Karolina Wydra. Zdjęcia: Luke Fontana / Sony Pictures Television
Polka z nominacją do Emmy. „To jeden z najbardziej magicznych momentów w moim życiu”
08 lipca 2026
tekst: AMK
„Jestem nominowana do Emmy! CO????? Dziękuję za ten niesamowity zaszczyt!!!” – tak Karolina Wydra, pochodząca z Opola aktorka, zareagowała na wiadomość, że dzięki serialowi „Jedyna” zdobyła nominację do najważniejszych nagród świata telewizji. Dzięki czemu jest pierwszą Polką w historii. W najnowszym serialu twórcy „Breaking Bad” gra jedną z kluczowych ról, Zosię, którą dostała po pokonaniu ponad 5 tysięcy innych aktorek. I co ciekawe, z propozycją zadzwonił agent, z którym nawet nie współpracowała – bo po prostu żadnego nie miała. „Jestem na zawsze wdzięczna za to, że daliście mi życiową szansę” – podziękowała wczoraj dyrektorom castingu. Czy wygra statuetkę dowiemy się 14 września.

Sprząta zwłoki w Maroku. Nagle impuls każe jej wsiąść na motocykl i pojechać na lotnisko, wsiada do wojskowego samolotu Lockheed C-130 Hercules i jako pilot leci do Albuquerque w USA. Tam rozbiera się na środku lotniska i bierze prysznic… Tak poznajemy Zosię, którą gra Karolina Wydra. Potem aktorka kradnie całe sceny, stając się sensacją nowego serialu Vince’a Gilligana – twórcy takich hitów, jak „Breaking Bad” i „Zadzwoń do Saula”.

– Byłam podekscytowana! Nigdy wcześniej nie zostałam poproszona o zrobienie czegoś takiego. Pomyślałam: „Co za epicka podróż dla tej postaci” – taka była pierwsza reakcja 45-letniej Polki po przeczytaniu tego szalonego wstępu do serialu „Jedyna” („Pluribus”), który można oglądać w AppleTV. – Poza tym, naprawdę miałam okazję kołować C-130. Piloci początkowo nie byli pewni, czy mi na to pozwolą. Ale dowiedziałam się od nich wszystkiego, co mam robić w samolocie i widząc moje zaangażowanie zaufali mi. Na lotnisku w Albuquerque zrobiliśmy mnóstwo prób – zdradza w wywiadzie dla „Hollywood Reporter”.

Pilotowanie czterosilnikowego transportowca to nie jedyna jej umiejętność. Jest też m.in. chirurgiem i szefową kuchni z restauracji z gwiazdką Michelin. Taką „moc” mają Inni. Zosia należy do tej części ludzkości, którą po wypadku w laboratorium dotknęła tajemnicza epidemia szczęścia – wszyscy są nieustannie łagodni i zadowoleni. Wszyscy poza Carol (Rhea Seehorn). Patogen w ciągu jednej doby łączy ludzkie umysły w jedną zbiorową świadomość, która odbiera tylko pozytywne emocje. Kiedy ludzkość celebruje nowy, „idealny” porządek, Carol – jako jedyna z 13 osób, które przeżyły atak obcego wirusa – widzi w nim utratę człowieczeństwa. Rozpoczyna samotną walkę o przywrócenie prawdziwych emocji i wolnej woli, mierząc się z tłumem ludzi przekonanych, że znaleźli ostateczną odpowiedź na cierpienie i szukających sposobu na jej nawrócenie.

„Jedyna” to prowokujące science fiction o jednostce, która odmawia bycia częścią doskonałej masy. Choć jest przez to najbardziej nieszczęśliwą osobą na Ziemi.

Karolina Wydra i Rhea Seehorn w serialu „Jedyna”
Wideo: AppleTV

1.

