Paweł Pawlikowski w Cannes. Jego nowy film powalczy o Złotą Palmę z Pedro Almodóvarem
09 kwietnia 2026
tekst: AMK
Paweł Pawlikowski i Łukasz Żal. Zdjęcie: Łukasz Bąk
Paweł Pawlikowski w Cannes. Jego nowy film powalczy o Złotą Palmę z Pedro Almodóvarem
09 kwietnia 2026
tekst: AMK
Paweł Pawlikowski w Cannes. Jego nowy film powalczy o Złotą Palmę z Pedro Almodóvarem

Posłuchaj

„Fatherland”, pierwszy pełnometrażowy film Pawła Pawlikowskiego od czasu „Zimnej wojny”, zakwalifikował się do konkursu głównego festiwalu filmowego w Cannes. Opowieść o powojennych losach wybitnego pisarza Tomasza Manna i jego córki Eriki ma szansę na Złotą Palmę, o którą powalczy m.in. z najnowszym filmem Pedro Almodóvara, a także Asghara Farhadiego, nawiązującym do „Dekalogu” Krzysztofa Kieślowskiego, którego producentem jest aktor Maciej Musiał. Tegoroczna edycja festiwalu odbędzie się od 12 do 23 maja.

Osiem lat temu Paweł Pawlikowski w Cannes walczył z „Zimną wojną” o Złotą Palmę i wygrał nagrodę za najlepszą reżyserię. Jak ogłosił to dziś na konferencji prasowej dyrektor festiwalu, teraz wraca z pierwszym od tamtej pory pełnometrażowym filmem. Jego „Fatherland” znalazł się w konkursie głównym razem z 20 innymi produkcjami, których autorami są tak znani reżyserzy, jak: Laszlo Nemes, Asghar Farhadi, Pedro Almodóvar czy Andriej Zwiagincew.

Film Polaka to koprodukcja polsko-włosko-niemiecko-francuska. Koncentruje się na relacji niemieckiego pisarza Tomasza Manna z jego najstarszą córką Eriką – aktorką i pisarką. Punktem wyjścia dla opowieści jest fikcyjna biografia Manna zatytułowana „Czarodziej” z 2021 roku, autorstwa Colma Tóibína. To z niej dowiadujemy się, że dwoje starszych dzieci pisarza, Erika i Klaus – biseksualni, lekkomyślni i nieodpowiedzialni finansowo – wywoływali skandale, brali narkotyki. W końcu Klaus popełnia samobójstwo, a Erika wychodzi za mąż za poetę i pisarza W. H. Audena nie dla seksu (oboje są homoseksualni), ale dla brytyjskiego paszportu. Ojciec zaś – najbardziej utytułowany pisarz swoich czasów, intelektualista, kosmopolita, noblista, od którego oczekuje się, że poprowadzi ruch antyfaszystowski – odciął się od polityki i gdy wybuch wojny zastał go zagranicą, do nazistowskiej ojczyzny już nie wrócił. Zrzekł się obywatelstwa i po wojnie zdecydował się zaledwie na dwukrotne odwiedzenie rodzinnego kraju.

Akcja „Fatherland” rozgrywa się u szczytu zimnej wojny: ojciec i córka wyruszają w wymagającą i emocjonalną podróż samochodem – czarnym Buickiem – przez zrujnowane Niemcy. Mann ma odebrać nagrodę i wygłosić przemówienie z okazji dwusetnej rocznicy urodzin Goethego we Frankfurcie, jego rodzinnym mieście, oraz w Weimarze, gdzie Goethe spędził większość życia. Frankfurt znajduje się w amerykańskiej strefie okupacyjnej, wkrótce RFN, podczas gdy Weimar znajduje się w radzieckiej, przyszłej NRD. Obie strony starają się „pozyskać” noblistę, który po raz pierwszy od zakończenia wojny wrócił z emigracji w USA.

