Wiem, czego pragną kobiety. Chcą być piękne – mawiał Valentino Garavani, jeden z najbardziej znanych projektantów mody w historii. Z pewnością osiągnął ten cel, ubierając kobiety w ultrakobiece suknie, często czerwone, koronkowe lub w kwiaty – a czasem mające wszystko to naraz. Dzięki temu słynął jako ten, który stworzył „najpiękniejsze suknie wieczorowe na świecie”. I to o nim mawiano: „Moda bez domu mody Valentino jest niemal tak samo trudna do wyobrażenia, jak Watykan bez papieża”.
Przez prawie pół wieku stał na czele swojego imperium modowego, tworząc ideał piękna i elegancji, który pomógł zdefiniować współczesny krajobraz mody. Wizja Valentino opierała się na rozumieniu ubioru jako sposobu na podkreślenie kobiecego ciała w jego najbardziej klasycznym znaczeniu – by właścicielka wyglądała i czuła się dobrze.
Mistrz zmarł w styczniu, w wieku 93 lat, jego marka sprzedana innemu koncernowi działa pod rządami kolejnych projektantów, za to fundacja, którą 10 lat temu założył ze swoim życiowym i zawodowym partnerem, Giancarlo Giammettim, wciąż jest wierna jego wizji klasycznego piękna. Nic dziwnego, że na trzecią wystawę zaproszono polską malarkę Ewę Juszkiewicz.
– Jednym z punktów stycznych Juszkiewicz z Valentino i ze mną jest wielkie zainteresowanie artystki elegancją i modą, czego dowodem są pełne detali suknie na jej obrazach – 84-letni Giammetti, który jest kolekcjonerem i szefem Fondazione Valentino Garavani e Giancarlo Giammetti, powiedział na dzisiejszym wernisażu wystawy „Aura: Valentino Garavani – Ewa Juszkiewicz”.
Ekspozycja w PM23, ośrodku kulturalnym fundacji w Rzymie, prezentuje 26 surrealistycznych portretów kobiecych, inspirowanych klasycznymi obrazami XVIII i XIX wieku, które stoją obok 38 sukienek z archiwów Maison Valentino.
M O D A I S Z T U K A
„Aura” – jak wyjaśnił Giammetti – bada „zdolność mody i sztuki do transformacji naszego postrzegania piękna poprzez materiały, kolor, formę i metamorfozę”. – Ta wizja zawsze towarzyszyła mojej podróży z Valentino i nadal kieruje pracą naszej fundacji: wiara w piękno jako siłę zdolną generować kulturę, wyobraźnię i zmianę – dodał.
Co go zachwyca w dziełach Polki? – To, że zachęcają nas do wyjścia poza to, co znane, i odkrycia nowych perspektyw. To, że dąży do nadania pięknu tajemniczości. Tam jest kobieta, ponieważ widzisz na przykład kosmyk włosów spomiędzy kwiatów i masz wrażenie, że ją odkrywasz – wyjaśnił.
Miał na myśli to, że artystka reinterpretując arcydzieła XVIII- i XIX-wiecznych mistrzów przekształca twarze swoich modelek w konfiguracje włosów, turbanów, kwiatów, muszli i innych organicznych form. – Otwiera w ten sposób obraz na nowe interpretacje. Jej prace wywołują pytania, patrzysz na klasykę i wszystko, co znane, i nagle jesteś zaskoczony, bo wszystko się zmienia – nie krył zachwytu Giammetti.
Juszkiewicz pytana o powód zakrywania twarzy, zapewniła, że dla niej to „transformacja portretu”: – Zastępując rysy twarzy materiałem, włosami lub roślinami, kwestionuję konwencjonalne i wyidealizowane wizerunki kobiet i otwieram obraz na nowe znaczenia. Dla mnie to metafora wolności i zerwanie z tradycją, również w ubiorze. Kobiety, które maluję, noszą suknie antyczne w formie, ale nowoczesne w duchu: kolorowe, uszyte z miękkich tkanin, bez ograniczeń gorsetów i innych elementów. Z zasłoniętymi twarzami moje kobiety są wieczne, ponieważ nie ograniczają ich cechy fizyczne, które posiadają w danej chwili. Tak jak wieczna jest moda Valentino.
