Co łączy Spielberga z kosmitami? „Nie jesteśmy teraz sami na Ziemi. I nakręciłem o tym film”
15 czerwca 2026
tekst: Alli Rosenbloom / CNN; AMK / LIBERTYN.eu
Fragment „Dnia objawienia”, 37. filmu w karierze Stevena Spielberga. Wideo: Universal Pictures
Co łączy Spielberga z kosmitami? „Nie jesteśmy teraz sami na Ziemi. I nakręciłem o tym film”
15 czerwca 2026
tekst: Alli Rosenbloom / CNN; AMK / LIBERTYN.eu
Co łączy Spielberga z kosmitami? „Nie jesteśmy teraz sami na Ziemi. I nakręciłem o tym film”

„Dzień objawienia” – najnowszy film Stevena Spielberga, w którym powraca do swojej fascynacji istotami pozaziemskimi – okazał się hitem kasowym, pierwszym od 24 lat w jego imponującej karierze. Film w pierwszy weekend wyświetlania w kinach zarobił prawie 100 mln dol. na całym świecie, z czego w Polsce – milion. Tym większy to sukces, że nawet po 7-miesięcznej kampanii promocyjnej nie było pewne, czy jego thriller science fiction przyciągnie kinomanów. Reżyser spędził niemal całą karierę, udowadniając, że nie jesteśmy sami we wszechświecie, tym razem nawet zabrał głos osobiście. – Mam bardzo silne podejrzenie, że nie jesteśmy teraz sami na Ziemi. I nakręciłem o tym film – zawyrokował.

Czy chciał, czy nie, Steven Spielberg od ponad 40 lat próbuje przekonać świat o istnieniu obcych. Przekazywał pieniądze na programy badawcze. Rozmawiał na ten temat z prezydentami. A teraz, w ramach filmu „Dzień objawienia” („Disclosure Day”) – swojej pierwszej reżyserskiej propozycji od czterech lat, do której zdjęcia robił Polak Janusz Kamiński – po raz kolejny zaapelował do kinomanów.

– Zawsze głęboko wierzyłem, że nie jesteśmy sami we wszechświecie – wyznaje Spielberg w wywiadzie o filmie. – Przyszedłem na ten świat z przekonaniem, że niemożliwe jest – a wręcz zarozumiałe – myślenie, że jesteśmy jedynym inteligentnym życiem w kosmosie.

„Dzień objawienia” czerpie z tej idei i dosłownie ją wykorzystuje – w zapierającym dech w piersiach thrillerze science fiction o dniu, w którym świat dowiaduje się, że instytucja rządowa od dziesięcioleci utrzymuje kontakt z istotami pozaziemskimi. Josh O’Connor i Colman Domingo grają sygnalistów, którzy próbują uciec przed tymi, którzy chcą zachować tajemnicę. Emily Blunt wciela się w rolę lokalnej meteorolog, która znajduje się w centrum wydarzeń.

W trakcie kręcenia filmu niektórzy aktorzy byli przekonani do punktu widzenia Spielberga, w tym Domingo, który powiedział CNN, że w pełni popiera jego wizję: – Czuję, że to dla mnie piękna wiara, ta myśl, że istnieje coś więcej. Każdej nocy patrzę w gwiazdy i mam nadzieję, że jest tam coś więcej, że ktoś patrzy na mnie, kiedy ja patrzę na niego i kiedyś się spotkamy.

W „Variety” dodał: – Dla mnie niesamowite jest to, że możemy wierzyć w magię, możemy wierzyć w Boga, możemy wierzyć we wszystkie inne rzeczy, których jeszcze nie widzieliśmy. A jednak wiara w UFO jest dla ludzi tak obca. Pomyślałem sobie: „dlaczego nie?”. Nie wiem, jak wyglądają kosmici, co czują, jakie mają cele, ale wierzę, że nie możemy być tylko my.

Colman Domingo w filmie „Dzień objawienia”
Zdjęcie: Niko Tavernise / Universal Pictures i Amblin Entertainment

SPIELBERG JEST WTAJEMNICZONY?