 

„Jedyna” okazała się hitem. Została najczęściej oglądanym serialem w historii AppleTV oraz najwyżej ocenianym i najchętniej oglądanym serialem science fiction ub.r. Produkcja w tydzień po premierze w listopadzie 2025 roku pobiła rekord popularności, notując 6,4 mln godzin oglądania i wyprzedzając dotychczasowego lidera stacji – „Rozdzielenie” („Severance”).

– Od samego początku miałam wrażenie, że biorę udział w niesamowitej produkcji, jakiej nigdy wcześniej nie było w telewizji. Ale kiedy kręcisz serial czy film, tak naprawdę nie wiesz, jaki będzie efekt końcowy. Na szczęście reakcje są podobne do zachwytów na miarę „Breaking Bad”. „Jedyna” to petarda! – Polka śmieje się w rozmowie z „GQ”. – To przeszło moje najśmielsze marzenia – praca dla Vince’a Gilligana, cholera jasna. To wywołuje we mnie ogromne emocje.

Karolina Wydra: „To jeden z najbardziej magicznych momentów w moim życiu i wciąż się szczypię, zastanawiając się, czy to naprawdę się dzieje”
Karolina Wydra: „To jeden z najbardziej magicznych momentów w moim życiu i wciąż się szczypię, zastanawiając się, czy to naprawdę się dzieje”
Karolina Wydra: „To jeden z najbardziej magicznych momentów w moim życiu i wciąż się szczypię, zastanawiając się, czy to naprawdę się dzieje”
Karolina Wydra: „To jeden z najbardziej magicznych momentów w moim życiu i wciąż się szczypię, zastanawiając się, czy to naprawdę się dzieje”

Miała wielkie szczęście. Kiedy dyrektorzy castingu – ci sami, którzy obsadzali wszystkich głównych aktorów w poprzednich hitach Gilligana – szukali aktorki do roli Zosi, Wydra nie tylko nie grała od pięciu lat, ale nawet nie miała agenta ani menedżera.

Rolę Carol Sturki reżyser napisał specjalnie dla Seehorn, ale pozostałych aktorów trzeba było znaleźć, w tym tę drugą w kolejności. Castingowcy przez rok szukali na całym świecie, podobno przesłuchali ponad 5 tysięcy aktorek. Aż przypomnieli sobie Wydrę z filmu „Wcielenie” z 2016 roku. – Znaliśmy ją od lat. Po prostu się w niej zakochaliśmy. I gdy chcieliśmy ją ponownie namierzyć, nawet jej dawny współpracownik musiał przeszukać swoje archiwum. Wracał do starych materiałów ze swojego archiwum i pytał: „Zaraz, co się z nią stało?” – wspominają Sherry Thomas, Sharon Bialy i Russell Scott w rozmowie z „Gold Derby”.

Karolina Wydra w serialu „Jedyna”
Zdjęcie: Jorge Alvarino / AppleTV
Karolina Wydra i Rhea Seehorn w serialu „Jedyna”
Zdjęcie: Jorge Alvarino / AppleTV

Pewnego dnia niespodziewanie dostała maila od kobiety z agencji reklamowej, której nigdy nie spotkała i z którą nigdy nie pracowała. „Przyszła do ciebie propozycja przesłuchania” – przeczytała. Zapytała: „Do czego?”. „Do serialu Vince’a Gilligana” – doniósł kolejny mail. „Co?!” – krzyknęła.

 

2.

 

Nie zagrała nic nowego od 2019 roku. – Nadeszła pandemia i kiedy świat pogrążył się w chaosie, pomyślałam, że muszę się rozmnożyć – Karolina śmieje się podczas wywiadu z „GQ”. – Postanowiłam zostać mamą i ważne było dla mnie, żeby być nią na pełen etat. Zrobiłam sobie przerwę i wychowywałam synów, a mój menedżer i agent postanowili ode mnie odejść.

Kiedy jej młodszy syn miał 2 lata, była gotowa wrócić. – Kiedy mój agent i menedżer mnie zostawili, nie miałam pojęcia, jak do cholery wrócę po czterdziestce – mówi „Hollywood Reporter”.

