Polską grę zekranizuje Hollywood. Keanu Reeves: „Bardzo chciałbym ponownie zagrać”
11 października 2026
tekst: AMK
Keanu Reeves był zaangażowany w promocję gry „Cyberpunk 2077”. Wideo: CD Projekt Red
Polską grę zekranizuje Hollywood. Keanu Reeves: „Bardzo chciałbym ponownie zagrać”
11 października 2026
tekst: AMK
Polską grę zekranizuje Hollywood. Keanu Reeves: „Bardzo chciałbym ponownie zagrać”

Powstanie film aktorski oparty na bestsellerowej grze akcji i przygody „Cyberpunk 2077”, jednej z najgłośniejszych produkcji polskiej firmy CD Projekt Red. W hollywoodzkim Paramount Pictures już zaczęły się prace, producentem – razem z Polakami – będzie twórca serii „Transformers”. Film ma opowiadać zupełnie nową historię osadzoną w tym świecie, a nie bezpośrednią adaptację losów bohaterów. Nie ogłoszono jeszcze obsady, ale już zgłosił się pierwszy aktor do głównej roli.

Nie jest to dobry pomysł, biorąc pod uwagę to, co Lorenzo zrobił z »Transformerami« i »G.I. Joe«” – napisał jeden z czytelników magazynu „Deadline” na wieść, że producentem filmowej wersji „Cyberpunk 2077” został Lorenzo di Bonaventura. „Tak naprawdę nie chcę, żeby uniwersum »Cyberpunk 2077« zostało przekształcone w »Transformersa«” – to kolejna krytyczna opinia.

„Wątpię, aby wielki konglomerat zarządzany przez prawicowego oligarchę miał odwagę stworzyć historię dorównującą fabule gry krytykującej korporacje” – dorzucił inny, mając na myśli fakt, że po fuzji koncernu Paramount z Warner Bros. powstał gigant medialny o nazwie Skydance, którym kieruje David Ellison.

Gracze dość sceptycznie zareagowali na wieść, że polska firma CD Projekt Red wybrała do współpracy hollywoodzkie studio rządzone przez zwolennika Donalda Trumpa. Zaczęli pytać, co się stało z niedawnymi nieoficjalnymi doniesieniami, iż sfilmowaniem gry interesuje się Denis Villeneuve (reżyser „Diuny”), a główną rolę miał podobno zagrać Keanu Reeves, który wcielił się w grze w postać rockmana-rebelianta, Johnny’ego Silverhanda.

I twórcy gry, i hollywoodzkie studio nie reagują na te opinie. Niemniej, informacja, że jedna z najgłośniejszych polskich gier doczeka się filmowej adaptacji obiegła światowe media. I zaczęły się spekulacje.

W centrum historii znajduje się najemnik V i Johnny Silverhand, legendarny muzyk i przestępca (postać tę w grze sportretował Keanu Reeves)
Zdjęcie: CD Projekt Red
Czy Reeves powróci do roli Silverhanda w filmie?
Zdjęcie: CD Projekt Red
3 miliardy złotych

 

„Cyberpunk 2077” to jedna z najgłośniejszych produkcji CD Projekt Red, obok „Wiedźmina” (również sfilmowanego przez Hollywood). Mimo problemów technicznych towarzyszących premierze w grudniu 2020 roku gra rozwinęła się w rozbudowaną franczyzę.

I odniosła ogromny sukces finansowy. Koszt stworzenia samej gry szacowano na około 700 mln zł, a do dziś polska firma sprzedała ponad 40 milionów egzemplarzy na całym świecie, zarabiając ponad 3 miliardy złotych. Sam cykl życia „Cyberpunka 2077” i kolejne aktualizacje sprawiają, że tytuł nadal generuje wielomilionowe zyski kwartalne dla producenta. Jego niedawne rozszerzenie, „Cyberpunk 2077: Phantom Liberty”, sprzedało się w 15 milionach egzemplarzy.

– Mimo upływu czasu „Cyberpunk 2077” jest tak mocnym tytułem i znajduje coraz to nowych odbiorców, co pozwala nam z większym rozmachem planować przyszłość franczyzy – podkreślił w ub.r. w komunikacie Michał Nowakowski, jeden z szefów w CD Projekt.

Akcja rozgrywa się w Night City – fikcyjnej metropolii w Kalifornii, w której nie ma szczęśliwych zakończeń i której nie da się ocalić. Miasto zdominowane jest przez chciwe wielkie korporacje technologiczne walczące o wpływy (odciskając piętno na niemalże każdym aspekcie życia społecznego), przestępczość i zaawansowane technologie. W centrum historii znajduje się V, najemnik, który zostaje wszczepiony biochipem zawierającym cyfrowy zapis świadomości Johnny’ego Silverhanda, gwiazdy rocka i przestępcy. Gdy świadomość Silverhanda zaczyna nadpisywać świadomość V, dwójka bohaterów musi połączyć siły, by rozdzielić się i uratować życie V, stawiając czoła potężnej megakorporacji Arasaka, która de facto jest władcą dystopijnego miasta.

