Co roku nominowani do Oscara otrzymują ośmiominutowe nagranie, na którym Tom Hanks instruuje ich, jak w godny i nie za długi sposób odebrać statuetkę. Na szczęście, czasem na gali pojawiają się spontaniczne, nieoczekiwane i skandaliczne zachowania i wypowiedzi. Oto te najbardziej obciachowe w 97-letniej historii imprezy, o której Raymond Chandler, pisarz i scenarzysta niegdyś pracujący dla Hollywood, w 1948 roku tak napisał: „Blichtr, fałsz i groteskową pompę oscarowej gali zniesie tylko ktoś, kto znieczuli się za pomocą co najmniej czterech martini”.
1. Nie przeklinaj
Pierwsza wpadka w oscarowej historii wydarzyła się w 1934 roku podczas szóstej ceremonii. Will Rogers, otwierając kopertę dla najlepszego reżysera, krzyknął: „Chodź i weź ją, Frank!”. Frank Capra nie wahał się ani chwili i ruszył po statuetkę. W połowie drogi okazało się, że Oscara otrzymał… Frank Lloyd za „Kawalkadę”.
„Powrotny spacer do stolika, wśród okrzyków »Siadaj, siadaj, nie zasłaniaj«, był najdłuższym, najsmutniejszym i najbardziej upokarzającym w całym moim życiu. Chciałem wpełznąć pod dywan jak jakiś marny robak. Gdy w końcu opadłem na krzesło, zobaczyłem, że wszyscy moi przyjaciele przy stoliku płakali” – wspominał w autobiografii reżyser, który wygrał Oscara już rok później (jednego ze swoich trzech w kategorii „najlepszy reżyser”).
Samuel L. Jackson był mniej pokorny. Gdy w 1995 roku ogłoszono, że Oscar za drugoplanową rolę wędruje do Martina Landaua, gwiazda „Pulp Fiction” w przypływie emocji zaklęła wprost do kamer: – Shit!
O jedno słowo za dużo powiedziała też w 2011 roku Melissa Leo. Podczas wystąpienia z Oscarem za rolę drugoplanową w filmie „Fighter” była tak podekscytowana, że wypaliła, po czym szybko zakryła usta: – Kiedy Kate Winslet dwa lata temu odbierała Oscara wyglądało to ku***sko łatwo! Ups!
Cenzorzy złapali jednak ten wulgaryzm, zanim pojawił się na wizji. W 2003 roku wprowadzono bowiem pięciosekundowe opóźnienie emisji w stosunku do rzeczywistego czasu. Jennifer Lawrence wiedziała o tej technicznej sztuczce, która umożliwia ocenzurowanie kontrowersyjnych wydarzeń w czasie gali, mimo to ocenzurowała się sama. Gdy w 2013 roku wchodziła na scenę, by odebrać statuetkę za główną rolę w filmie „Poradnik pozytywnego myślenia”, potknęła się o długą suknię i przewróciła na schodach. Gdy wstała, widownia zgotowała jej owację na stojąco, a ona skromnie zażartowała: – Wstaliście, dlatego, że mi współczujecie i teraz to dopiero się wstydzę.
Dopiero kilka dni później pytana przez dziennikarza, co wówczas naprawdę pomyślała, odparła bez ogródek: – Brzydkie słowo na „k”. I o mało go nie krzyknęłam.
Zdjęcie: A.M.P.A.S.
Zdjęcie: A.M.P.A.S.
Zdjęcie: A.M.P.A.S.
Zdjęcie: A.M.P.A.S.
2. Nie mów za dużo
Jedni klną, a inni mówią o wiele za dużo. Greer Garson w 1941 roku przyczyniła się do pierwszej zmiany w ceremonii. Aktorka, zdobywając Oscara za tytułową rolę w „Pani Miniver”, dziękowała 6 minut i do dziś przemówienie uchodzi za rekordowo długie w historii imprezy. Po tej męce dla zebranych na sali, jak i dla telewidzów, wprowadzono restrykcję dotyczącą czasu podziękowań – może trwać maksymalnie 45 sekund.
