Posłuchaj
Tak spektakularnej kariery w świecie sztuki nie zaliczył od lat żaden inny artysta z naszego kraju. Ewa Juszkiewicz jest nie tylko rozpoznawanym nazwiskiem na międzynarodowym rynku, ale i zapraszanym do największych muzeów świata. Bywa też na galach w Nowym Jorku, Los Angeles, Wenecji i Rzymie, nosi kreacje Diora i Valentino, a do współpracy zaprosił ją dom mody Louis Vuitton – torebka z wydrukowanym jej obrazem dwa lata temu była do kupienia za ponad 9 tys. euro (ok. 40 tys. zł).
Interesy malarki reprezentują najbardziej prestiżowe galerie Gagosian i Almin Rech (w ich portfolio są m.in. takie sławy, jak Jeff Koons, Richard Prince, James Turrell czy Francesco Vezzoli). I to głównie dzięki ich staraniom 41-letnia Polka święci międzynarodowe triumfy.
Jej malarstwo, w którym koncentruje się na wizerunkach kobiet z dawnych epok, kreując współczesne narracje, podbiło polskie i przede wszystkim zagraniczne aukcje. Jej obrazy po raz pierwszy pojawiły się w ofercie najbardziej znanych domów aukcyjnych jesienią 2021 roku, stając się sensacją. W Sotheby’s w Londynie padł wtedy pierwszy światowy rekord za obraz „Maria (After Johannes Cornelisz Verspronck)” – został sprzedany za ponad 350 tys. funtów (niemal 2 mln zł), osiągając sumę ponad dziesięciokrotnie wyższą niż przewidywano. Nowy spektakularny rekord padł w 2022 roku na aukcji Christie’s w Nowym Jorku – dzieło „Portrait of a Lady (After Louis Leopold Boilly)” poszło za ponad 1,5 mln dolarów, czyli niemal 7 mln złotych. Obraz czterokrotnie przebił górną granicę estymacji, co jest ewenementem.
Zdjęcie: Gothenburg Museum of Art
Zdjęcie: Polswiss Art
Zdjęcie: Nationalmuseum Sweden
Zdjęcie: Dorotheum
Zdjęcie: Polswiss Art
Zdjęcie: National Gallery of Art
Zdjęcie: Polswiss Art
Jej obrazy kupują też sławy, jak choćby znany projektant mody Thom Browne i jego partner, kurator Metropolitan Museum of Art, Andrew Bolton. To właśnie „Maria (After Johannes Cornelisz Verspronck)” z 2013 roku wisi w ich nowojorskim domu.
– Ostatnią rzeczą, którą kupiłem i pokochałem, to obraz Ewy Juszkiewicz, surrealistycznej polskiej artystki. Odtwarza obrazy od renesansu do XIX wieku, ale zasłania twarze tkaninami lub fantasmagorycznymi perukami. Nasz nawiązuje do XVII-wiecznego portretu Marii van Strijp autorstwa holenderskiego artysty złotego wieku Johannesa Cornelisza Versproncka, który należy do Rijksmuseum w Amsterdamie. Długo szukaliśmy jednego z jej obrazów i mieliśmy szczęście, że udało nam się go zdobyć na aukcji Sotheby’s – tak Andrew Bolton w maju opowiadał „Financial Times”, wymieniając swoje ulubione przedmioty.
Wśród polskich fanów twórczości Juszkiewicz są m.in. Wojciech Fibak, Sylwia i Piotr Krupowie i Jan Kriwol. I to z ich prywatnych kolekcji pochodzą obrazy, które stały się częścią wystawy w Polswiss Art w Warszawie.
– W naszym odczuciu malarstwo Ewy Juszkiewicz stanowi fenomen bez precedensu. Żadnemu innemu współczesnemu artyście nie udało się w takim stopniu zachwycić zarówno kolekcjonerów sztuki dawnej, jak i miłośników najnowszych trendów sztuki współczesnej. Tajemnicze portrety kobiet z zasłoniętymi twarzami inspirowane dziełami mistrzów z przeszłości niosą przesłanie czytelne dla wszystkich, niezależnie od zamiłowań kolekcjonerskich – tłumaczą właściciele warszawskiego domu aukcyjnego, organizatorzy wystawy „Ewa Juszkiewicz – obrazy z kolekcji prywatnych”.
Fakt, autorka spotyka się głównie z zachwytami, i to nie tylko koneserów. Ale bywa, że ktoś zarzuca jej, że więcej w jej obrazach jest kopii, niż inspiracji. Odpowiada wtedy: – Historia malarstwa jest historią zapożyczania i przetwarzania osiągnięć artystów z przeszłości.