Miała już na koncie kilka ról. Nic spektakularnego, bo raczej filmy z drugiej, trzeciej linii, jak „Czas rozliczenia” z Nicolasem Cage’em czy „Po wypadku” ze Stevenem Straitem, oraz drugi plan seriali – wcieliła się w wampirzycę w „Czystej krwi”, imigrantkę w „Dr House’ie”, która poślubia tytułowego bohatera dla zielonej karty, była też rola w „Mieście zła”, a wcześniej epizod w „Twin Peaks 3” Davida Lyncha. Zagrała również w wysokobudżetowej komedii „Kocha, lubi, szanuje”, u boku Steve’a Carella, Julianne Moore i Ryana Goslinga. Rola była niewielka, ale sam film odniósł sukces, zarabiając blisko 150 milionów dolarów.

To sporo, jak na dziewczynę z Opola, w którym urodziła się w 1981 roku, i z którego jako 11-latka wyemigrowała z rodzicami i bratem do Kalifornii. Bez marzeń o karierze. – Rodzice, którzy byli nauczycielami, chcieli po prostu sprawdzić, jak nam tam będzie. Tak się złożyło, że po jakimś czasie udało im się wylosować zieloną kartę, dlatego zostaliśmy na stałe – opowiadała kilka lat temu „Nowej Trybunie Opolskiej”. – Opole zawsze będzie dla mnie bardzo ważne, czuję się Polką i wciąż mówię po polsku – dodała, zapewniając, że cały czas ma kontakt z ojczyzną.

Kiedyś przyjeżdżała na każde wakacje, nawet wtedy, gdy robiła karierę jako modelka, którą została jako 16-latka. Była z tatą na zakupach w centrum handlowym w Los Angeles, gdy podszedł do nich agent sugerując, że wysoka (1,75 cm wzrostu) i chuda brunetka powinna spróbować modelingu. Wkrótce na kilka miesięcy wyjechała do Japonii, ale po powrocie zrobiła sobie przerwę, by skończyć szkołę. Wróciła na wybieg, gdy miała 19 lat. Przeniosła się do Nowego Jorku i przez osiem lat z powodzeniem pracowała w branży. Jej zdjęcia trafiły m.in. na okładkę niemieckiego „Elle”, australijskiego „Oyster” czy amerykańskiego „Vallum”, wzięła też udział w kampaniach takich marek, jak Armani, Levi’s Red, Charles David czy Calvin Klein. W 2006 roku wystąpiła w reklamie Nespresso z George’em Clooneyem.

Karolina w czasach modelingu
Zdjęcia: One Management New York

– Modeling był moją pracą, nie moją pasją. Ciekawą, dobrze płatną, ale nic ponadto – skwitowała.

Marzyła, by zostać aktorką. Ekranowy debiut przyszedł w 2006 roku za sprawą… Mike’a Figgisa, twórcy oscarowego „Zostawić Las Vegas”. Karolina poznała go na jednym z przyjęć w Nowym Jorku. Zaangażował ją do krótkometrażowego filmu, dołączonego do specjalnego wydania DVD z „King Kongiem”. – Można powiedzieć, że to był dla mnie punkt przełomowy, który zaważył na tym, że postanowiłam przestać być modelką i zacząć grać. Wróciłam do Kalifornii, gdzie biznes kinowo-telewizyjny jest o wiele bardziej rozbudowany niż w Nowym Jorku. Tam przede wszystkim chodzi o modę i teatr, a mnie interesowały występy przed kamerą – wspominała kilka lat temu.

Karolina Wydra: „Chociaż marzenie o roli się spełniło, nadal czuję, że śnię w najlepszy możliwy sposób”
Karolina Wydra: „Chociaż marzenie o roli się spełniło, nadal czuję, że śnię w najlepszy możliwy sposób”
Karolina Wydra: „Chociaż marzenie o roli się spełniło, nadal czuję, że śnię w najlepszy możliwy sposób”
Karolina Wydra: „Chociaż marzenie o roli się spełniło, nadal czuję, że śnię w najlepszy możliwy sposób”

3.

