To Melissa, kurwa, jak? Nazwisko jest francuskie” – Courtney Love powiedziała ze sceny na Reading Festival w sierpniu 1994 roku, przedstawiając nową członkinię Hole. „Jak to się wymawia?” – zwróciła się do basistki.
„Auf der Maur” – padła flegmatyczna odpowiedź. „Po niemiecku znaczy »na murze«”.
„Auf der Maur” – powtórzyła Love. „»Odlotowe« po niemiecku”.
Jej nowa koleżanka, która zaledwie kilka tygodni wcześniej w Montrealu z daleka obserwowała eksplozję amerykańskiego rocka alternatywnego, teraz w brytyjskim Leeds stała obok najgłośniejszej i najbardziej kontrowersyjnej gwiazdy grunge’u. I to w najmniej odpowiednim momencie. Wcześniej w tym samym roku Hole wydał wściekły i elektryzujący album zatytułowany „Live Through This”, ale trafił on do sklepów zaledwie cztery dni po tym, jak mąż Love, Kurt Cobain, został znaleziony martwy z raną postrzałową z własnej ręki. Kilka miesięcy później basistka Hole, Kristen Pfaff, zmarła z powodu przedawkowania heroiny.
To był wyjątkowy moment w muzyce. Zmiana kulturowa dokonana przez Cobaina i Nirvanę – a także zespoły takie jak Soundgarden, Pearl Jam i Alice in Chains – wprowadziła underground do mainstreamu, czego do dziś nikomu nie udało się powtórzyć. Ten okres został uchwycony przez MTV, VH1 i radio; na analogowych kamerach dla magazynów muzycznych i na kasetach wideo, które obecnie archiwizowane są jako ziarniste klipy na YouTube. A wraz z oddalaniem się tego okresu w pamięci, zmniejsza się również liczba strażników tych barwnych czasów.
W wieku 54 lat Melissa Auf der Maur oferuje własną relację – obszerne, ale rzadko oglądane archiwum zarejestrowane aparatem analogowym. 8 września ukaże się książka „My ’90s Rock Photographs”, która gromadzi ponad 200 zdjęć z życia na scenie, za kulisami, w trasie i w pokojach hotelowych, gdy dokumentowała renesans alternatywy, czego sama była częścią.
1.
Jako nowa członkini Hole, która nie zagrała na „Live Through This”, czuła się trochę w zespole, a trochę poza nim, jak wędrowny gość, który nie jest pewien, jak długo jeszcze zostanie. Niedługo po dołączeniu do grupy kupiła nowy aparat. – Pamiętam, jak byłam na Canal Street i prosiłam o najwytrzymalszego Nikona typu „point-and-shoot”. Wiedziałam, że mam nowe wyzwanie – wspomina początki, gdy postanowiła kontynuować praktykę fotograficzną, z której pierwotnie planowała uczynić swoją karierę. – Miałam teraz dwa narzędzia: aparat i gitarę basową – mówi w rozmowie z „New Yorkerem”.
Została z Hole kolejne pięć lat: koncertowała, ale też grała i śpiewała na albumie zespołu z 1998 roku „Celebrity Skin”. Nigdy jednak nie stała się częścią niszczącego wiru otaczającego Courtney, była więc w stanie dostrzec go wyraźnie i przetrwać bez szwanku. – Aparat – i obiektyw outsidera, z którym przyjechałam z Montrealu, jako była studentka sztuki – był moim obrońcą – ocenia dziś. – Wszyscy w trasie znali mnie jako osobę z aparatem.
Wiele jej zdjęć, które wówczas zrobiła, to autoportrety, wykonane w czasach, gdy termin ten nie był jeszcze powszechnie skracany do „selfie”. Auf der Maur wiele myślała wówczas o relacji między artystami a muzami, biorąc przykład ze swojej matki, Lindy Gaboriau, która jest utalentowaną tłumaczką literatury, a niekiedy bywa muzą fotografów.