W 2001 roku Julia Roberts postanowiła złamać tę zasadę. Odbierając upragnioną statuetkę za „Erin Brockovich” z góry zapowiedziała, że będzie mówić długo, ponieważ… nigdy już może się tu nie znaleźć. Z uśmiechem poinstruowała więc dyrygenta orkiestry, żeby odłożył batutę i wstrzymał się jeszcze z muzyką, która miała ją zagłuszyć. I ogłosiła: – Mam zamiar spędzić tu trochę czasu, żeby powiedzieć kilka rzeczy i podziękować wszystkim, których kiedykolwiek spotkałam w swoim życiu.
Również nasz rodak nie grzeszył zwięzłością podczas swojej przemowy. W 2015 roku, gdy Paweł Pawlikowski odebrał pierwszego w historii Oscara dla najlepszego filmu nieanglojęzycznego (za „Idę”), dziękował tak długo, że kilkakrotnie przerywała mu orkiestra, która zaczynała grać, by przypomnieć, że powinien już kończyć. Reżyser zdążył jeszcze na koniec rzucić: – Jak się tu znalazłem? Nakręciłem czarno-biały film o potrzebie ciszy, wycofania się ze świata i kontemplacji, a teraz jestem tu: w epicentrum hałasu i uwagi świata. Życie jest pełne niespodzianek.
Potem złośliwcy komentowali żartobliwie, że powinien brać przykład z Alfreda Hitchcocka. Reżyser, który w 1986 roku odebrał swojego jedynego Oscara w karierze (za całokształt), po dwuminutowym wprowadzeniu członka Akademii, powiedział jedynie dwa słowa: – Dziękuję… naprawdę.
Mało wylewny był też Joe Pesci („Chłopcy z ferajny”, 1991). W swojej przemowie powiedział tylko: – To dla mnie zaszczyt. Dziękuję – i zszedł ze sceny.
3. Opanuj swoje ego
Reżyser James Cameron dał się zapamiętać nie z powodu najkrótszego przemówienia, ale najbardziej megalomańskiego w historii. W 1998 roku, odbierając kolejnego Oscara za „Titanica” (w sumie zdobył ich 11), krzyknął kwestię ze swojego filmu: „Jestem królem świata!”.
Zarzucono mu nieskromność, a media miały używanie. „To tak niedorzeczny tekst, że zapamiętaliśmy go lepiej niż to, za co w ogóle został przyznany mu Oscar” – pisano. A wśród relacji z gali były i takie: „Widzowie rzucili reżyserowi spojrzenie, które mogłoby zatopić Titanica”.
Równie historycznym przykładem nazbyt entuzjastycznych przemówień jest to autorstwa Sally Field. Odbierając w 1985 roku Oscara, aktorka podniosła ręce do góry i krzyknęła: „Lubicie mnie, naprawdę mnie lubicie”. 30 lat później nikt już nie wie, że cieszyła się z powodu statuetki dla najlepszej aktorki w filmie „Miejsca w sercu”. No i wciąż stawia się ją w kontrze do autoironicznego George’a Clooneya. Aktor w 2005 roku wykazał się nie tylko talentem aktorskim (Oscar za drugoplanową rolę w filmie „Syriana”), ale i dystansem do wygranej i swoich wcześniejszych mało ambitnych dokonań: – George Clooney, czyli najbardziej seksowny mężczyzna świata 1997 oraz Batman, zmarł dzisiaj w dziwnym wypadku.
4. Nie chwal się swoją krzepą
Za to Jack Palance dał się zapamiętać nie ze słów, ale czynów. W 1992 roku wszedł na scenę pełen wigoru mimo swoich 73 lat i 41 dni. Uhonorowano go za rolę starego ranczera w komedii „Sułtani westernu”, a on – chcąc udowodnić swoją sprawność fizyczną – wykonał kilkanaście pompek na jednej ręce. Rzucił przy okazji kilka pikantnych dowcipów, niecenzuralnych słów i sarkastycznych uwag, m.in. o swoim partnerze z planu i jednocześnie gospodarzu ceremonii: „Billy Crystal… Sram większymi rzeczami niż on cały!”.
Jego wystąpienie zaliczone zostało do najbardziej ekscentrycznych w historii Akademii Filmowej. Wielokrotnie nawiązywano do niego i parodiowano. Byli też tacy, którzy wyśmiewali „chwalenie się krzepą przez staruszka”. Dlatego zapewne rok później Clint Eastwood zupełnie inaczej podszedł do swojego wieku. Odbierając statuetkę dla najlepszego reżysera za „Bez przebaczenia” kpił ze swoich 63 lat i trzymanej w dłoni kartki z długą listą nazwisk osób, którym chciał podziękować: – Gdy żyje się tak długo, jak ja, problemem jest to, że zna się tak wielu ludzi i nie pamięta ich nazwisk.
