Chodzi z tekstem na spacer, do wanny, jedzie z nim pociągiem, gotuje obiad. I zasypia. A potem rodzi ilustrację
26 marca 2025
tekst: a + e
Tak powstawały ilustracje Marianny Sztymy w jej pracowni do książki „Adina i okna”
Chodzi z tekstem na spacer, do wanny, jedzie z nim pociągiem, gotuje obiad. I zasypia. A potem rodzi ilustrację
26 marca 2025
tekst: a + e
Chodzi z tekstem na spacer, do wanny, jedzie z nim pociągiem, gotuje obiad. I zasypia. A potem rodzi ilustrację

Najpierw był tekst. O dziewczynce, która ucieka z getta warszawskiego. Potem powstały do niego wyjątkowe ilustracje: delikatne, nastrojowe i bazujące na niedopowiedzeniach autorstwa Marianny Sztymy. To dzięki nim została jedną z laureatek Illustrators Exhibition 2025, wystawy, która jest częścią Bologna Children’s Book Fair, największej i najważniejszej na świecie imprezy poświęconej książkom dla dzieci. Sztyma będzie w tym roku jedyną Polką – jury wybrało ją wraz z artystami z 27 innych krajów. Jej prace będzie można oglądać we Włoszech od poniedziałku.

Jasne, że to dla na mnie ważna rzecz. I to z różnych względów. Tak dużo książek jest teraz wydawanych, tak dużo jest nas, ilustratorów – jak ma się świadomość tych czasów obfitości, to tym bardziej doceniam to wyróżnienie. Chyba w każdej pracy to jest fajne poczucie, a w pracy ilustratora, bardzo w sumie samotniczej, tym bardziej. Bo zazwyczaj pracuję w towarzystwie kotów i własnych myśli. Więc taki feedback z zewnątrz robi wrażenie: na mnie na pewno, nie wiem co na to koty – śmieje się Marianna Sztyma, opowiadając LIBERTYN.eu o zwycięstwie w tegorocznej wystawie ilustratorów, która odbędzie się podczas Międzynarodowych Targów Książki Dziecięcej w Bolonii, bodaj najbardziej prestiżowego wydarzenia na świecie poświęconego książkom dla dzieci i młodzieży.

Od 1967 roku laureatami są najlepsi artyści z całego świata: w tym roku zgłosiło się aż 4374 artystów z 89 krajów, a na wystawę zaproszono 77 z nich. Sztyma jest jedyną Polką. Marzyła o tym, by się znaleźć wśród wybrańców. – Wysłałam te prace z taką nadzieją. To ważne dla mnie ilustracje, w sumie bardzo osobiste – wyznaje.

G E T T O

Pochodzą z książki Pauliny Orłowskiej „Adina i okna”, niełatwej opowieści o wojnie i Holokauście, widzianymi oczami dziecka. Ośmioletnia Adina na prośbę swojej matki, która w ostatnich chwilach życia namówiła ją na ucieczkę z getta, przechodzi na drugą stronę muru. Jest żydowskim dzieckiem, dlatego „w aryjskiej” części miasta staje się kimś zakazanym i niechcianym. Oszołomiona przestrzenią, gwarem i zielenią błąka się bez celu. Tak rozpoczyna się jej samotna ucieczka. W trakcie wędrówki doświadcza niezwykłych zbiegów okoliczności, wspominając przeszłość, do której nie może już wrócić. Jej losy łączą sią z losami innych uciekinierów

Ilustracja z książki „Adina i okna”

Autorka książki – która mieszka na warszawskim Muranowie, gdzie kiedyś było getto żydowskie – czuła, że musi swoim dwóm córkom wyjaśnić, dlaczego na chodnikach znajdują się betonowe pasy z żeliwnymi napisami „Mur getta 1940–1943” i co oznaczają. Bo wiele razy o to pytały. Tak zrodził się pomysł na fikcyjną opowieść osadzoną w realiach II wojny światowej o dzielnicy żydowskiej i jej zagładzie, ale dostosowaną do wrażliwości i wyobraźni najmłodszych. „Adina i okna” jest nie tylko pięknym hołdem dla ofiar i dzieci, które przeżyły ten koszmar, ale ma wyraźne przesłanie: „Nigdy więcej wojny”!

