Całe „życie” Fridy Khalo i mit, który stworzyła, przez pół wieku były zamknięte w jej domu La Casa Azul (Błękitny dom) na przedmieściach Mexico City, w którym się urodziła, mieszkała i zmarła. Po śmierci malarki w 1954 roku, w wieku 47 lat, jej mąż, malarz Diego Rivera, zamknął wszystkie jej osobiste rzeczy w niewielkim pomieszczeniu i zapowiedział, że nie można go otwierać aż do jego śmierci. Choć zmarł trzy lata po żonie, pokoju nie otwarto aż do 2004 roku. Gdy już to się stało, ujawniono fascynujący skarb, m.in. odzieży (wiele jej ubrań cudem przetrwało nienaruszonych), kosmetyków, biżuterii, akcesoriów, leków, autoportretów, fotografii, paszport, bilety z podróży i innych przedmiotów. Wśród nich gorsety z gipsu, które musiała zakładać po prawie śmiertelnym wypadku w wieku 18 lat, podczas którego złamała w kilku miejscach kręgosłup, nogi i przebiła macicę; ale też proteza nogi z czerwonym skórzanym butem, którą zaczęła nosić, gdy dolną część prawej nogi amputowano jej rok przed śmiercią z powodu gangreny.
Ale okazuje się, że to nie wszystko – wciąż jest coś, co może nakreślić pełniejszy obraz artystki, która stała się większa niż jej sztuka. – Wszyscy znają Fridę, artystkę – powiedziała kilka dni temu „New York Timesowi” Mara Romeo Kahlo, prawnuczka artystki, jedna z jej najbliższych żyjących krewnych i spadkobierczyni. – Ale nie człowieka, moją ciotkę. A rodzina była bardzo ważna dla Fridy, ponieważ była jej wsparciem.
Stąd pomysł otwarcia nowego muzeum, które będzie mieścić się w Casa Roja, prywatnej rezydencji zakupionej przez rodziców Fridy, w którym mieszkały siostry malarki, a ona sama tam często bywała. Czerwony dom, jak jego nazwa brzmi po polsku, stoi bowiem obok La Casa Azul.
C A S A A Z U L
La Casa Azul to dom rodzinny Fridy. Stoi na rogu 247 Calle de Londres w dzielnicy Coyoacán. Ojciec artystki zbudował go w prostym, eleganckim stylu francuskim z białą fasadą, ale po latach Frida i jej mąż Diego Rivera, który wprowadził się tu w 1941 roku, przekształcili go w hołd dla przeszłości Meksyku. Od tamtej pory, mimo że jest zaledwie piętrowy, rzuca się w oczy z daleka: pomalowany na jaskrawy odcień niebieskiego z czerwonymi wykończeniami, zielonymi drzwiami i oknami. „Pomalowany na niebiesko w środku i na zewnątrz, jest jak port w którym zacumował kawałek nieba” – napisał o nim pisarz Carlos Pellicer.
Kahlo zmieniła też wnętrze: kuchnię za pomocą niebieskich, białych i żółtych płytek, aby nawiązywać do tradycyjnych prowincjonalnych kuchni. Razem z gośćmi pili w niej z glinianych kubków i jedli z glinianych talerzy, a przy ich stole siadali artyści, politycy, znani i lubiani, jak Henry Moore, André Breton, Tina Modotti, Edward Weston. Frida, zagorzała komunistka, ulokowała w domu także swojego mentora i kochanka Lwa Trockiego, który po tym, jak zadarł ze Stalinem, został wydalony z ZSRR. Po kolejnym zamachu na jego życie właścicielka La Casa Azul w 1937 roku rozpoczęła przebudowę: frontowe okna wychodzące na ulicę zostały zamurowane, a dziedziniec oddzielono od sąsiedniej działki wysokim murem. Ale po dwóch latach ukrywania się, Trocki pokłócił się z Riverą i przeniósł do domu kilka ulic dalej. Przeprowadzkę przypłacił życiem trzy lata później – został zamordowany w swoim gabinecie.
Tymczasem Frida i Diego zdążyli się rozwieść, a po roku… znowu wziąć ślub. Gdy na nowo ze sobą zamieszkali, postanowili dopasować dom do swojego stylu życia. A ponieważ byli zakochani w meksykańskiej kulturze i sztuce, z fasady zniknęły kolonialne ozdóbki, a biel zastąpiły wyraziste kolory: kobalt, zieleń, czerwienie i żółcie. Dom został powiększony o dwie wielkie, nowoczesne dobudówki z tarasowymi dachami połączonymi mostem. Na nowej powierzchni 800 m² znalazły się pracownie malarskie małżonków, ogromny księgozbiór, kolekcja sztuki ludowej i prekolumbijskiej oraz pokoje gościnne dla licznych gości.
