Pierwsze na świecie muzeum AI otwarte. „Tutaj dzieła sztuki czują nasze emocje”
28 czerwca 2026
tekst: AMK
zdjęcia: Dataland
Pierwsze na świecie muzeum AI otwarte. „Tutaj dzieła sztuki czują nasze emocje”
28 czerwca 2026
tekst: AMK
zdjęcia: Dataland
Pierwsze na świecie muzeum AI otwarte. „Tutaj dzieła sztuki czują nasze emocje”

Dataland, pierwsze na świecie muzeum sztuki opartej na sztucznej inteligencji, otwarto w Los Angeles. – Zwiedzający mogą wchodzić w interakcje z dziełami sztuki i wpływać na ich powstawanie – zachwala pomysłodawca Refik Anadol, artysta, którego hipnotyczne wizualizacje danych uczyniły go gwiazdą sztuki cyfrowej. Dataland zmienia wszystko, co wiemy o muzeum i rozrywce – tutaj sztuka nie jest skończonym obiektem, lecz powstaje w czasie rzeczywistym poprzez interakcję danych, obliczeń i obecności człowieka. Już zyskał przydomek „Disneyland ery AI”.

Refik Anadol wybrał Los Angeles na budowę „pierwszego na świecie Muzeum Sztuki Sztucznej Inteligencji”, jak to określa, nie bez powodu. Ruch Światło i Przestrzeń (ang. Light and Space) narodził się w tym mieście w latach 60. XX wieku, kiedy James Turrell zamaskował okna w zamkniętym hotelu, aby kontrolować światło. Artyści z nurtu Światło i Przestrzeń mieli jeden cel: skupić się na badaniu percepcji, fizyki światła oraz relacji widza z otoczeniem.

Sześćdziesiąt lat później, Anadol otwiera Dataland – kompleks rozrywki immersyjnej o powierzchni 2,3 tys. m² w The Grand LA, budynku zaprojektowanym przez Franka Gehry’ego. Z pełnej wieżowców ulicy przenosi gości prosto do lasów deszczowych Amazonii i dalej, w immersyjną, wyobrażoną przyszłość, w której spotykają się maszyny i świat przyrody. Doświadczenie Datalandu jest częściowo eksperymentem naukowym, częściowo muzeum sztuki i częściowo immersyjnym parkiem rozrywki. Niektórzy nazywają go „Disneylandem ery AI”.

 

1.

 

Anadol, od zawsze fan filmów, jest trochę jak szalony naukowiec z „Parku Jurajskiego”, który przekłada jedno z pytań naszych czasów – w jaki sposób możemy wykorzystać sztuczną inteligencję do nawiązywania kontaktów międzyludzkich – na emocjonalne doświadczenie.

„A co by było, gdyby portret mógł uchwycić więcej niż to, co widać? Nie tylko gdzie byłeś, ale także jak się czułeś w danej chwili” – to pytanie zadał sobie pomysłodawca „laboratorium wyobraźni, gdzie są mury, ale nie ma ograniczeń w tworzeniu pomysłów”, a obecność człowieka jest częścią procesu twórczego.

Pierwsza wystawa Dataland nosi tytuł „Machine Dreams: Rainforest”

I 20 czerwca w Los Angeles wraz z żoną oraz partnerką w pracy, artystką Efsun Erkiliç, uruchomił muzeum zbudowane w oparciu o jeden z najnowocześniejszych na świecie systemów komputerowych do tworzenia sztuki, które w pięciu galeriach za pomocą ponad pół miliarda pikseli odzwierciedla świat przyrody. I to wszystko przy pomocy naszych ciał.

– Od 5 tys. lat dzieła sztuki poruszają ludzi, ale relacja ta zawsze była jednokierunkowa. Dzięki Dataland dzieła sztuki mogą teraz poczuć nasze emocje. To miejsce, w którym sztuka, architektura i publiczność współistnieją w ciągłym dialogu – mówił na otwarciu założyciel muzeum, ogłaszając pierwszą wystawę „Machine Dreams: Rainforest”, która potrwa do 31 stycznia 2027. Zwiedzający mogą odbyć wciągającą podróż po lesie deszczowym, wykorzystującą biometrię, zapach, dźwięk i światło.

Refik Anadol: „Marzyłem o miejscu, w którym publiczność i dzieło mogłyby się połączyć”
Refik Anadol: „Marzyłem o miejscu, w którym publiczność i dzieło mogłyby się połączyć”
Refik Anadol: „Marzyłem o miejscu, w którym publiczność i dzieło mogłyby się połączyć”
Refik Anadol: „Marzyłem o miejscu, w którym publiczność i dzieło mogłyby się połączyć”

Jak to działa? Nie ma tu malarza, nie ma farb. Najpierw goście wchodzą do czarnego pomieszczenia z pionowymi stanowiskami wyposażonymi w wysokie ekrany – przypominające wejście do statku kosmicznego. Każdy z nich skanuje bilet wstępu, otwierając pudełko z gadżetami na czas podróży. Biosensoryczna opaska na nadgarstek mierzy tętno, temperaturę skóry i reakcje fizyczne na sztukę. Goście noszą również dyfuzory zapachowe zawieszone na szyi, zaprojektowane przez zespół ds. węchu w L’Oréal Luxe.