Dla Sztymy, która zajęła się oprawą wizualną historii napisanej przez Orłowską, to szczególna książka, niebagatelne ilustracje. – To malarska dedykacja dla mojego taty, babci i jej kuzynki Judy – dzieci Holokaustu. Czytając „Adine i okna” miałam przed oczami paroletnią Judy, której tato powiedział w getcie, że jeśli czegoś będzie się kiedyś bała, ma to opowiedzieć wiewiórkom. Zawsze ich szukała, bo przy nich czuła się bezpiecznie. Spisała swoje wspomnienia i zatytułowała je „Opowiedz to wiewiórce” – Sztyma opowiada LIBERTYN.eu.

Dużo w tych ilustracjach zieleni. To kolor tej opowieści, bo jest kolorem nadziei. Wspomnienia Adiny zaczynają się od słów: „Musiałam zapisać tę opowieść zielonym atramentem. Kolorem czerwcowej trawy, liści kasztanowca i konika polnego. Kiedy prześliznęłam się przez dziurę w murze, byłam zbyt oszołomiona, żeby od razu zauważyć te cuda natury”. – W moich ilustracjach zieleń zderza się z ciemnym kolorem murów, z barwami bezsilności i strachu. Ale pojawia się też jasny błękit. To kolor, który jest wspomnieniem czasów sprzed wojny. Odbija się w nim utracony spokój i poczucie bezpieczeństwa. Czasem na ilustracjach jest tylko skrawkiem nieba, pod którym ledwo da się schronić. Czasem, gdy Adina spotyka na swojej drodze starą Romkę, błękitne jest całe niebo – opowiada autorka.

E M O C J E

Książki, jakie 52-letnia Sztyma ostatnio ilustruje, dotyczą emocji, które towarzyszą nam w każdym wieku. Nie są to emocje, o których lubimy mówić, albo inaczej: o których nie potrafimy mówić.

W 2022 roku ilustracje z „Tkaczki chmur” zostały docenione przez jury i trafiły na Illustrators Exhibition, gdzie w tym roku będą jej ilustracje z „Adiny i okien”. Katarzyna Jackowska-Enemuo napisała opowieść o stracie, tuż po śmierci swojej córki. Uświadomiła sobie wtedy, że nie zna żadnej historii dla dzieci, która mówiłaby o śmierci. I o tym, co się dzieje z nami, którzy zostajemy tutaj, po śmierci kogoś bliskiego. Baśń umożliwia mówienie obrazami.

Ilustracja z książki „Adina i okna”

„Tkaczka chmur”, „Adina i okna”, czy najnowsza publikacja „Żaba. Mała opowieść o żałobie” Anji Franczak (założycielki Instytutu Dobrej Śmierci), to książki – jak zapewnia artystka – z którymi jej bardzo po drodze. Ceni książeczki, które czytają i oglądają i dorośli, i dzieci. Sama ma koncie „Pustkę”, którą wydało wydawnictwo dla dzieci, a napisała i narysowała ją dla siebie, dorosłej. Próbowała, rysując, pożegnać się ze swoimi kocimi przyjaciółmi. – Wierzę w terapeutyczną moc książek. Kupuję książki dla dzieci, czasem nie tylko dla ilustracji – mówi.

Ilustrowała też „Lottę, czyli jak wychować ludzkie stado” i „Drania” Zofii Staneckiej. – To opowieści o jej psach. Stoją u mnie w domu na półce. Latem, jak wpadają do mnie znajomi, czy ktoś z rodziny, widzę, że chwytają je i połykają w jedno popołudnie na hamaku. Schodzą z niego uśmiechnięci i wzruszeni. Może tak jak ja znajdują swoje wspomnienia z dzieciństwa albo kawałek codzienności, której już nie ma – zastanawia się. – Ostatnio kupiłam książkę Emmy Adbåge „Dołek”. Wspaniała, krótka i niby błaha historyjka, która była dla mnie przypomnieniem dziecięcej perspektywy i priorytetów. Lektura obowiązkowa dla każdego bardzo dorosłego – dodaje.