 

„Dzień objawnienia” rozgrywa się w USA, w kraju nasyconym teoriami spiskowymi, w tym o kosmitach, po tym jak Biały Dom naprawdę opublikował nagrania wideo z ostatnich dziesięcioleci i odtajnione dokumenty opisujące różne śledztwa w sprawie doniesień o UFO. W piątek, w dniu premiery filmu, Departament Wojny upublicznił trzecią transzę dokumentów związanych z UFO. Niektórzy wierzący w to ludzie byli nawet przekonani, że premiera nowego filmu Spielberga to część większego planu, zgodnie z którym obce formy życia miały po raz pierwszy ujawnić się ludziom na Ziemi, i że reżyser był w to wtajemniczony. Poszukajcie w Google. Albo nie.

37. film w karierze twórcy m.in. „Bliskich spotkań trzeciego stopnia” i „ET” to nowoczesna interpretacja klasycznych idei Spielberga: Nie jesteśmy sami i nie musi to być złe. W rzeczywistości, być może wiele możemy się nauczyć o naszej wierze i ludzkiej naturze, akceptując to, co nieznane.

Steven Spielberg: „Niemożliwe jest – a wręcz zarozumiałe – myślenie, że jesteśmy jedynym inteligentnym życiem w kosmosie”
Steven Spielberg: „Niemożliwe jest – a wręcz zarozumiałe – myślenie, że jesteśmy jedynym inteligentnym życiem w kosmosie”
Steven Spielberg: „Niemożliwe jest – a wręcz zarozumiałe – myślenie, że jesteśmy jedynym inteligentnym życiem w kosmosie”
Steven Spielberg: „Niemożliwe jest – a wręcz zarozumiałe – myślenie, że jesteśmy jedynym inteligentnym życiem w kosmosie”

Spielberg zrewolucjonizował sposób, w jaki nie tylko Amerykanie myślą o życiu pozaziemskim.

Przed premierą „Bliskich spotkań trzeciego stopnia” z 1977 roku, spotkania z obcymi były w dużej mierze przedstawiane jako wrogie doświadczenia, odzwierciedlające dynamikę zimnej wojny tamtych czasów. W gatunku razem z filmami np. „Quatermass i studnia” (1967) i „Inwazja porywaczy ciał” (1956) dominowały historie o złowrogich najeźdźcach z kosmosu.

Wszystko zmieniło się pod koniec lat 70., jak twierdzi Ray Morton, historyk filmowy i autor książki „Bliskie spotkania trzeciego stopnia: Powstawanie klasycznego filmu Stevena Spielberga”. – Był pierwszym, który stworzył fikcję, gdzie możliwość zetknięcia się z życiem z innej planety mogłaby być pozytywnym doświadczeniem. To już standard w wielu dziedzinach popkultury – Morton ocenia w rozmowie z CNN.

W „Dniu objawienia” grają m.in. Emily Blunt, Josh O’Connor, Colman Domingo, Eve Hewson i Colin Firth
Wideo: Universal Pictures

PREZYDENT USA I KOSMICI

 

„Bliskie spotkania” z Richardem Dreyfussem w roli ojca, który po spotkaniu z UFO obsesyjnie pragnie znaleźć odpowiedzi, zdobyły Oscara za najlepsze zdjęcia w 1978 roku i zarobiły na całym świecie ponad 300 milionów dolarów w kasach kinowych – co jak na tamte czasy było oszałamiającym sukcesem.

Inspiracją dla Spielberga była praca nieżyjącego już J. Allena Hyneka, amerykańskiego astronoma, który pracował jako konsultant naukowy w jednostce badającej UFO w Siłach Powietrznych USA. Reżyser nadał filmowi tytuł nawiązujący do rozdziału z książki Hyneka „The UFO Experience: A Scientific Inquiry”, w którym autor bada i analizuje autentyczność doniesień o obserwacjach pozaziemskich obiektów.

W „Bliskich spotkaniach” początkowo nie zamierzał narzucać ludziom, w co powinni wierzyć. Podszedł do filmu bardziej pragmatycznie. – Jeśli wierzysz, to jest to fakt naukowy; jeśli nie wierzysz, to jest to fantastyka naukowa. Jestem agnostykiem, jeśli chodzi o te dwa przekonania, więc dla mnie to spekulacja – mówił w 1977 roku magazynowi „Sight and Sound”, wydawanemu przez Brytyjski Instytut Filmowy.