Drugą najczęściej portretowaną bohaterką była, oczywiście, Courtney – hipnotyzująca i destrukcyjna, gdziekolwiek się pojawiła. Sfotografowana na tle morza tysięcy fanów, szeroko uśmiechająca się z pomalowanymi na czerwono ustami i kawałkiem ciasta, a także w limuzynie jadącej na galę MTV Awards w 1995 roku, z córką Frances Bean, leżącą na jej kolanach…
Reszta to zdjęcia przyjaciół i fanów, zza kulis tras koncertowych i ówczesnych gwiazd alternatywnego rocka i filmu. Kadry zza kulis programu „Saturday Night Live”, gdzie Hole wykonał wściekły hymn „Violet” podczas świątecznego odcinka w 1994 roku; a także z trasy koncertowej Nine Inch Nails „Self Destruct”, podczas której wystąpili jako support przed kilkoma koncertami, zanim nie doszło do konfliktu Love z frontmanem i założycielem, Trentem Reznorem.
Ponad dziesięć tysięcy fotografii. Auf der Maur nie chodziło tylko o odkurzenie archiwum po ponad trzydziestu latach, raczej o próbę obrony Love, przy jednoczesnym uznaniu jej problemów.
– Nade wszystko poświęcam mnóstwo czasu temu, żeby przedstawić Courtney jako jedną z najbardziej niezrozumianych kobiet w historii. To bardzo solidna, klarowna perspektywa tego, co świat jej zrobił, a jednocześnie pokazująca prawdę – mówi dzisiaj CNN, leżąc na kanapie i rozmawiając przez Zoom.
Wraca do chwil, które minęły: od pięcioletniego związku z Hole, a następnie roku ze The Smashing Pumpkins w ramach ich pożegnalnej trasy koncertowej – dekady euforii, ekscesów i tragedii jednocześnie. – To wystarczająco dużo czasu na uzdrowienie, ale także sporo czasu na uzyskanie jasnej perspektywy, jak to miejsce wpisuje się w szerszy obraz historii ludzkości.
2.
240-stronicowej książce „My ’90s Rock Photographs” towarzyszy wystawa w The Art Gallery of Ontario (dla publiczności zostanie otwarta 8 września), a wkrótce także pełnometrażowy film dokumentalny o archiwum autorki. To również część wspomnień, w których Aur der Maur opowiada o wszystkim, a także płyty z nagraniami z wczesnych dem. Wszystko w tym roku. Nazywa to swoim „odrodzeniem w wieku średnim XXI wieku”.
– Rok 2026 to zdecydowanie moje oczyszczenie z lat 90., ale także ukojenie po dekadzie, która mnie stworzyła i złamała – wyjaśnia, siedząc w swoim domu w Hudson Valley w Nowym Jorku, gdzie mieszka od 2008 roku i gdzie wspólnie z mężem, filmowcem Tonym Stone’em, założyła centrum sztuki Basilica Hudson.
W swoich fotografiach na różne sposoby mierzy się ze sławą, występami i widocznością na świeczniku. Czasami jej dokumentacja jest prosta i lekka, robi selfie i portrety z innymi gwiazdami z jej kręgu, od Danny’ego DeVito po Drew Barrymore i Chloë Sevigny. Ale ten okres był również burzliwy. Love zmagała się z uzależnieniem od używek i nieustanną krytyką mediów, perkusistka Patty Schemel – najbliższa koleżanka z zespołu Auf der Maur – walczyła z własnymi problemami narkotykowymi, a Auf der Maur straciła ojca tuż przed premierą albumu „Celebrity Skin” z 1998 roku. W książce przeplata zdjęcia z tamtego okresu, przedstawiające chorego ojca, jego pogrzeb i rzeczy, które po sobie zostawił.
Po tym, jak przestała koncertować na początku XXI wieku, odłożyła zarówno instrument, jak i aparat. Jej córka River przez pierwszą dekadę życia nawet nie wiedziała, że grała w zespole. Ale rozmowa stała się nieunikniona, gdy inni rodzice opowiadali jej, że widzieli jej matkę na scenie w latach 90. Na przeglądanie archiwum zdjęć czekała jednak dłużej: aż do 50. urodzin, gdy River była nastolatką.
