Archistudio: „Dom jest dla człowieka, a nie człowiek dla domu”
28 lutego 2026
tekst: AMK
zdjęcia: Joo Joostberens, Aia Asé
Małgorzata Pilinkiewicz i Tomasz Studniarek – założyciele pracowni Archistudio studniarek+pilinkiewicz w Katowicach
Archistudio: „Dom jest dla człowieka, a nie człowiek dla domu”
28 lutego 2026
tekst: AMK
zdjęcia: Joo Joostberens, Aia Asé
Archistudio: „Dom jest dla człowieka, a nie człowiek dla domu”

Ponad 30 lat w pracy i w życiu. Architekci Małgorzata Pilinkiewicz i Tomasz Studniarek tak kochają swój zawód, że nawet, gdy się kłócą, to chodzi tylko o projekt. Talentem i dokonaniami wpisują się w najlepsze dziedzictwo śląskiej szkoły architektury – założyciele pracowni Archistudio studniarek+pilinkiewicz są bez wątpienia jej czołowymi przedstawicielami. Zachwyca nie tylko klasa ich budynków, worek nagród architektonicznych w najważniejszych konkursach w Polsce i na świecie, ale i dobra ręka do wyłapywania nowych talentów. To u nich „niemal wszystkiego nauczył się” Robert Konieczny, dziś uznawany za ikonę postępowej architektury. Bez tego duetu nasz nowy cykl „Polska architektura współczesna”, w którym prezentujemy najwybitniejsze pracownie, nie byłby wartościowy.

„Architekt, będąc mistrzem złożoności, winien opanowywać chaos przestrzenny, tworząc struktury jasne i czytelne. Tandem: Pilinkiewicz – Studniarek znakomicie to robi! Podziwu godna jest ich odwaga w podejmowaniu trudnych zadań, ogromne zaangażowanie i liczne owoce pracy w tym coraz trudniejszym w uprawianiu naszym zawodzie” – tak na 30-lecie Archistudio napisał architekt Mieczysław Król.

„Potrzeba czegoś więcej niż wielu lat studiów i praktyki, aby zrozumieć czym jest nowoczesna architektura i na czym polega projektowanie. Tomasz i Małgorzata posiedli tę niezwykłą umiejętność” – dorzucił architekt Andrzej Duda.

Zaś założyciel głośnej pracowni KWK Promes, Robert Konieczny, ujął to bardziej osobiście: „Miałem dużo szczęścia, że pracowałem w Archistudio. Tam praktycznie nauczyłem się wszystkiego. Dziś nie robiłbym tego co robię, gdyby nie praca tam”.

Jubileusz, który odbył się w 2022 roku w Galerii SARP w Katowicach, zgromadził tłum przyjaciół ze świata śląskiej architektury tego utalentowanego duetu. To była też okazja, by przypomnieć największe dokonania. A sukcesy odnosili jeszcze zanim na dobre zaczęli – jako studenci architektury na Politechnice Śląskiej otrzymali Nagrodę Roku SARP za najlepszy dyplom. Od tamtej pory uzbierali m.in. cztery nominacje do Nagrody Miesa van der Rohe (najważniejszej nagrody świata europejskiej architektury), a także najważniejsze w Polsce: Nagrodę Roku SARP, Medal SARP za twórczość architektoniczną, Złotą odznakę SARP i Złotą odznakę Izby Architektów Rzeczypospolitej Polskiej.

Klasę udowodnili, realizując choćby Dom Industrialny oraz Dom (Nie)Powtarzalny w Mikołowie, czy Dom V-House w Pyskowicach, a dzięki zwycięstwom w konkursach zrealizowali wiele budynków sądów, z którymi są kojarzeni: w Katowicach, Radzyniu Podlaskim, Koninie, Siemianowicach Śląskich. Od początku byli wierni swojej miłości do modernizmu i idei integracji projektów z otoczeniem. Ich dorobek to kolejny dowód, że Śląsk to prawdziwe zagłębie doskonałej architektury.

Ale dla Małgorzaty Pilinkiewicz i Tomasza Studniarka architekt to nie tylko twórca. Oboje aktywnie działają społecznie i są znani z licznych inicjatyw na rzecz jakości architektury i podniesienia kultury zagospodarowania przestrzeni na Śląsku, zwłaszcza w Katowicach. Co więcej, ona została prezes Krajowej Rady Izby Architektów RP jako pierwsza kobieta w historii.

Biuro Archistudio studniarek+pilinkiewicz mieści się na poddaszu jednej z katowickich kamienic

Gdy odwiedziliśmy ich z kamerą w Katowicach, powitali nas z typowo śląską gościnnością i życzliwością. A rozmowy kręciły się wokół ich dwóch miłości: architektury i Śląska.

O Śląsku:

Bliska jest nam śląska szkoła architektury. Utożsamiamy się z jej filozofią projektowania i rozumienia architektury, również dzięki gliwickiej uczelni, która wyprzedziła swój czas, a inne uczelnie potrzebowały go więcej, aby dojść do podobnych rezultatów. Obserwując mistrzów nabywaliśmy przeświadczenia, że nasz zawód jest po prostu zawodem rzemieślniczym, który polega na ciągłym praktykowaniu oraz szacunku do otoczenia, które zmieniamy naszymi projektami. Kreska architekta oznacza odpowiedzialność za przestrzeń, w której będziemy żyli przez lata.

Na czym polega specyfika śląskiej szkoły architektury? Jej charakterystyczne cechy wywodzą się ze śląskiej mentalności. To przede wszystkim racjonalność, oszczędność, pragmatyzm, rzetelność i etos pracy. Te wartości przez lata utrwalały się w codziennym życiu i naturalnie przenikały do innych dziedzin, takich jak kultura, w tym architektura.