Hanns Zischler w roli Tomasza Manna i Sandra Hüller jako jego córka, Erika
Zdjęcie: Agata Grzybowska

Film przeniesie nas do 1949 roku. To specyficzny okres w najnowszej historii świata. Niemcy wciąż nie odbudowały zrujnowanych miast, a świat, który Mann zapamiętał sprzed emigracji, już nie istnieje. – Film kręcimy po niemiecku, bo chcemy zachować prawdę języka. Widz ma uwierzyć, że przeniósł się w tamten czas – producentka filmu, Ewa Puszczyńska, mówiła „Gazecie Wrocławskiej”.

Reżyser napisał scenariusz wspólnie z Henkiem Handloegtenem, niemieckim scenarzystą serialu „Babylon Berlin”. Zgłębia w nim tematy tożsamości, winy, rodziny i miłości „pośród zamieszania i moralnego zamętu powojennej Europy”. Czyli tak, jak lubi: psychologicznie prawdziwe, uniwersalne opowieści o ludziach żyjących w świecie naznaczonym przez historię, filmy o wymiarze egzystencjalnym, o tożsamości, o paradoksach życia i duszy, o potrzebie miłości.

Ewa Puszczyńska: „To nie jest film biograficzny, który rzeczywiście trzyma się historycznych faktów”
Ewa Puszczyńska: „To nie jest film biograficzny, który rzeczywiście trzyma się historycznych faktów”
Ewa Puszczyńska: „To nie jest film biograficzny, który rzeczywiście trzyma się historycznych faktów”
Ewa Puszczyńska: „To nie jest film biograficzny, który rzeczywiście trzyma się historycznych faktów”

Obok Puszczyńskiej, która stoi za poprzednimi dziełami Pawlikowskiego, czyli nagrodzoną Oscarem „Idą” i nominowaną do trzech Oscarów „Zimną wojną”, współproducentem jest Edward Berger, reżyser nagrodzonych Oscarami „Na Zachodzie bez zmian” i „Konklawe”, a także Dimitri Rassam, znany z nagrodzonego dwoma Cezarami „Hrabiego Monte Christo”, a prywatnie syn aktorki Carole Bouquet i były mąż księżniczki Monako, Charlotte.

– To nie jest film biograficzny, który trzyma się ściśle historycznych faktów. To pewnego rodzaju fantazja na temat podróży Manna po ojczyźnie, chociaż ona się w rzeczywistości odbyła – Puszczyńska opowiadała jesienią ubiegłego roku na planie „Fatherland” we Wrocławiu. – Obraz opowiada, że niezależnie od tego, czy Niemcy są podzielone na zachodnie i wschodnie – i nie tylko Niemcy, również Europa – to język i kultura nie znają granic.

Joanna Kulig, która współpracowała z Pawlikowskim m.in. przy „Zimnej wojnie” (na zdjęciu) wystąpiła w „Fatherland”
Zdjęcie: Łukasz Bąk
Muzykę do „Fatherland” napisał Marcin Masecki, który zrobił to także do „Zimnej wojny” – stoi na planie tego filmu obok Tomasza Kota
Zdjęcie: Łukasz Bąk

Główną rolę Tomasza Manna gra znany z pracy z Wimem Wendersem oraz z filmu „Monachium” Stevena Spielberga, 79-letni Hanns Zischler, a w jego córkę Erikę wcieliła się niemiecka aktorka nominowana do Oscara za rolę w „Anatomii upadku”, Sandra Hüller. W „Fatherland” wystąpiła także Joanna Kulig, która współpracowała z Pawlikowskim przy „Zimnej wojnie”.

Autorem zdjęć jest Łukasz Żal, a muzykę napisał Marcin Masecki. W ekipie reżysera, po raz kolejny znalazła się też kostiumografka Aleksandra Staszko. Podczas spotkania z mediami na planie „Fatherland” podkreśliła, że obraz będzie czarno-biały, więc dobór strojów opierał się przede wszystkim na fakturach i kontrastach, a nie na kolorach. –  Oczywiście inspirowaliśmy się też zdjęciami archiwalnymi zarówno Tomasza, jak i Eriki. Naturalnym jest, że nie wyglądają oni tak samo jak pierwowzory, ale obejrzałam – ile tylko znalazłam – archiwalia, żeby wiedzieć kim były te osoby, jak się nosiły i co chcielibyśmy uchwycić w naszym filmie – mówiła Staszko.