Zdjęcie: A.M.P.A.S.
Zdjęcie: A.M.P.A.S.
5. Nie pokazuj penisa
W 1974 roku emocje sięgały zenitu z powodu… penisa. Aktor David Niven miał właśnie zapowiedzieć wręczenie Oscara w najważniejszej kategorii, gdy na scenę zza jego pleców wbiegł nagi mężczyzna, strasząc zgromadzonych swoim przyrodzeniem. Niewzruszony Brytyjczyk dosadnie skomentował to słowami: „Ten mężczyzna jest w stanie wywołać śmiech jedynie pokazując swojego małego”.
Jak się później okazało, radosnym golasem był początkujący komik i fotograf Robert Opel. Według oficjalnej wersji, dostał się na scenę udając dziennikarza, według nieoficjalnej – całe zdarzenie było wyreżyserowane. Opel znany był w Kalifornii ze swoich nagich wtargnięć na posiedzenia rady miejskiej Los Angeles. W ten sposób zwykł oprotestowywać zakaz nudyzmu na miejskich plażach… Bohater zamieszania nie zdążył jednak nacieszyć się sławą. Pięć lat po oscarowym show został zastrzelony przez dilerów narkotykowych w swojej galerii promującej sztukę gejowską.
Tymczasem górną część ciała obnażyła Pamela Anderson – w 2006 roku przyszła na galę z tak dużym dekoltem, że niemal cały biust był na wierzchu. Gdy wytknięto jej brak klasy, odparła: – Nie czepiajcie się! Ja mam tylko silikonowy biust, a połowa Hollywood zrobiła już sobie sztuczne twarze.
6. Nie śpiewaj o cyckach
Z powodu piersi nie najlepiej skończył Seth MacFarlane, gospodarz gali 12 lat temu. Poszło o piosenkę „Widziałem twoje cycki”, którą zaśpiewał na początek. Padały w niej nazwiska aktorek, również tych na widowni – Meryl Streep, Nicole Kidman, Halle Berry, Charlize Theron – wraz z tytułami produkcji, gdzie pokazały piersi. Wyróżniona została zwłaszcza Kate Winslet prezentująca je w każdym swoim filmie, a także Scarlett Johansson, bo wspomniał jej nagie zdjęcia spoza planu filmowego, które wyciekły do sieci.
Wśród publiczności wywołało to pomruk niezadowolenia. Na komika rzuciły się potem feministki, a media nazwały show „obrzydliwą, wrogą, seksistowską nocą Oscarów”.
Żartował jeszcze, że „Żydzi kontrolują Hollywood”, odnosił się m.in. do przemocy Chrisa Rocka wobec Rihanny, a także do Romana Polańskiego i jego związku z 13-letnią dziewczyną. I choć oglądalność show była największa od lat, recenzenci określili je jako „serię prymitywnych seksistowskich wybryków żałosnego, ale zadowolonego z siebie Setha Macfarlane’a”. On na to odpowiedział w swoim stylu na social mediach: „Mój kot powiedział, że poszło dobrze”.
Ale stał się bezrobotny – choć miał prowadzić następną galę, producenci nie przedłużyli kontraktu. I nigdy już nie dali mu szansy. Najwyraźniej niczego nie nauczył się od swojego poprzednika. W 1995 roku David Letterman ze sceny naśmiewał się z Umy Thurman i Oprah Winfrey, powtarząjąc na przemian ich nietypowe imiona „Oprah, Uma, Oprah, Uma”. Ta druga tak się obraziła, że przez lata ignorowała przeprosiny ze strony Lettermana. Dopiero po 10 latach, na znak zgody, dała mu prezent – oprawione zdjęcie, na którym stoi w towarzystwie… Umy Thurman.
7. Nie policzkuj prowadzącego
Chris Rock został ukarany za swój dowcip dużo dobitniej. Za niestosowny, zdaniem Willa Smitha, żart z jego żony, która cierpi na łysienie plackowate, dostał w twarz od aktora po nagłym wtargnięciu przez niego na scenę z widowni.
