Pokaz zamknęła Kate Moss – jej stringi z logo GG były ozdobione 10-karatowymi diamentami wystającymi spod jej sukni z odkrytymi plecami. To nawiązanie do ery Toma Forda
Czy sztuczna inteligencja może stworzyć luksusowe Gucci?
28 lutego 2026
tekst: Rachel Tashjian / CNN
zdjęcia: Gucci
– Gucci to supermarka, w której równie ważne są produkty, co emocje – uważa dyrektor artystyczny Demna Gvasalia. I właśnie te emocje przekazał swoim debiutanckim pokazem mody włoskiej ikony luksusu. Ale poza tym? Pustka i nuda: chude kobiety i muskularni mężczyźni w obcisłych, niedopracowanych ubraniach. Modelki dumnie kroczyły, wypinając biodra, a jeden z nich zatrzymał się w połowie wybiegu, żeby odpowiedzieć na SMS-a (?!). Tak relacjonuje pokaz Gucci na jesień 2026 korespondentka CNN, Rachel Tashjian. Widownia była jeszcze bardziej brutalna: „tandeta; passé; lepkie i brzydkie, a nie seksowne; Gucci nigdy nie wyglądało bardziej jak śmieć…”

Za kulisami debiutu nowego Gucci – trzeciego rebrandingu, jaki przeszedł włoski gigant luksusu od odejścia Alessandro Michele w 2022 roku – projektant Demna Gvasdalia czuł „amore”. – Mam nadzieję, że dziś poczuliście Gucci – powiedział dziennikarzom. – Ta energia, pasja, zabawa, seksapil… Czuję, że zakochuję się w tym uczuciu, którego do końca nie rozumiem.

Zanim na wybiegu pojawiła się choćby jedna kreacja, Demna wzbudził już spore emocje serią zdjęć generowanych przez sztuczną inteligencję, udostępnionych na Instagramie marki na początku tego tygodnia. Obok prawdziwych zdjęć Sophii Loren wychodzącej z butiku Gucci w 1966 roku i rzeźby Dawida Michała Anioła, pojawiły się osobliwe zdjęcia ostentacyjnego bogactwa. Wśród nich „sciura” (zamożna dama z Mediolanu, która łączy elegancję, luksus i włoską kulturę) w futrze i z dodatkami Gucci, przechadzająca się po restauracji, bogate małżeństwo w salonie pełnym antyków i obrazów przodków, czy kiczowata para z lat 80. siedząca na masce samochodu.

Chociaż początkowo nie było jasne, skąd wzięły się te zdjęcia, Gucci wkrótce dodało do postów tag wskazujący, że zostały wygenerowane przy użyciu sztucznej inteligencji – śmiały wybór, biorąc pod uwagę, że wykorzystanie tej technologii wciąż budzi kontrowersje. Ten zabieg wprawił w osłupienie wielu komentujących.

Obrazy zapowiadające pokaz – wygenerowane przez AI, jedyne prawdziwe zdjęcie to to z Sophią Loren w butiku Gucci w Rzymie w 1966

– Słyszałem o tym – Demna skwitował za kulisami, przewracając oczami i uśmiechając się.

Czy wykorzystanie sztucznej inteligencji było kontrowersyjne? – Nie sądzę! Mamy rok 2026. Używam AI jako narzędzia – oświadczył.– Skoro mogę jej użyć do zrobienia czegoś, co daje mi szybki pomysł lub wizualizację, to dlaczego miałbym tego nie zrobić? To tak, jakby w 2008 roku sprzedawcy detaliczni odmawiali zakupów online, bo nie były wysokiej jakości. Uważam to za absurdalne.

 

1.

 

Nikt nie rozumie sztuki modowej prowokacji lepiej niż Demna, który przez ponad dekadę w paryskim domu mody Balenciaga przekształcił światowe rozumienie luksusu z konserwatywnej bańki fetyszyzującej mieszczańską jakość w znacznie bardziej bezpośredni język, który nadawał znanym i codziennym ubraniom (kombinezony ochroniarzy, spodnie dresowe, kurtki puchowe, T-shirty, trampki) nutę niesamowitości dla aspirujących fashionistów. Komentatorzy ze świata mody podchodzili sceptycznie, a nawet podejrzliwie do jego twórczości, oskarżając go o tworzenie tych ogromnych trampek i obwisłych sylwetek, by zrobić psikusa bogatym ludziom, którzy są na tyle zepsuci i snobistyczni, by je kupić.

Jeśli chodzi o to, czy ubrania Demny na wybiegu u Gucci były rzeczywiście pełne energii, namiętności, zabawy i seksapilu – cóż, miały więcej wspólnego z postrzeganiem tych uczuć przez sztuczną inteligencję niż przez człowieka. Projektant wspomniał nawet za kulisami, że ChatGPT przewidział, że będzie produkował obszerne kurtki typu bomber z monogramem GG – ewidentnie czuje się bardzo swobodnie z tą technologią.

