Projektowanie to zarówno sztuka, jak i nauka. Forma i funkcja muszą współistnieć. Dlatego w świecie, w którym sztuczna inteligencja coraz bardziej się rozpycha, dziedziny takie jak moda, architektura i design znalazły się na rozdrożu.
Dla tych, którzy postrzegają projektowanie jako przedsięwzięcie w dużej mierze kreatywne, AI zdaje się podważać teorię, że u podstaw ich pracy niezbędny jest człowiek. Jednak dla tych, którzy chcą poprawić efektywność – czy to w generowaniu pomysłów, redukcji odpadów, czy usprawnianiu produkcji – technologia ta może pomóc w udoskonaleniu procesu twórczego.
Niezależnie od tego, jakie jest twoje stanowisko w kwestii, czy (i w jakim stopniu) projektanci powinni korzystać z generatywnej sztucznej inteligencji, jedno jest jasne: ma ona ogromny wpływ na środowisko zabudowane, produkty na naszych półkach i ubrania w naszych szafach.
Poniżej trzy najbardziej znane nazwiska z branży kreatywnej, które jako pierwsze wdrożyły projektowanie oparte na AI, omawiają, w jaki sposób technologia ta zmienia ich pracę.
W 2019 roku mój „AI Chair” stał się pierwszym masowo produkowanym meblem, jaki kiedykolwiek stworzono z pomocą sztucznej inteligencji. Zaprezentowałem tę serię wraz z włoską firmą meblarską Kartell podczas Tygodnia Designu w Mediolanie i tego samego roku trafiła do sprzedaży.
Projektowanie generatywne było wtedy w powijakach, ale historia krzesła sięga kilka lat wstecz. W 2017 roku byłem już trochę znudzony sobą i swoimi dziełami. Chciałem eksplorować nowe terytoria, pozbawione ludzkich, kulturowych czy sentymentalnych wpływów, dlatego zdecydowałem się na pracę z AI. Zacząłem współpracę z Autodesk, jedną z pierwszych firm tworzących oprogramowanie do projektowania generatywnego. Przydzielili mi komputer, a ja zadałem mu proste pytanie: „Czy możesz pomóc mi odpocząć, zużywając minimalną ilość materii i energii?”.
Sztuczna inteligencja musiała zrozumieć, czym jest ludzkie ciało – i nie wiedziała nic o moim guście, pochodzeniu, pragnieniach ani płci. Maszyna zmagała się z tym przez ponad dwa lata, wymieniając się projektami ze mną i inżynierami Autodesk. Utknęła w martwym punkcie. Rozwiązanie przyszło mi do głowy okrężną drogą, gdy mój dobry przyjaciel Henri Seydoux – prezes francuskiej firmy produkującej drony Parrot – wyjaśnił mi, że palce dłoni płodu w łonie matki nie powstają przez dodawanie materii, lecz przez jej usuwanie (dłoń ma początkowo kształt przypominający wiosło, a palce stają się widoczne dopiero po obumarciu komórek w obszarach między nimi). Powiedziałem o tym maszynie za pośrednictwem inżynierów, aby pomóc jej przeorientować myślenie, i w ciągu kilku minut stworzyła krzesło. W tamtych czasach potrzebowała trzech lat, żeby stworzyć krzesło. Dzisiaj prawdopodobnie zajęłoby to jej kilka sekund.
Sztuczna inteligencja jest, z definicji, sztuczna. Ona nie istnieje; ona jest szybkością. AI to fantastyczne narzędzie, ponieważ potrafi oszczędzać czas, łączyć fakty. Wykonuje najszybsze obliczenia na ogromnej masie informacji. Dostarcza z nich koktajl.
Technologia już zmieniła nasz sposób pracy. Widzimy jej niesamowitą moc każdego dnia. Ale to moc, która nie ma jeszcze serca ani mózgu. My, jako projektanci, rozmawiamy z AI, osadzamy ją w technologii i kontrolujemy. Jest niezwykle inteligentna i coraz bardziej autonomiczna, ale wciąż tkwi w tym, co programujemy – w tym, co dla niej wybieramy. Wciąż potrzebujemy tej odrobiny magii, która kryje się w ludzkim mózgu. A kiedy szkicuję ołówkiem w notesie, wciąż jestem szybszy niż ona.
Mam wątpliwości co do poziomu kreatywności, jaki może kiedykolwiek wytworzyć lub odtworzyć. W prawdziwej kreatywności kryje się magia i poezja, co, moim zdaniem, wciąż jest domeną ludzkiej podświadomości. Sztuczna inteligencja nie jest jeszcze tak wielkim twórcą jak my. Ale jutro, kto wie.