– Ojej, ojej, Will Smith właśnie wymierzył mi klapsa – zareagował prowadzący galę trzy lata temu. Smith po powrocie na miejsce obok Jady Pinkett Smith, krzyknął: „Nie wymawiaj, k***a, imienia mojej żony z tej pie***nej gęby!”. W niektórych przekazach, nadawanych z opóźnieniem, słowa te zostały wycięte. Aktor nie został wyprowadzony z gali. Niedługo potem wrócił na scenę, by odebrać Oscara za główną rolę męską w filmie „King Richard: Zwycięska rodzina”. Przeprosił zgromadzonych i Akademię, ale wobec Chrisa Rocka skruchy nie wyraził.
Zdjęcie: A.M.P.A.S.
Ostatecznie aktor zrezygnował z członkostwa w Amerykańskiej Akademii Sztuki i Wiedzy Filmowej. Został też ukarany 10-letnim zakazem udziału we wszystkich organizowanych przez nią wydarzeniach, czyli do 2032 roku. A skandal, który wywołał, doczekał się własnej nazwy: „The Slapgate”. Gdy spoliczkowanemu zaproponowano poprowadzenie Oscarów w 2023 roku, odmówił, podkreślając ironicznie, że ponowne pojawienie się na scenie Dolby Theatre, „byłoby czymś w rodzaju powrotu na miejsce zbrodni”.
7. Nie przysyłaj swojego zastępstwa
W 1963 roku film „Co się zdarzyło Baby Jane?” przyniósł nie tylko legendarny konflikt pomiędzy Bette Davis a Joan Crawford, lecz również oscarową intrygę. Davis dostała nominację, a Crawford nie. Ta druga napisała wówczas do nominowanych aktorek, że może odebrać nagrodę w ich imieniu, jeśli nie będą mogły pojawić się na gali. Statuetka powędrowała ostatecznie do Anne Bancroft, która przebywała tego wieczoru na innej scenie: na Broadwayu. A przegrana Davis ze wściekłością patrzyła, jak na scenę po Oscara wychodzi Crawford.
10 lat później większy szum wywołało inne zastępstwo. Marlon Brando, nagrodzony za kreację w „Ojcu chrzestnym”, nie chciał odebrać statuetki osobiście ze względu na dyskryminację Indian przez hollywoodzkie środowisko filmowe. W jego imieniu wystąpiła Sacheen Littlefeather z plemienia Apaczów. Media pisały potem, że wcale nie jest rdzenną Amerykanką, lecz aktorką Marią Cruz, a na ceremonii pojawiła się, by zyskać większy rozgłos w branży. Zaś Brando już przez całe życie zarzucano hipokryzję.
Sprawa wróciła trzy lata temu. Amerykańska Akademia oficjalnie przeprosiła kobietę za to, jak została potraktowana podczas gali. Nie tylko wymuszono na niej znacznie krótsze i inne wystąpienie, ale na widowni i za kulisami rozlegały się gwizdy, buczenie, wyzwiska, a nawet groźby. „Obelgi, których doświadczyłaś z powodu swojego przemówienia były bezpodstawne i niczym nieuzasadnione. Emocjonalny ciężar, z którym musiałaś żyć, i to, że twoja kariera została zniszczona, są już nie do naprawienia. Odwaga, którą się wykazałaś, zbyt długo była niedoceniana. Składamy za to przeprosiny i wyrażamy szczery podziw” – napisał David Rubin, dyrektor organizacji.
Na przeprosiny Littlefeather zareagowała z humorem: „My, Indianie, jesteśmy bardzo cierpliwi – w końcu minęło tylko 50 lat”.
8. Nie rób sobie selfie
Najpopularniejsze zdjęcie w historii Oscarów zna chyba każdy. Ma już 11 lat! Prowadząca galę w 2014 roku Ellen DeGeneres wrzuciła je na swojego Twittera, a już po kilku godzinach udostępniło je ponad 3 mln osób! Cieszyło się ona wśród internautów taką popularnością, że Twitter na parę minut się zawiesił. Zdjęcie wykonał Bradley Cooper, a widać na nim m.in. Jennifer Lawrence, Meryl Streep, Julię Roberts, Kevina Spacey’a, Lupitę Nyong’o, Brada Pitta i Angelinę Jolie. Słynny kadr pobił rekord popularności, który wcześniej należał do Baracka Obamy i przeszedł do historii jako najsłynniejsze selfie wszech czasów.