B A N A N

A jakie książki z dzieciństwa ją ukształtowały? Tata często czytał jej wiersze Tuwima: „Dżońcio mój piesku”, „Pan Tralaliński” itp. A wizualnie to „Król kruków” Paula Delarue, którą zilustrowali Lucja Sienkiewicz i Stasys Eidrigevičius. – Miałam chyba 7 lat, kiedy odkryłam tę książkę i fascynowała mnie bardzo długo. Stasysa kochałam w liceum miłością absolutną, teraz zresztą lubię wracać do książek przez niego zilustrowanych – zapewnia.

W dzieciństwie sama zaczęła też rysować. Najczęściej tematem był… banan, deficytowy owoc w PRL-u. Do niedawna jeszcze miała ten rysuneczek z czasów przedszkolnych. Ale to, co jej zostało do dziś, to to, że bardzo lubi malować martwe natury. – W przedszkolnym zeszycie była też pani na plaży w bikini narysowana kredkami, i winogrona wściekle narysowane flamastrami. W liceum plastycznym odkryłam, że w tym rysowaniu to się można schować przed nauką, np. chemii. Albo sobie coś tym rysowaniem opowiedzieć – wtedy naprawdę zaczęłam dużo rysować i malować, codziennie. I tak mi zostało – deklaruje.

Czy dziś widzi w sobie artystkę czy rzemieślnika? Uważa, że w ilustrowaniu trzeba być jednym i drugim: – Czyli jak rzemieślnik znać się na swoim fachu, przygotować dobrze ilustracje do druku, znać ograniczenia wynikające z użytej techniki i potem jej przełożenia w produkcji. W swoim bio piszę, że jestem ilustratorką i malarką. I to jest dla mnie ważne i nierozerwalne. „Adina i okna” oraz „Tkaczka chmur” to dwie książki, w których to widać.

„Adina i Okna”; wydawnictwo Muzeum Getta Warszawskiego, kategoria wiekowa: 8+; 72 strony; cena: 55 zł

W I E Ś

Jak długo pracuje nad ilustracjami do książek dla najmłodszych? Maluje i rysuje szybko, ale najważniejsza dla niej praca to wszystko to, co dzieje się przed rozłożeniem papieru na stole i wyjęciem farb czy kredek. Zaczyna od przeczytania tekstu, nawet kilka razy.

– Chodzę wszędzie z tym tekstem, który mam zilustrować. Na spacer, do wanny, jadę z nim pociągiem, sprzątam mieszkanie, gotuję obiad. I zasypiam. Czasem przyśni mi się jakiś pomysł. Lubię pracować z tekstami, które mogą mi kiełkować bez ograniczeń w głowie – wylicza. – Przede wszystkim inspiruje mnie tekst, który mam zilustrować. I przyglądam się temu co ten tekst we mnie budzi, jakie obrazy, wspomnienia… I idę tym tropem.

Tego etapu pracy zupełnie nie widać, no może czasem w jakiś szybkich szkicach, bazgrołach czytelnych tylko dla niej. Zaczyna rysować, jak już uda się jej chwycić całą opowieść w obraz. Potem już jakoś idzie – każdy kolejny pomysł na ilustrację rodzi następną, pozwala, żeby to działo się trochę poza nią. Proces jest długi, książka staje się kawałkiem życia.

Pracuje na komputerze, ale woli rysować na papierze kredkami i ołówkiem czy malować akrylami albo tuszem. – Zdecydowanie wolę pracować analogowo. Lubię siebie zaskakiwać, dlatego często używam różnych technik. Lubię jak ilustracja sama mnie prowadzi, a to najczęściej dzieje się, gdy maluję akrylami i w dłoni mam pędzel. Czasem z tekstu wynika, czy to będzie precyzyjny ołówek, czy farba i pastele. Często wycinam z posprejowanych papierów, to jest samograj, wybuchy kolorów poza kontrolą. Każda nowa technika jest uwalniająca od schematów. Staję się trochę warsztatowo bezradna i to mi się podoba – to ograniczenie wymusza zmianę stylu i myślenia – ujawnia kulisy procesu twórczego.

