Cisza, pustka, samotność. „Nie ma być wyrzutem sumienia, ani oskarżeniem kogokolwiek”
18 lipca 2025
tekst: Krzysztof Gołuch
zdjęcia: Krzysztof Gołuch
Cisza, pustka, samotność. „Nie ma być wyrzutem sumienia, ani oskarżeniem kogokolwiek”
18 lipca 2025
tekst: Krzysztof Gołuch
zdjęcia: Krzysztof Gołuch
Cisza, pustka, samotność. „Nie ma być wyrzutem sumienia, ani oskarżeniem kogokolwiek”

Krzysztof Gołuch, fotograf dokumentalista ze Śląska, od lat portretuje osoby niepełnosprawne. Tworzy niezwykłe opowieści dzięki bliskiemu, emocjonalnemu i delikatnemu sposobowi patrzenia na tych, którzy często są wykluczeni ze społeczeństwa. W swoim głośnym cyklu „Hotel” pokazał, że praca nadaje życiu niepełnosprawnych cel, w najnowszym „Nie/Zapomnienie” ukazuje szerszy kontekst – problem zapominania o ludziach z niepełnosprawnościami we współczesnym świecie. Przeczytajcie, co dla LIBERTYN.eu napisał o swoich malarskich kadrach, ale przede wszystkim, dlaczego je stworzył.

Zanim został fotografem reportażystą, na co dzień pracował z osobami niepełnosprawnymi w jednym ze śląskich ośrodków. Zawsze uważał, że ci ludzie to grupa społeczna, o której prawa należy się stale upominać. Fotografia stała się więc dla niego narzędziem, za pomocą którego może o nich opowiadać, o ich losach i trudnym życiu. Nie podobał mu się sposób, w jaki m.in. media przedstawiają tematykę problemów niepełnosprawnych, bo zwykle chodzi o sensację, o dramatyzm. Krzysztof Gołuch chciał pokazać ich z poczuciem godności. W najnowszym cyklu jest przede wszystkim strażnikiem ich pamięci: opowiada o ich samotności i przemijaniu.

O RÓŻNICY:

We wcześniejszych cyklach i książkach, takich jak: „Co siódmy”, „Smak życia” czy „Hotel”, pragnąłem opowiadać konkretne historie ludzi z niepełnosprawnościami, którzy zmagają się z życiem.

Bohaterów „Hotelu” znalazłem w Zakładzie Aktywności Zawodowej w Katowicach, gdzie stworzono specjalne miejsce pracy dla niepełnosprawnych. Zakład prowadzi hotel, usługi gastronomiczne. Pracuje tam około 20 osób głównie z ruchową i intelektualną niepełnosprawnością, każdy ma zajęcia zgodnie z dyżurem. To głównie sprzątanie, ale też wszystkie inne czynności. Przyjeżdżałem tam co jakiś czas przez pięć lat. Przez kilkanaście godzin, monotonnie podglądałem ich codzienne funkcjonowanie, jak starali się pracować. To kolejna trudna droga, którą muszą pokonać, by godnie żyć. Nie mogąc ścigać się w walce o osiągnięcia z tzw. sprawnymi, wydają się być na straconej pozycji. Dlatego praca to jedna z podstawowych wartości w ich życiu. Potrafi przynieść zmęczenie, ale i satysfakcję. Zabiera czas, oddając w zamian poczucie bycia potrzebnym, przydatnym, istotnym. Dzięki niej mogą być z siebie dumni.

Natomiast w cyklu i albumie „Nie/Zapomnienie” od początku towarzyszyła mi potrzeba opowiedzenia o moim osobistym doświadczeniu dotyczącym ludzi żyjących na skraju społecznego funkcjonowania, chorych, niepełnosprawnych, opuszczonych przez najbliższych, w skrajnych przypadkach nie mających pełnej świadomości celu swojej egzystencji. Publikacja nie ma być wyrzutem sumienia ani oskarżeniem kogokolwiek. Pragnąłbym, aby stała się przyczynkiem do zadumy i refleksji nad losem najsłabszych i osamotnionych, których istnienia w przestrzeni publicznej często nie jesteśmy świadomi.

O DYSTANSIE:

Na co dzień pracuję i mieszkam w Knurowie na Górnym Śląsku. Jestem związany zawodowo i emocjonalnie ze środowiskiem osób z niepełnosprawnościami z naszego regionu, więc moje projekty zawsze odnoszą się do Ślązaków. Ponad dwadzieścia lat fotografuję ich życie, a także ich samotność. Stąd narodziło się „Nie/Zapomnienie” – na potrzeby książki zebrałem wszystkie fotografie wokół tej idei, najstarsze pochodzą 2014 roku, a najnowsze powstały w styczniu tego roku.

