W 1979 roku fotograf Richard Avedon spakował wielkoformatowy aparat Deardorff, wskoczył do Chevroleta Suburban i przemierzył Teksas, Montanę, Nowy Meksyk, Dakotę Północną, Kolorado, Kalifornię i 15 innych stanów USA. Miał nadzieję, że uchwyci esencję tych regionów poprzez ludzi, którzy tam mieszkali. Były to części kraju, w których fotograf, rodowity Nowojorczyk, nigdy wcześniej nie był. Zazwyczaj spędzał czas w towarzystwie Marilyn Monroe, Elizabeth Taylor, Audrey Hepburn i modelek „Vogue’a” – bohaterek swoich licznych sesji zdjęciowych.
Teraz podróżował po szerokich, otwartych drogach Ameryki, odwiedzał wiejskie festyny, rodeo i rzeźnie, a wóz zatrzymywał wtedy, gdy tylko znalazł interesującą twarz. Odwiedził 189 miast i sportretował 762 osoby. Ukończenie misji zajęło mu pięć lat (od 1979 do 1984 roku) i ponad tysiąc sesji.
Powstała w ten sposób seria fotografii „In the American West” – z górnikami, włóczęgami, rolnikami, więźniami, nielegalnymi migrantami, kierowcami ciężarówek, robotnikami fabryk, pakowaczami mięsa i wieloma innymi. Avedon nie stał za aparatem, lecz obok niego. Nawiązywał silną więź ze swoimi modelami, naśladując ich pozycje i prosząc, by reagowali na drobne gesty, pokazując, jak poruszać się w jedną lub drugą stronę. A potem nie tylko używał migawki, ale i skrupulatnie notował ich nazwiska, daty, miejsca, a także zawody.
Efekt? W typowym dla niego stylu, każda osoba pozowała na białym, czystym tle (zachował jedynie czarną obwódkę negatywu filmowego, aby podkreślić brak manipulacji kompozycyjnych w obrazach) i w naturalnym świetle. Usuwał z kadru wszelkie elementy, które nadawałyby kontekst.
Pozostawała postać, ujawniająca się wyłącznie poprzez ekspresję, gest i postawę, a także kulturowe symbole, takie jak moda i piękno. – Portret to nie podobizny – tak wyjaśnił, że swoje portrety uważa za subiektywne interpretacje. – W chwili, gdy emocja lub fakt przekształcają się w fotografię, nie jest to już fakt, lecz opinia.
Bohaterowie tych zdjęć nie są idealizowani, rzadko bywają piękni. Górnika Jamesa Story Avedon porównał do świętego Sebastiana – jako ucieleśnienie siły i niewinności. Richarda Wheatcrofta, farmera z Jordan w Montanie, fotografował dwukrotnie (w 1981 i 1983 roku) i nawiązał z nim przyjaźń. Na dyptyku go przedstawiającym, na pierwszy rzut oka wydaje się, że bohater niemal nie zmienił się w ciągu dwóch lat między zdjęciami, choć bliższe przyjrzenie się ujawnia subtelne ślady doświadczeń życiowych na jego postawie, ubraniu i twarzy. Inni mają blizny, piegi, zmarszczki, nadwagę, brudne ubrania…
– Szukam nowej definicji portretu fotograficznego… ludzi, którzy są zaskakujący, rozdzierający serce lub piękni w przerażający sposób. Piękno, które może cię przerazić na śmierć, dopóki nie uznasz go za część siebie – stwierdził wówczas Avedon. Dość powiedzieć, że mu się udało: prace te stanowią jedną z najsłynniejszych serii portretowych XX wieku.
1.
Ta oda Avedona (który zmarł w 2004 roku) do amerykańskiej siły roboczej została po raz pierwszy wystawiona w Muzeum Sztuki Amerykańskiej im. Amona Cartera w Fort Worth w Teksasie w 1985 roku. – Te zdjęcia były niezwykle poruszające – ocenia fotografka Constance Jaeggi, której seria „Escaramuza” z 2025 roku odwiedziła wiele tych samych regionów USA, co Avedon.
Teraz, cztery dekady później, unikatowy wybór oryginalnych zdjęć ponownie gości na wystawie – tym razem w londyńskiej galerii Gagosian. Wystawa, której kuratorką jest wnuczka Richarda, Caroline Avedon, od pięciu lat archiwistka w Richard Avedon Foundation, jest jej pierwszym solowym projektem.
Mając 26 lat, postawiła sobie za cel, aby ta chwalona seria fotografii była dostępna dla jej pokolenia. – Należę do pokolenia Z – mówi, stojąc na środku bielonej przestrzeni londyńskiej galerii. – Chciałam dać młodszym ludziom możliwość nawiązania kontaktu z bohaterami mojego dziadka. Ponieważ każde pokolenie musi uczyć się o tej pracy na nowo.
