Dotykasz dzieł sztuki, zaglądasz za kulisy i czujesz zapach – tak wygląda muzeum przyszłości. Otwarto trzy piętra skarbów
29 maja 2025
tekst: AMK
zdjęcia: Hufton + Crow; Kemka Ajoku
Dotykasz dzieł sztuki, zaglądasz za kulisy i czujesz zapach – tak wygląda muzeum przyszłości. Otwarto trzy piętra skarbów
29 maja 2025
tekst: AMK
zdjęcia: Hufton + Crow; Kemka Ajoku
Dotykasz dzieł sztuki, zaglądasz za kulisy i czujesz zapach – tak wygląda muzeum przyszłości. Otwarto trzy piętra skarbów

Posłuchaj

Tu jest wszystko wywrócone na drugą stronę, postawione do góry nogami – w przeciwieństwie do innych muzeów, które oferują ukradkowe podglądanie z daleka i przez szkło, V&A East Storehouse wrzuca zwiedzających w sam środek akcji. Daje możliwość zajrzenia za kulisy: obejrzenia z bliska i dotknięcia eksponatów, a nawet podglądania, jak pracownicy dokonują ich konserwacji. – Chcieliśmy, aby ludzie oddychali tym samym powietrzem, co dzieła sztuki – mówią pomysłodawcy. Jedno z największych muzeów sztuki i wzornictwa na świecie 31 maja otwiera trzy piętra dla publiczności. I to za darmo.

Uwielbiam patrzeć na przedmioty, kiedy nie powinnam – mówi Elizabeth Diller z figlarnym błyskiem w oku. Jej nowojorska pracownia architektoniczna Diller Scofidio + Renfro właśnie tym kierowała się, gdy pięć lat temu wygrała konkurs na stworzenie nowego modelu magazynów muzealnych londyńskiego Victoria & Albert Museum. Obiecała zabrać publiczność na „wycieczkę przez regały przekraczającą granice”. I słowa dotrzymała.

Projekt obejmował remont dużej części hangaru Here East – przemysłowego kompleksu medialnego pierwotnie zbudowanego jako centrum nadawcze na Igrzyska Olimpijskie w Londynie w 2012 roku. Architekci wykorzystali industrialny charakter długiego na 275 metrów budynku bez okien, w którym stworzyli centralne miejsce z wysokim na 20 metrów holem i półprzezroczystymi otworami dachowymi. Wokół piętra wypełnione artefaktami, a poniżej przeszklony otwór w podłodze. – Chcieliśmy, aby ludzie oddychali tym samym powietrzem, co eksponaty – tłumaczy Diller. –  Dlatego usunęliśmy tradycyjne bariery między zwiedzającym a dziełem.

Ten projekt to V&A East Storehouse – nowy magazyn o randze muzealnej, przekształcony w przestrzeń wystawową i badawczą, który ma zmienić doświadczenie muzealne jakie znamy. Oferuje zwiedzającym nie tylko rzadką możliwość zajrzenia za kulisy, ale także szansę na obejrzenie z bliska i dotknięcie historycznych i kulturowo ważnych eksponatów. Sprawia, że ​​poczujesz się blisko sztuki, jakbyś był jej właścicielem.

– Średnio tylko 3 procent kolekcji muzeum jest wystawione w danym momencie – oszacowała współzałożycielka Diller Scofidio + Renfro podczas otwarcia Storehouse. – Pozostałe 97 procent jest ukryte w piwnicy. W miarę jak muzea gromadzą coraz więcej kolekcji, proporcja eksponowanych dzieł będzie się z czasem zmniejszać, chyba że zbudujemy nowe skrzydła, aby pomieścić więcej rzeczy.

Pomysł architektów był prosty. Ze wszystkich stron rzędy metalowych półek mieszczących meble, dzieła sztuki, manekiny i wiele innych rzeczy rozciągają się na zewnątrz. Odwiedzający mogą spoglądać w górę lub w dół z wyższych pięter – umożliwiają to metalowe kraty podłogowe i szklane barierki ochronne.