Mieszka we wsi Grudza na Pogórzu Izerskim, na Dolnym Śląsku, gdzie przeprowadziła się z Poznania, wśród przyrody i zwierząt. To, jak podkreśla, wpływa na jej ilustracje: kręte wąskie drogi, widoki na chmury, góry. – Takie ubocze świata daje pewien rodzaj dobrej rezygnacji. A koty i psy, zwłaszcza te starsze, uczą takiego zadomowienia się w rzeczywistości. I może ten rodzaj spokoju widać w moich ilustracjach i malarstwie – zastanawia się.

Co jest w książce dla dzieci ważniejsze: słowo czy obraz? – Ha! Ale pytanie! – reaguje. Po chwili dodaje: – Staram się, żeby ilustracje towarzyszyły słowom, trzymały je za rękę, albo raczej, żeby szły z tekstem ramię w ramię przez całą książkę.

Ilustracja z książki „Adina i okna”

K O T Y

Marianna Sztyma jest uznaną ilustratorką książek dla dzieci i dorosłych, a także autorką ilustracji do najważniejszych gazet w naszym kraju. Rysuje komiksy, projektuje okładki i maluje. Z przyjaciółkami w kolektywie POL_SZTYMA_WOLNA tworzy kolekcje talerzy i wazonów. Za swoje ilustracje była wielokrotnie wyróżniana, m.in. w prestiżowym konkursie Książka Roku Polskiej Sekcji IBBY i konkursie Najpiękniejsze Książki Roku organizowanym przez Polskie Towarzystwo Wydawców Książek. Na wystawie podczas Międzynarodowych Targów Książki Dziecięcej w Bolonii zaprezentuje się drugi raz. Czy to jest jeszcze potrzebne w karierze tak cenionej i znanej artystki?

– Nie myślę o sobie w kategoriach „znana i ceniona” – uśmiecha się. – Za każdym razem, gdy zaczynam pracę nad nowym tytułem, czuję się jak debiutantka, co wiąże się z dużą dawką ekscytacji przy ilustrowaniu każdej kolejnej książki. I w sumie lubię to uczucie. Oczywiście oprócz ekscytacji jest też trochę lęku, jak to u debiutantów, ale to dobra mieszanka, dobre paliwo do pracy.

Wierzy, że udział w tej ważnej imprezie, przyniesie jej jakieś nowe, ciekawe zlecenia. – I tak po prostu mnie to wzrusza, że te ilustracje będą oglądać inni, nie tylko w Bolonii, ale też w Japonii, że pójdą dalej w świat, do którego by nie trafiły, gdyby nie ta wystawa – mówi.

Jurorzy nie uzasadnili, dlaczego wybrali na wystawę akurat jej ilustracje, ale wiadomo, jakich prac szukali. Chodziło im o oryginalność i osobistą perspektywę. Neal Porter, amerykański wydawca książek dla dzieci oraz członek jury, ujął to krótko: – Gdy ktoś mnie pyta, czego szukam na bolońskich targach, moja odpowiedź zawsze brzmi tak samo: chcę się zakochać. To samo dotyczy oceniania prac zgłoszonych na wystawę.

Targi Bologna Children’s Book Fair, w których weźmie udział około 1500 wystawców z całego świata, potrwają od 31 marca do 3 kwietnia. Czy Sztyma wybiera się do Bolonii? – Nie, zostaję w domu z kotami – śmieje się. ﹡

Marianna Sztyma z książką „Adina i okna”
W pracowni ilustratorki proces twórczy nad ilustracjami, które wybrano na wystawę podczas Bologna Children’s Book Fair
Tak powstawały ilustracje do książki „Adina i okna”
Tak powstawały ilustracje do książki „Adina i okna”
Tak powstawały ilustracje do książki „Adina i okna”
Tak powstawały ilustracje do książki „Adina i okna”

Kopiowanie treści jest zabronione