2.

 

Ludzie oczekiwali czegoś epickiego. W ramach kolekcji teaserowej na ubiegłoroczny tydzień mody, Demna pokazał krótkometrażowy film w reżyserii Spike’a Jonze’a i Haliny Reijn, z Demi Moore i Edwardem Nortonem w rolach głównych, który sugerował coś dziwnego i wyrazistego – wizję współczesnego bogactwa, która miała w sobie nutę mroku, ale też mnóstwo wyrazistej, potężnej radości (w końcu posiadanie pieniędzy powinno być przyjemne, nawet jeśli miliarderzy nie sprawiają takiego wrażenia).

To, co pokazał w piątek w Mediolanie, zawiodło. A dodajmy, że był to jego pierwszy pokaz mody dla Gucci – wyróżnienie, które może wydawać się mało istotne dla postronnych obserwatorów, ale świadczy o większym stopniu powagi i przełamaniu tożsamości marki niż jakikolwiek inny projekt.

Ale zamiast surrealizmu współczesnego bogactwa czy sztucznej inteligencji (kilka palców tu, kilka rękawów za dużo tam), debiut Demny był zaskakująco pusty i nudny: chude kobiety i muskularni mężczyźni w obcisłych, niedopracowanych ubraniach. Modelki dumnie kroczyły, wypinając biodra, a brytyjski raper Fakemink zatrzymał się w połowie wybiegu, żeby odpowiedzieć na SMS-a (?!), ale pokaz był pozbawiony humoru.

Pustka naszego współczesnego świata – nijakość większości kultury popularnej; niewdzięczna pogoń za naśladowcami w sieci i statusem poza nią; ponura i beżowa estetyka naszych czasów; mgliście ukształtowana pustka odtwarzania dawnych epok, niczym dziewczyny z Y2K z torebkami na zgiętej w łokciu ręce – wszystko to było na widoku, niczym wycieczka po zaniedbanym ogrodzie ziemskich przykrości.

Niektóre stylizacje były tak banalne, jak tandetna szara sukienka na ramiączkach i białe szpilki z charakterystyczną dla Gucci sprzączką, albo para legginsów z przykurczonym T-shirtem, że wyglądały jak cynicznie komercyjne płótna stworzone wyłącznie po to, by sprzedać torebki.

Era Toma Forda w Gucci, do której nawiązywał Demna:
kampania na sezon wiosna-lato 1997…
…oraz kampania na sezon jesień-zima 1996-97…
… a także jesień-zima 1997-98
Zdjęcia: Mario Testino

3.

 

Oczywiście, to właśnie tak nosi się dziś luksusowe ubrania – wydaje się 100 dolarów na sukienkę z Zary i 5 tysięcy dolarów na torebkę Gucci. Odeszli znawcy, którzy sumiennie uczęszczali na pokazy haute couture niczym akademicy przygotowujący prace, a ich zadbane dłonie zręcznie odróżniały kaszmir jednej marki od drugiej (jeśli ktoś taki jeszcze istnieje, to jest to egzotyczny obiekt fascynacji, jak sugeruje zdjęcie Gucci AI). W ich miejsce są ludzie z Los Angeles, Paryża, Dubaju, Nowego Jorku i Szanghaju, którzy czują się sobą, bo kiedyś gdzieś wydali dużo pieniędzy.

Z tego powodu jest całkiem możliwe, że bogaci, lub raczej osoby chcące być bogatymi, spojrzą na wybieg Demny i poczują się zauważeni.

Kolekcja, którą kreator zaprezentował na dawnych terenach targowych w Mediolanie, miała pomóc marce rozwinąć się i otworzyć nowy rozdział. Monumentalne wnętrze nawiązywało do Galerii Uffizi i pamiętnej wizyty we Florencji, która utwierdziła Demnę w przekonaniu, że „ponad produktem Gucci to kultura, to sposób myślenia i sposób bycia”.

Mimo to, jeśli celem jest naprawdę zaistnienie na dużą skalę – a Gucci to marka z najwyższej półki, którą koncern Kering desperacko potrzebuje wskrzesić po latach gwałtownego spadku sprzedaży – Demna mógłby poprawić jakość. Tom Ford, który poprowadził Gucci przez legendarny okres od lat 90. do 2004 roku, z bezkompromisową postawą „seks-sprzedawcy”, wiedział, że aby tandeta naprawdę zadziałała, skórzane kurtki muszą być najwyższej próby, wręcz idealne, szwy precyzyjne, a tkaniny piękne.

Czy nowy dyrektor artystyczny Gucci zdoła przekonać nie tylko tych, którzy desperacko pragną wyglądać zwyczajnie i luksusowo, że taki tandetny wygląd musi kosztować krocie?

Kopiowanie treści jest zabronione