Żółwie olbrzymie stawiają pierwsze kroki na wyspie Floreana
Wyginęły, teraz wróciły do domu po prawie 200 latach. „Tworzymy historię”
22 lutego 2026
tekst: AMK
zdjęcia: Galápagos Conservancy
– Nadszedł wreszcie czas. Przywracamy tych inżynierów ekosystemów na wolność, co stanowi monumentalny moment w historii ochrony przyrody – ogłosiła organizacja Galápagos Conservancy. W XIX wieku na jednej z wysp archipelagu Galapagos, Floreanie, wyginęły żółwie olbrzymie, a w weekend po raz pierwszy od ponad 180 lat postawiły tam pierwsze kroki. – To nie koniec historii. To początek nowego rozdziału – mówi z dumą naukowiec, James Gibbs.

Zespół Galápagos Conservancy, organizacji pozarządowej zajmującej się ochroną przyrody w ekwadorskim archipelagu Galapagos, wraz ze strażnikami Parku Narodowego Galapagos przetransportowali na Floreanę 158 żółwi olbrzymich, zwanych też żółwiami słoniowymi. Nieśli je na plecach w dużych skrzyniach. Aby dotrzeć na miejsce, musieli pokonać siedem kilometrów przez trudny teren, ukształtowany przez erupcje wulkaniczne na wyspie.

„Przeprowadziliśmy ostatnie kontrole stanu zdrowia. Podłączyliśmy nadajniki GPS, abyśmy mogli śledzić ich adaptację i przetrwanie. A potem, delikatnie, położyliśmy je na ziemi” – tak piątkowy moment wspomina dr James Gibbs, wiceprezes ds. nauki i ochrony środowiska Galápagos Conservancy. „Po raz pierwszy od ponad 180 lat gigantyczne żółwie znów stanęły na Floreanie. Zatrzymały się. Wyciągnęły szyje. Zaczęły się poruszać. Nie tylko byliśmy świadkami tego momentu. My go stworzyliśmy. Wczoraj stworzyliśmy historię” – dodaje.

Żółwie, w wieku od 8 do 13 lat, rozpoczęły eksplorację siedliska, które mają przekształcić w nadchodzących latach. Ich wypuszczenie na wolność nastąpiło idealnie w momencie nadejścia pierwszych zimowych deszczów tego sezonu.

– Są na tyle duże, że można je wypuścić na wolność. I potrafią bronić się przed inwazyjnymi ssakami, takimi jak szczury i koty – ocenia Fredy Villalba, dyrektor ośrodka hodowlanego w Parku Narodowym Galapagos na wyspie Santa Cruz, w rozmowie z agencją AP.

158 żółwi olbrzymich transportowanych przez przyrodników i strażników Parku Narodowego Galapagos

1.

Dlaczego to tak podniosłe wydarzenie? Żółw olbrzymi z Floreany przez blisko 200 lat uważany był za gatunek wymarły. Wyginął w wyniku nieustannej eksploatacji przez człowieka i wpływu gatunków inwazyjnych. Jak wyjaśnia dr Gibbs, sam Karol Darwin odnotował spadek liczebności podczas wizyty na wyspie w 1835 roku, będąc jednym z ostatnich świadków tego, jak linia gatunku zmierza ku zagładzie.

– W 2000 roku podczas wyprawy w ramach pięcioletniego projektu, którego celem było przeprowadzenie pierwszego badania populacji żółwi olbrzymich na wyspach archipelagu, na wulkanie Wolf na wyspie Isabela napotkaliśmy coś nieoczekiwanego: żółwie z pancerzem siodłowym. To było dziwne, ponieważ żółwie z Isabeli mają skorupy w kształcie kopuły. Zastanawialiśmy się więc, czy te żółwie pochodzą z innego miejsca. Zapisy historyczne sugerują, że żeglarze kiedyś przewozili żółwie między wyspami, zostawiając niektóre z nich. Byliśmy zszokowani, gdy późniejsze badania genetyczne potwierdziły to, na co ledwo pozwalaliśmy sobie liczyć. Te zwierzęta były hybrydami o znaczącym pochodzeniu z Floreany – wspomina dr Gibbs.

Linia mieszańców na wyspie Isabela do dziś stanowi zagadkę dla naukowców. Odkrycie jednak stało się początkiem programu hodowlanego w specjalnym ośrodku na wyspie Santa Cruz. Celem przyrodników nie było wskrzeszenie dawnego żółwia Floreany w jego pierwotnej postaci – byłoby to niemożliwe. Ich celem było raczej wyhodowanie żółwi zdolnych do ponownego pełnienia roli ekologicznej, jaką mieli ich przodkowie. To po prostu krzyżówka tych pochodzących z wymarłej linii oraz blisko spokrewnionej populacji. Są podobne pod względem budowy, zachowania i roli ekologicznej do pierwotnych żółwi, które kiedyś wędrowały po wyspie.

– Hodowaliśmy je pod fachową opieką przez 12-14 lat. Monitorowaliśmy ich wzrost. Przygotowaliśmy je na ten konkretny dzień. Wczoraj ta praca przeniosła się z teorii na glebę wulkaniczną. Ich wypuszczenie na wolność zostało starannie zaplanowane w porze deszczowej, kiedy roślinność jest najbujniejsza, a warunki środowiskowe najbardziej sprzyjające rozwojowi. Teraz są w domu – zauważa wiceprezes Galápagos Conservancy.

