Gabrielle „Coco” Chanel na schodach w La Pausa w 1938 roku (zdjęcie: Roger Schall / Schall Collection); to samo miejsce po renowacji w 2025 roku
Coco Chanel nazywała ją letnim domem i przyjmowała przyjaciół, sławnych artystów i kochanków. La Pausa wróciła do dawnej świetności
12 sierpnia 2025
tekst: Agnieszka Kowalska
zdjęcia: Jason Schmidt / Chanel

Posłuchaj

Malarz Salvador Dalí, reżyser Luchino Visconti, kompozytor Igor Strawiński, pisarka Colette i książę Westminsteru – wszyscy bywali w należącej do Coco Chanel willi La Pausa. Madame oferowała tu śmietance towarzyskiej wolne od ograniczeń codziennego życia stylowe i spokojne miejsce na Riwierze Francuskiej. Teraz marka Chanel odkupiła dom i przywróciła mu dawną świetność. Na nowo można zobaczyć, że Coco miała wspaniałe wyczucie luksusu i wyrafinowany gust. Zajrzyjcie do środka…

Coco Chanel kochała Lazurowe Wybrzeże. Chciała mieć miejsce, które mogłaby nazwać swoim. Choćby na chwilę, od czasu do czasu, z dala od zabieganego życia, by zdjąć z szyi wiszące na wstążce nożyczki, które zawsze nosiła w swojej paryskiej pracowni przy Rue Cambon. La Pausa, willa na wzgórzu w Roquebrune-Cap-Martin, stała się jej ostoją w pięknym świecie Riwiery – jej wakacyjną rezydencją w latach 1929–1953. Później kilka lat spędził tu brytyjski premier, Winston Churchill.

I chociaż to Amerykanie odegrali kluczową rolę w wypromowaniu lata jako szczytu sezonu, Chanel spopularyzowała plażowanie. A jej La Pausa sprawiła, że Lazurowe Wybrzeże stało się uosobieniem letniego stylu życia – placem zabaw dla bogatych i sławnych, miejscem, w którym warto być. Coco była ich przyjaciółką i mecenaską. Dzięki temu spokojne miasteczko Roquebrune-Cap-Martin stało się w latach 30. XX wieku rzadko spotykanym skrzyżowaniem mody i sztuki.

Po wieloletniej renowacji dom mody, który założyła Chanel, ponownie otworzył willę tego lata, aby gościć artystów. W listopadzie będzie gospodarzem pierwszego oficjalnego zjazdu pisarzy. – Gabrielle Chanel miała jasną wizję, że La Pausa powinna być miejscem pauzy, odpoczynku, w którym można spotkać artystów i myślicieli. I oferowała właśnie to – spokojne, a zarazem stymulujące środowisko, wolne od obowiązków codziennego życia – mówi Yana Peel, prezes ds. sztuki, kultury i dziedzictwa w domu mody Chanel, była dyrektor Serpentine Galleries w Londynie.

I zapowiada, że przedłużenie mecenatu i gościnności, jaką oferowała Mademoiselle Chanel w czasach świetności willi, powróci na stałe.

La Pausa położona jest na zboczu wzgórza z widokiem na Morze Śródziemne
Zdjęcie: Laurent Meesemaecker

La Pausa jest jednym z kilku obiektów dziedzictwa kulturowego objętych patronatem paryskiej marki. Oprócz apartamentu założycielki przy Rue Cambon 31, odnowionego w 2020 roku przez dekoratora Jacques’a Grange’a, wspierane są też prace renowacyjne w Opactwie Aubazine, klasztorze cysterek z XII wieku, w którym Coco spędziła nastoletnie lata, kształtując swój gust z upodobaniem do minimalistycznego designu.

1.

Chanel po raz pierwszy zobaczyła posiadłość, gdzie miała zbudować La Pausa, podczas rejsu po Morzu Śródziemnym ze swoim ukochanym, księciem Westminsteru. Pływali jego jachtem „Flying Cloud” w grudniu 1927 roku. Nieruchomość znajdowała się 180 metrów nad poziomem morza w Roquebrune-Cap-Martin w ekskluzywnej dzielnicy La Toracca. Widać stamtąd kurort Mentona, rozpościera się także rozległy widok na zatokę – włoską granicę na wschodzie, Monako i jego zatokę na zachodzie, a za nią Alpy Nadmorskie. Nieruchomość była terenem łowieckim Grimaldich, rodziny panującej w Monako.

