Wolna jak ptak. Chanel czerpie inspirację z ewolucji stylu Coco 
06 października 2026
tekst: Fiona Sinclair Scott / CNN; AMK / LIBERTYN.eu
zdjęcia: Cha Gonzalez dla CNN
Pokaz Chanel wiosna-lato 2027 otworzyła Dyanira Hurbuscher, która miała przy sobie jedną z osobistych torebek Madame Chanel z archiwów marki. Wideo: Chanel
Wolna jak ptak. Chanel czerpie inspirację z ewolucji stylu Coco 
06 października 2026
tekst: Fiona Sinclair Scott / CNN; AMK / LIBERTYN.eu
zdjęcia: Cha Gonzalez dla CNN
Wolna jak ptak. Chanel czerpie inspirację z ewolucji stylu Coco 

Rok temu Matthieu Blazy stanął u progu nowej ery, przygotowując się do zaprezentowania swojej pierwszej kolekcji dla Chanel. Zdaniem krytyków mody, w poniedziałkowy wieczór powrócił do paryskiego Grand Palais jako zdobywca i bohater, z najbardziej udanym wskrzeszeniem marki ostatnich lat, co budzi zazdrość całej branży dóbr luksusowych. Pomimo entuzjastycznych recenzji i szaleństwa zakupowego, nie zapomniał jednak o tym, jak to wszystko się zaczęło – oddał hołd założycielce domu mody, Gabrielle „Coco” Chanel, prezentując kolekcję, która celebrowała jej osobisty styl.

Goście zgromadzili się w ogromnej stalowo-szklanej konstrukcji, pod stadem 95 świecących ptaków zawieszonych w locie nad lśniącą powierzchnią udającą rozlewisko.

Wybieg został zainspirowany wioską w południowych Włoszech, gdzie Matthieu Blazy – dyrektor artystyczny Chanel, który rok temu zastąpił Virginie Viard – spędza wakacje. Ten region Kalabrii jest naturalnym rezerwatem ptaków: płynie tam rzeka, która jest ostoją dla ptaków wędrownych. Scenografia nawiązuje do tego miejsca, ale przede wszystkim do idei wolności – zasady głęboko zakorzenionej w historii marki i szczególnie aktualnej dziś.

– Codziennie otwieramy ten sam telefon, żeby obejrzeć wiadomości. Ale myślę, że jest jeszcze miejsce na poezję, piękno i radość. To dobre lekarstwo na trudne czasy – powiedział dziennikarzom za kulisami pokazu.

Trudne czasy to także brak stabilności w świecie luksusu. Jednak nie dla Chanel. Blazy i marka, którą kieruje, są dziś obiektem zazdrości całej branży. Spośród dziesiątek projektantów, którzy w zeszłym roku zadebiutowali w różnych domach mody, tylko 42-letni Francuz wywołał ogólnoświatową gorączkę sprzedaży. Podczas gdy najwięksi konkurenci (marki należące do koncernów LVMH czy Kering) notują spadki lub minimalne wzrosty, Chanel w pierwszej połowie 2026 roku ma na koncie dynamiczne przyspieszenie: przychody zwiększyły się aż o 16 procent. Dla porównania, ubiegły rok marka zamknęła 2-procentowym wzrostem, a przychody osiągnęły wówczas 19,3 miliarda dolarów.

„Blazymania” przekłada się także na innych projektantów. Twórcze wpływy Matthieu – niższa talia, bardziej pudełkowe kroje, lekkie tweedy, seksowne przezroczystości i buty z kwadratowymi noskami – można teraz zobaczyć na wybiegach niemal wszędzie.

1.

 

Kolekcja na wiosnę 2027 składająca się z 83 sylwetek, którą Blazy pokazał w Grand Palais (zobaczcie wideo z pokazu), stanowiła zarówno podsumowanie zasad ustalonych w ciągu ostatnich 12 miesięcy jego rządów, jak i sygnał tego, co będzie dalej.

Jedno było wspólne: hołd oddany założycielce domu mody, Gabrielle „Coco” Chanel, której zdjęcia zdobiły całą tablicę jego inspiracji. Można było śledzić drogę od sztywnego, edwardiańskiego krawiectwa do przebierania się za kobietę w garnitury kochanków – i ostatecznie do wynalezienia charakterystycznego tweedowego kostiumu, który miał stać się strojem definiującym XX wiek.

– Inspiracje do kolekcji są bardzo interesujące, bo pokazują mniej znaną stronę Chanel, czyli zabawną i radosną, fakt, że uwielbiała muzykę, fakt, że miała obsesję na punkcie noszenia garniturów – wyznał Blazy, dodając, że to kolekcja opowiadająca o wielowarstwowych historiach z życia Coco.

Pomysł, że kobieta kryje w sobie wiele stron, zaczerpnięty z jej życiorysu, przełożył się na najbardziej wszechstronną, jak dotąd, kolekcję Blazy’ego. – Odkąd rok temu zacząłem pracę w Chanel, staraliśmy się wraz z zespołem i atelier rozwijać ideę kobiecości: nie tylko jednej kobiety, ale wielu, tych, które mogłyby dołączyć do świata Chanel lub do niego należeć – wyjaśnił.

 

2.