O stażu:

Był czas, że szukaliśmy swojego miejsca na ziemi, gdzie mamy osiąść i gdzie mamy projektować. Mieszkaliśmy i pracowaliśmy w Wielkiej Brytanii i Holandii, ale na koniec postanowiliśmy, że zostajemy tutaj, w Katowicach. W decyzji pomógł nam staż w Holandii, który otworzył nam oczy na to, jak można spojrzeć na przestrzeń, na architekturę, na potrzeby użytkowników. W tamtym kraju na początku lat 90. obcowaliśmy z superracjonalnym i oszczędnym budownictwem, któremu towarzyszyła nowoczesna, eksperymentalna myśl architektoniczna. Wszystko bardzo spójne, kompatybilne ze śląskim myśleniem i tradycją budowania. Postanowiliśmy, że tak samo można próbować tworzyć architekturę tutaj.

To, co dla nas ma największą wartość projektowania na Śląsku to to, że mierzymy się ze spuścizną, zastaną tkanką miejską, która też inspiruje, i po prostu uzupełniamy albo zmieniamy to, co musi podlegać przekształceniom, bo zmienia się rzeczywistość i potrzeby mieszkańców.

O sądzie:

Jeden z ważniejszych, przełomowych dla nas projektów, to Sąd Okręgowy w Katowicach z 2004 roku, który ukierunkował naszą działalność. Po konkursie na katowicki sąd wygraliśmy kilka kolejnych na sądy w różnych miastach w Polsce. Ten w stolicy Śląska był największy i chyba na dzień dzisiejszy ciągle jest tym, do którego podchodzimy z wielkim sentymentem i najbardziej lubimy, bo wiemy ile pracy w niego włożyliśmy i jak ogromne doświadczenie dzięki niemu zdobyliśmy.

Rozwiązania z betonu nie były tak popularne, jak obecnie. Wyzwaniem było osiągnięcie odpowiedniej jakości. A nam zależało na żywym betonie, który jest dużo ciekawszy niż prefabrykowany. Strop musiał być lany, tak jak lane z betonu licowego są ściany zewnętrzne.

Prawdopodobnie byliśmy prekursorami w stosowania betonu na taką skalę. Sąd w Radzyniu Podlaskim był pierwszym budynkiem w Polsce, w którym użyto wielkoformatowych betonowych prefabrykatów barwionych w masie. Prawie nikt nie chciał podjąć się ich wykonania. W końcu przyjechały z betoniarni w Żorach, gdzie ich kolorystykę dobieraliśmy w kolejnych próbach, zanim przejechały przez Polskę kilkaset kilometrów i trafiły na budowę.

O starzeniu się:

Prekursorami byliśmy też w domach indywidualnych. Teraz dużo się mówi o ekologii w projektowaniu domów jednorodzinnych. Już wiele lat temu jeden z naszych inwestorów zastrzegł, że nie wolno używać żadnych materiałów, które są w jakikolwiek sposób przetworzone lub w wyniku obróbki utraciły walory i cechy naturalnego budulca. Wtedy stawialiśmy pierwsze pytania o utylizację budynku w przyszłości i jej odniesienie do aspektów ochrony środowiska. Do dziś to myślenie nam towarzyszy. W domu, który obecnie projektujemy, nie używamy chemii, będzie stworzony bardzo tradycyjnymi metodami ciesielskimi, z drewna, ale drewna litego, żadnych przetworzonych elementów.

W tym kontekście jest dla nas ważne myślenie o tym, jak budynek będzie się starzeć. Budujemy na lata, a nie na chwilę. Zależy nam na racjonalności rozwiązań, a nie na modzie na styl lub materiały, z jakich jest zbudowany. Wybieramy beton, cegłę klinkierową, naturalne drewno – materiały, które procentują w trakcie życia budynku.

O domu: 

Dom jest dla człowieka, a nie człowiek dla domu. Dlatego nie proponujemy gotowych wzorów. Jeśli ludzie będą mieli zupełnie nowe potrzeby, wymyślimy dla nich nowe domy.

Dom jest złożonym organizmem, więc projektowanie wymaga myślenia jednocześnie o wszystkim. Ważny jest człowiek, kontekst, urbanistyka, funkcja, technologia, architektura, wnętrze… Skoro żaden z tych składników nigdy się nie powtarza, to idea domu będzie zawsze inna. Jedno u nas się nie zmienia: projektując, nie chcemy tworzyć futurystycznej fantazji; stawiamy na skromność, prostotę i naturalność. Ważne, żeby się w domu dobrze czuć, mieć kontakt z otoczeniem, żeby mieszkać, odpoczywać, a coraz częściej również pracować w kontakcie z naturą.

Odzyskiwanie i wykorzystywanie tego, co już jest i może otrzymać kolejne życie, a nie budowanie od nowa, to także nasz priorytet – nasz prywatny dom, tradycyjny śląski familok, uratowaliśmy od rozbiórki.

O duecie:

Wszystkie projekty robimy razem. Dla architekta to dobry układ, kiedy można się podzielić przemyśleniami z drugą osobą, gdy nie jest się zamkniętym tylko w swojej koncepcji. Drugi architekt może albo zupełnie zmienić tę wizję, albo ją dopełnić. Czy są u nas o to konflikty? Zawsze.

Projekt dofinansowany ze środków KPO inwestycja A2.5.1, w ramach umowy nr 804/KPO.GRANTY/NIMIT/2025

Kopiowanie treści jest zabronione