Na razie, choć jest rewolucyjna, jest środkiem do celu, a nie celem samym w sobie. To kolejne narzędzie. Kiedy wynaleźliśmy telefon, nie liczył się sam telefon, ale to, że mogliśmy się ze sobą komunikować. Dlatego radzę projektantom, aby uważali na pułapki (to pole minowe) i przede wszystkim trzymali się własnej wizji, rozwijali podświadomość i wierzyli w swoją intuicję i pomysły. Wtedy – i tylko wtedy – powinniście pozwolić AI trochę sobie pomóc. Przynajmniej na razie.
Zawsze bardzo interesowała mnie technologia. W latach 60. dostałam pracę w liniach lotniczych Northwest Orient Airlines i całymi dniami siedziałam przy komputerze UNIVAC. Dostarczał mi informacji o odlotach, przylotach i problemach z samolotami. Od tamtej pory komputery stały się dla mnie niezwykle komfortowym narzędziem.
Kilka lat temu na spotkaniu w Abu Zabi ktoś przedstawił mi projekt sklepu internetowego, którym zarządzałaby, projektowała i sprzedawała sztuczna inteligencja. Jeden z naukowców zapytał wówczas, czy mogliby „pobrać mój mózg”, ponieważ jestem projektantką mody. Uznałam, że to tak świetny pomysł, że powinnam to zrobić, ale sama.
Posiadam archiwum obejmujące moją 57-letnią karierę, które jest niezwykle cenne dla marki Norma Kamali. Pomyślałam: „A co, gdyby moje doświadczenie i wizja mogły stać się częścią doświadczenia AI? Co, gdyby moje archiwum mogło przedłużyć życie marki po mojej śmierci?”. Kiedy Karl Lagerfeld został zatrudniony w Chanel, skrupulatnie przerobił archiwum tego, co zaprojektowała Coco Chanel. Przywrócił je do życia. Uznałam, że AI mogłaby to zrobić za mnie.
Wzięłam udział w kursie na Massachusetts Institute of Technology poświęconym sztucznej inteligencji, generowaniu treści i pisaniu naprawdę świetnych podpowiedzi. Przerosło to moje możliwości. Było tam 150 studentów, wszyscy o wiele mądrzejsi ode mnie, i miałam nadzieję, że żaden z nich nie zna się na modzie na tyle, żeby mnie rozpoznać. Na szczęście wytrwałam, a kiedy skończyłam, byłam podekscytowana możliwościami – to tak, jakby cały świat się przede mną otworzył.
Teraz mam program AI, który kategoryzuje moje archiwum, używając tagowanych opisów opartych na sylwetkach, dekoltach i innych elementach projektu. Kiedy piszę polecenie, AI przeszukuje moje archiwum, by znaleźć podobne ubrania i odpowiada pomysłami projektowymi, które są spójne z moimi wcześniejszymi pracami. Na przykład, niedawno użyłam sztucznej inteligencji, aby odtworzyć popularną, półprzezroczystą sukienkę w czarno-beżowe paski mojej marki. Miałam już dość, bo wcześniej stworzyłam mnóstwo jej wersji: jako minisukienkę, długą suknię, kombinezon. Ale kiedy zeszłego lata zobaczyłam Jessicę Biel sfotografowaną w tej sukience, pomyślałam: „O Boże, muszę to zrobić jeszcze raz”. Wyglądała po prostu niesamowicie.
Ale naprawdę nie potrafiłam wymyślić, co innego mogłabym zrobić. Wyciągnęłam więc zdjęcie oryginalnego projektu i podpowiedziałam AI, prosząc o wariacje. Ona przeprojektowała wzór pasków, pogrubiając niektóre i przesuwając. Zamiast spódnicy w paski, zaproponowała przezroczysty beżowy panel z rozcięciem z boku. W jednym projekcie dodała kołnierzyk. Wybrałam kilka moich ulubionych i każdy wyglądał, jakbym sama go stworzyła. Umieściliśmy kolekcję – niektóre rzeczy zaprojektowane przeze mnie, niektóre przez AI – na naszej stronie internetowej, informując klientów, które są które, ale to nic nie zmieniło. Sprzedawały się w tych samych cenach.