Przesłanie płynące z gry polskich deweloperów skręca w stronę lewicowych poglądów, pisząc czarny scenariusz dla współczesnego świata cyfrowego i przestrzegając przed rosnącymi w siłę graczami technologicznymi, którzy – bez odpowiednich regulacji – mogą zyskać m.in. monopol na informację.

Fragment zwiastuna gry „Cyberpunk 2077”
Wideo: CD Projekt Red
Keanu Reeves

 

Jak podają amerykańskie media, film oparty na polskiej grze ma opowiadać zupełnie nową historię osadzoną w tym świecie, a nie bezpośrednią adaptację losów bohaterów. Nie ogłoszono jeszcze daty premiery, nic nie wiadomo też o obsadzie, ale już zgłosił się pierwszy aktor do głównej roli.

40-letni Kyle Gallner, znany między innymi z horroru „Smile”, opublikował w weekend na instagramowym koncie swoje zdjęcie z bardzo krótkimi włosami podobnymi do wizerunku V. I zwrócił się do twórców z wymownym komunikatem: „Zabierzcie mnie do Night City”.

Tymczasem potwierdzono tylko nazwisko producenta, które może dziwić, bo di Bonaventura ma na koncie kilka filmów, które nie uchodzą za zbyt udane. To między innymi „Madame Web”, „Smętarz dla zwierzaków: Początki” czy „Gliniarz z Beverly Hills: Axel F”. Próbował też przenieść na wielki ekran gry, np. „Doom”, ale film nie spotkał się z ciepłym przyjęciem. Jednak nie można mówić, że to producent tylko nieudanych produkcji, stworzył też „Constantine” z Keanu Reevesem. A filmy, które wyprodukował, zarobiły w kasie ponad 7 miliardów dolarów.

Jego nazwisko rodzi u fanów cyperpunkowego świata nadzieję, że Silverhanda w kinowej adaptacji może zagrać Reeves. Producent pracuje bowiem nad kontynuacją „Constantine’a”, gdzie główną rolę ma powtórzyć 62-letni aktor.

Co więcej, Reeves występował w grze „Cyberpunk 2077” nie tylko jako głos postaci (w polskiej wersji językowej Johnny ma głos Michała Żebrowskiego), ale też użyczył jej swojego wizerunku oraz spędził wiele godzin w studiu na sesjach motion capture i nagraniach dialogów. I był zaangażowany w promocję, występując w reklamie. Choć nigdy nie ujawniono ile wyniosło jego honorarium, spekulowano, że było to co najmniej 5 mln dol.

Teaser serialu animowanego „Cyberpunk: Edgerunners 2”
Wideo: Netflix

Gdy kilka miesięcy temu na premierze jednego z jego ostatnich filmów, dziennikarze zapytali go, czy wróciłby do świata „Cyberpunka 2077” – ponieważ CD Projekt Red pracuje nad kontynuacją gry pod roboczą nazwą „Cyberpunk Orion” – Reeves oparł: „Oczywiście. Bardzo chciałbym ponownie zagrać Johnny’ego Silverhanda”. Wtedy jeszcze nie mówiono o kinowej wersji.

Na razie fani gry mogą zobaczyć serial animowany „Cyberpunk: Edgerunners 2” (liczący 10 odcinków), którego premiera odbędzie się 20 października na Netflixie.

 

Droga do kin

 

Adaptacje gier wideo na duży ekran, niegdyś będące żartem w Hollywood, stały się hitem kasowym. Trzy najwyższe pozycje w historii tego segmentu wygenerowały łącznie ponad 3,25 miliarda dolarów. Gorączka złota rozpoczęła się wraz z sukcesem filmów „Pięć koszmarnych nocy”, „Super Mario Bros.” i „Minecraft: Film” – wszystkie skierowane do młodszej widowni.

Film „Cyberpunk 2077” zdaje się celować w starsze pokolenie, podobnie jak wcześniej mega hit „The Last of Us” z Pedro Pascalem. Zgodnie z tą strategią, Paramount ma również „Call of Duty” z reżyserem Peterem Bergiem, który napisał scenariusz wspólnie z Taylorem Sheridanem, twórcą serialu „Yellowstone” (premiera filmu będzie w 2028 roku), a także „Street Fighter. Uliczny wojownik”, który trafi do kin 16 października.

Skąd tak duże zainteresowanie? Globalny rynek gier wideo osiągnął wartość ponad 190-250 miliardów dolarów. Hollywood coraz chętniej czerpie z tych marek, ponieważ sektor gier generuje wielokrotnie większe przychody niż tradycyjne kino i muzyka razem wzięte. ﹡

Kopiowanie treści jest zabronione