Specjalnie na potrzeby wystawy namalowała obraz „Portret w czerwieni Valentino”, który jest prezentowana po raz pierwszy na wystawie. Inspirowała się suknią nieżyjącego projektanta z kolekcji haute couture jesień-zima 2007-08, w kultowym odcieniu czerwieni. Na płótnie misterna kompozycja z czerwonej tkaniny, wzbogacona motywem liścia palmowego, otula twarz, przywodząc na myśl różę, wstążkę i rozwijającą się organiczną formę, nawiązując do wizualnego języka sukni i tworząc napięcie między portretem, tkaniną i ornamentem.
Juszkiewicz wybrała akurat tę czerwoną suknię, bo jej „rzeźbiarska prezencja i wizualna siła natychmiast urzekły jej wyobraźnię”. – Szczególnie pociąga mnie wizja kobiecości Valentino, która balansuje między delikatnością a siłą, a kobieta w centrum zachowuje silną, pewną siebie obecność – uzasadniła.
Giammetti wyznał, że zaskoczyła go „pewna nieśmiałość Juszkiewicz, gdy dotykała tej sukienki: – To był prawdziwy hołd dla Valentino.
P O W I Ą Z A N I A I R Ó Ż N I C E
Każdy projekt włoskiego mistrza, który sam w sobie jest niemal jak dzieło sztuki, zgromadzony na wystawie jest zestawiony z wielkoformatowymi obrazami olejnymi przedstawiającymi kobiety. To, co je łączy, to fakt, że postać kobieca zajmuje centralną rolę. Różnica? U Valentino kobiety były odkryte, a Juszkiewicz woli je zakrywać.
Giammetti: – Valentino wyrażał swoją modę nie w sposób intelektualny, ale bezpośredni. I podoba mi się pomysł, by jego suknie były obok kogoś, kto zadaje pytania. Fakt, że te dwa światy nie są sobie bliskie, otwiera drogę do refleksji i nowych ścieżek, kształtując przyszłość fundacji, tak aby niekoniecznie była jedynie celebracją mody.
Polka zauważyła jednak powiązania między pracą Valentino a swoją: – Wspólne wykorzystanie koloru, tkaniny, objętości, ornamentu i odniesień historycznych tworzą bogaty wizualnie dialog między obrazami a sukniami. Obydwa światy mówią o pięknie i jego znaczeniu.
Weźmy na przykład suknię wieczorową haute couture z wiosny 1988 roku, z drapowanym gorsetem z czarnej żorżety i czarną satynową spódnicą. Jest ozdobiona dwoma haftowanymi wstawkami, ozdobionymi kryształkami i żółtą podszewką, przedstawiającymi spotkanie kobiety siedzącej z profilu z małym Kupidynem. Stoi obok obrazu olejnego na płótnie z 2020 roku autorstwa Juszkiewicz, inspirowanego twórczością Jana Adama Krusemana.
Jest też sala, w której umieszczono trzy prace Juszkiewicz przedstawiające kwitnące mieczyki i kalie, a obok nich suknie Valentino zdobione cekinami i haftami oraz nawiązaniami do kwiatów i motywów liści.
Artystka wyznała, że była „bardzo podekscytowana propozycją Giammettiego: – Od samego początku czułam, że może to przerodzić się w bardzo interesujący dialog. Obserwowanie niezwykłego kunsztu Valentino w wykorzystaniu tkaniny i sposobu, w jaki traktował ją niemal jak rzeźbę, było dla mnie bardzo inspirujące. A powiązania między moimi obrazami a twórczością Valentino pokazały mi, jak dwie różne dyscypliny mogą ujawnić nowe powiązania. Chcę dalej zgłębiać te idee w mojej twórczości.
S Ł A W A I P I E N I Ą D Z E
Dla Polki, która miała już wystawy m.in. w Wenecji, Nowym Jorku, Los Angeles, Madrycie czy Pekinie, „Aura” to kolejny krok w spektakularnej karierze, której w świecie sztuki nie zaliczył od lat żaden inny artysta z naszego kraju. Juszkiewicz jest nie tylko rozpoznawanym nazwiskiem na międzynarodowym rynku, ale i zapraszanym do współpracy z domem mody Louis Vuitton – torebka z wydrukowanym jej obrazem trzy lata temu była do kupienia za ponad 9 tys. euro (ok. 40 tys. zł).
