Legendarna Republika powraca. „Będzie na pewno bardzo zaskakująco”
20 kwietnia 2026
tekst: AMK
Republika, 2026. Zdjęcie: Maciek Lachowicz
Legendarna Republika powraca. „Będzie na pewno bardzo zaskakująco”
20 kwietnia 2026
tekst: AMK
Legendarna Republika powraca. „Będzie na pewno bardzo zaskakująco”

Republika, jeden z najbardziej kultowych zespołów w historii polskiej muzyki, zagra trzy koncerty. Grupa wystąpi w 25. rocznicę śmierci wokalisty Grzegorza Ciechowskiego, uświetni w ten sposób także 40-lecie filmu dokumentalnego „Moja krew, twoja krew”, który wziął swój tytuł od występu Republiki, zamykającego festiwal w Jarocie, i przeszedł do historii polskiego rocka. Koncert reaktywowanej grupy najpierw w Jarocinie, kolejne występy w Krakowie i Warszawie.

Republika wraca w oryginalnym składzie: Zbigniew Krzywański, Sławek Ciesielski i Leszek Biolik, ale bez Grzegorza Ciechowskiego, który zmarł nagle 22 grudnia 2001 roku podczas operacji tętniaka serca. – Nie ma z nami Grzegorza i nie będziemy udawali, że jest. Jest nas trzech i nigdy nie będzie nas więcej. Nigdy nie będziemy robili castingów na nowego wokalistę czy autora tekstów i nie będzie żadnych nowych piosenek. To jest rzecz oczywista – ogłosili członkowie zespołu na specjalnej konferencji prasowej w Poznaniu.

Zagrają, aby „dopisać kolejny rozdział historii”. – Pod szyldem Republika występujemy bardzo rzadko i tylko przy niezwykłych okazjach – podkreślił gitarzysta Zbigniew Krzywański.

Powodem powrotu jest 40-lecie filmu dokumentalnego „Moja krew, twoja krew” nakręconego na zamówienie brytyjskiej stacji BBC na festiwalu muzyki rockowej w Jarocinie w 1986 roku (zobaczcie fragment). Dokument wziął swój tytuł od słów jednego z największych przebojów Republiki „Moja krew”. To nim grupa zakończyła swój pamiętny koncert na jarocińskim festiwalu w czasach PRL-owskiego komunizmu, gdzie gniewne tabuny zbuntowanej młodzieży głośno krzyczały „nie” przeciwko komunizmowi, oportunizmowi, konformizmowi itp., do muzyki granej przez takie legendy, jak Voo Voo, Maanam, Tilt i Kat.

Ciechowski wykrzykiwał do mikrofonu mocny i sugestywny protest song przeciwko wszystkim wielkim tego świata, którzy w imię swoich interesów przelewają „Moją krew”. Także Twoją i Waszą. Bankierzy i kapłani, możnowładcy, politycy. „To moją krwią podpisywano wojnę, miłość, rozejm, pokój, wyrok, układ, czek na śmierć. Moja krew!” – śpiewał.

Ten koncert przeszedł do historii polskiego rocka. Ale tego wieczoru wzbudził tak duże kontrowersje, że niemal polała się krew dosłownie.

Fragment filmu „Moja krew, twoja krew” z występem Grzegorza Ciechowskiego
Źródło: BBC

W tamtych czasach Republika to była absolutna czołówka muzyki nowofalowej. Jednak z założenia nie występowała w mekce zbuntowanej młodzieży, czyli w Jarocinie. Odmawiała zaproszeń, ale za to zgadzała się na puszczanie swoich piosenek przez „reżimowe” radio, co wielu fanów uznawało za zdradę środowiska przez zespół. Gdy w końcu czterej muzycy stanęli na jarocińskiej scenie, przywitały ich gwizdy i wyzwiska, a na scenę poleciały pomidory, torebki z mlekiem i piaskiem. Nikt ich tam nie chciał.