Zdjęcie: Drouot
Zdjęcie: Polswiss Art
Zdjęcie: Museum für Kunst und Gewerbe
Zdjęcie: Polswiss Art
Ekspozycja, która potrwa do 11 lipca, to przegląd przez całą karierę artystki. Pierwsze prace, które można oglądać w Warszawie, sięgają lat 2009 i 2011 – i wystaw w Państwowej Galerii Sztuki w Sopocie, a następnie w kultowej Galerii Foksal w Warszawie. Inne przenoszą do najważniejszego konkursu malarskiego w Polsce – Bielskiej Jesieni, którego Juszkiewicz była laureatką w 2013 roku. Kolejne należą do etapu owocnej współpracy malarki z galerią lokal_30. Najmłodszy obraz – „Twistet knot” – pochodzi z 2022 roku.
– Zapraszam do spojrzenia na twórczość Ewy Juszkiewicz z innej perspektywy niż tej ogólnie przyjętej, podkreślającej niewątpliwy sukces komercyjny i artystyczny. Spójrzmy na jej prace przez pryzmat przebytej przez artystkę drogi i emocji, jakie nieustannie wzbudza. Zwłaszcza, że bez tych ostatnich trudno wyobrazić sobie dziś świadome kolekcjonerstwo – mówiła na wernisażu Iwona Büchner-Grzesiak, założycielka Polswiss Art.
To tutaj dwa lata temu wylicytowano obraz artystki za rekordową kwotę w Polsce – „Bez tytułu (za Adolfem Ulrikiem Wertmüller)” poszedł pod młotek za 2,3 mln złotych, a rok temu „Bez tytułu (Za Antonem Einsle)” nabywca zapłacił 3,1 mln zł. To uczyniło z Juszkiewicz „najdroższą współczesną malarkę w naszym kraju”. Obydwa te obrazy są na warszawskiej wystawie. – W pisaniu historii obecnych tu dzieł nie można pominąć roli rynku aukcyjnego, który dynamicznie zareagował na rosnące zainteresowanie artystką. Dzięki wynikom licytacji i rozgłosowi, które dały, twórczość Ewy Juszkiewicz trafia do coraz szerszego grona odbiorców i wzbogaca kolejne kolekcje – podsumowała Büchner-Grzesiak.
Malarki na wernisażu nie było, nie informuje też o wystawie na swoim instagramowym koncie. Dla niej ważniejszy jest rynek światowy. Za to chwali się, że wraz z innymi artystami Almine Rech, min. Kennym Scharfem, Taryn Simon, Oliverem Beer, Dustinem Yellinem, wystawiana będzie od jutra do 22 czerwca na bodaj najbardziej prestiżowych targach sztuki – Art Basel 2025 w Szwajcarii.
Zdjęcia: Polswiss Art
Warszawska ekspozycja to prawdziwa gratka, bo Juszkiewicz w kraju rzadko pokazuje swe dzieła. Na dodatek to pierwsza tak szeroka prezentacja jej prac w Polsce od czasu, gdy rozpoczęła światową karierę.
Największym zainteresowaniem cieszą się jej ostatnie obrazy, na których odtwarza portrety kobiet autorstwa innych malarzy. Z jedną istotną interwencją: twarze są zakryte aranżacjami z roślin, kwiatów i motyli, misternymi fryzurami, ciasno owiniętymi tkaninami, czy też w inny sposób. Wszystko utrzymane w stylistyce XVIII- i XIX-wiecznego portretu europejskiego, ale z podkręconą skalą i paletą barw.
Jak sama twierdzi, zwraca w nich uwagę na wizualne konwencje i społeczne stereotypy dotyczące wyglądu i zachowania kobiet. Jej zdaniem, na dawnych obrazach kobiety mają bierne, wystudiowane pozy i pozbawione emocji twarze, dlatego ona „opracowała własną, alternatywną historię sztuki według współczesnej kobiety-artystki”. – Historia przez wiele pokoleń pomijała kobiety. Ich rola w nauce i kulturze była, a czasami nadal jest, marginalizowana. Przekształcając i reinterpretując dobrze znane portrety kobiet, przedstawiam je na nowo. Odzyskuję narrację o kobietach, wychodząc poza przyjęty kanon i zrywając ze stereotypowym postrzeganiem kobiecości – wyjaśnia w wywiadach.
I jest w tym konsekwentna. Zapewnia, że nie jest zainteresowana malowaniem kolejnego ładnego portretu: – Próbuję także odpowiedzieć na pytanie, czy sztuka wyglądająca niewspółcześnie, tradycyjnie czy wręcz archaicznie, może zaangażować dzisiejszego odbiorcę i sprowokować do dyskusji na aktualne problemy.﹡
_____
Wystawa „Ewa Juszkiewicz – obrazy z kolekcji prywatnych” potrwa do 11 lipca 2025 w Galerii Domu Aukcyjnego Polswiss Art, ul. Wiejska 20, Warszawa
Zdjęcie: Polswiss Art
Zdjęcie: Polswiss Art
Zdjęcie: Polswiss Art
Zdjęcie: Polswiss Art
Zdjęcie: Polswiss Art
Zdjęcie: Polswiss Art
Zdjęcie: Polswiss Art
Zdjęcie: Polswiss Art
Zdjęcie: Polswiss Art
Zdjęcie: Polswiss Art
Zdjęcie: Polswiss Art