74-letni Haruki Murakami w Tokio, 2023. Zdjęcie: Kenji Sugano/Shinchosha
Wydał nową od sześciu lat powieść. Jej pierwsza wersja 40 lat temu była porażką, teraz ustawiają się po nią kolejki
17 grudnia 2023
tekst: Agnieszka Kowalska

Posłuchaj

Haruki Murakami – jeden z najpoczytniejszych pisarzy na świecie – napisał historię otoczonego murami miasta, gdy był świeżo po debiucie. Ponad cztery dekady później, jako doświadczony i uznany powieściopisarz, nadał jej nowe życie jako „Miasto i jego niepewne mury”. Wiadomość obiegła światowe media wraz z informacją, że tłumy „harukistów”, wielkich fanów Japończyka, stały w kolejkach przed księgarniami w Tokio, by o północy kupić nowe dzieło swojego idola. Teraz Murakami zapowiada, że powieść w innych językach zadebiutuje w 2024 roku. Czy warto na nią czekać?

Trzy lata temu Haruki Murakami poczuł, że nadszedł czas, aby ponownie przyjrzeć się historii, która po raz pierwszy pojawiła się pod tym samym tytułem w 1980 roku w japońskim czasopiśmie literackim „Bungakukai”. – Opublikowałem nowelę na wpół surową i bardzo tego żałowałem. Nieudane dzieło to nieudane dzieło, nawet jeśli było ambitne – pisarz tłumaczy „Japan Times”, dlaczego stanowczo ją wówczas odrzucił, nigdy już nie publikując w żadnym zbiorze opowiadań.

Ale motywy, fabuła i tytuł pozostały z nim przez lata. – Utknęły jak ości w gardle. Nie byłem zadowolony ze swojej pracy, ale polubiłem tytuł – wyjaśnia. Pierwotnie planował napisać całość od nowa, ale ostatecznie przekształcił historię w trzyczęściową powieść, a opowiadanie z 1980 roku stało się pierwszym rozdziałem. W decyzji o ponownym pisaniu pomógł mu koronawirus. W czasie pandemii prawie nie wychodząc z domu ani nie podróżując, w styczniu 2020 roku zaczął pisać nową powieść i pracował nad nią niemal bez przerwy przez następne trzy lata. – Kiedy piszę powieść, po prostu wiem, że nadszedł czas – wyjaśnia. – Mam ponad 70 lat i nie wiem, ile jeszcze powieści mogę napisać. Dlatego mocno czułem, że muszę napisać tę historię z wielką starannością i poświęcić na to wystarczająco dużo czasu.

„Miasto i jego niepewne mury” („The City and Its Uncertain Walls”) kreował w czasie, gdy przez świat przetaczało się wiele trudnych wydarzeń, jak wojna Rosji z Ukrainą, kryzys klimatyczny, kryzys finansowy i puszka Pandory w mediach społecznościowych, jaką jest zalew fake newsów. – W czasach, gdy społeczeństwo przechodzi gwałtowne zmiany, pytanie „czy bezpieczniej pozostać schowanym za murem, czy lepiej przejść na drugą stronę”, stało się ważniejsze niż kiedykolwiek – 74-letni autor bestsellerów mówił w kwietniu w Tokio na spotkaniu z wybranymi dziennikarzami, tuż przed wydaniem nowej książki.

Haruki Murakami: „Kiedy piszę powieść, po prostu wiem, że nadszedł czas”
Haruki Murakami: „Kiedy piszę powieść, po prostu wiem, że nadszedł czas”
Haruki Murakami: „Kiedy piszę powieść, po prostu wiem, że nadszedł czas”
Haruki Murakami: „Kiedy piszę powieść, po prostu wiem, że nadszedł czas”

Jej fabuła koncentruje się na narratorze, który wkracza do tajemniczego otoczonego murami miasta w Japonii (opisanego bardzo realistycznie, jakby istniało naprawdę) i śledzi swoją podróż od 17-latka do wieku średniego, a historia przenosi się między rzeczywistością a stanem przypominającym sen. Tytuł książki nawiązuje do „pytania, czy mur, który oddziela nas od innego świata, jest naprawdę trwały”.