Trudno byłoby mi zburzyć projekt i go zmienić, ale sztuczna inteligencja mogła z nim pójść w dowolnym kierunku i stworzyć coś nowego. Chociaż zgadzam się z wieloma argumentami na „nie”: że odbierze miejsca pracy i zastąpi ludzi, ale głęboko wierzę również w to, że stworzy nowe miejsca pracy, nowy świat i nowy sposób życia. Warto uczyć się jak najwięcej o AI, aby zobaczyć, jak twoja kreatywność ożywa w nowy sposób.
Nadal szkicuję, nadal tworzę wzory, nadal korzystam z prawdziwych modelek. To wszystko jest częścią procesu. Ale nie wyobrażam sobie, żebym nie skorzystała z nowej technologicznej możliwości. Czemu i ty miałabyś z niej zrezygnować?
Sztuczna inteligencja w architekturze może pomóc we wszystkim: od tablic inspiracji i renderowania po różnorodny rozkład pięter. Załóżmy, że projektujemy ogród. Przedstawimy AI główne cele, odniesienia wizualne i kilka materiałów budowlanych; ona dostarczy najlepsze rozwiązania, a potem my je analizujemy i selekcjonujemy.
W mojej firmie, Tim Fu Studio, opracowaliśmy zestawy narzędzi AI do optymalizacji architektonicznej i przestrzennej. Określamy czynniki wpływające na nasze projekty – takie jak maksymalizacja powierzchni użytkowej czy nasłonecznienia – i pozwalamy sztucznej inteligencji analizować różne konfiguracje w oparciu o te parametry. Algorytmy testują opcje, aż staną się najlepsze, a my z nich możemy wybrać.
Niedawno przedstawiliśmy projekty nowego ośrodka wypoczynkowego nad jeziorem Bled w Słowenii, obejmującego siedem luksusowych willi. Wierzymy, że to pierwszy na świecie projekt architektoniczny w pełni oparty na sztucznej inteligencji. Wykorzystaliśmy nasze narzędzia AI do tworzenia planów pięter, maksymalizując na przykład widoki na jezioro w każdej nieruchomości. Zleciliśmy również modelowi dyfuzji analizę bazy danych obrazów architektury regionu, aby wygenerować pomysły projektowe zgodne z lokalnym dziedzictwem i stylem. Uzyskane wyniki pomogły nam na nowo zdefiniować tradycyjne słoweńskie motywy, takie jak drewniane „rizality” – pionowe elementy często wystające z fasad domów – które zinterpretowaliśmy jako przeszklone atria, zalewające wille światłem.
Mówiąc o „stylu”, w ujęciu wizualnym, tak naprawdę mamy na myśli korelację. Sztuczna inteligencja potrafi to zrobić: wykrywa współzależność między pikselami, co zasadniczo przypomina sposób, w jaki robią to ludzie. Czasami traktujemy AI jak kalkulator. Po prostu pozwalamy jej przetwarzać dane, ponieważ robi to o wiele szybciej niż my.
Architekci jednak powoli adaptują się do wszystkiego, co, według nich, zagraża ich kreatywności. Bardzo trudno jest odłożyć ego i uświadomić sobie: „Hej, część mojej pracy maszyny wykonują lepiej”. Etos naszej firmy opiera się na pokorze wobec technologii. AI przyspiesza wszystko, co robimy. Nasze projekty są szybsze, a jakość wyższa. Ale technologia będzie jedynie pomagać architektom, a nie ich zastępować. Rekrutując do naszej firmy, sprawdzamy nie tylko umiejętności kandydatów w zakresie podpowiadania i rozwiązywania problemów za pomocą sztucznej inteligencji, ale także ich umiejętności szkicowania. Codziennie w biurze rysujemy na papierze.
Jak ze wszystkiego, co rewolucyjne, ludzie niechętnie korzystają ze sztucznej inteligencji, a jednocześnie otwarcie się jej sprzeciwiają – zwłaszcza ci, którzy jej nie rozumieją. Mają też wiele błędnych wyobrażeń na temat AI, ponieważ w internecie jest mnóstwo śmieci. Niektóre biura architektoniczne wręcz całkowicie zakazują jej stosowania ze strachu, co jest dla nas dobrą wiadomością. Oznacza to, że nasi konkurenci nie wskakują do pociągu.
Efektem końcowym architektury są miejsca, które tworzymy, i doświadczenia, które budujemy, a nie tylko rendery. Największym kamieniem milowym będzie moment, gdy zamiast namawiać do wykorzystania tej technologii, pozwolimy ludziom po prostu przejść się po przestrzeni, doświadczyć jej, bez świadomości, że AI brała w tym udział. ﹡
Kopiowanie treści jest zabronione