Okazuje się jednak, że to było największe i najbardziej dochodowe kłamstwo oscarowej gali. Bo nie było spontanicznym zdjęciem, ale częścią zaplanowanej akcji reklamowej firmy, która wykupiła czas antenowy podczas przerw ceremonii. Jak po wszystkim ujawnił „The Wall Street Journal”, producent sprzętu elektronicznego postawił warunek w kontrakcie, że jego najnowszy model telefonu pojawi się również podczas samej gali i zapłacił za to 20 mln dolarów. Gdy tajemnica wyszła na jaw, Jared Leto wyśmiał akcję na swoim Twitterze. Zaś twórcy ”Simpsonów” zrobili własną wersję oscarowego selfie, strojąc sobie żarty w serialu.
To „udawane” selfie przebiło nawet kłamstwo z 1971. Gdy tego roku honorowy Oscar przypadł Orsonowi Wellesowi, odebrał go reżyser John Huston, mówiąc, że Welles „kręci za granicą”. Ale prawda była inna: Welles siedział w barze w Los Angeles i oglądał ceremonię w telewizji, czekając na Hustona, żeby ten dołączył do wspólnej popijawy.
Zdjęcie: A.M.P.A.S.
Zdjęcie: A.M.P.A.S.
9. Nie pomyl koperty
Bezprecedensowy chaos wkradł się na galę w 2017 roku. Zwycięzcę w kategorii najlepszy film ogłaszali Faye Dunaway i Warren Beatty. Gdy ujawnili zwycięstwo ekipy „La La Land” i ta pojawiła się na scenie, okazało się, że źle odczytali werdykt – w rzeczywistości wygrali twórcy konkurencyjnego „Moonlight”. – Warren, coś ty narobił – gospodarz wieczoru, Jimmy Kimmel, zwrócił się do Beatty’ego.
Zrobiło się niezłe zamieszanie – ta oscarowa wpadka długo nie schodziła z czołówek serwisów internetowych i gazet na całym świecie. Beatty wyjaśniał, że wyniki głosowania podano mu w złej kopercie z nazwiskiem Emmy Stone, gwiazdy „La La Landu”. I nie patrząc na zawartość uznał, że właśnie ten film zdobył Oscara.
Ostatecznie okazało się, że zawiedli przedstawiciele firmy PricewaterhouseCoopers, która liczyła głosy, a później wydawała koperty z nazwiskami zwycięzców prezenterom ogłaszającym wyniki w poszczególnych kategoriach. Jeden z nich był zbyt zaabsorbowany umieszczaniem w swoich social mediach zdjęć gwiazd, które miał na wyciągnięcie ręki i w kluczowym momencie przekazał niewłaściwą kopertę.
10. Nie przychodź w majtkach
Czerwony dywan na Oscarach jest chyba ważniejszy niż same filmy. Wszyscy częściej i dłużej mówią o kreacjach niż o nominowanych produkcjach. W 2015 roku mieliśmy jednak do czynienia z czymś skrajnie odmiennym – prowadzący ceremonię Neil Patrick Harris wyszedł na scenę wyłącznie w białych majtkach oraz czarnych skarpetkach i butach. O co chodziło? Było to nawiązanie do sceny z filmu „Birdman”, w której Michael Keaton przebiegł przez Times Square w samej bieliźnie.
Harris nie rozśmieszył zniesmaczonej publiczności, za to James Franco cztery lata wcześniej wywołał zażenowanie, gdy wystąpił wystylizowany na… Marilyn Monroe. Umięśniony aktor, który prowadził galę w blond peruce i różowej sukni na podobę tej, w której legenda kina występowała w filmie „Mężczyźni wolą blondynki”, został wyśmiany i ostro skrytykowany, niektórzy sugerowali nawet, że „był naćpany”. Show zostało uznane za jedno z najgorszych w historii Oscarów. Czytając dwa dni później recenzje – jak opowiadał kolega z planu – Franco wpadł w szał, kopiąc krzesło podczas pracy nad inną produkcją.
