Posłuchaj
Przetransportowanie drugiego co do wielkości ssaka lądowego na świecie przez połowę drugiego co do wielkości kontynentu nie jest łatwym zadaniem. Jednak w czerwcu, podczas podróży liczącej ponad 3,4 tys. kilometrów, 70 wyhodowanych w niewoli białych nosorożców południowych przetransportowano z Republiki Południowej Afryki do Parku Narodowego Akagera w Rwandzie. Użyto do tego skrzynie, dźwigi, ciężarówki i Boeinga 747.
– Przemieszczanie 70 nosorożców przez kontynent to sprawa wysokiego ryzyka – powiedział CNN Martin Rickelton, szef ds. translokacji w African Parks, organizacji zarządzającej 23 parkami narodowymi w 12 krajach Afryki, od Czadu po Mozambik, i od 25 lat zajmującej się ochroną różnorodności biologicznej. Przeprowadzka, która jest jednym z najtrudniejszych projektów w historii ochrony przyrody, odbyła się w ramach inicjatywy mającej na celu przywrócenie nosorożców dzikiej naturze.
Cała 70-tka już w Rwandzie była monitowana przez kilka tygodni przez zespół weterynarzy, sprawdzano też jak przystosowują się do nowego środowiska. – Jak dotąd zwierzęta wydają się dobrze czuć w nowym domu. Wszystkie raporty są dobre – dodaje Rickelton.
Zdjęcie: Wiktoria West
RATOWNIK CZY HANDLARZ?
Stworzenia te, które mogą ważyć ponad 2 tony, pochodzą z kontrowersyjnego programu hodowlanego, który w latach 90. ubiegłego wieku rozpoczął magnat hotelowy z RPA, milioner John Hume.
Hume założył Platinum Rhino Project, rozległe ranczo w Klerksdorp, około 160 km od Johannesburga, gdzie hodował ok. 15 procent światowej populacji białych nosorożców (na farmie rodziło się rocznie około 200 młodych). Przez lata lobbował na rzecz legalizacji handlu rogami nosorożców, który jest zakazany w większości krajów. Jego plan polegał na stworzeniu farmy hodowlanej, w której rogi można bezpiecznie odcinać od żywego nosorożca i sprzedawać na wolnym rynku. Rogi nosorożca są zbudowane z keratyny – substancji znajdującej się w ludzkich paznokciach – i mogą odrastać w tempie około 7 cm rocznie.
Twierdził, że legalny handel rogami nosorożców obniży ceny na czarnym rynku, które według szacunków World Animal Foundation wynoszą 15-30 tys. dolarów za kilogram. Chciał bowiem zalać nimi rynek i wyeliminować kłusowników z interesu. Jednocześnie, dzięki przycinaniu rogów w humanitarny sposób, Platinum Rhino miał przynieść dochody wystarczające na pokrycie dużych kosztów związanych z zarządzaniem i ochroną gatunku.
Hume z powodzeniem pozwał rząd RPA w 2017 roku, aby cofnął obowiązujące od dziesięcioleci moratorium na krajową sprzedaż rogów nosorożców, ale ogólny wysiłek okazał się mniej lukratywny, niż przewidywał.
Skończyły mu się pieniądze, a ponieważ handel rogami jest nadal zakazany przez prawo międzynarodowe, dwa lata temu wystawił nosorożce na sprzedaż. Powiedział wówczas agencji AFP, że wydał na ten projekt około 150 milionów dolarów z własnych pieniędzy – z czego największy koszt pochłonęła opieka nad zwierzętami (miał też ponad 200 bawołów, kilka żyraf, zebr i hipopotamów). Miesięcznie płacił 170 tys. dolarów za ochronę, jedzenie i leczenie. Zatrudniał też 100 pracowników, którym dorywczo pomagało ok. 400 osób. – Zostało mi tylko 2 tys. nosorożców i 8 tys. hektarów ziemi – ogłosił.
Cena wywoławcza na internetowej aukcji wynosiła 10 milionów dolarów. Nie otrzymał ani jednej oferty. Organizacje ekologiczne twierdziły, że aukcja nie ma wartości przyrodniczej, argumentując, że nosorożce nie powinny być traktowane jako zwierzęta gospodarskie.
Zdjęcie: Gael Vande Weghe
Wideo: African Parks
Zdjęcie: Wiktoria West
PONOWNE ZDZICZENIE
W przejęcie podopiecznych Hume’a z największej na świecie hodowli nosorożców w niewoli zaangażowała się – za nieujawnioną kwotę – African Parks. Przeniesienie było pierwszą międzykontynentalną przeprowadzką w ramach inicjatywy Rhino Rewild prowadzonej przez tę organizację i największym takim transferem w historii Rwandy.
– To bardzo ważny kamień milowy – mówi Taylor Tench, analityk ds. polityki ochrony dzikiej przyrody w organizacji non-profit Environmental Investigation Agency US, który nie był zaangażowany w relokację. Ma na myśli plany „ponownego zdziczenia” tych wielkich zwierząt w ciągu najbliższych 10 lat. – To zdecydowanie duży krok naprzód w kontekście działań African Parks.
