Marcin Wojdak (Cosmoderna) wybiera. „Funkcjonują na zasadzie podobnej do płyt winylowych”
11 września 2025
tekst: Marcin Wojdak
Prowadzi popularny profil Cosmoderna, gdzie zajmuje się spuścizną architektoniczną PRL-u, ale też próbuje uchwycić klimat przeszłości. Nie chodzi tu o upadek systemu, czyli przejście PRL w III RP, ale o świat sprzed social mediami i internetem. To jest, jak go nazywa, „zapis analogowej Polski”. Specjalnie dla LIBERTYN.eu Marcin Wojdak zabiera nas nie w podróż po odchodzącej w szybkim tempie dawnej ojczyźnie i krajach byłego ZSRR, ale po swojej… bibliotece. Wybrał sześć albumów fotograficznych, które lubi, i wyjaśnił dlaczego.

Nie wiem, czy wypada mi zaczynać tekst o moich ulubionych albumach fotograficznych od zdania, że od kilku lat niemal całkowicie przestałem je kupować. Chyba nie, ale jeśli ma to być szczera wypowiedź, to nie mam wyboru.

Od kilku lat niemal całkowicie przestałem kupować albumy fotograficzne. Jeszcze kilkanaście lat temu były dla mnie niezwykle istotnym źródłem inspiracji i artystycznych poszukiwań, teraz funkcjonują na zasadzie podobnej do płyt winylowych. Są efektownym przedmiotem, rodzajem kolekcjonerskiej fanaberii, ale też formą materialnego wsparcia wydawnictwa, czy samej artystki albo artysty. Stało się to za sprawą powszechnej eskalacji bodźców zewnętrznych, zdynamizowania rytmu codzienności, w której spokojny i wyciszony kontakt z albumem (albo długogrającą płytą), wydaje się nieosiągalnym przywilejem. Ani pozorny brak czasu, ani będący w wiecznej gonitwie mózg mi już na to nie pozwalają.

A szkoda! Bo albumy fotograficzne to, poza wystawą zdjęć, najciekawsza forma z nimi kontaktu. Dlatego nie przedłużając, zapraszam na mój wybór sześciu albumów, które dzisiaj (czyli na początku września) uznaję za najciekawsze spośród tych, które mam w swojej kolekcji. Jutro (czyli np. w październiku) ten wybór wyglądałby zapewne zupełnie inaczej, bowiem nie ma nic bardziej zwodniczego, niż rankingi wartościujące działania tak nieporównywalne jak sztuka.

Zapraszam. Kolejność dowolna, ale różnorodność wyboru celowa.

MIKOŁAJ DŁUGOSZ „LATEM W MIEŚCIE”, 2016

Ciepłe światło, plac, przy którym stoi modernistyczny dom kultury, przez środek którego spaceruje para młodych ludzi. Takich obrazków jest tu najwięcej – uwodzicielski banał. Od PRL-owskich pocztówek narodziła się moja fascynacja architekturą powojennego modernizmu – tu mam wybór 120 świetnie wyselekcjonowanych, dobrej jakości ich reprodukcji, dzięki którym PRL wygląda jak milion dolarów. Ba! Po co się ograniczać – jak miliard dolarów.

TERRY RICHARDSON „TERRYWORLD”, 2008

To jeden z tych albumów, które ożywią każde spotkanie. Zapraszasz gości do domu, trwają kurtuazyjne rozmowy, zaczyna robić się nudno. Mówisz wtedy, że kupiłaś (albo kupiłeś) ostatnio ciekawą książkę i puszczasz „Terryworld” w obieg. Jest szansa, że większość osób uzna to za tanią i ordynarną pornografię – w końcu duża częsć zdjęć to foty gołych cycków i penisów zrobione zwykłą idiot camerą. Są też ćpający i uprawiający seks ludzie, masa przegiętych imprez z wymiotującymi pijakami, karłami i poprzebieranymi dziwolągami. Jeden wielki cyrk osobliwości spod znaku kalifornijskiej pop awangardy.

Ale dla niektórych może być to album mówiący o tym, że wszystko może być sztuką, że nawet niewybredny żart, ujęty w szerszym kontekście, warty jest uwagi, a przede wszystkim – że nie warto być poważnym. W końcu to co wokół nas, to tylko życie.

