Dom Wojciecha Kilara na ul. Kościuszki 165 w Katowicach przed laty i dziś. Zdjęcia: UM Katowice, Intravi
Dziś Wojciech Kilar miałby 92. urodziny. Przebudowa jego domu prawie gotowa
17 lipca 2024
tekst: a+e

Posłuchaj

W katowickiej willi Wojciecha Kilara – światowej sławy kompozytora, autora muzyki do 130 polskich i hollywoodzkich filmów – powstaje Centrum Edukacji Muzycznej. W miejscu, gdzie mieszkał i stworzył muzykę m.in. do „Drakuli” i „Pianisty”, kończą się prace budowlane – ich finał zaplanowany jest na sierpień. „Dom Kilara” ma się zająć prezentacją twórczości wybitnego kompozytora. Goście będą m.in. mogli obejrzeć jego gabinet, a w nim fortepian, książki i różne przedmioty osobiste. Zobaczcie, jak będzie wyglądać.

Dziś, 17 lipca, Wojciech Kilar obchodziłby 92. urodziny. Zapewne świętowałby je w swoim domu w Brynowie, dzielnicy na obrzeżach Katowic, gdzie mieszkał z żoną i tworzył przez 65 lat. Dla urodzonego we Lwowie kompozytora stolica Śląska stała się drugim domem. – Ślązak ze Lwowa, ale Ślązak – deklarował. – Najlepiej czuję się u siebie w domu w Katowicach, w ciszy, z bliskimi, z kotem – powtarzał.

Dlatego, gdy pracował nad muzyką filmową, reżyserów najchętniej zapraszał do siebie. Do jego willi przyjechała m.in. znana z „Fortepianu” i „Psich pazurów” Jane Campion. Choć główny temat „Portretu damy” wymyślił po spotkaniu z reżyserką, wracając samolotem do Polski, to u siebie puszczał jej pierwsze kompozycje do filmu z 1996 roku z Nicole Kidman w roli głównej. To dla Polaka Campion porzuciła Michaela Nymana, z którym pracowała wcześniej. Kilar odwdzięczył się jej arcydziełem i jednym z najlepszych soundtracków w historii.

Wcześniej do Katowic wpadali inny filmowi twórcy, bo artysta komponowanie dla kina łączył z autorską twórczością. To tu stworzył ścieżki dźwiękowe do 130 produkcji, tj. „Salto” Tadeusza Konwickiego; „Lalka” Wojciecha Jerzego Hasa; „Barwy ochronne” i „Persona non grata” Krzysztofa Zanussiego; „Rejs” Marka Piwowskiego; „Ziemia obiecana” i „Pan Tadeusz” Andrzeja Wajdy; „Przypadek” Krzysztofa Kieślowskiego; „Drakula” Francisa Forda Coppoli. Był bardzo cenionym kompozytorem filmowym, mimo to powtarzał, że to tylko zajęcie dodatkowe, które traktował jako działalność usługową. – Film jest rzeczą bardzo przyjemną. Dzięki niemu zwiedziłem kawał świata, żyję trochę lepiej i jeżdżę lepszymi samochodami, ale ważniejsza jest muzyka symfoniczna – mówił krótko przed śmiercią, w wieku 81 lat.

Wojciech Kilar: „Bez kokieterii mogę powiedzieć, że dziwię się miłości reżyserów do mnie, bo czasami widzę, że mają kłopoty z moją muzyką”
Wojciech Kilar: „Bez kokieterii mogę powiedzieć, że dziwię się miłości reżyserów do mnie, bo czasami widzę, że mają kłopoty z moją muzyką”
Wojciech Kilar: „Bez kokieterii mogę powiedzieć, że dziwię się miłości reżyserów do mnie, bo czasami widzę, że mają kłopoty z moją muzyką”
Wojciech Kilar: „Bez kokieterii mogę powiedzieć, że dziwię się miłości reżyserów do mnie, bo czasami widzę, że mają kłopoty z moją muzyką”

Nie krył, że kiedy pisze muzykę, to stara się, aby była ona coś warta samoistnie, a nie tylko stanowiła część filmu. – To nie jest chyba najlepsze podejście. Z taką nazbyt samodzielną muzyką są same problemy. Zaczyna ona rywalizować z filmem, dominować nad obrazem. Trzeba ją wyciszać i stosować inne zabiegi. Bez kokieterii mogę powiedzieć, że dziwię się miłości reżyserów do mnie, bo czasami widzę, że mają kłopoty z moją muzyką, ale być może ma dla nich jakieś inne wartości – wyznał kiedyś.