Kolejnym przebojem Spielberga był „ET” z 1982 roku – skierowana do dzieci opowieść o zaginionym, przyjaznym kosmicie, która stała się jednym z jego najpopularniejszych filmów w karierze.

Podczas jego pokazu w Białym Domu, w sali pełnej szanownych gości (w tym astronauty Neila Armstronga i sędzi Sądu Najwyższego Sandry Day O’Connor), ówczesny prezydent Ronald Reagan podziękował reżyserowi za sprowadzenie filmu do Waszyngtonu. Rozejrzał się i powiedział: – W tej sali jest wiele osób, które wiedzą, że wszystko, co widać na tym ekranie, jest absolutną prawdą.

Spielberg wspomina: – Cała sala się śmiała, bo przedstawił to jako żart Za wyjątkiem Reagana.

W 1985 roku twórca „E.T.” podjął prawdziwą próbę znalezienia odpowiedzi – przekazał 100 tys. dolarów na program na Harvardzie, który badał sygnały radiowe.

Obcy odwiedzają Ziemię, czyli „Bliskie spotkania trzeciego stopnia”
Zdjęcie: Columbia Pictures
„E.T”. opowiadający o przyjaznym przybyszu z kosmosu to jeden z najpopularniejszych filmów Spielberga
Zdjęcie: Universal Pictures
Tom Cruise w thrillerze science fiction Stevena Spielberga z 2005 roku „Wojna światów”
Zdjęcie: Paramount Pictures

„WIE, ŻE TO BZDURA”

 

Odtajnienie przez rząd dokumentów związanych z UFO w przeszłości wpłynęło na sposób opowiadania historii przez Spielberga, a raport „New York Timesa” z 2017 roku, który ujawnił, że Pentagon od 2007 roku tajnie badał możliwość istnienia UFO, stał się ogromną inspiracją dla „Dnia objawnienia”.

Spielberg opowiada CNN, że ta informacja wywołała u niego kolejne pytania o to, czy Ziemię odwiedziła inna cywilizacja. – Wtedy właśnie zacząłem myśleć, że może warto opowiedzieć inną historię o tym, co dzieje się dzisiaj, właśnie teraz – oświadcza.

Fabuła wydarzenia, które stało się „Dniem objawnienia”, nabrała jeszcze większego kształtu, gdy w latach 2022 i 2023 odbyły się przesłuchania w Kongresie wzywające rząd do większej transparentności w kwestii obserwacji UFO.

Steven Spielberg: „Kiedyś mówiłem sobie: »Czyż nie byłoby wspaniale, gdyby to wszystko okazało się prawdą?«. Teraz mówię: »Wszystko to prawda «”
Steven Spielberg: „Kiedyś mówiłem sobie: »Czyż nie byłoby wspaniale, gdyby to wszystko okazało się prawdą?«. Teraz mówię: »Wszystko to prawda «”
Steven Spielberg: „Kiedyś mówiłem sobie: »Czyż nie byłoby wspaniale, gdyby to wszystko okazało się prawdą?«. Teraz mówię: »Wszystko to prawda «”
Steven Spielberg: „Kiedyś mówiłem sobie: »Czyż nie byłoby wspaniale, gdyby to wszystko okazało się prawdą?«. Teraz mówię: »Wszystko to prawda «”

– To nie była tylko sensacja – Spielberg powiedział w wywiadzie dla programu „Today” stacji NBC na początku tego miesiąca. – Główne media zaczęły traktować to bardzo poważnie.

Reżyser był zaangażowany w kilka innych filmów science fiction w trakcie długiej hollywoodzkiej kariery, poruszających tematykę inwazji obcych – nie wszystkie z nich były optymistycznymi, pełnymi nadziei przedstawieniami w stylu „przybywamy w pokoju”. Był producentem wykonawczym filmu „Faceci w czerni” i odszedł od swojej przyjaznej kosmitom roli, tworząc remake „Wojny światów”. W 2005 roku czar prysł. Spielberg wziął ponurą wizję H.G. Wellsa o istotach pozaziemskich jako eksterminatorach i zaktualizował ją na potrzeby Ameryki po 11 września.