Jaka jest różnica między oryginalną wersją a obecną? W powieści z 1980 roku główny bohater i jego cień uciekają z otoczonego murami miasta. Teraz główny bohater, pozostając w otoczonym murami mieście, przenosi się do realnego świata, a jego cień, który mógł się z nim rozdzielić, pozostaje. – Największą różnicą tym razem jest to, że oni – cień i główna postać – nie wiedzą, kto jest kim. Rzecz w tym, że ich role się odwróciły. Jest to więc bardzo ważne odkrycie – autor zdradził w listopadzie w rozmowie z japońską agencją Kyodo.

Motyw ukrytego za murami miasta, przejścia przez ścianę, studnię, jaskinię pojawia się również w innych książkach Japończyka, m.in. w powieści „Koniec świata i Hard-boiled Wonderland” (także częściowo opartej na wspomnianym opowiadaniu z 1980 roku), z kolei „Norwegian Wood” i „Kronikę ptaka nakręcacza” autor rozwinął ze swoich wcześniejszych opowieści. – To kolejny dowód na to, że Murakami pisze jak muzyk: wykorzystuje stare melodie, rytmy i riffy na nowe sposoby – ocenia Daniel Morales, pisarz i tłumacz z Osaki, często recenzujący twórczość Murakamiego.

Sam autor, który znany jest z zawiłych opowieści o absurdzie i samotności współczesnego życia, nie wstydzi się wracania do swoich starszych utworów i nadawania im nowej formy. – Naprawdę lubię pisać. Fajnie jest pisać, a przepisywanie jest jeszcze fajniejsze – powtarza.

Okładka nowej powieści „Miasto i jego niepewne mury” („The City and Its Uncertain Walls”)
Haruki Murakami, 2022
Zdjęcie: Chuokoron-Shinsha

Choć w tym „przepisywaniu” wciąż wraca do swoich ulubionych motywów, jak mury i cień, za każdym razem znajduje w nich coś nowego. – W moich powieściach mury są prawdziwymi murami. Ale oczywiście są to jednocześnie mury metaforyczne. Dla mnie mają ogromne znaczenie. Mam klaustrofobię. Jeśli jestem zamknięty w ciasnej przestrzeni, mogę wpaść w lekką panikę. Dlatego często myślę o murach – wyznał.

Ma na myśli także fizyczne mury, które oddzielają społeczeństwa, takie jak ten, który stał kiedyś w Berlinie i bariery między Izraelem a terytoriami palestyńskimi. Obecny krwawy konflikt w Strefie Gazy to dla niego przerażający przykład tego, jak nasz świat jest podzielony murami, zarówno fizycznymi, jak i metaforycznymi. Przyznaje jednak, że może się jedynie modlić o pokój, ale ma też pewność, że fikcja zamiast oferować ucieczkę, może pomóc nam zrozumieć i przetrwać coraz bardziej niebezpieczne czasy. – Mam przyjaciół Żydów w Izraelu. Mam też świadomość, że sytuacja Palestyny, którą widziałem podczas wizyty w Izraelu, jest opłakana. Nie mogę powiedzieć, która strona jest słuszna, a która zła – powiedział w rozmowie z agencją Associated Press, gdy w październiku odbierał nagrodę księżnej Asturii w dziedzinie literatury w Oviedo w Hiszpanii.