To jest moda końcówki lat 40. Największym wyzwaniem dla niej było pokazanie różnic między grupami społecznymi. Inną zamożność miały Niemcy zachodnie, a inną wschodnie. Autor „Czarodziejskiej góry” i jego córka przyjeżdżają z Ameryki, więc też wyróżniają się stylem. On był znany z elegancji, bardzo zwracał uwagę na to, co nosi, a ona – z odwagi. I Staszko starała się to pokazać, szyjąc dla nich stroje na miarę. Zaś dla setek statystów wypożyczyła je z Berlina, Warszawy, Łodzi i Pragi.

Na planie „Fatherland” nie zabrakło też innych stałych współpracowników reżysera: duetu scenografów Katarzyny Sobańskiej i Marcela Sławińskiego. W jednym miejscu musieli umieścić wnętrza z Los Angeles, Cannes i Weimaru. Bo choć film kręcony był w Niemczech, we Włoszech (te grają Cannes), to większość zdjęć odbyła się w Polsce.

– Dom w Los Angeles wciąż istnieje, można go zwiedzać jako muzeum. My zbudowaliśmy go w hali niemal jeden do jednego, jeśli chodzi o skalę i przestrzeń, a za szybą tarasu w postprodukcji pojawi się krajobraz Hollywood – Sobańska mówiła na planie „Fatherland”. – Tu, w studiu „B” Wytwórni Filmów Fabularnych we Wrocławiu, na zbudowanym specjalnie tarasie, rozgrywa się bardzo emocjonalna scena, a na tej hali stoją dwa obiekty, które łączą się przez telefon. Erika rozmawia z bratem Klausem, przebywającym w hotelu w Cannes, w swoich już ostatnich dniach życia.

Scenografowie przyznali, że choć w Los Angeles nie byli, modernistyczną willę, w której pisarz spędził powojenne życie, odtworzyli z planów, fotografii i opisów. Sporo rekwizytów sprowadzili z Niemiec. – Nasz bohater był uciekinierem, więc przywiózł ze sobą zdjęcia, rękopisy, meble, książki, dzieła sztuki, przedmioty codziennego użytku z ostatniego domu w Niemczech. Fortepian, na którym grały dzieci, salon połączony z gabinetem… Wszystko to buduje realizm. To także kwintesencja intelektualnej rzeczywistości Manna. Reżyser bardzo chciał, by to było widoczne – podkreślała Sobańska.

Plan filmowy to nie tylko wrocławska wytwórnia, ale też Bielsko-Biała i Cieszyn. No i Dolny Śląsk, który  znów okazał się doskonałą scenerią, podobnie jak było w przypadku „Zimnej wojny”. Zdjęcia kręcono m.in. w okolicach Kłodzka, Wałbrzychu, Bielawie. – Szukaliśmy nieodkrytych filmowo miejsc. Legnica zagrała Frankfurt i Weimar, Kliczków stał się hotelem, Pieńsk i huta szkła „Lucyna” były zupełnie nowymi przestrzeniami dla nas. A finałową scenę kręciliśmy w Goszczu – wyliczała Sobańska. Sławiński dodał: – Zamek w Kliczkowie był chyba pierwszy raz użyty w filmie. To dla nas zawsze frajda, kiedy możemy pokazać światu coś, czego jeszcze na ekranie nie było.

Aktorka Isabelle Huppert i reżyser Asghar Farhadi na planie „Parallel Tales”…
Zdjęcie: Anonymous Content
… oraz reżyser z aktorem Vincentem Cassellem
Zdjęcie: Anonymous Content
Fragmenty dramatu „Gorzkie święta” Pedro Almodóvara
Wideo: Curzon Film

„Fatherland” ma wejść na ekrany kin na początku 2027 roku, ale światową premierę będzie miał na festiwalu w Cannes.

W programie festiwalu jest też inny polski akcent. Producentem wykonawczym walczącego o Złotą Palmę filmu „Parallel Tales” jest Maciej Musiał. To pierwsza część projektu realizowanego przez polskiego aktora, który planuje stworzyć odświeżoną wersję „Dekalogu”, słynnego cyklu telewizyjnego Krzysztofa Kieślowskiego. Dziesięć telewizyjnych filmów inspirowanych dziesięciorgiem przykazań (w tym najgłośniejsze „Krótki film o zabijaniu” i „Krótki film o miłości”) miało premierę w 1989 i 1990 roku, w czasie dla Polski przełomowym.