Schody prowadzą niemal do każdego zakamarka przestrzeni wystawowej i badawczej. Niemal. Bo choć ponad 250 tys. obiektów znajduje się na czterech poziomach, tylko trzy są dostępne dla publiczności. Wewnętrzna część budynku jest przeznaczona dla zwiedzających, a zewnętrzne warstwy zarezerwowane są na magazyny i prywatny dostęp dla personelu. Są też dodatkowe przestrzenie ze szklanymi ścianami, aby umożliwić obserwowanie aktywności pracowników – kamery nad głową i zestawy słuchawkowe pozwalają konserwatorom opowiadać gościom o tym, nad czym pracują, jakby widzowie oglądali zabieg chirurgiczny na żywo.

– To prawdziwa praca muzealna na zapleczu – powiedziała na spotkaniu z mediami Georgina Haseldine, kuratorka V&A East Storehouse, stojąc przed rzędami bezcennych przedmiotów – od rzymskich fresków po miecze myśliwskie z XVIII wieku. – Chcemy, aby odwiedzający dowiedzieli się, czym jest kolekcja, jak ją przechowujemy… Jak pracują moi koledzy w całym muzeum, od konserwatorów po zespół obsługi technicznej.

To odważny ruch. Wędrując między alejkami, gdy wszystko jest na wyciągnięcie ręki, można się dziwić, że nie trzeba zakładać białych rękawiczek i fartucha. – To trochę nie daje spać w nocy – mówi „Guradianowi” Tim Reeve, zastępca dyrektora i dyrektor operacyjny V&A. – Ale gdybyśmy mieli wszędzie szkło, nie byłoby to miejsce, do którego zaprasza się za kulisy.

Można więc wędrować po pomostach, podczas gdy wózki widłowe toczą się tam i z powrotem pod stopami. Można zobaczyć kogoś rozładowującego porcelanową figurkę lub polerującego bezcenną kolekcję łyżek. I jest się razem tam z nimi, tuż obok. Otwarty dostęp wywraca do góry nogami konwencje muzealne, gdzie eksponowane dzieła są zazwyczaj odgrodzone, strzeżone i dlatego podziwiane tylko z odległości. Tutaj mamy całkowite zanurzenie.

Kolekcja V&A jest ekscentryczna i eklektyczna. – Gdzie indziej można spotkać zbroje, sceniczne tkaniny, puszki na ciasteczka, fragmenty budynków, kukiełki, naparstki, żyrandole, motocykle obok siebie? – uśmiecha się Diller, oprowadzając dziennikarkę CNN. Dlatego w środku V&A East Storehouse można odnieść wrażenie podobne do spacerowania po wielkim magazynie IKEA lub, jak widzi to architektka, po gabinecie osobliwości.

Wszystko jest świeżo rozpakowane. I co ciekawe, około 95 procent obiektów nigdy nie było eksponowanych. Niektóre, jak rysunki z Jaskini Altamira (pozłacany sufit z drewna pochodzący z Toledo w Hiszpanii z końca XV wieku), są widoczne po raz pierwszy od dziesięcioleci. Podobnie z 18-tonową kolumnadą z Agry, „niezwykły przykład architektury Mogołów z XVII wieku”, którą niedawno odrestaurowano i wystawiono po raz pierwszy od lat 50. XX wieku. Do tego 10-metrowa rekonstrukcja obrazu Picassa „Dwie kobiety biegnące wzdłuż plaży (wyścig)” z 1922 roku, namalowana przez księcia Aleksandra Szerwaszidzego, jest pokazywana po raz pierwszy od ponad dekady. Płótno, używane przez wędrowną grupę baletową w 1924 roku, zostało nawet podpisane przez samego Picassa.