Interesy malarki reprezentują najbardziej prestiżowe galerie Gagosian i Almin Rech (w ich portfolio są m.in. takie sławy, jak Jeff Koons, Richard Prince, James Turrell czy Francesco Vezzoli). I to głównie dzięki ich staraniom 42-letnia Polka podbiła zagraniczne aukcje. Jej obrazy po raz pierwszy pojawiły się w ofercie najbardziej znanych domów aukcyjnych jesienią 2021 roku, stając się sensacją. W Sotheby’s w Londynie padł wtedy pierwszy światowy rekord za obraz „Maria (After Johannes Cornelisz Verspronck)” – został sprzedany za ponad 350 tys. funtów (niemal 2 mln zł), osiągając sumę ponad dziesięciokrotnie wyższą niż przewidywano. Nowy spektakularny rekord padł w 2022 roku na aukcji Christie’s w Nowym Jorku – dzieło „Portrait of a Lady (After Louis Leopold Boilly)” poszło za ponad 1,5 mln dolarów, czyli niemal 7 mln złotych. Obraz czterokrotnie przebił górną granicę estymacji, co jest ewenementem.
Dzięki wynikom licytacji i rozgłosowi, które dały, twórczość Ewy Juszkiewicz trafia do coraz szerszego grona odbiorców i wzbogaca kolejne kolekcje. Jej obrazy kupują też sławy, jak choćby znany projektant mody Thom Browne i jego partner, kurator Metropolitan Museum of Art, Andrew Bolton. Dwa dzieła w swojej kolekcji posiada też Giammetti.
Zdaniem znawców, jej malarstwo to fenomen bez precedensu. Żadnemu innemu współczesnemu artyście nie udało się w takim stopniu zachwycić zarówno kolekcjonerów sztuki dawnej, jak i miłośników najnowszych trendów sztuki współczesnej.
Z A C H W Y T I K R Y T Y K A
Fakt, autorka spotyka się głównie z zachwytami, i to nie tylko koneserów. Ale bywa, że ktoś zarzuca jej, że więcej w jej obrazach jest kopii, niż inspiracji. Bo odtwarza portrety kobiet autorstwa innych malarzy z jedną istotną interwencją: twarze są zakryte. Wszystko utrzymane w stylistyce XVIII- i XIX-wiecznego portretu europejskiego, ale z podkręconą skalą i paletą barw.
Odpowiada wtedy: – Historia malarstwa jest historią zapożyczania i przetwarzania osiągnięć artystów z przeszłości.
Na wernisażu w Rzymie – ubrana w czerwoną koktajlową sukienkę Valentino – podkreśliła, że nie ma ścisłego związku między artystami, których prace reinterpretuje: – Wspólnym mianownikiem nie jest konkretna grupa artystów, ale sposób, w jaki kobiety były przedstawiane w europejskim portrecie. Pociągają mnie obrazy, które fascynują wizualnie, ale jednocześnie niosą ze sobą silne konwencje dotyczące kobiecości, piękna i statusu społecznego. Wykorzystuję je jako punkt wyjścia do stworzenia własnej historii ze współczesnej perspektywy.
Jej portrety czasami wywołują też silne reakcje. – Niektórzy uważają je za piękne, inni za niepokojące, ale nie nazwałabym tego kontrowersją. To napięcie jest ważną częścią każdej z prac – ocenia.
Giammetti zachęca do odwiedzenia „Aury”– Wystawa zaprasza widzów do interpretacji mody i malarstwa jako dwóch różnych sposobów odnowienia naszego spojrzenia na piękno. ﹡
_____
Wystawa „Aura: Valentino Garavani – Ewa Juszkiewicz” potrwa od 18 października 2026 do 21 lutego 2027 roku w PM23 Fundacji Valentino Garavaniego i Giancarlo Giammettiego, Piazza Mignanelli 23, Rzym.