Chanel kupiła posiadłość z gajem oliwnym w 1929 roku za 1,8 miliona franków, co jak na tamte czasy było kwotą królewską. Justine Picardie w książce „Coco Chanel: legenda i życie” tak o tym pisze: „Powszechnie przyjmuje się, że to książę kupił działkę i sfinansował budowę La Pausa, ale na akcie widniało nazwisko Chanel, a cała kwota pochodziła z jej konta bankowego, a nie z jego konta”.

La Pausa była dowodem upragnionej przez nią niezależności. Bycie wolną i niezależną było jednym z najlepszych przykładów, jakie dała kobietom. Kupiła ziemię, podpisała akt własności i znalazła architekta. Jej przyjaciel, hrabia de Segonzac, zasugerował młodego Belga Roberta Streitza – odrestaurował on willę hrabiego. Chanel zaprosiła architekta na przyjęcie na pokładzie jachtu, który wówczas cumował w Cannes. Miał to być jego pierwszy duży projekt i uważał to za łut szczęścia.

– Miała 43 lata i była u szczytu sławy, ale nigdy nie odpoczywała. Zawsze myślała o kolejnym sklepie, kolejnym pomyśle, kolejnej fabryce, kolejnym zapachu – Hélène Fulgence, dyrektor ds. dziedzictwa kulturowego w Chanel, powiedziała  niedawno garstce pierwszych zwiedzających La Pausa po renowacji.

2.

Pierwotnie na terenie posiadłości znajdowały się trzy budynki, które zostały przekształcone w dom główny z dwoma małymi domkami dla gości. La Pausa była mniej ostentacyjna niż inne domy na południu Francji. Na życzenie Coco. Powiedziała Streitzowi, że musi odwiedzić sierociniec Aubazine – w którym mieszkała od dwunastego do osiemnastego roku życia, i którego surowe piękno wciąż, potajemnie, ją prześladowało – by uchwycić jego atmosferę oraz główne cechy. Co, oczywiście, zrobił.

Sypialna Coco Chanel w La Pausa
Sypialnia pani domu oraz Coco Chanel w swoim łóżku, 1938. Zdjęcia: Roger Schall / Schall Collection
Sypialnia

Po powrocie pokazał jej plany. Zamiast stojącego na działce różowo-zielonego bungalowu, pierwotnie zbudowanego przez brytyjskich powieściopisarzy Alice i Charlesa Norrisa Williamsonów w latach 10. XX wieku, zaproponował trzy skrzydła domu wokół otwartego dziedzińca otoczonego kolumnami (Aubazine miał trzy ściany zwrócone do wewnątrz, na dziedziniec). Streitz zinterpretował też krużganki Aubazine, sklepione sufity i ciężkie drzwi. A białe schody uczynił centralnym punktem La Pausa z 8-metrowym holem wejściowym z pięcioma prostokątnymi oknami wychodzącymi na dwie klatki schodowe (co jest oddaniem hołdu dla słynnych perfum Chanel No 5). Schody to replika tych kamiennych w Aubazine: po identycznych mniszki chodziły przed kilkoma pokoleniami sierot.

Chanel od razu zaakceptowała propozycje architekta. I zastrzegła, że żadne z drzew nie zostanie wyrwane, w tym drzewo oliwne rosnące pośrodku ścieżki prowadzącej do drzwi wejściowych. Misją, jaką Streitz od niej otrzymał, było zbudowanie idealnej śródziemnomorskiej willi. Wiedziała, czego chce. Jej instrukcje brzmiały, że willa musi mieć patynę wieku – dach pokrywało 20 tys. ręcznie robionych dachówek, które wyglądały na stare, a ciemnozielone okiennice, chroniące przed letnim upałem, zostały celowo podniszczone, aby widać było upływ czasu. Poprosiła też o łazienkę z lustrami, która miała nawiązywać do schodów w stylu art déco w jej paryskim salonie haute couture. Ale to jedyny ślad po przepychu i blasku jej imperium mody.

Dziewięć miesięcy po ukończeniu La Pausa wszystkie rachunki zostały opłacone. Koszt budowy wyniósł 6 milionów franków – równie kosztowne było wnętrze. Jednakże przy całym tym przepychu panowała prostota połączona z wyrafinowaniem. Chanel wyobrażała sobie willę jako oazę spokoju. Nie było dla niej nic przyjemniejszego niż wsiadanie do paryskiego pociągu o północy i dotarcie do Monte Carlo przed kolacją i weekend w La Pausa.

Dziś, siedząc na porośniętym wisterią patio, otoczonym lawendą, jaśminem i magnoliami, łatwo zrozumieć, co skłoniło Chanel do zakupu posiadłości, która obejmuje też kaplicę i kort tenisowy.