Obecnie w Afryce pozostało zaledwie około 17 tys. białych nosorożców południowych, które na Czerwonej Liście Międzynarodowej Unii Ochrony Przyrody (IUCN) są klasyfikowane jako „bliskie wyginięcia”. Oznacza to, że 2 tys. białych nosorożców południowych, które African Parks kupiło od Hume’a i planuje rozmieścić na całym kontynencie, stanowi ponad 10 proc. pozostałej populacji.
Najpierw nosorożce ucierpiały z powodu polowań europejskich osadników, później nadmiernego kłusownictwa. Chociaż międzynarodowy handel rogami nosorożców jest zakazany od 1977 roku na mocy Konwencji o międzynarodowym handlu dzikimi zwierzętami i roślinami gatunków zagrożonych wyginięciem (CITES), popyt na rogi nadal napędza kłusownictwo. Zapotrzebowanie pochodzi głównie z krajów Azji Wschodniej – zwłaszcza z Chin i Wietnamu – gdzie tradycyjnie rzeźbiono z nich figurki, a przede wszystkim używano do celów leczniczych: błędnie wierząc, że mogą one wyleczyć rozmaite schorzenia, od kaca po raka. Dziś są też symbolem statusu.
Kłusownicy czasami zabijają nosorożca na miejscu lub usypiają go przed odcięciem rogu, a czasami odcinają dużą część pyska zwierzęcia, pozostawiając go wykrwawiającego się na śmierć. W Republice Południowej Afryki, gdzie żyje większość populacji, w 2024 roku kłusownicy zabili 420 nosorożców. W ciągu pierwszych trzech miesięcy tego roku zabito ponad 100 osobników.
Tench mówi, że kłusownictwo nosorożców było powszechne na tym kontynencie w latach 2012-2015, kiedy każdego roku zabijano ponad tysiąc nosorożców. I choć szacuje, że co 12 godzin ginął jeden nosorożec „wiele od tego czasu zostało osiągnięte”. Dodał, że Kenia nie straciła żadnego nosorożca w zeszłym roku, a kłusownictwo znacznie spadło w Zimbabwe. Obecnie kłusownictwo koncentruje się głównie w RPA i Namibii, jak mówi.
Wideo: African Parks
Tench uważa, że aby lepiej rozwiązać ten problem, rząd powinien przeznaczyć więcej środków na walkę ze zorganizowanymi sieciami przestępczymi stojącymi za kłusownictwem i międzynarodowym handlem rogiem nosorożca, a także na zacieśnienie współpracy międzynarodowej.
HISTORIA NADZIEI
Wiele przyszłych projektów relokacji nosorożców jest na różnym etapie dyskusji i planowania. – Miejsca, do których trafiają, zapewnią im odpowiednie siedlisko, bezpieczeństwo oraz wystarczające fundusze na opiekę nad nimi – oznajmia Rickelton.
Przeprowadzka całej 70-tki do Parku Narodowego Akagera zajęła ponad półtora roku planowania i załatwiania pozwoleń. Koszt przeniesienia każdego nosorożca, wliczając w to trzyletni monitoring i późniejszą opiekę, wynosi około 50 tys. dolarów. Udało się to przy finansowym wsparciu Fundacji Howarda G. Buffeta, założonej przez amerykańskiego przedsiębiorcę i polityka.
Translokacja była skomplikowana i przebiegała w dwóch etapach, z których każdy obejmował 35 nosorożców, w odstępie trzech dni. Zwierzęta najpierw przeniesiono z ośrodka hodowlanego do południowoafrykańskiego prywatnego rezerwatu Munywana Conservancy, aby mogły obcować w warunkach zbliżonych do tych w Akagerze. Następnie nosorożce załadowano do stalowych skrzyń, przewieziono na lotnisko w Durbanie w RPA i ostrożnie załadowano dźwigiem na pokład Boeinga 747.
Po przybyciu do Kigali w Rwandzie nosorożce odbyły ostatni etap podróży drogą lądową kilkoma ciężarówkami. W parku Akagera od razu wprowadzono środki ochronne, jak oddział psów tropiących i nadzór wspomagany sztuczną inteligencją. Tego typu działania to podstawa – dzięki temu w parku udało się ograniczyć kłusownictwo do poziomu „niemal zerowego”. Są powody do optymizmu. W 2021 roku African Parks przeniosło 30 nosorożców z prywatnego rezerwatu w RPA do Akagery. Od tego czasu urodziło im się 11 potomstwa. – Wraz z dodaniem 70 kolejnych nosorożców stworzyliśmy genetycznie żywotne stado – cieszy się Rickelton.
Zdjęcie: Wiktoria West
Zdjęcie: Wiktoria West
Jak wyznał, widok nosorożców wychodzących ze swoich skrzynek na końcu podróży „sprawił, że miesiące naprawdę ciężkiej pracy, frustracji i wyzwań były tego warte”. – To historia nadziei w świecie, w którym nie ma zbyt wielu pozytywów – podsumowuje.