Tym razem nikt nie próbuje komunikować się za pomocą muzyki ani empatii. Tom Cruise biega po New Jersey z dwójką przerażonych dzieciaków, podczas gdy popiół unosi się po ulicach, a gigantyczne maszyny wojenne obcych wpychają ludzi do wiszących metalowych klatek. „ET” zamienił kosmitów w pluszowe zabawki, „Wojna światów” z powrotem przeobraziła ich w groźnych agresorów.

Josh O’Connor i Steven Spielberg na planie „Dnia objawnienia”
Zdjęcie: Niko Tavernise/Universal Pictures i Amblin Entertainment

I nagle Spielberg odszedł od tego świata. Wydawało się, że m.in. „Fabelmanowie”, „West Side Story”, „Lincoln”, „Most szpiegów” czy „Czwarta władza” to całkowite pożegnanie z kosmitami. Tymczasem powraca do tych idei w momencie, gdy kultura UFO rozwinęła się już o wiele bardziej, niż on sam. Dekady temu UFO wciąż znajdowało się w mglistej przestrzeni między science fiction, lękiem zimnej wojny a mistycyzmem New Age, a „Dzień objawienia” rozgrywa się w świecie, w którym osoby podające się za ofiary porwań przez pozaziemskie pojazdy mają własne grupy wsparcia, zaś Kongres przeprowadził liczne przesłuchania w sprawie „niezidentyfikowanych zjawisk anomalnych”.

Spielberg po raz pierwszy wystąpił w zwiastunie własnego filmu. Chciał podkreślić przekaz, rozpalając internet komentarzami na temat kosmitów: „Kiedyś mówiłem sobie: »Czyż nie byłoby wspaniale, gdyby to wszystko okazało się prawdą?«. Teraz mówię: »Wszystko to prawda«”.

W wielu wywiadach, których udzielił, aby promować film, też sugerował, że nie postrzega już „Dnia objawienia” jako science fiction. Dziennikarz „Guardiana” w to powątpiewa: „Myślę, że wie, że to bzdura, ale wykorzystuje ten element »rzeczywistości«, aby nadać swojemu filmowi powagi”.

 

„ROZRYWKA NA NAJWYŻSZYM POZIOMIE”

 

Być może okazało się to skuteczne. Nawet Universal Pictures, studio stojące za „Dniem objawienia” (którego produkcja kosztowała około 115 milionów dolarów), nie było pewne, czy film przyciągnie widzów do kin i zwróci koszty. Spielberg nie odniósł sukcesu (z wyłączeniem sequeli i remake’ów) w letnim box office’ie – kluczowym sezonie w Hollywood, do czego sam się przyczynił – od 24 lat. „Raport mniejszości” był jego ostatnim hitem – w 2002 roku zarobił 36 mln dolarów, czyli 68 milionów dolarów po uwzględnieniu inflacji.

Siedmiomiesięczna kampania promocyjna „Dnia objawienia” – na którą wydano 80 mln dol. – miała przypomnieć widzom, że 80-letni Spielberg nie jest eksponatem muzealnym, ale raczej bardzo aktywnym filmowcem, który wciąż potrafi zawładnąć kulturą popularną. Ostatecznie to starsi widzowie uratowali sytuację. Obraz stał się numerem 1 w USA, a na całym świecie zarobił w ten weekend ponad 93 mln dol. Hitem okazał się także w Polsce, gdzie sprzedaż z biletów przyniosła milion dol., dając nam 12. miejsce ze wszystkich krajów.

Skąd więc ten sukces? Krytycy chwalą film za spektakularność. „To przede wszystkim świetna zabawa, popis talentu Spielberga jako filmowca i jego wieloletniej współpracy z operatorem Januszem Kamińskim i kompozytorem Johnem Williamsem. Film głęboko angażuje w niewiadome. Choć jest ukazany jako thriller spiskowy, emanująca z niego dobroć reżysera nieustannie się ujawnia, jakby nie mógł długo udawać, że jest twardzielem” – zawyrokował „Los Angeles Times”. „Guardian” też nie krył zachwytu: „»Dzień objawienia« to rozrywka na najwyższym poziomie; rzadko spotykana w filmach i gdziekolwiek indziej”.

Kopiowanie treści jest zabronione