Polański ją uwielbiał. A dla Kilara liczyły się relacje przyjacielskie. I gdy kiedyś otrzymał propozycję napisania muzyki do filmu Briana De Palmy „Femme Fatale” i do „Pianisty” Romana Polańskiego w tym samym czasie, od razu zrezygnował z Amerykanina. Współpracę z Polańskim zawsze uważał za wyjątkową. – Z reguły reżyserzy mówią mi: „Rób co chcesz”. Coppola to się nawet bardzo zdziwił, kiedy zapytałem go jaka powinna być muzyka w „Drakuli”. Ale Polański jest reżyserem niezwykłym. On przywiązuje wielką wagę do szczegółów. Jest perfekcjonistą. Roman przyjeżdża do mnie do Katowic i razem coś dłubiemy – wspominał kompozytor, który napisał też soundtrack do dwóch innych jego filmów: „Śmierć i dziewczyna” oraz „Dziewiąte wrota”.

Wspominał chętnie, jak na małym telewizorku puszczali fragmenty filmu, a on grał na swoim fortepianie. W ten sposób dopracowywali szczegóły kompozycji.

Wojciech Kilar w swoim domu w Brynowie
Zdjęcie: Polskie Wydawnictwo Muzyczne

Ukształtowały go studia u Nadii Boulanger w Paryżu, artystyczna atmosfera rodzinnego domu i Katowice. Rodzina Kilarów po kilkuletniej powojennej wędrówce osiadła w 1948 roku w Katowicach, a mama przyszłego kompozytora grała w tutejszym Teatrze im. Wyspiańskiego – była aktorką.

Wojciech w Katowicach mieszkał też jako mąż ukochanej Barbary, z którą przeżył 40 lat (zmarła w 2007 roku) i która była jego największą muzą (dzięki niej powstało wiele jego znaczących dzieł, jak podkreślał). Gdy odeszła, nic w domu nie zmienił. – Od czasu jej śmierci najchętniej siedzę w domu. Tu wszystko jest takie, jak za jej życia, tu jest wręcz dotykalna. Podpowiada mi nawet poprzez znaki. Nie jakieś mistyczne, ale poprzez takie „z góry”. Kiedy mam problemy z rozwiązaniem w jakiejś powstającej kompozycji, a żona mi się przyśni, rano odnajduję właściwy trop. Wiem, że pracy twórczej oczekuje ode mnie również teraz, często z nią rozmawiam, odwiedzam jej grób – zwyczajnie wierzę w świętych obcowanie – opowiadał autorce książki o sobie pt. „Takie piękne życie”.

Za najcenniejszy przedmiot w domu uważał stare sito: – Takie lekko wygięte, z pękniętego plastiku, ale ono najbardziej pamięta ręce mojej żony.

Do końca na jego fortepianie na piętrze stała pożółkła karteczka za szkłem. To była oprawiona strona z notesika Basi, którą ręcznie wykaligrafowała jako 8-latka podczas przygotowań do komunii świętej. Obok leżał też należący do niej egzemplarz „Kubusia Puchatka” z tamtego czasu.

Po śmierci ukochanej dedykował jej wszystkie swoje nowe kompozycje. I każdego roku, pytany, co jest dla niego w życiu najważniejsze, powtarzał: – Prawdziwa odpowiedź jest taka sama, jak kilka lat temu – no, moja żona.

Rozważał nawet kupno piętrowego domu blisko cmentarza w Katowicach, gdzie została pochowana, ale ostatecznie wolał zostać tam, gdzie „wszystko ją pamiętało”.

I właśnie w tej willi, która od śmierci Kilara (pod koniec 2013 roku) stała pusta, władze miasta postanowiły oddać hołd kompozytorowi. W 2018 roku odkupiono od spadkobierców piętrowy budynek z działką o powierzchni 1,2 tys. m², wraz z osobistymi pamiątkami (za niespełna 800 tys. zł). Trzy lata temu powstała koncepcja przekształcenia posiadłości na ul. Kościuszki 165 w Centrum Edukacji Muzycznej „Dom Kilara”. – Nowa placówka ma prezentować dorobek artysty, ma być miejscem edukacji muzycznej, promującej Katowice jako Miasto Muzyki UNESCO – zdradza Marcin Krupa, prezydent Katowic, który liczy na to, że przyciągnie do miasta zwiedzających z kraju i zza granicy.

Willa Wojciecha Kilara w 2018 roku, gdy kupiły ją od spadkobierców władze miasta Katowic oraz wizualizacja wnętrza „Domu Kilara”. Zdjęcia: UM Katowice, MTMA

Jednorodzinny budynek był jednak za mały, by pełnić wszystkie zaplanowane w nim funkcje, dlatego go rozbudowano. Zgodnie z projektem, dawny dom kompozytora o powierzchni 200 m² został poddany generalnemu remontowi, a obok wybudowano nowy obiekt o podobnej powierzchni. Obydwa budynki łączy przeszklone patio i to tam będzie wejście do Centrum Edukacji Muzycznej.