NADZIEJA BEZ ROGÓW?
Jednak, jak zauważa International Rhino Foundation (IRF), problem nie minął. Choć populacja białych nosorożców – niegdyś licznych w całej Afryce Subsaharyjskiej – rośnie w RPA, mimo to biały nosorożec południowy jest zagrożony, a biały nosorożec północny praktycznie zniknął (pozostały tylko dwie samice). Naukowcy próbują uratować gatunek przed wyginięciem, pobierając jaja od młodszej z samic, Fatu, i wykorzystując nasienie dwóch zmarłych samców do tworzenia zarodków w bezprecedensowym programie hodowlanym, ostatniej szansie na przetrwanie podgatunku. Na razie bezskutecznie.
W świecie ochrony przyrody niewiele zwierząt dźwiga ciężar sławy, tak jak nosorożec. Jest on chodzącym celem. Pomimo dziesięcioleci działań na ziemi, dronów w powietrzu i milionów dolarów wydanych na walkę z kłusownictwem, najnowsze badanie pokazało, że najlepszym sposobem na uratowanie nosorożca jest odcięcie… mu rogów. Zespół naukowców i ekologów z południowej Afryki opublikował właśnie w czasopiśmie „Science” raport o projekcie zainicjowanym przez Fundację Ochrony Środowiska Greater Kruger (GKEPF), który miał pokazać, która z metod jest najskuteczniejsza.
Aby zwalczać kłusownictwo, rezerwaty przeznaczyły fortunę na tradycyjne metody: zespoły strażników, jednostki psów tropiących, ogrodzenia, kamery na podczerwień, a nawet testy wariograficzne. Doprowadziło to do ponad 700 aresztowań kłusowników w latach 2017–2023. Niestety, ta zaawansowana technologicznie i kosztowna inicjatywa nie wykazała wyraźnego wpływu na ograniczenie kłusownictwa. Parki mierzą się z gigantem: zorganizowane gangi przestępcze działają szybciej niż wymiar sprawiedliwości, aresztowani kłusownicy pozostają na wolności.
Okazało się, że usuwanie rogów nosorożcom piłą łańcuchową – bezbolesny zabieg – było jedyną interwencją, która konsekwentnie ograniczyła kłusownictwo w 11 głównych rezerwatach w ekosystemie Wielkiego Krugera (twierdzy chroniącej 27 proc. wszystkich afrykańskich nosorożców). Kryminalny proceder spadł średnio o 78 proc. Dane pokazały, że była to nagła zmiana przyczynowo-skutkowa. Liczba zabijanych nosorożców nie spadała stopniowo: spadła natychmiast po usunięciu rogów.
Zdjęcie: Gael Vande Weghe
Zdjęcie: African Parks
Nawet na poziomie pojedynczych nosorożców różnica była oszałamiająca: osobniki rogate miały 13 proc. szans z kłusownikami rocznie, w porównaniu z zaledwie 0,6 proc. w przypadku ich pozbawionych rogów odpowiedników. Co istotne, koszt usunięcia rogów wyniósł zaledwie 570 dolarów, co stanowi mniej niż 2 proc. całkowitego budżetu na walkę z kłusownictwem. W świecie ograniczonych funduszy na ochronę przyrody, tańsze rozwiązania są koniecznością.
Oczywiście, taka interwencja nie jest pozbawiona wad. Rogi nosorożców odrastają, co oznacza, że ich usuwanie należy powtarzać co 18 miesięcy. Usuwanie rogów nie eliminuje całkowicie kłusownictwa, ponieważ po zabiegu pozostaje do 15 cm rogu, które weterynarze muszą pozostawić jako warstwę ochronną, aby uniknąć uszkodzenia wrażliwej płytki wzrostowej u podstawy rogu. Ale nawet kikut rogu ma wartość na czarnym rynku.
Co więcej, pojawia się pytanie filozoficzne i ekologiczne: co oznacza utrzymanie nosorożca bez rogów? Jak dotąd badania sugerują niewielki negatywny wpływ na przeżywalność, ale długoterminowe konsekwencje, zwłaszcza behawioralne, wciąż pozostają niejasne. Jedno z badań sugeruje, że usuwanie rogów u czarnych nosorożców osłabia interakcje społeczne, zwłaszcza między samcami. Natomiast samice na wolności mogą mieć mniejszą zdolność obrony cieląt przed drapieżnikami, takimi jak hieny i lwy. Te zmiany w zachowaniu mogą mieć długofalowy, ukryty wpływ na reprodukcję.
Jednak dowody z badań naukowych pokazują, że usuwanie rogów, gdy jest to szeroko reklamowane, odstrasza kłusowników. Zazwyczaj wtedy unikają farm i rancz, o których wiedzą, że odcinają rogi, a na dodatek mają dobre zabezpieczenia. – Usuwasz główny motyw zabicia – róg – i drastycznie zmniejszasz nagrodę za to przestępstwo – podsumowali autorzy badania. ﹡
Podróż nosorożców liczyła ponad 3,4 tys. kilometrów
Zobacz wideo, które pokazuje szczegóły