 

Zaliczała głównie epizody. W 2008 roku zagrała u boku Jacka Blacka i Danny’ego Glovera w zwariowanej komedii „Ratunku! Awaria”, pojawiła także w jednym z odcinków spin offu serialu „Prawo i porządek”: „Law & Order: Criminal Intent”. Seriali było więcej. Ale to „Pete kombinator”, w którym zagrała ok. dekadę temu u boku gwiazdy „Breaking Bad” Bryana Cranstona, okazał się istotny. Ale o tym dowiedziała się znacznie później…

Czy był ktoś, z kim zawsze chciała pracować? – Gdyby mi ktoś powiedział: „Będziesz grać krzesło w serialu Vince’a Gilligana”, odparowałabym: „Wchodzę w to!”. Gdy mieszkałam w Nowym Jorku, byłam zapaloną kinomaniaczką, 20-latką, która mawiała pretensjonalnie: „Chodzę tylko na filmy francuskie i rosyjskie, to jest prawdziwe kino”. Więc nawet nie oglądałam telewizji. Ktoś mnie jednak namówił na „Breaking Bad” i się wciągnęłam – śmieje się. – Potem pracowałam z Bryanem Cranstonem jako jego obiekt westchnień. To było coś w stylu: „O mój Boże! Mam takie szczęście, że mogę z nim pracować, jest fenomenalny”. Ale zawsze marzyłam, aby pewnego dnia, tak jak on, dostać szansę od Gilligana.

Karolina Wydra w serialu „Pete kombinator” u boku Bryana Cranstona
Zdjęcia: Amazon Studios

Nie obchodziło jej, jak duża czy jak mała będzie rola; po prostu chciała u niego pracować. – Ale żeby wierzyć, że to kiedykolwiek możliwe, trzeba mieć urojenia. Każdy aktor musi mieć imaginacje, żeby dostać się do Hollywood. Trzeba ślepo wierzyć, że pewnego dnia się uda, mimo że miliony innych aktorów próbowało. Nigdy jednak nie zaproszono mnie na przesłuchania do Vince’a, więc porzuciłam to marzenie – wyznaje magazynowi „Vulture”.

Kiedy w końcu nadszedł ten wymarzony moment, jej pierwszą reakcją było: „Nie rób tego”. – Opis postaci brzmiał mniej więcej tak: „ktoś miły i kochający”. Nie zamierzałam iść na przesłuchanie, bo kiedy marzysz o czymś tak długo i masz to na wyciągnięcie ręki, prawie nie chcesz tego robić, żeby móc dalej marzyć. A potem jakaś część mnie powiedziała: „Karolina, po prostu to zrób. Co masz do stracenia?” – wspomina.

Poproszono ją o przyjście i przeczytanie kilku dialogów. – Były inne aktorki do roli Zosi, ale nie spełniały oczekiwań reżysera. Instynkt podpowiadał nam, że Karolinę można pokochać od pierwszego wejrzenia. Tego właśnie potrzebował Vince. Musiała być najwspanialszą osobą na świecie, która oczaruje Carol – zapewniają dyrektorzy castingu „Jedynej”.

Po testach z Rheą jako Carol, Karolina czekała tydzień na odpowiedź. Była świąteczno-noworoczna przerwa. – I to był najdłuższy tydzień w moim życiu. Nie mogłam spać, nerwy brały górę. Potem dostałam telefon z informacją, że w ciągu godziny Apple obejrzy moją taśmę i podejmie ostateczną decyzję. Pamiętam, że wyłączyłam telefon, bo moje ciało nie mogło tego pojąć: „Twoje życie się zmieni i będziesz pracować z Vince’em Gilliganem, albo wrócisz do marzeń”. Oglądałam nowy film Scorsese, gdy zadzwonił telefon mojego męża, bo do mnie nie mogli się dodzwonić.

