Była psychiatrą, została ilustratorką. „Zrozumiałam, że w życiu powinno się robić to, co jest pasją i co sprawia satysfakcję”
07 kwietnia 2024
tekst: a+e
Ilustracja z książki „Lew, który nie wiedział jak być królem”
Była psychiatrą, została ilustratorką. „Zrozumiałam, że w życiu powinno się robić to, co jest pasją i co sprawia satysfakcję”
07 kwietnia 2024
tekst: a+e
Była psychiatrą, została ilustratorką. „Zrozumiałam, że w życiu powinno się robić to, co jest pasją i co sprawia satysfakcję”

Posłuchaj

Aneta Łukiańska jest jedyną Polką, która została laureatką Illustrators Exhibition, wystawy, która jest częścią Bologna Children’s Book Fair, największej i najważniejszej na świecie imprezy poświęconej książkom dla najmłodszych. Co ciekawe, jeszcze rok temu była… psychiatrą. – Dla początkującego artysty to ogromne osiągnięcie i czuję się niezwykle zaszczycona – mówi. Znalazła się wśród artystów wybranych z 31 krajów. Jej prace będzie można oglądać we Włoszech od poniedziałku, potem wyruszą w świat.

Jutro, 8 kwietnia, rozpocznie się 61. edycja Międzynarodowych Targów Książki dla Dzieci w Bolonii, najbardziej prestiżowego wydarzenia poświęconego literaturze dziecięcej i młodzieżowej. W jej ramach odbędzie się także wystawa prac ilustratorów książek dla dzieci z całego świata, na którą co roku międzynarodowe jury wybiera najlepszych twórców. Zaprezentuje się na niej tylko jeden nasz rodak – Aneta Łukiańska, którą wybrano spośród 3520 zgłoszeń z 81 krajów.

– Niewiele wiadomo o powodach wyboru akurat tych artystów i ilustracji. W trzecim dniu targów odbędzie się panel z członkami jury i wręczenie nagród, dopiero wtedy poznamy wrażenia sędziów – ilustratorka opowiada w rozmowie z LIBERTYN.eu. Jurorzy wyłonili laureatów na podstawie nadesłanych pięciu ilustracji. Każda – zgodnie z wymogami – miała być wyraźnie częścią jednej narracji, zarówno pod względem fabularnym, jak i estetycznym. – To, że moja praca została doceniona, dodało mi pewności siebie. Wiem, ze sędziowie szukali czegoś innowacyjnego. Może więc spodobał im się sposób, w jaki użyłam antropomorfizmu? Chciałam w ten sposób pokazać uczucia związane z próbą bycia kimś, kim się naprawdę nie jest, aby zostać docenionym przez innych. Pragnęłam też przedstawić dość poważny problem w pozornie beztroski sposób, aby dotrzeć do czytelników różnych grup wiekowych. Dla młodszych dzieci będzie to zabawna historia, a u starszych może wywołać głębsze przemyślenia – wyjaśnia.

Książka Łukiańskiej zatytułowana „The Lion who didn’t know how to be a King” („Lew, który nie wiedział jak być królem”), z której ilustracje zostały docenione w Bolonii, jest jej pierwszym, jeszcze nieopublikowanym projektem. – Zaczęłam tworzyć ilustracje profesjonalnie na początku zeszłego roku, krótko przed ukończeniem studiów. Tym bardziej wygranie Illustrators Exhibition jest ogromnym osiągnięciem – nie kryje dumy.

Ilustracja z książki „Lew, który nie wiedział jak być królem”

Łukiańska jest dowodem na to, że warto iść za marzeniami. Zanim zajęła się ilustracją, pracowała w zupełnie innym zawodzie. Przez trzy lata była lekarzem specjalizującym się w zdrowiu psychicznym w Wielkiej Brytanii, gdzie obecnie mieszka. – Od dziecka rysowałam i uwielbiałam eksperymentować z różnymi mediami artystycznymi, często niszcząc ściany lub kosmetyki mojej mamy, ku niezadowoleniu rodziców. Pochodzę z rodziny lekarzy, gdzie sztuka to kierunek, po którym nie można znaleźć pracy, dlatego zawsze próbowano przekierunkować moje zainteresowania. Jednak mimo tego, że początkowo poszłam zawodowo w innym kierunku, nigdy nie przestałam rysować w każdej wolnej chwili – opowiada.

Studiowała medycynę, m.in. w King’s College w Londynie, gdzie zajmowała się wczesnym wykrywaniem psychozy. – Psychiatria zawsze mnie bardzo interesowała, pewnie częściowo dlatego, że nie mamy w rodzinie żadnych lekarzy zajmujących się zdrowiem psychicznym. Czułam, że to coś nowego, gdzie nie muszę iść dokładnie w ślady innych, ale także dlatego, ze w psychiatrii istnieje wciąż wiele symptomów, których nie da się łatwo wyjaśnić za pomocą testów laboratoryjnych – wyjaśnia.

Aż w końcu zdała sobie sprawę, że „jeżeli chciałaby ilustrować książki, nie będzie to możliwe tylko w czasie wolnym od pracy w szpitalu”. Poszła na nowe studia – skończyła ilustrację na Falmouth University. – Z wiekiem zrozumiałam, że w życiu powinno się robić to, co jest naszą pasją i co sprawia nam satysfakcję – puentuje.