Natomiast Emma Stone ubiegłoroczny problem z sukienką przekuła na swoją korzyść. Kiedy wypowiedziano jej nazwisko jako zdobywczyni Oscara dla najlepszej aktorki za rolę w filmie „Biedne istoty”, wzruszona aktorka poderwała się na scenę, ale wchodząc na nią, zorientowała się, że coś jest nie tak z jej kreacją. Zatrzymała się na schodach i wskazała na plecy, po czym podeszła do mikrofonu i powiedziała: „Moja sukienka jest popsuta”. Odwróciła się i pokazała publiczności rozdarcie po zepsutym zamku. Na koniec przemowy podziękowała za nagrodę i ostrzegła w rozbrajająco szczery sposób, że gdy będzie odchodzić, widownia nie powinna patrzeć na tył jej sukienki.
11. Nie wychodź na papierosa
W 2015 roku cała Polska trzymała kciuki za Pawła Pawlikowskiego i jego „Idę”, nominowaną w kategorii najlepszy film obcojęzyczny. Na ceremonii towarzyszyły mu m.in. odtwórczynie głównych ról – Agata Kulesza i Agata Trzebuchowska. Ale po ogłoszeniu werdyktu kamery próżno szukały ich na widowni.
Internet obiegło potem zdjęcie aktorek, siedzących na korytarzu, z kieliszkiem wina i papierosami w dłoniach… – Dostałyśmy z Agatą program ceremonii, ale zaszły jakieś zmiany, o których nie wiedziałyśmy. Stwierdziłyśmy, że mamy jeszcze trochę czasu, wyszłyśmy na chwilkę z sali i nagle zobaczyłyśmy na monitorach, że wstaje Paweł, żeby odebrać Oscara! Tak strasznie się cieszyłyśmy na tym korytarzu. Krzyczałyśmy, biegałyśmy, ludzie na nas patrzyli! – relacjonowała potem Kulesza.
Zdjęcie: A.M.P.A.S.
Zdjęcie: A.M.P.A.S.
Podobną przygodę podczas uroczystości miał inny nasz rodak, reżyser Zbigniew Rybczyński. W 1982 roku otrzymał statuetkę za najlepszą animację krótkometrażową („Tango”) i jeszcze w czasie trwania imprezy wyszedł na papierosa. Gdy chciał wrócić, okazało się, że… ochroniarze nie chcieli go wpuścić z powrotem. Nie mogli uwierzyć, że mężczyzna ubrany w podkoszulkę i trampki przed chwilą dostał Oscara.
Byli tak nieprzejednani, a Polak tak zdenerwowany, że skończyło się bijatyką. Gdy ochroniarze złapali Rybczyńskiego za ręce, ten zaczął ich kopać. Przyjechała policja, a laureat Oscara zamiast wrócić na salę, wylądował w areszcie.
12. Nie swataj ze sceny swojego dziecka
Za to za dużo emocji i energii okazał ze sceny Cuba Gooding Jr. W 1996 roku, gdy nagrodzono go za drugoplanową rolę w „Jerry Maguire”, krzyczał z radości do kolegów z planu zdjęciowego: – Kocham Cię, Tomie Cruise. Kocham cię, bracie! Kocham cię, stary! Wszystkich. Kocham was wszystkich. Kocham. Wszystkich, którzy brali w tym udział! Kocham! Kocham wszystkich!
Pełna osobistych wyznań była też Cate Blanchett. Odbierając Oscara za rolę drugoplanową w „Aviatorze” w 2005 roku podziękowała reżyserowi filmu w pamiętny sposób: – Dziękuję Martinowi Scorsese. Mam nadzieję, że mój syn poślubi twoją córkę.
„Rodzicielskim” żartem wykazała się również nagrodzona Oscarem za rolę drugoplanową Eva Marie Saint. W 1955 roku pojawiła się na gali w ósmym miesiącu ciąży. Na wieść o nagrodzie jęknęła: – Chyba urodzę tu dziecko.
Za to rekordzista w ilości nominacji dla aktorów (12) – Jack Nicholson – odbierając jednego z trzech swoich Oscarów w karierze za „Lot nad kukułczym gniazdem” w 1976 roku, zasłynął trzeźwością osądu. Nicholson, który grał w tym filmie bohatera zakładu psychiatrycznego, zdradził swoją teorię, dlaczego go uhonorowano: – Myślę, że to dowodzi, iż w Akademii Filmowej jest tyle samo świrów, co wszędzie indziej. ﹡
Zdjęcie: Ellen DeGeneres / X
Zdjęcie: Jared Leto / X