Musiał siedem lat temu kupił prawa do „Dekalogu”, na co wtedy wydał – jak niedawno wyjawił – „wszystko, co miał”. I jako producent ze wsparciem amerykańskiej firmy Anonymous Content i Netflixa nakręcił już dwa filmy.

Ewa Puszczyńska: „Film kręcimy po niemiecku, bo chcemy zachować prawdę języka. Widz ma uwierzyć, że przeniósł się w tamten czas”
Ewa Puszczyńska: „Film kręcimy po niemiecku, bo chcemy zachować prawdę języka. Widz ma uwierzyć, że przeniósł się w tamten czas”
Ewa Puszczyńska: „Film kręcimy po niemiecku, bo chcemy zachować prawdę języka. Widz ma uwierzyć, że przeniósł się w tamten czas”
Ewa Puszczyńska: „Film kręcimy po niemiecku, bo chcemy zachować prawdę języka. Widz ma uwierzyć, że przeniósł się w tamten czas”

Pierwszy, „Parallel Tales” – remake „Krótkiego filmu o miłości” – wyreżyserował irański reżyser, zdobywca dwóch Oscarów, Asghar Farhadi. Akcja nie rozgrywa się w Polsce, lecz w Paryżu. W obsadzie znalazły się imponujące francuskie nazwiska, w tym Isabelle Huppert, Virginie Efira, Vincent Cassel, Catherine Deneuve i Pierre Niney.

Współpracownik Kieślowskiego, który napisał z nim większość scenariuszy, Krzysztof Piesiewicz, jest również zaangażowany w projekt jako producent. Plan zakłada zatrudnienie dziesięciu różnych reżyserów do remake’u każdej części serii; drugim jest Koreańczyk Lee Chang-dong, którego „Possible Love” jest w postprodukcji. Film opowiada historię dwóch małżeństw wiodących zupełnie różne życia. Ich losy przecinają się, tworząc pęknięcia w pozornie ułożonej egzystencji.

I „Fatherland”, i „Parallel Tales” powalczą w konkursie głównym o Złotą Palmę. Ich rywalem jest m.in. dramat „Gorzkie święta” Pedro Almodóvara. To opowieść o Elzie, która po śmierci matki rzuca się w wir pracy, nie pozwalając sobie na przeżycie żałoby. Dopiero atak paniki uświadamia jej, że potrzebuje na chwilę się zatrzymać (zobaczcie zwiastun).

Przewodniczącym jury 79. edycji festiwalu w Cannes będzie koreański reżyser Park Chan-wook. ﹡

 

_____

 

KONKURS GŁÓWNY FESTIWALU W CANNES 2026:

„Minotaur”, reż. Andriej Zwiagincew
„The Beloved”, reż. Rodrigo Sorogoyen
„The Man I Love”, reż. Ira Sachs
„Gorzkie święta”, reż. Pedro Almodóvar
„Fatherland”, reż. Paweł Pawlikowski
„Parallel Tales”, reż. Asghar Farhadi
„Moulin”, reż. Laszlo Nemes
„All of a Sudden”, reż. Ryusuke Hamaguchi
„Histoire de la nuit”, reż. Léa Mysius
„Fiord”, reż. Cristian Mungiu
„Notre salut”, reż. Emmanuel Marre
„Gentle Monster”, reż. Marie Kreutzer
„Nagi Notes”, reż. Koji Fukada
„Hope”, reż. Na Hong-Jin
„Sheep in the Box”, reż. Hirokazu Koreeda
„Garance”, reż. Jeanne Herry
„The Unknown”, reż. Arthur Harrari
„The Dreamed Adventure”, reż. Valeska Grisebach
„Coward”, reż. Lukas Dhont
„La Bola Negra”, reż. Javier Ambrossi i Javier Calvo
„A Woman’s Life”, reż. Charline Bourgeois-Taquet

Kopiowanie treści jest zabronione