Wielu bohaterów moich zdjęć znam osobiście oraz ich bolesne losy, takie jak historia Andrzeja, którego matka „odwiedziła” dopiero na pogrzebie, w Domu Pomocy Społecznej, gdzie mieszkał przez wiele lat, nigdy wcześniej jej nie widzieliśmy. Jego obecność zaznaczała się w codziennym rytmie ośrodka – w pustym spojrzeniu przy stole w jadalni, w cichym przejściu korytarzem, w łóżku, które każdego ranka było tak samo starannie ścielone. Nie doświadczał odwiedzin. Nikt nie zadawał pytań o jego przeszłość…

Często to ludzie „zaopiekowani” materialnie, ale opuszczeni przez rodzinę. Co dla mnie, jako człowieka, nie jest łatwe emocjonalnie. A fotografa? Nie chciałbym, żeby to zabrzmiało zbyt pompatycznie, ale zawsze staram się, by losy ludzi, których fotografuję, były najważniejsze. Zawsze balansuję pomiędzy zdystansowaniem się od tematu a zaangażowaniem emocjonalnym w losy bohaterów. Ta postawa jest dla mnie kłopotliwa, ponieważ wielu moich bohaterów znam osobiście i przede wszystkim staram się im nie zaszkodzić. Z drugiej strony nie chcę popaść w ckliwość i naiwną narrację, którą łatwo epatować w tego rodzaju tematach fotograficznych.

O WRAŻLIWOŚCI:

Czy czuję, że mam prawo fotografować tych bezbronnych ludzi? To bardzo trudne i zarazem bardzo ważne pytanie. Zawsze pragnę zachować ich godność. Łatwiej jest mi zrobić dramatyczną i efekciarską fotografię, która będzie ukazywała człowieka niepełnosprawnego z niekorzystnej strony, ale tego unikam. Jednak w książce „Nie/Zapomnienie” nadałem sobie takie prawo. Celem tysięcy prac, które powstały w ramach całego cyklu, było jednak zachowanie pamięci o tych ludziach, a przede wszystkim zwrócenie uwagi na problem opuszczenia i osamotnienia.

Dla mnie w kontekście tego pytania bardzo ważne są słowa znanej polskiej kuratorki Andy Rottenberg: „Są tematy i obszary życia codziennego, których staramy się nie dostrzegać i nie pamiętamy o nich codziennie. Są artyści, którzy nam tę zasłonę odsłaniają i mówią: »zobaczcie jak żyją niektórzy, o których wy nie myślicie«. Oni sięgają po drastyczne tematy, ponieważ misja sztuki w dniu dzisiejszym nie polega na tym, żeby nam dostarczać przyjemności, tylko by nas poruszyć i budzić refleksję”.

Wiele dało mi też spotkanie wspaniałych pedagogów w Instytucie Twórczej Fotografii w czeskiej Opawie, m.in. Indřicha Štreita, który przez całe życie realizuje projekty społeczne w nurcie głębokiego odniesienia do człowieka. To on mnie uwrażliwił, by w specjalny i empatyczny sposób podchodzić do osoby fotografowanej.

O BLISKOŚCI:

Na początku znajomość z moimi bohaterami była powierzchowna, ale z czasem nawiązały się relacje, sympatia, po dłuższym czasie wspólnej „pracy” lepiej się poznawaliśmy. Mogłem bardziej się do nich zbliżyć, towarzyszyć im czasami w bardzo intymnych sytuacjach. Gdy czasem pytali mnie, dlaczego robię im zdjęcia, odpowiadałem, że interesuje mnie jak żyją. Wtedy patrzą na mnie i nie do końca dowierzają: „A co tu takiego ciekawego?”. Ja wtedy odpowiadam, że jestem człowiekiem, który fotografuje proste życia.

Ludzie nie związani z fotografią nie do końca rozumieją, jak pracuje taki fotograf, jak ja. Trzeba czasami gdzieś powrócić kilkakrotnie, by dopracować temat. Dlatego zawsze poruszały mnie ich słowa: czy znowu przyjadę na zdjęcia.

