głowie, a na mistrzów animacji czas przyszedł dużo później – przyznał.
Na uniwersytecie studiował teatr – interesowały go scenografia i kostiumy – gdzie poznał Chrisa Lavisa, z którym od 1997 roku tworzy filmy, reklamy, ilustracje i wideoklipy. Często wykorzystywali lalki, aż w końcu wpadli na pomysł animacji. Swój pierwszy profesjonalny film, 17-minutowy „Madame Tutli-Putli” z użyciem lalek, wyprodukowany przez Kanadyjski Narodowy Komitet Filmowy, tworzyli cztery i pół roku. Dostali za niego nominację do Oscara w 2008 roku. To sprawiło, że kariera polskiego artysty przyspieszyła. Niedługo później zgłosił się do niego Spike Jonze („Adaptacja”, „Być jak John Malkovich”), jeden z najwybitniejszych twórców kina niezależnego.
Z Lavisem Szczerbowski stworzył także „The Girl Who Cried Pearls”. Akcja tego animowanego krótkiego metrażu rozgrywa się na początku XX wieku w Montrealu. Przedstawia historię chłopca i dziewczynki, która ma niezwykłą moc: jej smutek przemienia się w perły. Sprzedaje je pracownikowi lombardu, który zawsze pragnie więcej. „Skuszony chciwością chłopiec musi wybrać między miłością a bogactwem. Ten wybór może skazać jego duszę potępienie” – czytamy w opisie filmu, który zdobył nagrodę na festiwalu w Toronto, a także nominację do Annie, najważniejszych nagród w świecie animacji.
Wśród tegorocznych nominowanych znalazł się również film „Brzydka siostra” w kategorii „najlepsza charakteryzacja” (zobaczcie zwiastun). To koprodukcja norwesko-duńsko-rumuńsko-polsko-szwedzka w reżyserii Emilie Blichfeldt, częściowo kręcona w Polsce i z polskimi aktorkami w rolach drugoplanowych (Katarzyną Herman i Agnieszką Żulewską), zaś polskim koproducentem filmu jest ceniony Mariusz Włodarski z Lava Films, który w ub.r. z filmem „Dziewczyna z igłą” zdobył oscarową nominację. Tym razem to tylko polski smaczek, tym cenniejszy, że nasz kandydat „Franz Kafka” Agnieszki Holland przepadł; Akademia, niestety, nie doceniła też Łukasza Żala w roli operatora „Hamneta”, ani filmu krótkometrażowego „Taty nie ma” Jana Saczka czy animacji „Autokar” Sylwii Szkiłądź.
Zdjęcie: Clyde Henry Productions
Zdjęcie: Łukasz Bąk
Najwięcej nominacji zdobyły filmy „Grzesznicy” (16, czyli najwięcej w 97-letniej historii Oscarów) i „Jedna bitwa po drugiej” (13). Po dziewięć nominacji mają: „Wartość sentymentalna”, „Wielki Marty” i „Frankenstein”.
98. ceremonia wręczenia Oscarów odbędzie się 15 marca. Jej gospodarzem będzie komik Conan O’Brien. ﹡
_____
NOMINACJE DO OSCARÓW 2026:
Najlepsze kostiumy
Deborah Lynn Scott – „Avatar: Ogień i popiół”
Kate Hawley – „Frankenstein”
Małgosia Turzańska – „Hamnet”
Miyako Bellizzi – „Wielki Marty”
Ruth E. Carter – „Grzesznicy”
Najlepszy animowany film krótkometrażowy
„Butterfly” – Florence Miailhe i Ron Dyens
„Forevergreen” – Nathan Engelhardt i Jeremy Spears
„The Girl Who Cried Pearls” – Chris Lavis i Maciej Szczerbowski
„Plan emerytalny” – John Kelly i Andrew Freedman
„The Three Sisters” – Konstantin Bronzit
Najlepsza charakteryzacja i fryzury
„Frankenstein” – Mike Hill, Jordan Samuel i Cliona Furey
„Kokuho” – Kyoko Toyokawa, Naomi Hibino i Tadashi Nishimatsu
„Grzesznicy” – Ken Diaz, Mike Fontaine i Shunika Terry
„Smashing Machine” – Kazu Hiro, Glen Griffin i Bjoern Rehbein
„Brzydka siostra” – Thomas Foldberg i Anne Cathrine Sauerberg
Najlepszy film
„Bugonia”
„F1:Film”
„Frankenstein”
„Hamnet”
„Wielki Marty”
„Jedna bitwa po drugiej”
„Tajny agent”
„Wartość sentymentalna”
„Grzesznicy”
„Sny o pociągach”
Najlepszy reżyser
Chloé Zhao – „Hamnet”
Josh Safdie – „Wielki Marty”
Paul Thomas Anderson – „Jedna bitwa po drugiej”
Joachim Trier – „Wartość sentymentalna”
Ryan Coogler – „Grzesznicy”
Najlepsza aktorka pierwszoplanowa
Jessie Buckley – „Hamnet”
Rose Byrne – „Kopnęłabym cię, gdybym mogła”
Kate Hudson – „Song Sung Blue”
Renate Reinsve – „Wartość sentymentalna”