3.

Początkowo pusty hol został stopniowo umeblowany hiszpańskimi i rokokowymi meblami, w tym samym stylu, co rzeźbione drewniane drzwi. Salon zdominowały dwie fioletowo-welurowe kanapy. W jadalni, wisiały białe zasłony z tafty, pasujące do białych ścian, zaś w salonie i sypialniach znajdowały się beżowe jedwabne zasłony. Każdy z siedmiu pokoi gościnnych z przylegającymi łazienkami był duży i chłodny, miał osobne wejście, aby goście nie byli niepokojeni – wejścia te służyły służbie do pomagania w kąpieli, dostarczania nowych ręczników, zabierania ubrań do prasowania lub prania, a także do czyszczenia butów.

Chanel i książę mieli swoje apartamenty na piętrze – widok na ogród, w którym rosło 350 starych drzew oliwnych, stokrotki, mimozy i irysy. Sypialnia pani domu miała balkon wychodzący na morze.

Łazienka Coco w La Pausa

Spokojne dni w La Pausa zaczynały się od tego, że goście wstawali, kiedy tylko chcieli. Termos z kawą stał pod drzwiami ich sypialni. Poranki były ciche, ponieważ Chanel nigdy nie wychodziła ze swojej kwatery przed godziną 13 i zazwyczaj była ostatnia. Anne de Courcy w swojej książce „Chanel’s Riviera” opisała typowy dzień w La Pausa: „Dzień tak naprawdę zaczynał się od lunchu – rozmowy i planowania. Strój był nieformalny, podobnie jak posiłki. Lunch podawano w formie bufetu, a jedzenie w srebrnych naczyniach vintage sprowadzonych z Anglii”.

Popołudnia spędzano na świeżym powietrzu, bo Chanel zawsze to kochała. Była całkiem dobra w łowieniu ryb, a z Westminsterem jeździła konno bez siodła i kontynuowała jazdę, stając się coraz lepsza, począwszy od 1906 roku, w wieku 23 lat z Etienne Balsanem, a później z Boyem Capelem. Jeździła na nartach w Szwajcarii, żeglowała, grała w golfa i tenisa. Uwielbiała pływać.

W rezydencji dostępne były małe samochody z kierowcami, którymi można było jechać krętą górską drogą na zakupy w Menton lub z wizytą w kasynie w Monte Carlo, a także zażyć kąpieli w morzu. „Lunch był pierwszym momentem dnia, kiedy goście spotykali się w grupie, i nikt nigdy go nie opuścił – było zbyt zabawnie. W długiej jadalni na jednym końcu znajdował się bufet z gorącym włoskim makaronem, zimną angielską pieczenią wołową, daniami francuskimi, wszystkim po trochu” – Bettina Ballard pisała w swoich wspomnieniach z 1960 roku „In My Fashion”. „Nikt nie zadał sobie trudu, by słuchać czegokolwiek, co nie miałoby w sobie odrobiny dowcipu. Chanel, która jadła niewiele, przez większość lunchu stała przed wielkim kominkiem, jak zwykle, z jedną ręką w kieszeni, a drugą gestykulując, a jej szerokie usta otwierały się jeszcze szerzej w uśmiechu, gdy opowiadała złośliwe, wzruszające lub zabawne anegdoty z przeszłości swojej, przyjaciół i kochanków”.

Po posiłku poświęcano czas spacerom, tenisowi lub drzemkom w hamakach zawieszonych między drzewami oliwnymi. Chanel nosiła dżersejowe spodnie i czerwone płócienne espadryle z grubą korkową podeszwą, idealne na wyboiste ścieżki, a następnie przebierała się w elastyczny garnitur do uprawiania sportu. Nocami życie towarzyskie przenosiło się do salonu, gdzie Polka Misia Sert grała na pianinie, a goście zwijali perski dywan i tańczyli w improwizowanych kostiumach.

Chanel miała swój własny krąg towarzyski w Roquebrune-Cap-Martin: przyjaciół, artystów, pisarzy, muzyków i kochanków, których najbardziej podziwiała i kochała. Mówi się, że była gospodynią pełną wyrozumiałości – goście zostawali na kilka dni, tygodni, a nawet miesięcy.