Wyjawił też, że podczas pisania „Miasta i jego niepewnych murów”, nowej od sześciu lat powieści (poprzednia to „Śmierć Komandora”), często myślał o znaczeniu bariery ze ścian. Są też inne stałe motywy: rzeki, biblioteki i cienie. Skąd się wzięły te pierwsze? – Ponieważ dorastałem w rejonie Hanshinkan w zachodniej Japonii, rzeki, morza i góry są dla mnie niezwykle ważnymi elementami. Miasto w prefekturze Fukushima w mojej nowej powieści położone jest w górach. Jako dziecko często jeździłem w góry, więc taka atmosfera jest dla mnie bardzo ważna. Ale kiedy dojdziesz aż do samego brzegu rzeki, poczujesz się przerażająco. Chciałem wydobyć ten rodzaj strachu – tłumaczył dziennikarzowi Kyodo.

A biblioteki? Jeden z bohaterów (chłopiec nazywany na przemian „chłopcem z żółtej łodzi podwodnej” i „chłopcem w bluzie z kapturem z żółtej łodzi podwodnej”) czyta książkę z biblioteki. Nazywa się „M”, co być może można odczytać jako „Murakami”. – Dla mnie biblioteki są miejscami kluczowymi. Odwiedziłem wiele z nich, bo byłem dzieckiem, które uwielbiało czytać książki. Jeździłem na rowerze do miejskiej biblioteki Nishinomiya. Był tam pokój dla dzieci i przeczytałem prawie wszystko dla najmłodszych – wspomina. – W szkole średniej zakochałem się w twórczości Trumana Capote’a i cały czas czytałem jego książki po angielsku. Były tak wspaniałe, że nie chciałem zostać pisarzem, sądząc, że nie dam rady, dopóki nie zacząłem pisać w wieku 29 lat. Nawet moja debiutancka powieść „Usłysz śpiew wiatru” odzwierciedla tę miłość. Pochodzi z ostatniego wersu „Zatrzaśnij ostatnie drzwi” Capote’a. To on jest moim nauczycielem.

A cień? W „Murach…” i innych jego książkach jest formą jego „podświadomości lub alter ego, co pomaga mu poznać samego siebie”: – Pisanie powieści to dla mnie zagłębianie się w tę głębię. Kiedy byłem młody, chciałem pisać powieści pełne akcji, ale teraz, gdy jestem starszy, czuję się bardziej predestynowany do opisywania życia wewnętrznego ludzi.

Haruki Murakami: „Mam klaustrofobię. Jeśli jestem zamknięty w ciasnej przestrzeni, mogę wpaść w lekką panikę. Dlatego często myślę o murach”
Haruki Murakami: „Mam klaustrofobię. Jeśli jestem zamknięty w ciasnej przestrzeni, mogę wpaść w lekką panikę. Dlatego często myślę o murach”
Haruki Murakami: „Mam klaustrofobię. Jeśli jestem zamknięty w ciasnej przestrzeni, mogę wpaść w lekką panikę. Dlatego często myślę o murach”
Haruki Murakami: „Mam klaustrofobię. Jeśli jestem zamknięty w ciasnej przestrzeni, mogę wpaść w lekką panikę. Dlatego często myślę o murach”

I za to kochają go czytelnicy, których oczarował specyficznym stylem pisania, w którym wykorzystuje samotnego narratora, elementy realizmu magicznego, bohaterów próbujących odnaleźć się w postmodernistycznym świecie, szukających jakiegoś połączenia z innymi… Murakami stał się dzięki temu tak bardzo popularny w ciągu ostatnich 10-15 lat, że ma zarówno wiernych fanów, którzy nazywają sami siebie „harukistami” (po japońsku „harukisuto”), jak i wielu krytyków oraz hejterów jego twórczości. Od lat regularnie typowany jest do literackiej nagrody Nobla. Na razie bez powodzenia. Nobel często trafia do pisarzy mających mniejsze grono czytelników, takich jak tegoroczny zwycięzca, Norweg Jon Fosse.