– Otwórz szampana! – krzyknął menedżer do słuchawki. I to nawet nie był jej menedżer, ale „pożyczony” od bliskiej przyjaciółki, gwiazdy „Outlandera”, Caitriony Balfe.

– Płakałam, a mój mąż zdjął koszulę, krzycząc tak dramatycznie. To było jak z kiepskiej komedii – wspomina w rozmowie z „Hollywood Reporter”. – To jeden z najbardziej magicznych momentów w moim życiu i wciąż się szczypię, zastanawiając się, czy to naprawdę się dzieje.

Zanim trafiła na plan, twórca „Jedynej” chciał porozmawiać z nią na Zoomie. Miała do niego milion pytań po przeczytaniu scenariusza. W pewnym momencie powiedział do niej: „Właśnie rozmawiałem z Bryanem Cranstonem o tobie”. – To był moment, w którym pomyślałam: „Gdzie są ukryte kamery? Czy to jakiś żart? Rozmawiam z Vince’em Gilliganem, a on mówi mi, że rozmawiał z Bryanem o mnie”. Cała ta sytuacja była tak surrealistyczna! Chociaż marzenie o roli się spełniło, nadal czuję, że śnię w najlepszy możliwy sposób – mówi.

Karolina Wydra w serialu „Jedyna”
Zdjęcie: Jorge Alvarino / AppleTV
Karolina Wydra w serialu „Jedyna”
Zdjęcie: Jorge Alvarino / AppleTV

4.

 

Jak grać miliardy ludzi naraz, skoro Zosia to nie pojedyncza postać? Karolina Wydra musiała to rozgryźć w przełomowej dla kariery roli. Została przysłana do Carol jako łącznik z Innymi, którzy potrafią dotrzeć do myśli, wspomnień i wiedzy praktycznie każdej osoby, aby osiągnąć konkretny cel lub wykonać zadanie. Dzięki temu każdy z nich może robić wszystko i każdy wie wszystko.

Zosia to postać, która łączy w sobie wiedzę i emocje całej ludzkości, uosabia ten rodzaj nieskomplikowanego spokoju, radości i miłości, które odczuwa cała zbiorowość Innych. Karolina, która jest osobą bardzo ekspresyjną, nie ukrywa, że to, by na planie zachować równowagę wobec emocjonalnej i wybuchowej głównej bohaterki, było dla niej sporym wyzwaniem.

Karolina Wydra: „Nie mam marzeń, aby być jakąś hollywoodzką gwiazdą. Chcę mieć satysfakcję z tego, co robię”
Karolina Wydra: „Nie mam marzeń, aby być jakąś hollywoodzką gwiazdą. Chcę mieć satysfakcję z tego, co robię”
Karolina Wydra: „Nie mam marzeń, aby być jakąś hollywoodzką gwiazdą. Chcę mieć satysfakcję z tego, co robię”
Karolina Wydra: „Nie mam marzeń, aby być jakąś hollywoodzką gwiazdą. Chcę mieć satysfakcję z tego, co robię”

– Dużo o tym myślałam… Zosia jest dla Carol jak wyrozumiała matka, wybaczająca i kochająca ją bezwarunkowo. Nie wiem, czy potrafiłabym zagrać tę rolę, gdybym nie była matką. Nie sądzę, żebym zrozumiała głębię tego, co to znaczy – aktorka tłumaczy „Variety”.

Magazynowi „Numero” wyjawia: – Widzowie reagują tak silnie właśnie na Zosię, bo jest uosobieniem bezwarunkowej miłości. Jest bezkompromisowa, życzliwa i hojna wobec Carol, niezależnie od tego, jak się zachowuje. Myślę, że to właśnie te cechy przyciągają ludzi. Poza tym ich dynamika ma w sobie coś z relacji Flipa i Flapa.