Wśród tych, którzy odwiedzili La Pausa, byli m.in. Jean Cocteau, który uważał ją za „największą krawcową swojej epoki”, malarze Pablo Picasso i Pierre Bonnard, pisarka Colette, kompozytor Igor Strawiński, reżyser Luchino Visconti, książę Jean-Louis de Faucigny-Lucinge, projektant mebli Paul Iribe, ilustrator Christian Bérard i galerzysta Pierre Colle. Salvador Dalí spędzał tu kiedyś kilka miesięcy, po ucieczce z Hiszpanii z powodu wojny domowej, malując jedenaście obrazów w towarzystwie żony, Gali.

Jadalnia z meblami odtworzonymi na wzór tych, które stały za czasów Coco
Projektantka z przyjaciółmi w jadalni, to m.in. François Hugo, Pierre Colle, Audrey James Field i Maria Ruspoli-Hugo
Zdjęcie: Roger Schall / Schall Collection
Jadalnia w La Pausa
Chanel i jej przyjaciel Jean Hugo w jadalni w 1938 roku (zdjęcie: Roger Schall / Schall Collection) oraz to samo miejsce dziś

4.

Po śmierci księcia Westminsteru w 1953 roku – w nie do końca jasnych okolicznościach – Chanel sprzedała La Pausa Emery’emu Reve’owi, pisarzowi, wydawcy, finansiście i kolekcjonerowi sztuki, oraz jego żonie, amerykańskiej modelce Wendy Russell.

Wendy, która mieszkała tam aż do swojej śmierci, zleciła gruntowny remont sypialni, choć reszta domu pozostała w dużej mierze nienaruszona. Z jej nekrologu w „The Telegraph” z 16 marca 2007 roku: „Położone wśród gajów oliwnych i pól lawendy wysoko nad Morzem Śródziemnym, było to idylliczne miejsce, a pod rządami Revesów stało się centrum życia towarzyskiego Riwiery; wśród gości byli Greta Garbo, Somerset Maugham, książę Rainier i księżna Grace z Monako, książę Windsoru, Arystoteles Onassis i Konrad Adenauer”.

Meble należące do Coco zostały schowane w magazynie, a te Reevesów trafiły do Muzeum Sztuki w Dallas. Gdy dom został wystawiony na sprzedaż w 2013 roku za 40 milionów euro, dom mody Chanel postanowił go kupić. Dwa lata później zrobił to za nieujawnioną kwotę, a potem udało się mu odkupić meble i resztę wyposażenia wnętrz na aukcji w Paryżu, w tym pozłacany, kuty żelazny zagłówek łóżka Chanel. Jest tam liść palmy i złota gwiazda, motyw szczęścia, często pojawiający się w biżuterii Coco. Wszystko dokładnie takie, jak na starej fotografii projektantki przyjmującej gości w łóżku. Postarał się o to architekt Peter Marino, który współpracuje z francuską marką od ponad trzech dekad. Przestudiował setki archiwalnych fotografii, aby zrozumieć styl dekoratorski właścicielki i odtworzyć oryginalne wnętrza La Pausa.

5. 

Chanel kiedyś zażartowała: „Aby być niezastąpionym, trzeba zawsze być innym”. Zasadę tę zastosowała w jedynym domu, który w całości sobie wyobraziła i zaprojektowała tak precyzyjne, że po stu latach nie da się go już ulepszyć. Zamiast tego, La Pausa została pieczołowicie odrestaurowana. – Miałem nadzieję, że renowacja przywoła czasy, w których dom został zbudowany, tak jakby Mademoiselle opuściła pokój zaledwie pięć minut wcześniej – mówi Marino. – Autentyczność i historia La Pausa były najważniejsze.

Architekt nawiązuje do stylu Chanel – luksusowego, ale pozbawionego ostentacji. Z wielką starannością podszedł zwłaszcza do ulubionego pokoju właścicielki – sypialni. Kazał odtworzyć m.in. pikowaną narzutę w kolorze kości słoniowej, ale barokowe lustra, lampka nocna i krzesło w stylu Ludwika XIII są oryginalne. Chociaż w wyłożonym boazerią pokoju znajdowała się wbudowana toaletka z trzema lustrami, eksponująca kolekcję kosmetyków i perfum Chanel, brakowało w niej dużej garderoby. Stały lekkie meble. Powróciły bardzo podobne.

Drewniany stół za czasów Coco nigdy nie był nakryty dwa razy tak samo, z kolorowymi owocami i warzywami w srebrnych misach lub świeżo ściętymi kwiatami ogrodowymi. Marino szczególnie lubił „zabawne małe kryształowe świeczniki”, które przypominały mu o zamiłowaniu Chanel do kryształowych żyrandoli. Rozmowy toczyły się przy stole między gośćmi, którzy sami wybierali sobie miejsca. Przerywał je jedynie Ugo, włoski kamerdyner, przynoszący kawę lub szampana.