Pomiary z opaski są na żywo przesyłane do centralnego łącza, które interpretuje sygnały fizjologiczne jako różne „emocje”. Do tworzenia wizualnych prezentacji wykorzystuje je Large Nature Model, stworzony przez Anadola pierwszy w historii system AI w całości przeszkolony na danych z przyrody, a nie na danych tekstowych generowanych przez człowieka. Dzięki temu różne grupy zobaczą różne dzieła sztuki, w zależności od nastroju. To, co faktycznie rejestrują czujniki, jest bliższe pobudzeniu fizjologicznemu, czyli sposobom aktywacji układu nerwowego.

Dzieła sztuki są kształtowane przez sygnały na żywo z 20 lasów deszczowych na całym świecie za pomocą robotycznego systemu malowania Qualia oraz przez reakcje emocjonalne gości muzeum
A tak wyglądało „tworzenie” Dataland

Na początek „Pawilon danych” (Data Pavilion) – ogromna przestrzeń zasilana 84 projektorami 4K. Anadol wykorzystuje tu ponad 500 milionów zdjęć z 16 lasów deszczowych, pozyskanych we współpracy z Muzeum Historii Naturalnej w Londynie oraz amerykańskimi Smithsonian, Getty, iNaturalist i Cornell Lab of Ornithology. Widok przypomina halucynację. „Maszyna śni” – tak Anadol określa to zjawisko. Ogromne kwiaty rozwijają się i odpływają w postaci fraktali. Świetlne tunele prowadzą do nowych światów, stada ptaków szybują, a sceny wyglądają się realistyczne. Gdzieniegdzie unosi się zapach deszczu, wilgotnej ziemi lub kwiatów – wydobywający się z zawieszek na szyi (w sumie proponowanych jest 12 różnych woni).

Gdy podziwiamy obrazy jednocześnie z 250 głośników rozbrzmiewa specjalnie skomponowana muzyka orkiestrowa połączona z głosami rdzennego plemienia brazylijskiej części Amazonii, Yawanawá (w dużej mierze odciętego od nowoczesnych technologii).

Przechodząc dalej, w „Galerii ukrytej” (Latent Gallery) zwiedzający mogą korzystać z trzech ekranów dotykowych, na których mają możliwość generowania obrazów przyrody i obserwowania rezultatów w miarę ich tworzenia.

Stamtąd jedynie 12 osób może wejść do „Pokoju nieskończoności” (Infinity Room). Przestrzeń to sześcian LED z panelami pokrywającymi cztery ściany, sufit i podłogę, gdzie czeka ośmiominutowe doświadczenie filmowe wygenerowane przez sztuczną inteligencję. Podróż prowadzi w głąb amazońskiego lasu deszczowego, gdzie spotyka się m.in. kolibra i „drzewo mądrości”, przypominające to rosnące w Amazonii. Sceny nieustannie otwierają się na nowe, wielobarwne mutacje lasu deszczowego, a zwiedzającym może się wydawać, że pokój się przechyla lub orbituje.

Pomysł na „Pokój nieskończoności” przyszedł Anadolowi do głowy we śnie o kolibrze, gdy pojechał na spotkanie z przedstawicielami Yawanawá w amazońskim lesie. – Ten ptak symbolizuje skupienie i troskę o naturę, przypomina nam również o prawdziwych danych z realnego świata i o prawdziwej pamięci o naturze – mówił na otwarciu Dataland, dodając: – Wódz plemienia pozwolił nam zwizualizować ten sen.

Tutaj również unosi się zapach: niektórym może przywodzić na myśl poranny spacer w lesie; inni zwiedzający mogą mieć odmienne wrażenia. Co kilka minut aromat się zmienia.

W Infinity Room można „wejść” do amazońskiej dżungli
„Machine Dreams: Rainforest”, jedno z pierwszych doświadczeń Datalandu
Twórcy Datalandu: Anadol i jego partnerka w studiu, w muzeum i w życiu, artystka Efsun Erkiliç

W ostatnim pomieszczeniu o nazwie „Sanktuarium” (Sanctuary) wyświetlany jest obraz o długości dziewięciu metrów w zagłębionej ramie – to zapis danych z bioczujników na nadgarstkach zwiedzających połączonych z molekularnym podpisem niezwykle rzadkiego amazońskiego kwiata księżycowego, który otwiera się na jedną noc w roku, po czym więdnie przed świtem.