Kolejne 400 m² zajął wewnętrzny ogród, ulubione miejsce Fridy. To w nim rosły kwiaty, które tak często malowała, wpinała we włosy; żyły też zwierzęta znane z jej obrazów: małpki, papugi, kury, jaskółki, bezwłose meksykańskie psy, kury, sarenka Granizo czy też orlica o imieniu Gertrudis Caca Blanca (Gertruda Biała Kupa). Diego zbudował w ogrodzie miniaturę prekolumbijskiej piramidy, na której ustawiono rodzinną kolekcję rzeźb, a także basen i fontannę.
Malarka przez całe życie na przemian przebywała w szpitalach i poza nimi, przeszła dziesiątki operacji. Kiedy była przykuta do łóżka w Casa Azul, malowała zarówno na podwieszanych płótnach, jak i na gorsetach, które nosiła.
Dom był świadkiem też burzliwego związku z Diego. Wydawało się, że ciągle się rozstają i godzą. Oboje mieli wiele romansów i opisywali pasję i złamane serce w listach do siebie, które wysyłali z całego świata. Oboje jednak do końca pozostali w centrum swojego życia.
O J C I E C
Ojciec Fridy (urodził się w węgierskiej rodzinie jako Carl Willhelm w niemieckim Baden) w wieku 20 lat, za zgodą ojca, postanowił wyjechać do Meksyku, bo nie dogadywał się z macochą. Jego zainteresowanie Meksykiem wzbudziła twórczość Alexandra von Humboldta, niemieckiego podróżnika i przyrodnika. Po przybyciu do nowej ojczyzny zmienił imię na Guillermo.
W nowej ojczyźnie początkowo pracował jako sprzedawca książek i szklarz. Jego kariera fotografa mogła rozpocząć się pod wpływem teścia, z którym odbył kilka podróży, i który pożyczył mu pierwszy aparat. W 1901 roku otworzył w nowej ojczyźnie studio fotograficzne i początkowo pracował dla gazet „El Mundo Ilustrado” i „Semanario Ilustrado”. Później studio zostało wyznaczone przez rząd do fotografowania zabytków i lokalnych budynków: fabryk, kościołów, pomników. Tym samym został pierwszym fotografem meksykańskiego dziedzictwa kulturowego.
Znał się na architekturze, dlatego, kiedy ożenił się po raz drugi (pierwsza żona zmarła z powodu komplikacji podczas porodu), postanowił zamieszkać w nowoczesnym budynku z białą fasadą. Tam wraz z Matilde Calderón wychował pięcioro dzieci, w tym trzy córki, z których jedna, Frida, od dzieciństwa zdradzała talent artystyczny.
Z ojcem łączył ją bliski związek. Za to relacje z matką, pobożną katoliczką pochodzącą z Hiszpanii, były bardziej napięte. Matilde codziennie zabierała córki do kościoła, ale spotykała się z oporem: kiedy Frida i jej siostry miały uczęszczać na zajęcia z katechizmu, „uciekały i szły jeść jagody, pigwy i kapuliny w pobliskim sadzie” – jak Frida wspominała kiedyś w wywiadzie. Jako osoba dorosła nie była zainteresowana praktykowaniem religii. Ale katolickie obrazy wciąż pojawiały się w wielu jej pracach. W autoportretach przedstawiała się jako zakonnica w koronie lub krwawa męczennica w koronach cierniowych. Inne prace, takie jak „Kilka małych ukłuć”, były wzorowane na retablo, małych ludowych obrazach przedstawiających cierpienie, które jako dziecko widziała w kościołach.
Zdecydowanie identyfikowała się z ojcem, który był twórczym i odważnym mężczyzną. Pomagała mu w ciemni, wywołując negatywy, retuszując zdjęcia i prawdopodobnie rozpoczynając swoją edukację artystyczną, gdy nauczył ją obsługi aparatu. Jej pierwszą formą wyrażania siebie było pozowanie przed aparatem ojca i na pierwszych zdjęciach zauważamy, jak po ciężkiej chorobie (w wieku sześciu lat zachorowała na polio, pozostając z jedną nogą krótszą od drugiej) staje się introwertykiem. Na większości zdjęć wygląda na świadomą siebie, silną, zdystansowaną kobietę. Wtedy kształtuje się to jej poważne, intensywne spojrzenie, które widzimy później w autoportretach.
Gdy była malarką, a ojca od dekady nie było już na świecie, namalowała portret Guillermo, inspirując się jednym z jego fotograficznych autoportretów. W archiwum zachowała też wszystkie listy, które do siebie pisali przez lata.