Na wyciągnięcie ręki jest też awangardowa moda i haute couture, m.in. Schiaparelli, Comme des Garçons i Vivienne Westwood. Jedwabna haftowana suknia Alexandra McQueena ozdobiona obrazami Hieronima Boscha została rozłożona, aby obejrzeć ją z bliska. Można też wejść do kompletnie urządzonego wnętrza zaprojektowanego przez Franka Lloyda Wrighta w latach 30. dla magnata handlowego z Pittsburgha. To miodowa symfonia sklejki cyprysowej, pełna zaprojektowanych przez Wrighta mebli, z dywanami i tkaninami Loji Saarinen – wszystko nienaruszone, dające wrażenie, że za biurkiem będzie siedział sam Edgar J. Kaufmann.

Nawet w wąskim korytarzu czeka coś niezwykłego: długie skrzynie magazynowe, schowane z tyłu, które wyglądają jak kurtyna, ale można je wysuwać i oglądać zawartość.

Wszystko jest ze sobą wymieszane. Skarby ze świata z tymi lokalnymi, przedmioty, które obejmują różne media, okresy i lokalizacje geograficzne, są tuż obok siebie. Nic nie jest alfabetyzowane lub organizowane na podstawie ścisłej chronologii. Spaceruje się alejkami, które są ułożone według rozmiarów i ciężarów przedmiotów, a nie według działów. I choć nie ma żadnych napisów, kody QR umożliwiają zanurzenie się w informacji.

Jak można się było spodziewać, podnoszenie przedmiotów prosto z półki jest zabronione, ale dotykanie, co zaskakujące, nie. Odwiedzający, którzy chcą potrzymać w rękach eksponat sprzed kilkuset lat, muszą jedynie poświęcić chwilę, aby się zalogować na stronie placówki i skorzystać z usługi „Zamów obiekt” – rezerwując miejsce w Research Center. Potem w specjalnym pokoju konserwatorzy są gotowi nauczyć każdego, jak właściwie obchodzić się z dziełami o znaczeniu kulturowym i pozwolić na dokładną inspekcję.

Portal rezerwacji online działa od 13 maja, a placówka podobno już otrzymuje prośby: od zapalonych badaczy po przyszłe panny młode szukające inspiracji na suknię ślubną. Jak dotąd najbardziej pożądanym przedmiotem jest fuksjowa suknia Cristóbala Balenciagi z 1957 roku.

Ta okazja do osobistego spotkania z wykwintnym obiektem jest dostępna dla każdego i bezpłatnie. Nawet nie jest trudno to zorganizować. Wystarczy wyszukać kolekcję online i jeśli obiekt znajduje się w Storehouse, dodać go do koszyka zawierającego do pięciu skarbów, złożyć zamówienie, a za dwa tygodnie będą dostępne dla Waszej prywatnej przyjemności. Można wybrać cokolwiek: od plakatów teatralnych i obrazów renesansowych po islamskie astrolabium (starożytny instrument astronomiczny), modernistyczne klamki i buty. Jeśli są ruchome, zostaną przeniesione do pokoju, jeśli nie, to idziecie do nich.

Czy jednak nikt tam nie jest zaniepokojony oddaniem bezcennych przedmiotów w ręce przypadkowych ludzi? – Nie. Wcale nie – Kate Parsons, dyrektor ds. konserwacji, powiedziała CNN. – Bardzo dokładnie przemyśleliśmy wytrzymałość każdego obiektu. Poza tym, ta kolekcja należy do publiczności. I to jest po prostu niesamowite, że możemy umożliwić dostęp.

Wszyscy zgodnie powtarzają, że tak wygląda muzeum przyszłości. Z odsłoniętą kurtyną. ﹡

 

_____

Otwarcie V&A East Storehouse w Parku Olimpijskim Królowej Elżbiety w Londynie odbędzie się 31 maja.

Kopiowanie treści jest zabronione