Zapytany, czy nie ma nic przeciwko temu, że jest pomijany, w rozmowie z Kyodo odpowiedział, że przyjmuje stoicką postawę, martwiąc się jedynie o to, co ma pod kontrolą: własne teksty. – Mam zasadę, że nie zwracam zbytniej uwagi na nagrody. Są one ustalane na podstawie czyjejś oceny. A mnie interesuje tylko to, w czym mogę podejmować własne decyzje. Zamiast statuetek najwspanialszą rzeczą jest dla mnie możliwość opowiedzenia własnej historii – odparł.

Na tym polu ma się czym pochwalić. Jego bestsellerowe książki przetłumaczono na ponad 40 języków, a powieści, zbiory opowiadań i eseje razem wzięte sprzedały się w milionach egzemplarzy. To wszystko sprawia, że nowa powieść (choć wydana na razie tylko w ojczyźnie autora) stała się tak ważna. Gdy w połowie kwietnia trafiła na półki księgarń w Japonii, niemal od razu rozszedł się cały nakład – „harukiści” stali w długich kolejkach już na długo przed północą dnia premiery. To fenomen na miarę dawnej J.K. Rowlings. Jak zauważa Morales, Murakami jest rzadkim wydawniczym jednorożcem, którego prace są uważane za literackie, ale potrafią też przyciągać tłumy i generować duże sprzedaże. – Każda powieść Murakamiego to wydarzenie olimpijskie. Dostajemy je tylko raz na sześć do siedmiu lat – tak tłumaczy niebywałe zainteresowanie „Miastem i jego niepewnymi murami”.

Kiedy entuzjaści twórczości Japończyka spoza jego ojczyzny będą mogli przeczytać książkę w swoim języku? Murakami poinformował właśnie, że w angielskim czytelnicy dostaną ją w 2024 roku. Polskim wydawcą Japończyka jest Wydawnictwo Muza, które w rozmowie z nami przyznało, że nie może na razie podać daty, ale zapewne po polsku książka ukaże się w drugim półroczu. Czy warto na nią czekać? Morales, co opisał w swojej bardzo szczegółowej analizie, nie jest jej fanem. „Książka przypomina Frankensteina z różnych epok Murakamiego jako pisarza. Niektóre fragmenty zostały wzięte dosłownie z jego wczesnej noweli, a momentami przypomina Murakamiego z lat 80. Największą słabością powieści jest ogólny brak spójności. Jeśli czytelnicy liczyli na powrót do formy, to ta książka taka nie jest. Z każdą nową powieścią pisarz odkrywa, że ​​tę najlepszą w karierze ma dawno za sobą i nie ma już możliwości powrotu do miejsca, z którego ją napisał” – czytamy w recenzji, którą opublikował na swoim blogu.

Sam autor, znany z tego, że unika wystąpień publicznych, obecnie robi sobie przerwę od pisania między książkami, aby – jak to ujął – „naładować twórcze akumulatory przed przystąpieniem do nowego projektu”. A co by było, gdyby cyfrowy „autor” – komputer wykorzystujący sztuczną inteligencję – rzucił mu wyzwanie w kreatywnym pisaniu? On na pewno nie skorzysta z pomocy AI, bo wierzy, że jego niezwykły umysł nadal ma przewagę nad jakąkolwiek kopią, ponieważ „jego zawiłe historie jedynie sugerują znaczenia poprzez chmury nieznanego otaczające jego bohaterów”. – Kiedy piszę powieść, w mojej głowie pełno jest błędów, ale nadal piszę powieści, używając mózgu – powiedział w rozmowie z agencją AP. – Gdyby komputer był pełen tylu błędów co ja, myślę, że by się zepsuł.﹡

_____

Te 5. książek Haruki Murakami lubi najbardziej:

„Bracia Karamazow” – Fiodor Dostojewski
„Wielki Gatsby” – F. Scott Fitzgerald
„Zamek” – Franz Kafka
„Buszujący w zbożu” – JD Salinger
„Długie pożegnanie” – Raymond Chandler

Kopiowanie treści jest zabronione