MICHAŁ SZLAGA „STOCZNIA”, 2012

Monumentalne dzieło dokumentujące potransformacyjne losy Stoczni Gdańskiej. Praca, jaką wykonał Szlaga, fotografując postępującą przez lata destrukcję kolejnych budynków stoczni, to w mojej ocenie wyraz najwyższej rangi obywatelskiej postawy – zachować na zdjęciach to, czego władze nie potrafią ocalić przed wiecznie nienasyconymi inwestorami.

Wiem jak trudno jest być kustoszem obiektów skazanych na zniszczenie, dlatego tym bardziej doceniam, że – poza walorem historycznym – zdjęcia, a co za tym idzie i sam album, prezentują wyjątkowy poziom artystyczny.

REINER W. SCHLEGELMILCH „70S CONCEPT CARS. YESTERDAY’S DREAMS OF THE FUTURE”, 2012

Czy jest coś piękniejszego od futurystycznych samochodów koncepcyjnych z lat 70. XX wieku zaprojektowanych przez włoskich designerów? Nie ma. Tym ciekawszy jest album ze zdjęciami Schlegelmilcha, który nie dość, że fotografuje dwadzieścia odstrzelonych projektów Bertone, Giugiaro i Pininfariny, to jeszcze zestawia je z pięknymi modelkami, szukając za każdym razem kadrów współgrających z charakterystyczną linią nadwozia poszczególnych samochodów.

Powstał dzięki temu intrygujący zapis epoki fascynacji kosmicznym futuryzmem, który kiedyś, za sprawą modelek, mógł mieć posmak seksistowskiej fantazji o szybkich samochodach i pięknych kobietach, ale teraz, wraz z upływem lat – zyskał wymiar wizji o przyszłości, która nigdy nie nadeszła.

„LUDOWE WOJSKO POLSKIE”, TEKST BOLESŁAW JAGIELSKI, ZDJĘCIA JAN BOGACZ, 1988

Propagandowy album podsumowujący historię LWP i prezentujący na zdjęciach ówczesny stan uzbrojenia i wyszkolenia PRL-owskiej armii. Od żołnierzy składających przysięgę, przez takich czołgających się w okopach, aż po tych strzelających z broni długiej na poligonach. Do tego samoloty, czołgi i haubice. Pozornie to same nudy i wystudiowane pozy, ale jest to w zasadzie jedyna szansa na to, żeby zajrzeć w miejsca kiedyś niemal całkowicie niedostępne. W dodatku pośród zdjęć typowo dokumentacyjnych, znajdują się przykłady artystycznych prób ujęcia tematu, przypominające trochę kadry z „Czasu Apokalipsy” Coppoli.

Jest to zatem album o wielkiej wojskowej przygodzie. Pełnej hartu ducha, braterskiej przyjaźni i śmiercionośnych zabawek. A to, że to wszystko nieprawda? O tym masz zapomnieć. To rozkaz.

MONICA BELLUCCI „MONICA BELLUCCI” , 2010

Ten album wyczerpuje temat fotografii aktu. I to nie tylko dlatego, że znalazły się tu zdjęcia wykonane przez najsłynniejszych, jak Helmut Newton czy Richard Avedon. Nie, najważniejsze jest to, że w centrum jest zawsze Ona – najdoskonalsza modelka w historii fotografii. Uroda ponadczasowa. Pozycja obowiązkowa. ﹡

 

_____

 

Marcin Wojdak, znany pod pseudonimem Cosmoderna – 41-letni fotograf, który od lat podróżuje po Polsce i krajach byłego ZSRR, poszukując miejsc zanurzonych w socjalistycznej formalinie. W swoich seriach fotograficznych opowiada o odchodzącej w szybkim tempie Polsce minionej epoki: zaprasza nas do wnętrz zapomnianych PRL-owskich hoteli, barów, ośrodków wypoczynkowych, dworców, urzędów czy przedsiębiorstw. Autor książek „Ostatni turnus. Pocztówki z wczasów w PRL” i tegorocznej, będącej jej duchową kontynuacją, „Goodbye Gierek”.

Kopiowanie treści jest zabronione