Obecnie trwają ostatnie prace na budowie, głównie wykończeniowe w środku. Finał zaplanowany jest na pierwszą połowę sierpnia. – Zamontowano windę, trwa montaż sufitów podwieszanych, cyklinowanie parkietów, prace glazurnicze czy malarskie. W najbliższych dniach rozpoczną się działania związane z zagospodarowaniem terenu wokół – mówi Jarosław Łuczyński, dyrektor ds. inwestycji kubaturowych w Katowickich Inwestycjach S.A.

Aby zmniejszyć koszty utrzymania budynku, na jego dachu zainstalowano panele fotowoltaiczne. Wyprodukowany prąd będzie częściowo pokrywał zapotrzebowanie „Domu Kilara”, który ma stać się miejscem skierowanym do szerokiego grona odbiorców: niezależnie od ich wieku i preferencji muzycznych.

Plany są ambitne. Część od ulicy, gdzie mieszkał i tworzył Wojciech Kilar, zachowa pierwotny i bardziej tradycyjny charakter. Na parterze powstaną sklepik z pamiątkami i kafejka, a miejscem do prezentowania muzyki Kilara będzie salon, gdzie prezentowany ma być dorobek artysty, jego działalność koncertowa, małe formy muzyczne, a dodatkowo będą się odbywać seanse filmowe i warsztaty. Goście obejrzą gabinet kompozytora, a w nim oryginalne meble, biurko, fortepian, książki, nuty, rękopisy i przedmioty osobiste. W sypialni ma powstać wystawa multimedialna o twórczości muzyczno-filmowej kompozytora.

Urząd Miasta Kotowice: „Stanowiska multimedialne w centrum pozwolą wcielić się w rolę dyrygenta, by poprowadzić występ orkiestry”
Urząd Miasta Kotowice: „Stanowiska multimedialne w centrum pozwolą wcielić się w rolę dyrygenta, by poprowadzić występ orkiestry”
Urząd Miasta Kotowice: „Stanowiska multimedialne w centrum pozwolą wcielić się w rolę dyrygenta, by poprowadzić występ orkiestry”
Urząd Miasta Kotowice: „Stanowiska multimedialne w centrum pozwolą wcielić się w rolę dyrygenta, by poprowadzić występ orkiestry”

Zaś w nowej części znajdzie się druga część wystawy. Będzie ona miała charakter edukacyjny i zostanie poświęcona różnym gatunkom muzycznym, a także całej śląskiej szkole kompozytorów. Dzięki temu ma przyciągać kolejne pokolenia twórców i inspirować życie kulturalne.

W dobudowanym budynku jest nowoczesna przestrzeń, którą mają wypełnić interaktywne narzędzia. Stanowiska multimedialne za pomocą dotyku, obrazu i dźwięku pozwolą zgłębić tajniki muzyki. Zwiedzający dowiedzą się jak z pojedynczych dźwięków powstaje utwór muzyczny, czym jest rytm i budowa akordów. Będzie można zagrać na elektronicznych instrumentach i wejść do specjalnej kabiny, by skomponować za pomocą głosu wielościeżkowy utwór. – Wirtualne studio pozwoli również wcielić się w rolę dyrygenta i poprowadzić występ orkiestry. Z kolei jedna ze ścian zostanie ozdobiona pięciolinią z dotykowymi płaskorzeźbami, które mają nawiązywać do miejsc i wydarzeń związanych z muzyką w Katowicach – informuje urząd miasta, który przeznaczył na całą inwestycję ok. 20,5 mln zł.

Ponadto w budynku umieszczona zostanie wytłumiona akustycznie sala, która posłuży do organizacji warsztatów muzycznych, recitali, minifestiwali. „Dom Kilara” ma bowiem przyciągać nie tylko zwiedzających, ale też stać się przestrzenią stale tętniącą życiem i odwiedzaną przez artystów i ludzi związanych z kulturą.﹡

Wizualizacja Centrum Edukacji Muzycznej w Katowicach. Zdjęcie: Bauren
Wizualizacja Centrum Edukacji Muzycznej w Katowicach. Zdjęcie: Bauren
Wizualizacja Centrum Edukacji Muzycznej w Katowicach. Zdjęcie: Bauren
Wizualizacja Centrum Edukacji Muzycznej w Katowicach. Zdjęcie: Bauren
Wizualizacja Centrum Edukacji Muzycznej w Katowicach. Zdjęcie: Bauren
Wizualizacja Centrum Edukacji Muzycznej w Katowicach. Zdjęcie: Bauren

Kopiowanie treści jest zabronione