Karolina Wydra i Rhea Seehorn w serialu „Jedyna”
Wideo: AppleTV

Przygotowując się do roli, dużo też czytała o bardzo inteligentnych ludziach, o tym, jak się zachowują i jak przechodzą przez życie. Serialowi Inni nie są kosmitami ani robotami, tylko normalnymi ludźmi, którzy posiedli wszelkie umiejętności. Są też spełnieni i szczęśliwi. Chciała być najbliżej tych dwóch stanów, jak to tylko możliwe.

– Dlatego codziennie medytowałam, by w pełni się zrelaksować. Dzięki temu inaczej patrzyłam na problemy. Poza rolą, to sprawiło, że zatrzymałam się i zostawiłam więcej przestrzeni innym ludziom w moim życiu, ponieważ robiłam to dzień w dzień dla Carol. Zdecydowanie pomogło mi to z moimi dziećmi – mruga okiem.

Zosia cały czas się uśmiecha. Jak ciężko było udawać nieustającą radość? – Zosia i Inni czują emocje, ale tylko te dobre. Więc na początku było to dla mnie trudne, bo musiałam nauczyć się inaczej oddychać, by cały czas mieć rozluźnione ciało. Uśmiech pojawiał się właśnie wtedy, gdy byłam w stanie pełnego zrelaksowania. Na szczęście na planie miałam koordynatora ruchu, z którym pracowałam nad różnymi częściami ciała i mięśni. Nawet mój głos naturalnie stawał się znacznie łagodniejszy – zdradza.

Dodaje: – Jestem dziewczyną ze Wschodniej Europy, mam silną osobowość, jestem uczuciowa. Płaczę tak bardzo, że moi znajomi mówią: „Jezu Chryste, przestań!”. Na planie „Jedynej” tak się starałam być inna, że Vince czasem mówił: „Och, wyglądasz, jakbyś miała sekret. Nie masz sekretów. Nie manipulujesz”. Często musiałam działać wbrew własnym instynktom.

Moralne granice w „Jedynej” są niejasne, i to celowo. Zosia, choć miła i sympatyczna podczas interakcji z Carol, jest w serialu de facto złoczyńcą, którego głównym celem jest zmuszenie Carol do asymilacji. I ta dychotomia prawdopodobnie ma wiele wspólnego z tym, dlaczego reakcja na występ Wydry jest tak silna. I zapewne stąd uznanie Amerykańskiej Akademii Telewizyjnej, która nominowała Polkę w kategorii „aktorka drugoplanowa w serialu dramatycznym”, a sam serial w sumie 18 razy (w tym Gilligana za reżyserię i scenariusz oraz Seahorn za rolę pierwszoplanową).

„Gratulacje dla naszej wspaniałej serialowej rodziny z okazji nominacji do Emmy. Jestem taka dumna i szczęśliwa z powodu naszego zespołu. Kocham Was” – ogłosiła Wydra, która jest pierwszą polską aktorką w historii nominowaną do Emmy.

78. gala rozdania nagród Emmy, nazywanych telewizyjnymi Oscarami, odbędzie się 14 września w Los Angeles. Ceremonię pierwszy raz od 15 lat poprowadzi kobieta – aktorka Mariska Hargitay, znana z serialu NBC „Prawo i porządek: Sekcja specjalna”, w którym występuje nieprzerwanie od 1999 roku.

Rhea Seahorn i Vince Gilligan. Zdjęcie: Luke Fontana / Sony Pictures Television. Karolina Wydra. Zdjęcie: Eric Charbonneau / AppleTV

5.

 

Karolina Wydra znów ma agencję i menedżera. Telefony z propozycjami dzwonią. Spotkania wypełnione są pochlebnymi uwagami o jej roli w serialu. Ale kiedy mowa o największej zmianie po „Jedynej”, Polka wydaje się być odmieniona. Nie chodzi już tylko o aktorstwo. Pracuje z przyjaciółką nad scenariuszem, chciałaby wprowadzić polskie historie na platformy międzynarodowe.