Zamiast skupiać się wyłącznie na portretach, które są ulubieńcami świata sztuki, takich jak pszczelarz Ronald Fischer (który, jak pamięta, przerażał ją w dzieciństwie), postanowiła skupić się na dzieciach, nastolatkach i młodych dorosłych, których uchwycił legendarny fotograf – którego często nazywa „dziadkiem”. Ma nadzieję, że zdjęcie czternastoletniej żony Teresy Waldron, czy młodej pokojówki z motelu Tracey Featherston, może zniwelować różnice zawodowe lub geograficzne i dotrzeć do nowej publiczności. – Moim celem było pokazanie, że choć możemy mieć zupełnie inne zdanie na jakiś temat, to w gruncie rzeczy jesteśmy tacy sami. Ostatecznie wszyscy po prostu szukamy optymizmu i nadziei – mówi.
2.
Ale kiedy seria jej przodka zadebiutowała w latach 80. została przez niektórych skrytykowana nie za jakość, ale intencje. Skupiano się na tym, czy użycie surowego, białego tła nie pozbawiło tych ludzi należnego im kontekstu i czy ich nie uprzedmiotowiło lub nie sprowadziło jedynie do postaci, które miały być konsumowane przez intelektualistów i elitę z miast.
„Kto nie wyglądałby na wyobcowanego, kto nie wyglądałby na pozbawionego wartości, gdyby poproszono go, aby stanął na tle jednolitej białej kartki bez żadnych atrybutów?” – można było przeczytać w eseju w „Journal of the Southern Regional Council” w 1987 roku.
Zwolennicy twierdzili jednak, że styl Avedona nie kolidował z tym, co uchodzi za fotografię dokumentalną – i ukazywał przekrój ludzi rzadko widywanych. – Być może była w tych portretach pewna rzeczywistość, z którą ludzie nie chcieli się konfrontować – zauważa Jaeggi, która mieszka między Kolorado a Teksasem. – Patrzę na te portrety i myślę, że niewiele się zmieniło.
Sam autor, odpowiadając na niekiedy oburzone reakcje wywołane jego śmiałym projektem, stwierdził: – To trywializujące, by ktoś wyglądał na „mądrego”, „szlachetnego”, a nawet konwencjonalnie pięknego, podczas gdy rzeczywistość jest o wiele bardziej szalona, niejednoznaczna, a przez to fascynująca.
3.
Ekonomiczne i polityczne podteksty portretów wydają się dziś tak samo aktualne. Zmarły Jimmy Carter zasiadał w Gabinecie Owalnym, gdy Avedon rozpoczynał swoją podróż na Zachód, ale zaledwie rok po rozpoczęciu projektu kraj stanął na głowie po zaskakującym zwycięstwie Ronalda Reagana. Jednak w miarę jak pogłębiała się bieda, wkrótce stało się jasne, że niezależnie od tego, czy w Białym Domu zasiadał Demokrata, czy Republikanin, niższe społeczności klasy robotniczej amerykańskiego Zachodu nadal będą marginalizowane w ogólnokrajowej debacie.
Przemawiając na przedpremierowym pokazie, Caroline Avedon nazwała wystawę „niezwykle ważną”, podkreślając, jak pod względem tego, jak Stany Zjednoczone traktują swoją siłę roboczą w przemyśle, dokonał się niewielki postęp. – Ignorujemy ludzi stojących za kulisami, którzy utrzymują Amerykę w ruchu – zauważyła.
4.
Jednym z najbardziej uderzających zdjęć na wystawie „Facing West” jest portret BJ Van Fleeta, dziewięciolatka trzymającego strzelbę z niepokojącą swobodą. Caroline Avedon darzy chłopca szczególną sympatią, nazywa go „jednym ze swoich dzieci” (mimo że dziś chłopiec zbliżałby się do pięćdziesiątki).
Caroline czuje tak głębokie przywiązanie do bohaterów zdjęć swojego dziadka, że regularnie próbuje ich znaleźć w internecie. – Większość prac, które wykonywali ci ludzie, było niezwykle niebezpiecznych. Więc wielu z nich niestety już nie żyje – opowiada.
Z przyjemnością jednak informuje, że „Fleet ma się dobrze” i że wymieniła również wiadomości z potomkami Richarda Wheatcrofta. Niedawno próbowała odnaleźć Freidę Kleinsasser – młodą hutterytkę (z sekty religijnej podobnej do Amiszów), którą jej dziadek sfotografował w 1983 roku, gdy miała 13 lat. Zdjęcie, prezentowane w Londynie, wygląda bardziej jak sesja zdjęciowa Stevena Meisela dla „Vogue’a”, na której Freida wpatruje się w obiektyw w sukience z wysokim kołnierzem i chuście w groszki. Ostatecznie udało się znaleźć jedynie nekrolog babci Kleinsasser, ale Caroline ucieszyła się, widząc ją w tej samej chuście w groszki. – Co wydało mi się takie urocze – uśmiecha się.
– Znajdując tych ludzi, czuję, że mogę nawiązać kontakt z moim dziadkiem z czasów, kiedy ich spotykał – kontynuuje. – Myślę też, że fajnie jest móc przejść przez całą wystawę ze świadomością: „O, ten facet robi to, a ta kobieta tamto”. ﹡
____
Wystawa „Richard Avedon: Facing West” w Gagosian Grosvenor Hill w Londynie potrwa do 14 marca 2026.
Kopiowanie treści jest zabronione