Od tamtej pory pracuje nad swoją pierwszą książką, którą zilustrowała i napisała. Tworzy do niej prace przy użyciu kombinacji technik cyfrowych i analogowych. Ponieważ uwielbia eksperymentować, używając różnych mediów artystycznych i sprawdzać jak ze sobą oddziałują, używa mieszanki kredek, akwareli, tuszy, gwaszy, farb akrylowych, pasteli, pisaków, jak i wycinków z magazynów mody. Chropowate tekstury powstają poprzez przesuwanie wykałaczek po grubych warstwach pasteli olejnych i gwaszu akrylowego. – Zawsze podobały mi się prace impresjonistów. Myślę, że moje prace nie oddają precyzyjnie szczegółów, liczy się przekaz emocji i akcja – mówi o swojej technice. – Zazwyczaj układam elementy ilustracji na kartkach wymiarów stron książek, potem skanuję te analogowe prace i poprawiam kolory i detale, używając Photoshopa. Podczas wykańczania ilustracji, czasem dopracowuję niektóre elementy w Procreate na ipadzie. 

W ten sposób rezultaty są czasem zaskakujące i ciekawsze.

Nie ukrywa, że ma swoich mistrzów, do których najczęściej sięga po inspirację. To autor „Mikołajka” Jean-Jacques Sempé, a także znani i cenieni autorzy książek dla dzieci: Victoria Semykina, Wolf Erlbruch, Zuzanna Celej i Beatrice Alemagna.
 – Moim zawodowym marzeniem jest, aby moja ręka była rozpoznawalna w świecie ilustracji, jak na przykład prace Jana Szancera czy Quentina Blake’a – dodaje.

Ilustracja z książki „Lew, który nie wiedział jak być królem”
Ilustracja z historyjki „Winter Story”
Ilustracja z historyjki „Winter Story”

Najbardziej interesuje ją ilustracja dziecięca. Pewnie dlatego, że wciąż bardzo dobrze pamięta ulubione ilustracje z dzieciństwa, jak również świat, w który pomagały jej się przenieść. – Wiem, że wiele dorosłych, włącznie ze mną, kolekcjonuje książki dla dzieci i czeka niecierpliwie na ich wydanie. Myślę, że wiele ilustracji w książkach dla dzieci przemawia zarówno do dorosłych, jak i dzieci – deklaruje.

W jej ilustracjach wszystko, włącznie z kompozycją i kolorami, ma zazwyczaj jakieś znaczenie fabularne, np. kolory zmieniają się wraz z atmosferą lub uczuciami bohaterów. Ale pomysły nie są ściśle inspirowane poprzednią pracą psychiatry, ale jej osobistymi doświadczeniami i uczuciami. – Mam nadzieję, że przekazują czytelnikom coś, do czego mogą się odnieść. Każdy w swój indywidualny sposób – tłumaczy. – Historie i ilustracje rodzą się z moich uczuć. Mówią o tym, żeby nie być dla siebie zbyt surowym w świecie, który często może okazać się przytłaczający i żeby starać się zrozumieć samego siebie. Uważam, że to ważne, aby móc sobie potem radzić lepiej z dorosłym życiem.

Na wielu ilustracjach Łukiańskiej pojawiają się zwierzęta, wiele ptaków. Czemu akurat tacy bohaterowie są jej najbliżsi? – Od dziecka, wraz z moją mamą, pomagałyśmy pokrzywdzonym zwierzętom, zanosząc dary do schronisk, przygarniając bezdomne koty czy pielęgnując w domu młodego gołębia i srokę do czasu, kiedy mogły być wypuszczone z powrotem na wolność. Jako jedynaczka dorastałam z mnóstwem zwierząt, można więc powiedzieć, że zawsze były moimi najbliższymi przyjaciółmi. Często powtarzam, że mój koń jest najlepszym terapeutą i myślę, że czasami zapominamy podziękować zwierzętom za ich towarzystwo i wsparcie dla zdrowia psychicznego, które oferują na co dzień – opowiada. – Mam nadzieję, że łącząc moją pasję do ilustracji i zwierząt, oferując procent moich zarobków organizacjom charytatywnym zajmującym się ratowaniem zwierząt, mogę pomóc tym najbardziej bezbronnym.

Choć jednocześnie pracuje nad kilkoma projektami, do tej pory najbardziej dumna jest z historii o lwie. Spędziła nad nią najwiecej czasu, dopracowując fabułę, kolorystykę, wygląd postaci i szczegóły otoczenia. Dzięki tej pracy została zauważona przez sędziów w Bolonii.
 Jej ilustracje do „Lwa, który nie wiedział jak być królem” będą tam pokazywane na Illustrators Exhibition wraz z 78 innymi artystami, a potem wystawa wyruszy w dwuletnią podróż dookoła świata, zatrzymując się m.in. w Japonii, Szanghaju i Korei Południowej.

To nie jedyny polski akcent na tych prestiżowych targach. W ramach wystawy The BRAW Amazing Bookshelf zaprezentowanych zostanie sto najpiękniejszych książek wydanych w ubiegłym roku, w tym pięć pozycji naszych autorów: „Butelka” (tekst Artur Gębka, ilustracje Agata Dudek), „Pa, pa baloniku!” (tekst Agata Loth-Ignaciuk, ilustracje Małgorzata Nowak), „Malote” Marianny Oklejak, „Jedzcie dzieci, czyli przecinek i spółka” (tekst Elżbieta Pałasz, ilustracje Dominika Czerniak-Chojnacka) oraz „Ziemianie” z tekstem Ewy Solarz i ilustracjami Roberta Czajki.

Targi Bologna Children’s Book Fair, w których weźmie udział około 1500 wystawców z całego świata, potrwają do 11 kwietnia.﹡

Aneta Łukiańska – autoportret z lwem i kotem
Etapy powstania książki o lwie
Ściana ze szkicami, eksperymentami i pomysłami w pracowni ilustratorki

Kopiowanie treści jest zabronione