Po wyjściu zwiedzający otrzymują chip z danymi, który można zeskanować, aby stworzyć spersonalizowany zapach lub koszulkę z grafiką AI.

„Dataland wykracza poza granice statycznych, tradycyjnych muzeów, zmieniając sztuczną inteligencję z budzącego strach przeciwnika w aktywnego, kreatywnego partnera” – zawyrokował „Los Angeles Times” po wizycie na wystawie „Machine Dreams: Rainforest”.

Refik Anadol: „Chcemy po prostu pokazać, że wciąż można poczuć się jak dziecko”
Refik Anadol: „Chcemy po prostu pokazać, że wciąż można poczuć się jak dziecko”
Refik Anadol: „Chcemy po prostu pokazać, że wciąż można poczuć się jak dziecko”
Refik Anadol: „Chcemy po prostu pokazać, że wciąż można poczuć się jak dziecko”

2.

 

Dla 40-letniego Anadola muzeum sztucznej inteligencji to kolejny krok. Spędził lata na przesuwaniu granic twórczego potencjału AI. Znany z wykorzystywania danych ze świata rzeczywistego – od pogody po archiwa zdjęć Metropolitan Museum of Art – wykorzystuje te informacje jako farbę, a sieci neuronowe jako pędzel. Jest pionierem połączenia sztuki i technologii, a także powodem debat na temat wartości i sensu sztuki generowanej przez AI.

Zaczęło się od jego pracy wystawianej w Museum of Modern Art w Nowym Jorku: „Unsupervised – Machine Hallucinations”, cyfrowego wyświetlacza o wymiarach 7,5 na 7,5 m, który wypełniał lobby w 2022 roku. Instalacja była żywą kreacją, generowała nowe formy i ewoluowała w czasie rzeczywistym w oparciu o dane, takie jak ruch odwiedzających i pogoda na Manhattanie.

„Unsupervised – Machine Hallucinations” Refika Anadola w Museum of Modern Art

„Unsupervised” został wytrenowany na 380 tys. zdjęć w wysokiej rozdzielczości z ogromnej kolekcji MoMA, w tym dzieł Picassa i innych znanych artystów. – Kiedy kuratorzy zobaczyli 200-letnie archiwum i to jak sztuczna inteligencja tworzy z niego nowe światy… widać było zdumienie na ich twarzach – Anadol opowiadał później magazynowi „Fast Company”.

Dzieło stało się tak popularne, że mówiły o nim media na całym świecie, a w online stało się wiralem. W efekcie MoMA je kupiła, a twórca przeszedł do historii jako jeden z dwóch artystów cyfrowych, których prace trafiły po raz pierwszy do ​​stałej kolekcji muzeum. Reklamowano to jako „triumfalne wejście AI do kanonu sztuki muzealnej”, choć nie wszyscy się nim zachwycali. Krytyk Jerry Saltz ironicznie porównał „Unsupervised” do „inteligentnej lampy przypominającej lawę” i nazwał „wygaszaczem ekranu za pół miliona dolarów”.

Anadol tak samo wzbudza kontrowersje, co uwielbienie. Tłumy są zafascynowane jego ogromnymi interaktywnymi płótnami cyfrowymi, kolekcjonerzy płacą za nie nawet milion dolarów, a do jego muzeum stoją długie kolejki od dnia premiery, choć bilety kosztują od 50 do 80 dol. (ok. 200-300 zł). Dataland wpisuje się w trend immersyjnej rozrywki, której wartość rośnie i – według badania Intel Market Research z 2026 roku – szacowana jest na 12,4 miliarda dolarów.

– Muzeum łączące ludzką wyobraźnię z inteligencją maszyn i najbardziej zaawansowanymi dostępnymi technologiami, jest spełnieniem jednego z moich największych marzeń – zapewnia pomysłodawca. Marzy mu się, by to miejsce stanowiło wyzwanie nie tylko dla tego, jak współcześnie tworzymy sztukę, ale jak postrzegamy samą kreatywność.

Przede wszystkim wierzy w twórczy potencjał sztucznej inteligencji: – AI jest czymś więcej niż narzędziem. W historii ludzkości nigdy nie mieliśmy inteligencji jako technologii. Sztuka AI jest nową formą sztuki. Jest ledwie eksplorowana. Dopiero się rozkręca.

Dataland pojawia się w momencie, gdy wybuchają debaty na temat wpływu postępu technologicznego na naszą kulturę, gospodarkę, środowisko i kariery, w tym w sztuce. Efsun Erkiliç nie daje wiary panice: – Czy to walka maszyn z ludźmi? Nie, muzeum otwiera kolejną bramę możliwości. ﹡

Grand LA projektu Franka Gehry’ego jest domem Dataland

Kopiowanie treści jest zabronione