O NIEZGODZIE:

Niepełnosprawność nie jest dla mnie najważniejsza w tych zdjęciach. Najważniejszy jest człowiek dotknięty trudnym doświadczeniem choroby czy niepełnosprawności. Niepełnosprawność, dziwność i inność wynikająca z tej sytuacji jest zawsze dla mnie na drugim planie. Często słyszałem opinie odbiorców, którzy wręcz nie dostrzegali niepełnosprawności moich bohaterów.

Co zatem chcę przekazać tym cyklem? „Nie/Zapomnienie” jest próbą zmierzenia się z moją osobistą niezgodą na niezachowywanie pamięci o ludziach żyjących na skraju społecznego funkcjonowania, będących chorymi, niepełnosprawnymi, opuszczonymi przez najbliższych. Ideą książki jest przypomnienie tych, o których istnieniu nie dowiemy się z żadnego mainstreamowego medium lub z rodzinnych opowieści.

Współczesne czasy – na czele z wojną w Ukrainie, doświadczeniem pandemii oraz zmieniającym się światem z powodu rozwoju sztucznej inteligencji – nie skłaniają do zajmowania się takimi mało popularnymi i trudnym tematami. Myślę jednak, że skoro mam dostęp do tych ludzi i umiejętność opowiadania o nich poprzez fotografię, chciałbym zmienić postrzeganie przez społeczeństwo tych wykluczonych i skazanych na szybkie zapomnienie.

Album „Nie/Zapomnienie” Krzysztofa Gołucha

O MALARSKOŚCI:

Długo poszukiwałem swojej drogi w fotografii. Po latach odkryłem swój styl: pokazywać świat i egzystujących w nim ludzi w sposób malarski, z przemyślaną grą świateł. W tworzeniu zawsze staram się pamiętać o odbiorcy, chcę, aby moje prace zostały jak najlepiej zaprezentowane i były atrakcyjne wizualnie.

Nie staram się nikogo naśladować, pragnę fotografować zgodnie ze swoimi emocjami i uczuciami. Dopiero pokazując publicznie pierwsze prace, spotkałem się z uwagami, że są w hopperowskim klimacie. To bardzo miłe być porównywanym do wielkiego artysty, zwłaszcza, że kiedyś nawet próbowałem malować. Przede wszystkim jednak wierzę, że o sprawach trudnych i przejmujących należy opowiadać w sposób estetyczny dla odbiorcy, bo zakładam, że to pomoże do niego dotrzeć.

W takim sposobie obrazowania świata czuję się najlepiej. Ale moje zdjęcia nie są inscenizowane – pokazuję prawdę, moi bohaterowie naprawdę tak wyglądają w tych konkretnych przestrzeniach. W ramach cyklu „Nie/Zapomnienie” powstało parę tysięcy fotografii, ale w trakcie projektowania książki wybraliśmy tylko te, które najbardziej zbliżone są do jej idei. Miały mieć mocny charakter i silnie oddziaływać poprzez realia fotograficzne: kompozycję, kolor i światło. Bardzo mi zależało, by narracja fotograficzna wywołała emocje u odbiorcy. Pierwsze reakcje są zgodne z oczekiwaniami.

O MISJI:

Według statystyk, w Polsce co siódma osoba jest niepełnosprawna. My, tzw. normalsi, nawet nie mamy pojęcia, z czym oni borykają się co dnia. Trzeba ich traktować po prostu dobrze, bo nie mają łatwo w życiu. Niepełnosprawność nie powinna wykluczać.

Dla mnie, to tacy sami ludzie, jak inni. W sensie czysto ludzkim, kiedy odrzucimy wszystkie atrybuty niepełnosprawności, takie jak kule, wózek i to wszystko, co ogranicza, okazuje się, że pragniemy i oczekujemy tego samego. Każdy z nas mierzy się z samotnością i wszyscy chcemy być szczęśliwi!

Czy „Nie/Zapomnienie” ma misję? To chyba za dużo powiedziane. Wolę przytoczyć sentencję, którą gdzieś przeczytałem: „Fotograf to ktoś, kto chroni świat przed zapomnieniem”. Moim zadaniem jest chronienie pamięci właśnie o tych ludziach, opuszczonych przez rodzinę, nie mających przyjaciół. Razem z końcem ich życia często kończy się również jakikolwiek ślad po ich egzystencji. Nie ma bowiem osoby, w której pamięci przechowywałyby się wspomnienia o nich. Pozostaną po nich moje fotografie. ﹡

Kopiowanie treści jest zabronione