Archiwalne zdjęcie z wyprawy na wulkan Wolf z 2014 roku

2.

Wybrano te o najsilniejszym materiale genetycznym. Mają od 40 do 80 proc. materiału genetycznego Chelonoidis niger – gatunku wymarłego w XIX wieku.

Dwieście lat temu Floreana była domem dla około 20 tysięcy żółwi słoniowych, które należą do największych żółwi lądowych (wiele osobników osiąga wagę ponad 200 kilogramów). Była też jedną z pierwszych zamieszkanych przez ludzi wysp Galapagos, dlatego wielorybnictwo, niszczycielskie pożary i nieustająca eksploatacja przez człowieka ostatecznie doprowadziły do ​​ich całkowitego wyginięcia na wyspie.

Z genetycznego punktu widzenia ponowne wprowadzenie na wyspę gatunku, który ma znaczący komponent genetyczny gatunku pierwotnego, jest niezwykle istotne. – To nie jest symboliczny akt. To ekologiczna odbudowa na szeroką skalę. Jako gatunek kluczowy, żółwie te będą rozsiewać nasiona, regenerować lasy i pomagać w przywracaniu procesów, które nie istniały od prawie dwóch stuleci – podkreśla dr James Gibbs. – Wraz z odradzaniem się roślinności poprawią się warunki dla rodzimych ptaków. Ptaki morskie z kolei będą transportować morskie składniki odżywcze na ląd, wzmacniając połączenie między ekosystemami lądowymi a morskimi.

Floreana, wyspa o powierzchni około 173 km², to masyw wulkaniczny i najdalej na południe wysunięty punkt archipelagu Galapagos. Położona na środku Oceanu Spokojnego – około 1000 kilometrów od wybrzeża kontynentalnego – pozostaje odległym i ważnym obszarem ekologicznym.

Żółwie ponownie wprowadzone na Floreanę będą dzielić swoje terytorium z różnorodną populacją ok. 200 mieszkańców wyspy: obok flamingów, legwanów, pingwinów, mew i jastrzębi. Muszą jednak również zmagać się z nierodzimymi gatunkami roślin, takimi jak jeżyny i gujawy, a także ze zwierzętami, takimi jak szczury, koty, świnie i osły. Te gatunki obce, wprowadzone na wyspę przez człowieka, są potencjalnym zagrożeniem dla nowych mieszkańców.

Każdy żółw jest teraz wyposażony w lekki nadajnik GPS
Dr James Gibbs wypuszcza jednego z żółwi olbrzymich na Floreanie

3.

Powrót żółwi to sztandarowa i pierwsza część z serii Projektu Odbudowy Ekologicznej Wyspy Floreana, wieloletniej inicjatywy mającej na celu przywrócenie integralności ekologicznej.

Każdy ze 158 żółwi jest teraz wyposażony w lekki nadajnik GPS, który pozwala zespołowi Galápagos Conservancy monitorować ruch, użytkowanie siedlisk i stan zdrowia w czasie rzeczywistym. Coroczny monitoring pomoże w dostosowaniu zarządzania, ponieważ kolejne żółwie wypuszczane na wolność – około 25 do 100 rocznie – będą odkrywać nowe siedliska i budować samowystarczalną populację w nadchodzących dekadach.

– Dla mnie, obserwowanie tych zwierząt z powrotem w ich ojczyźnie, powoli szukających smacznych roślin do jedzenia, zacienionych miejsc, w których można schronić się przed intensywnym słońcem, oraz zagłębień, gdzie podczas kolejnego deszczu mogłaby zebrać się woda i zapewnić im pożywienie, zamyka koło odkryć sprzed 2000 lat. Ta chwila pokazuje, że nawet po 180 latach odbudowa jest możliwa – podkreśla dr Gibbs.

Jak dodaje, ponowne odkrycie linii rodowej jest rzadkością, a odtworzenie jej na taką skalę jest jeszcze rzadsze. Tym to cenniejsze, że prace prowadzone na Floreanie stają się modelem dla odnowy zamieszkanych przez ludzi wysp na całym świecie. Większość z nich zmaga się z podobnymi problemami: gatunkami inwazyjnymi, degradacją siedlisk i trudnościami w pogodzeniu ochrony przyrody ze stylem życia człowieka.

Dr Gibbs: – Wczoraj, przez jedną krótką chwilę, było coś poza nauką i strategią. Nastąpił powrót gatunku do krainy, która go ukształtowała. Dla tych z nas, którzy 26 lat temu stali na tym wulkanicznym zboczu, jest to dobitne przypomnienie, że czasami to, co wydaje się utracone na zawsze, po prostu czeka na szansę, by powrócić. ﹡

Po raz pierwszy od 180 lat żółwie olbrzymie znów chodzą po wyspie Floreana
Widok z lotu ptaka na wyspę Floreana, która jest na liście Światowego Dziedzictwa Przyrodniczego

Kopiowanie treści jest zabronione