Emma Stone – „Bugonia”
Najlepszy aktor pierwszoplanowy
Timothée Chalamet – „Wielki Marty”
Leonardo DiCaprio – „Jedna bitwa po drugiej”
Ethan Hawke – „Blue Moon”
Michael B. Jordan – „Grzesznicy”
Wagner Moura – „Tajny agent”
Najlepsze zdjęcia
„Frankenstein” – Dan Laustsen
„Wielki Marty” – Darius Khondji
„Jedna bitwa po drugiej” – Michael Bauman
„Grzesznicy” – Autumn Durald Arkapaw
„Sny o pociągach” – Adolpho Veloso
Najlepszy film międzynarodowy
„Tajny agent”, reż. Kleber Mendonça Filho
„To był zwykły przypadek”, reż. Jafar Panahi
„Wartość sentymentalna”, reż. Joachim Trier
„Sirât”, reż. Oliver Laxe
„Głos Hind Rajab”, reż. Kaouther Ben Hania
Najlepszy scenariusz oryginalny
Robert Kaplow – „Blue Moon”
Jafar Panahi – „To był zwykły przypadek”
Josh Safdie, Ronald Bronstein – „Wielki Marty”
Joachim Trier, Eskil Vogt – „Wartość sentymentalna”
Ryan Coogler – „Grzesznicy”
Najlepszy scenariusz adaptowany
Will Tracy – „Bugonia”
Guillermo del Toro – „Frankenstein”
Chloé Zhao, Maggie O’Farrell – „Hamnet”
Paul Thomas Anderson – „Jedna bitwa po drugiej”
Clint Bentley, Greg Kwedar – „Sny o pociągach”
Najlepsza aktorka drugoplanowa
Elle Fanning – „Wartość sentymentalna”
Inga Ibsdotter Lilleaas – „Wartość sentymentalna”
Amy Madigan – „Zniknięcia”
Wunmi Mosaku – „Grzesznicy”
Teyana Taylor – „Jedna bitwa po drugiej”
Najlepszy aktor drugoplanowy
Benicio del Toro – „Jedna bitwa po drugiej”
Jacob Elordi – „Frankenstein”
Delroy Lindo – „Grzesznicy”
Sean Penn – „Jedna bitwa po drugiej”
Stellan Skarsgard – „Wartość sentymentalna”
Najlepszy dokument długometrażowy
„Prawo Alabamy”, reż. Andrew Jarecki, Charlotte Kaufman
„Chodź, zobacz mnie w dobrym świetle”, reż. Ryan White
„Cięcie skał”, reż. Mohammad Reza Eyni, Sara Khaki
„Pan Nikt kontra Putin”, reż. David Borenstein, Pavel Talankin
„Idealna sąsiadka”, reż. Geeta Gandbhir
Najlepszy dokument krótkometrażowy
„Wszystkie puste pokoje”, reż. Joshua Seftel
„Uzbrojony tylko w kamerę: Życie i śmierć Brenta Renauda”, reż. Brent Renaud, Craig Renaud
„Children No More: Were and Are Gone”, reż. Hilla Medalia
„Diabeł ma zajęcie”, reż. Geeta Gandbhir
„Perfectly a Strangeness”, reż. Alison McAlpine
Najlepsza muzyka oryginalna
„Bugonia” – Jerskin Fendrix
„Frankenstein” – Alexandre Desplat
„Hamnet” – Max Richter
„Jedna bitwa po drugiej” – Jonny Greenwood
„Grzesznicy” – Ludwig Goransson
Najlepsza piosenka
„Dear Me” z filmu „Diane Warren: Relentless”
„Golden” z filmu „K-popowe łowczynie demonów”
„I Lied to You” z filmu „Grzesznicy”
„Sweet Dreams of Joy” z filmu „Viva Verdi!”
„Train Dreams” z filmu „Sny o pociągach”
Najlepsza animacja długometrażowa
„Arco”, reż. Ugo Bienvenu
„Elio”, reż. Adrian Molina, Madeline Sharafian
„K-popowe łowczynie demonów”, reż. Chris Appelhans, Maggie Kang
„Mała Amelia”, reż. Maïlys Vallade, Liane-Cho Han Jin Kuang
„Zwierzogród 2”, reż. Jared Bush, Byron Howard
Najlepszy casting
„Hamnet” – Nina Gold
„Wielki Marty” – Jennifer Venditti
„Jedna bitwa po drugiej” – Cassandra Kulukundis
„Tajny agent” – Gabriel Domingues
„Grzesznicy” – Francine Maisler
Najlepsza scenografia
Tamara Deverell – „Frankenstein”
Fiona Crombie – „Hamnet”
Jack Fisk – „Wielki Marty”
Florencia Martin – „Jedna bitwa po drugiej”
Hannah Beachler – „Grzesznicy”
Najlepszy montaż
Stephen Mirrione – „F1:Film”
Ronald Bronstein, Josh Safdie – „Wielki Marty”
Andy Jurgensen – „Jedna bitwa po drugiej”
Olivier Bugge Coutté – „Wartość sentymentalna”
Michael P. Shawver – „Grzesznicy”
Najlepszy fabularny film krótkometrażowy
„Butcher’s Stain”
„A Friend of Dorothy”
„Jane Austen’s Period Drama”
„The Singers”
„Two People Exchanging Saliva”
Najlepszy dźwięk
„F1:Film”
„Frankenstein”
„Jedna bitwa po drugiej”
„Grzesznicy”
„Sirât”
Najlepsze efekty specjalne
„Avatar: Ogień i popiół”
„F1”
„Jurassic World: Odrodzenie”
„Zaginiony autokar”
„Grzesznicy”