– Potrzebowałam tyle czasu, żeby móc spojrzeć na śmierć mojego ojca, na życie pełne skrajnego bólu, uzależnienia od narkotyków, śmierci, w której zanurzyłam się w wieku dwudziestu kilku lat – tłumaczy. – Musiałam dorosnąć jako człowiek, zostać matką, przestać tworzyć muzykę i zejść z trasy, żebym była wystarczająco silna, aby spojrzeć na trudne chwile i celebrować rzeczy, których wtedy nie mogłam dostrzec.
3.
Powrót do starych fotografii oznaczał również powrót do znacznie wcześniejszej wersji samej siebie: artystki, która pierwotnie odmówiła dołączenia do zespołu Courtney, ponieważ czuła, że zamiast tego powinna zdobyć tytuł magistra fotografii.
– Myślałam, że zostanę fotografką z własną praktyką, której korzenie tkwią w autoportrecie i refleksji nad czasem i kobiecym ciałem – wyjawia. – Sądziłam, że tak właśnie będzie wyglądało moje życie, ale nagle, dosłownie z dnia na dzień, stałam się grunge’owym Kopciuszkiem.
Dokumentowała wszystko, każdego dnia. Poczuła, że na świecie dzieje się coś ważnego, ponieważ subkultura jednego pokolenia stawała się mainstreamem kolejnego. Przez większą część dekady w klubach, sklepach płytowych i magazynach kwitła niejasno zdefiniowana kultura alternatywna; a w następstwie wzrostu i upadku Nirvany, ten zamknięty świat został wciągnięty w przestrzeń publiczną, gdy niegdyś niezależne zespoły podpisały duże kontrakty płytowe i ruszyły w poszukiwaniu szerokiej publiczności.
Na fotografiach widać, że Auf der Maur próbowała zrozumieć, co zrobić z falą uwielbienia i ambicji, która nagle ją pochłonęła. Ale wtedy nie potrafiła ubrać w słowa całego „dlaczego”. – Po prostu wiedziałam, że historia się dzieje i wiedziałam, że jestem po prostu sługą naszego pokolenia – mówi dzisiaj.
– Nie chodziło o mnie – choć, owszem, zrobiłam sobie mnóstwo zdjęć – kontynuuje. Czerpała inspirację z autoportretów kobiet-fotografek, takich jak m.in. Francesca Woodman, i rozwijała własny język wizualny, nie tylko na scenie, ale i w pokojach hotelowych, gdy kierowała aparat na własne ciało.
Tłumaczy: – Próbowałam uchwycić również bycie kobietą w zespole rockowym, ale także kobietą z mojego pokolenia, która patrzy, jak nasza magia zostaje przejęta przez korporacyjne machiny i wyrywa nam dusze. Bo siła naszego ruchu młodzieżowego została całkowicie zawłaszczona przez biznes.
4.
Przez długi czas ona i Love straciły ze sobą kontakt, ale z czasem odnowiły go. Pisząc swoje wspomnienia, otrzymała błogosławieństwo od wszystkich byłych członków zespołu. Wierzy, że powodem ich wsparcia jest głębokie poczucie zaufania, przekonanie, że Melissa „nie przejmuje się pieniędzmi, sławą ani władzą”. – Nie po to istnieję. Właściwie, często od tego uciekam. Wręcz przeciwnie, staram się rozwijać nasze wyższe ja – deklaruje.
Jej renesans trwa w najlepsze. Latem na scenie zapowiadała ponowne spotkania z Courtney przy nagrywaniu jej nowej płyty i dołączyła do The Smashing Pumpkins jako gość na Lollapaloozie [jednym z największych festiwali muzycznych na świecie – przyp.red.] u boku Olivii Rodrigo – jednej z ulubionych artystek River, która towarzyszyła matce w podróży do Chicago.
– Dopiero teraz poznaje tę część mnie – mówi z uśmiechem. – To było dla córki marzenie, zobaczyć, jak jej mama utożsamia się z rzeczami, które ona sama lubi. Razem z przyjaciółką zabrały całą walizkę moich ubrań z lat 90., żeby wykorzystać je w swoich weekendowych stylizacjach na Lollapaloozie. Wtedy pomyślałam: „No dobra, naprawdę, naprawdę mi się udało”. ﹡