– To była kulminacja nienawiści do nas – Krzywański wspominał po latach w książce o Jarocinie. W końcu te 25 tysięcy ludzi pod sceną do siebie przekonali, z każdą kolejną piosenką zespołu ich niechęć cichła. – Na koniec zagraliśmy „Moja krew” i widownię wbiło w ziemię. Nie żegnając się z publicznością, po prostu zeszliśmy ze sceny. Po zakończeniu była dłuższa chwila ciszy i nagle wybuchł jakiś kompletny, kompletny amok – zupełnie w drugą stronę. Większość ludzi śpiewała nam „Sto lat!”. A przecież na początku rzucili pomidorem w ukochane klawisze Ciechowskiego, Yamahę DX7, dopiero co kupioną! – dodał.

Sam Ciechowski tak kiedyś opowiadał o tym wydarzeniu: – Chcieliśmy pokazać, że nie jesteśmy chłopaczkami, których można przepłoszyć jednym tupnięciem.

„Moja krew”, gdzie na samym końcu słychać jeszcze dźwięki dzwonów i maszerującego wojska, potęgujące apokaliptyczny klimat piosenki, została wysłuchana w absolutnej ciszy. Po zakończeniu koncertu wybuchły brawa, śpiewy „Sto lat” i prośby o bis. Wokalista wyszedł do publiczności, ale tylko po to by powiedzieć: „Teraz mnie kochacie? Taka publika nie zasługuje na bis”.

W świecie wyłaniającym się z tekstu, który zaśpiewał, jednostka nie ma znaczenia. Ogranicza ją i wykorzystuje system instytucji, kolonizujący każdą sferę jej egzystencji. Jest to zapis rzeczywistości, w jakiej żył Ciechowski. Smutny hymn pokolenia, dorastającego w smutnych czasach.

Przyprawiający o ciarki utwór się nie starzeje, wciąż jest, niestety, aktualny. Jak uważał lider Republiki, to „gotowy hymn dla alterglobalistów”. – Napisałem tekst w ciągu pięciu do piętnastu minut. Udało mi się wyzwolić jakiś potencjał. Nie wiem dokładnie, co to było, w jaki sposób do tego doszło, bo zazwyczaj nad utworami pracuję tygodniami, a nawet miesiącami – wspominał.

Utwór „Moja krew” ukazał się na singlu „Sam na linie / Moja krew” w 1986 roku, a pięć lat później trafił na album „1991” w nowej aranżacji

Teraz, 40 lat po premierze „Mojej krwi” koledzy z zespołu znów zagrają utwór w Jarocinie. Przez lata wykonywany był sporadycznie i wyłącznie w wyjątkowych momentach. – On był takim rzuceniem mikrofonu. Gdy go graliśmy, to tylko na koniec i nigdy po nim nie wychodziliśmy już na scenę – wyjaśnia Biolik.

61-letni Biolik, 69-letni Ciesielski i 65-Letni Krzywański zaznaczają, że ich powrót nie oznacza reaktywacji zespołu w klasycznym rozumieniu. To jednorazowa akcja w tej formule. Na jej potrzeby powstało też pierwsze od 25 lat zdjęcie Republiki.

Grupa wystąpi tylko trzykrotnie – premierowy koncert odbędzie się 19 lipca podczas ostatniego dnia Jarocin Festiwal, a kolejne zaplanowano w ramach trasy Męskie Granie: 8 sierpnia w Krakowie i 21 sierpnia w Warszawie. W wydarzeniu udział wezmą także artyści różnych pokoleń, m.in. Robert Gawliński, Wojciech Waglewski, Darek Malejonek, Paweł Gumola i Tomek Lipiński, a także młodsi twórcy, w tym Kasia Lins, Mery Spolsky, Krzysztof Zalewski i Szymon Jarmuła.

Jak będą wyglądać koncerty? – No, nie mogę zdradzić szczegółów. Będzie na pewno bardzo zaskakująco. To co będzie poza „Moją krwią”, to jest coś, czego się nikt nie spodziewa, a będzie to z repertuaru Republiki – Krzywański uchyla rąbka tajemnicy w rozmowie z portalem „W Poznaniu”.

Wiadomo, kto wystąpi na tegorocznym jarocińskim festiwalu: m.in. Kasia Lins, Lech Janerka (ostatni koncert w Jarocinie), Voo Voo, Acid Drinkers, Dezerter, Closterkeller i Sztywny Pal Azji (40-lecie). ﹡

 

Kopiowanie treści jest zabronione