C A S A R O J A
Po śmierci rodziców nadal mieszkała w La Casa Azul – do dziś króluje tam słynny napis pozostawiony przez burzliwą parę: „Frida i Diego mieszkali w tym domu w 1929-1954”. Diego po swojej śmierci w 1957 roku przekazał nieruchomość państwu meksykańskiemu i rok później została otwarta dla publiczności jako Museo Frida Kahlo.
Od tej pory w domu niemal nic nie zmieniono. W sypialni trafimy na stojącą na toaletce wazę w kształcie żaby, w której znajdują się prochy ekscentrycznej artystki. W jednym z pokoi wciąż znajduje się m.in. jedno z łóżek Fridy, nad którym w drewnianej ramie umieszczono lustro. Oparta o nie stoi proteza jej prawej nogi.
Ale rodzice Fridy byli również właścicielami Casa Roja, nieruchomości, którą artystka później od nich kupiła jako dom dla swojej siostry, Cristiny Kahlo (zmarła w 1964 roku). Od tamtej pory pozostała w rodzinie, przechodząc w ręce córki Christiny, Isolde P. Kahlo, i wnuczki Mary Romeo Kahlo, która wraz ze swoją córką Marą Deandą Kahlo stanęła na czele akcji przekształcenia jej w muzeum. – Cristina była u jej boku przez tak długo, podróżując z nią do Nowego Jorku na jej pierwszą dużą wystawę, wspierając ją podczas operacji i rekonwalescencji – mówi Frida Hentschel Romeo, druga prawnuczka Kahlo, podczas wydarzenia, na którym ogłoszono projekt.
Najbliżsi żyjący potomkowie malarki – Mara Romeo Kahlo (wnuczka Christiny i prawnuczka Fridy), jej córka Mara Deanda Kahlo (prawnuczka Fridy) i Hentschel Romeo – przyjechały do Nowego Jorku, aby nagłośnić otwarcie nowej instytucji. – Po raz pierwszy głos rodziny będzie w centrum opowieści o Fridzie. To muzeum nie będzie dotyczyć tylko jej pracy, ale jej świata. Tego, jak najbliższe jej osoby ją ukształtowały. Dotyczyć ma również nas, którzy kontynuują jej dziedzictwo – powiedzieli.
Rodzina Kahlo założyła nową organizację non-profit w Nowym Jorku, Fundación Kahlo, która będzie nadzorować Museo Casa Kahlo.
M U S E O C A S A K A H L O
Muzeum zostanie otwarte dla publiczności 27 września i – w przeciwieństwie do Museo Frida Kahlo, które opowiada historię jej życia z mężem oraz jej twórczości – po raz pierwszy pokaże, jakie skarby skrywa dzieciństwo i wczesna młodość Fridy.
Wystawione zostaną przedmioty osobiste, które nigdy wcześniej nie były pokazywane, w tym listy i zdjęcia z dzieciństwa, haft, który wykonała jako 5-latka, lalki, biżuteria, ubrania i pierwszy obraz olejny, jaki stworzyła. To obraz, który pokazała Diego, aby sprawdzić, czy ma umiejętności, aby zostać malarką. – To niesamowicie wzruszające, gdy się to widzi z bliska – mówi Hentschel Romeo.
Muzeum zaprezentuje również niedawno odkryty mural – uważany za jedyny istniejący mural Fridy. W Museo Casa Kahlo zobaczymy też prace jej ojca (cenne archiwum zawierające ponad pięć tysięcy zdjęć), w tym także niemal wszystkie, jakie zrobił sławnej córce, oraz listy, które do siebie pisali. W jednym z nich Guillermo pisze: „Moja najdroższa Frieducho!…szkoda, że nie mogę cię przytulić, ale później, jeśli Bóg pozwoli, zrobię to z całego serca. Twojemu mężowi, z uwagi na szacunek, jaki do niego mam, i tobie, ponieważ bardzo cię kocham…”.
Oprócz artystycznych inspiracji Kahlo, pokazane zostaną ważne postacie z jej życia. Będą też tymczasowe wystawy sztuki współczesnej meksykańskich i latynoamerykańskich artystek. Fundacja planuje wprowadzenie Nagrody Artystycznej Kahlo i programu stypendialnego o nazwie Las Ayudas.
– To marzenie od dawna pielęgnowane przez naszą rodzinę – oznajmiła Mara Romeo Kahlo. – Dziedzictwo Fridy należy do świata, ale zaczyna się tutaj: na tej ziemi, w tych domach i w kulturze, która ją ukształtowała. Museo Casa Kahlo pozwoli nam opowiadać nowe historie, dzielić się rodzinnymi sekretami, gościć nowe głosy i budować przyszłość, która czci jej dziedzictwo”.﹡
Kopiowanie treści jest zabronione