Aktorka jest teraz u szczytu popularności. Hollywood naprawdę stanęło przed nią otworem. Zapewnia jednak: – Nie mam marzeń, aby być jakąś hollywoodzką gwiazdą. Chcę mieć satysfakcję z tego, co robię. Moja idealna rola? Taka, kiedy zakochuję się w postaci i czuję potrzebę jej zagrania, nawet jeśli ma poważne wady.

Na razie czeka, aż wejdzie na plan drugiego sezonu „Jedynej”. Gilligan, scenarzysta, reżyser i producent serialu, zdradził w maju, że prace nad scenariuszem przekroczyły półmetek, a zdjęcia być może ruszą jesienią. Ze względu na wczesny etap produkcji, premiera na platformie Apple TV przewidywana jest dopiero na przełom 2027 i 2028 roku.

Karolina Wydra: „Vince jest genialny. Stworzył coś, co rozpoczyna rozmowy o człowieczeństwie, sztucznej inteligencji, samotności i konformizmie”
Karolina Wydra: „Vince jest genialny. Stworzył coś, co rozpoczyna rozmowy o człowieczeństwie, sztucznej inteligencji, samotności i konformizmie”
Karolina Wydra: „Vince jest genialny. Stworzył coś, co rozpoczyna rozmowy o człowieczeństwie, sztucznej inteligencji, samotności i konformizmie”
Karolina Wydra: „Vince jest genialny. Stworzył coś, co rozpoczyna rozmowy o człowieczeństwie, sztucznej inteligencji, samotności i konformizmie”

– Wymyślanie odcinków zajmuje dużo czasu – powiedział na konferencji prasowej w Santa Monica, przypominając, że koncepcję pierwszego sezonu opracowywał przez dekadę. – Czemu tak długo? Bo choć uwielbiam Waltera White’a i jestem dumny z „Breaking Bad” i wiem, że to będzie pierwsze zdanie w moim nekrologu, w pewnym momencie pomyślałem: „Boże, byłoby miło znowu pisać o dobrym bohaterze, o kimś, kto stara się postępować właściwie”. Carol Sturka jest kimś takim. Jest niedoskonała, ale trzymamy za nią kciuki. Chce ratować świat – dodał.

Jak potoczy się akcja, to tajemnica. Reżyser trzyma ją nawet przed żoną. Podczas pierwszego sezonu też tak było: ekipa i aktorzy dostawali scenariusz dopiero przed nakręceniem kolejnego odcinka. Zarysy pomysłów Gilligana do drugiego sezonu są tak szczegółowe, że zawierają prawie wszystko poza dialogami, ale wciąż nie wie, jaką ścieżką podąży. – Słyszałem, jak showrunnerzy, którzy robią naprawdę dobre seriale, mówili: „Wiedziałem, jak będzie wyglądał finałowy odcinek, zanim jeszcze powstał pierwszy”. Cóż, niech im będzie. Ja pracuję inaczej. Jestem po prostu idiotą, który ciągle wpędza się w kozi róg. Nie polecam tego –  śmieje się.

Jego się także nie pogania. Pracuje w swoim tempie, przyznając, że „Jedyna” jest najbardziej ambitnym i wyczerpującym serialem telewizyjnym, jaki kiedykolwiek stworzył: – W stolarstwie jest takie stare powiedzenie: „Mierz dwa razy, tnij raz”. Zróbmy to dobrze za pierwszym, cholera, razem. ﹡

 

NOMINACJE DO EMMY 2026

Aktorka drugoplanowa w serialu dramatycznym:
– Taylor Dearden, „The Pitt”
– Fiona Dourif, „The Pitt”
– Allison Janney, „Dyplomatka”
– Katherine LaNasa, „The Pitt”
– Sepideh Moafi, „The Pitt”
– Julianne Nicholson, „Paradise”
– Karolina Wydra, „Jedyna”

Kopiowanie treści jest zabronione