Hol wejściowy z widokiem na dziedziniec dziś i w 1930 roku. Zdjęcie po prawej: M. Bérard
Patio przypominające krużganek, inspirowane opactwem Aubazine, gdzie projektantka spędziła dzieciństwo
Chanel pali papierosa patrząc na ogród La Pausa oraz z przyjaciółmi na drzewie oliwnym w ogrodzie, 1938. Zdjęcia: Roger Schall / Schall Collection
Widok z tarasu na centralny dziedziniec
Taras La Pausa w 1932 roku
Zdjęcie: Monte-Carlo Société des Bains de Mer

Jedynym znakiem upływu czasu w La Pausa jest dzisiejszy gaj oliwny – gdzie powoli splatają się srebrzyste liście. Chanel nie podzielała zamiłowania swojej epoki do egzotycznych i modernistycznych ogrodów. Zamiast tego, jej willa obcowała z naturalnym otoczeniem, a żadne z 250 drzew nie miało nawet wyrwanych gałęzi. – To najbardziej wymowny wyraz jej postawy: zostawia się drzewa tam, gdzie są, nie dotyka się ich. Trzeba było obejść drzewo oliwne, żeby dotrzeć do jej drzwi wejściowych – mówi Marino.

Z wielkim szacunkiem dla krajobrazu Lazurowego Wybrzeża, Chanel była jedną z pierwszych osób, które uprawiały lawendę i inne rośliny wcześniej uważane za wiejskie lub pospolite. Architekt zadbał o to, by je odtworzyć. Wewnątrz willi stoją dwa kaktusy kandelabrowe, w prostych drewnianych donicach, takie same jak w latach 30. – Marino osobiście je pielęgnował, aby osiągnęły wysokość oryginałów.

Renowacja uwzględnia również środowisko naturalne poprzez przejście na energię odnawialną. Jedynymi zmianami w remoncie są całkowita modernizacja instalacji wodno-kanalizacyjnej, wentylacyjnej i elektrycznej domu (które są niewidoczne). Autor całego procesu szczegółowo go opisuje w „La Pausa: Ideal Mediterranean Villa of Gabrielle Chanel”, 350-stronicowym albumie, który zostanie wydany przez Flammarion we wrześniu w języku francuskim i angielskim. Zilustrowany 500 ekskluzywnymi fotografiami i niepublikowanymi dokumentami archiwalnymi, uwiecznia nie tylko willę, ale i złoty moment w okresie międzywojennym, gdy gościła wybitne osobistości.

6.

Pokoje gościnne przygotowywane są na przyjęcie nowych bywalców. – Oprócz czterech pisarzy literatury faktu, których spodziewamy się tej jesieni, willa będzie gościć inne rezydencje artystyczne. Chodzi o to, aby stała się miejscem generowania pomysłów i wymiany myśli, aby artyści z otoczenia Chanel mogli czerpać z niej inspirację – deklaruje Fulgence.

Lokalizacja powinna również pobudzić wyobraźnię zespołów kreatywnych samego domu mody. – Nasze działy wizerunku i dyrektorzy studia kreatywnego są zapraszani do La Pausa tak często, jak chcą i mogą robić, na co mają ochotę. Poza tym są też przyjaciele domu mody, klienci, ale także gwiazdy, które są w Cannes i które wpadną do La Pausa – dodała.

Mimo to, nocleg pozostanie rzadkim przywilejem: – Spanie w łóżku Gabrielle Chanel jest czymś bardzo, bardzo wyjątkowym. To nie jest hotel. To naprawdę prywatny dom.

Salvador Dalí i jego żona Gala w La Pausa w 1938 roku (zdjęcie: Fernand Detaille / Fundació Gala-Salvador Dalí) oraz ten sam zakątek domu dzisiaj
Salon w La Pausa
Salon w 1938 roku oraz Salvador Dalí i jego żona Gala w La Pausa (zdjęcie: Fernand Detaille / Fundació Gala-Salvador Dalí)
Biblioteka
Schody prowadzące na górę odrestaurowane przez Petera Marino na wzór oryginalnych zaprojektowanych przez Roberta Streitza
Hol wejściowy w La Pausa. Po prawej: Salvador Dalí w La Pausa spędził kilka miesięcy, malując (zdjęcie: Wolfgang Vennemann / Fundació Gala-Salvador Dalí)

Kopiowanie treści jest zabronione