 

Otwierając pokaz, modelka Dyanira Hurbuscher wystąpiła w prześwitującej kreacji – stanik nawiązywał do fiszbin gorseciarskich z epoki edwardiańskiej, ale był zmiękczony i niekrępujący (Coco słynęła z odrzucania sztywnych zasad mody swoich czasów). Hurbuscher miała przy sobie jedną z osobistych torebek Madame Chanel, klasyczną 2,55 z 1955 roku, wyjętą z archiwów Patrimoine. Ten element historii mody pełnił funkcję klamry, pojawiając się ponownie w finale pokazu – oddał hołd założycielce od początku do końca i był symbolicznym zatoczeniem koła.

Nicole Kidman i…
… Dua Lipa były wśród zaproszonych gości pokazu
… a także Pedro Pascal, który jest ambasadorem marki wraz z Kristen Wiig, oraz Ayo Adebiri
Wśród zaproszonych ambasadorek Chanel były także Marion Cotillard…
… oraz Caroline de Maigret

Ale wczorajszy pokaz nie miał być lekcją historii, jak oświadczył Blazy, chodziło o to, by dać kobietom ubrania, których potrzebują w każdym rozdziale życia. „Przez całe życie kobiety stają się wieloma wcieleniami samych siebie – różnymi stronami tej samej monety. To jak gra w »wykwintnego trupa« (cadavre exquis), w której jedna tożsamość prowadzi do kolejnej. Chodzi o kobiety ukryte wewnątrz jednej kobiety. A w tym przypadku – o jedną kobietę, Gabrielle, która stała się Chanel” – napisał w notatkach.

To prawda, że ​​kobieta może zamieszkiwać to samo ciało przez całe życie, ale jest daleka od statyczności, raczej ciągle się zmienia, przyjmując nowe role lub grając różne postacie w tej samej skórze. W opowieści Blazy’ego bielizna, fantazyjne tiulowe spódnice, kontrastujące kolorystycznie wzory i zabawne (i odpinane) kołnierzyki – lekkie, młodzieńcze i radosne w duchu – służą jako początek historii, torując drogę ubraniom, których kobieta z pracą i obowiązkami może potrzebować.

Dzięki nim przetrwa dzień, wyglądając świetnie i wcale nie w stylu cichego luksusu: spodnie w prążki, miękkie krawiectwo, wzbogacone teksturalnymi detalami, takimi jak często obecne pierzaste broszki kwiatowe, i kilka ujęć męskiej kamizelki przepasanej w talii. Później ubrania na radosne chwile życia: jedwabne sukienki w stylu lat 30., cekiny i czarna powiewająca suknia.

Oczywiście, charakterystyczne kostiumy ze spódnicami i tweedem pojawiały się wszędzie, ale tym razem z techniczną innowacją w postaci tego, co projektant nazywa „tweedową makietą” – to nowo opracowana elastyczna tkanina, która łączy w sobie wygląd tweedu z wygodą odzieży sportowej. To kostium Chanel nowej generacji: rozciągliwy, bardziej plastyczna wersji klasyka marki. Wiele z nich modelki nosiły bez niczego pod spodem – nie były to już sztywne, burżuazyjne zbroje, ale raczej projekty stworzone do noszenia „lekko jak perfumy”.

– Podoba mi się ta wizja przyszłości Chanel, ponieważ każdy dom mody jest zafascynowany przyszłością, czyli odzieżą sportową. Wszyscy patrzymy na Nike” – podsumował.

3.

 

Ptaki – jerzyki, jaskółki, żurawie i gęsi – stanowiły motyw przewodni, pojawiając się na zaproszeniach, ozdabiając niektóre elementy garderoby (w formie guzików, biżuterii i haftów) i szybując nad naszymi głowami podczas pokazu. Blazy przywrócił je do życia nie bez powodu – jako symbol wolności.

– Ostatecznie Coco Chanel rozwinęła skrzydła i odniosła sukces, a każdy jej krok prowadził ku byciu wolną – niczym ptak – wyjaśnił.

Energia panująca zarówno na zewnątrz, jak i wewnątrz Grand Palais odzwierciedlała tego ducha, a goście, w tym Dua Lipa, Nicole Kidman i Pedro Pascal, siedząc w pierwszym rzędzie śpiewali tekst piosenki „Gimme More” i poruszali się w rytm hitu Britney Spears, który zamknął pokaz. Wcześniej ścieżkę dźwiękową uzupełniały m.in. „Take on me” zespołu A-ha, „Walc sentymentalny” Piotra Czajkowskiego i audio czytane przez Kidman – fragmenty „Orlanda” i „Do latarni morskiej” Virginii Woolf, co było wzruszającym nawiązaniem do jej nagrodzonej Oscarem roli feministycznej pisarki.

Blazy, który nie mógł się oprzeć wpleceniu poprawiającego nastrój, milenijnego przeboju w muzykę pokazu, ewidentnie świetnie się bawił w tym sezonie. I dlaczego miałby się nie bawić po tak udanym pierwszym roku? Gdy ostatnia grupa modelek wchodziła za kulisy, projektant wyszedł, by się ukłonić, lekko pomachał publiczności, po czym pobiegł z powrotem do swojej ekipy.

Całość tchnęła świeżością i radością, emanując energią, która rozbudziła w gościach ciekawość tego, co przyniesie przyszłość. A jak bohater pokazu ocenia swoje dotychczasowe osiągnięcia po upływie roku? Dopiero rozwija skrzydła. – To był dobry początek – zadeklarował z uśmiechem. ﹡

Kopiowanie treści jest zabronione