„Tu leży płuco, tu oko łypie, a tutaj serce jeszcze pika…”. „Andzia” najpiękniejszą książką roku
22 grudnia 2021
tekst: AMK
„Dziękuję! Ależ jest miło czytać, ze »Andzia« się podoba: makabryczna to jest przyjemność!!!” – tak na wieść o nagrodzie zareagował Przemysław Truściński, jeden z najważniejszych twórców komiksu i ilustracji w Polsce. To on zilustrował stuletnie wiersze autorstwa biskupa Piotra Mańkowskiego o Andzi – dziewczynce, której przytrafiają się niesamowite przygody, i wyniósł je na artystyczne wyżyny. Teraz „Andzia” została książką roku 2021 polskiej sekcji Międzynarodowej Izby ds. Książek dla Młodych.

Już historia powstania „Andzi” jest godna uwagi. Czternaście lat temu Andrzej Mańkowski – badacz losów swojej licznej rodziny – podczas wizyty u krewnego w Rzymie odnalazł w archiwum rękopis dziewięciu wierszowanych, groteskowych historyjek spisanych ręcznie kaligraficznym pismem. Wiersze okazały się pastiszem XIX-wiecznych nieznośnych moralizatorsko „opowiastek z morałem” poety Stanisława Jachowicza.

Rozpoznał w rękopisie wersy i frazy, które przetrwały w przekazie rodzinnym i bywały cytowane przez dziadków i pradziadków Mańkowskich. Jak się okazało, miał w rękach zaginiony, kompletny tekst rymowanej groteski napisanej przez członka klanu, Piotra Mańkowskiego.

Autor to biskup kamieniecki (urodził się w 1866 roku), który był obdarzony wielkim poczuciem humoru i lekkim piórem. Do dziś zachowały się jego pamiętniki, prace teologiczne oraz „Andzia”, czyli zbiór wierszowanych przygód nieco niesfornej i lekkomyślnej dziewczynki.

1.

 

Każdy wiersz zaczyna się przestrogą zlekceważoną przez Andzię: „Nie chodź Andziu wąską kładką, bo upadniesz…”, „Nie głaszcz, Andziu, tego kotka…”, „Kotek drapnął ją pazurkiem / Krew się z szyi leje ciurkiem” czy „Nie leź, Andziu, na szczyt Etny…”. A potem fabuła rozwija się w mrożącą krew w żyłach historię, niekiedy z absurdalnie dotkliwą karą (włącznie ze ścięciem przez kata), bo dziewczynka nie słucha dorosłych.

To surrealistyczny, fantastyczny świat, w którym czarny humor romansuje z makabreską. A bohaterka przenosi się w różnorodne krainy, styka się z niewiarygodnymi wręcz postaciami i przeżywa często niebezpieczne przygody.

Według rodzinnej legendy zestaw rymowanek powstał dla bratanków i siostrzeńców biskupa, a datuje się je – bardzo hipotetycznie – na okres pierwszej wojny światowej lub nawet lata 30. XX wieku. Przez niemal wiek rękopis leżał zapomniany w rodzinnym archiwum. Aż pewnego dnia roku 2007 Przemysław „Trust” Truściński dostał maila od Andrzeja Emeryka Mańkowskiego. Wówczas marketingowca, a obecnie konsula RP w Vancouver, o którym nigdy wcześniej nie słyszał.

– Czysty surrealizm. No, dostajecie Państwo maila, który jest mniej więcej taki, że ktoś z naszej rodziny, kilkadziesiąt lat temu jeszcze przed wojną, napisał wiersze i czy Pan by zechciał je zilustrować? Oczywiście pierwszy odruch jaki miałem, że nie. No, po prostu wiersz wujka jakiegoś ilustrować… No nie, nie, nie mam na to czasu – wspominał jeden z najwybitniejszych współczesnych twórców polskiego komiksu w „Audycji Kulturalnej”. To on projektował postać Wiedźmina do pierwszego „Witchera”, to według jego projektów wykonano m.in. murale w Muzeum Powstania Warszawskiego i na zaporze zalewu w Solinie obok zamku w Niedzicy.

Andrzej Mańkowski był jednak bardzo uparty, bo wiedział, że warto o te wiersze powalczyć. Nalegał, żeby się spotkali.

2.

 

„Trust” na to spotkanie wreszcie tekst przeczytał. – Już w taksówce miałem burzę myśli o tym projekcie, że już robimy, rysujemy. Jak? Co? Gdzie? Ta Andzia… Jak ten świat Andzi ma wyglądać? – opowiadał. – Jak przeczytałem te wiersze, wydały mi się na pierwszy rzut dosyć okrutne, mocne, ale przede wszystkim wielopoziomowe. Te obcięte paluszki, tu leży płuco, tu oko łypie, a tutaj serce jeszcze pika… Opisy tego rozpadu odbywają się w sposób niesłychanie słodki, ciepły, bo biskup nie przekraczał języka związanego z poezją dla dzieci i z drugiej strony też widać, że ją obdarzał miłym przyjacielskim uczuciem – dodał ilustrator.

Stworzył rysunki, w których czuć ducha współczesności, mimo, że interpretują one słowa napisane oldschoolowym językiem. Stworzył coś, co jest pomostem światów, które dzieli sto lat. Świetnie się jako artyści biskup i komiksiarz wyczuli.

– Mam nadzieję, że narysowałem historię Andzi tak, że biskup by powiedział: „Stary… ale żeś to wyrysował, ekstra! Nawet powiem ci, że jak pisałem te wiersze, to nawet nie myślałem, że można aż takie czaderskie rzeczy wyrysować” – śmiał się Truściński, który nieponaglany przez wydawcę nad ilustracjami do „Andzi” pracował 10 lat, rysując to między tysiącami innych projektów. I odważnie poszerzał czarny humor wizji biskupa Mańkowskiego.

Miał wolną rękę i dzięki temu z całym szacunkiem dla niego, zaczął tworzyć zupełnie nowe ramy. Miał dziewięć wierszy, dziewięć światów, a więc dziewięć projektów i każdy wiersz starał się też ciutkę inaczej rysować. – One są wszystkie z jednego świata graficznego, ale w tych niuansach mogłem włożyć więcej życia wyrywającego się z tego tylko i wyłącznie graficznego świata. Dzięki temu, dzięki Andzi nauczyłem się też być lepszym ilustratorem – wyjaśniał w „Audycji Kulturalnej”.

3.

 

Truściński stworzył blisko 100 wspaniałych ilustracji i kolaży świetnie zsynchronizowanych z charakterem tekstu, które zapraszają do surrealistycznego świata, pełnego grozy i groteski, w którym odnajdą się również dorośli czytelnicy. A w Andzi – zdaniem 51-letniego ilustratora – współczesnej buntowniczce, dziewczynce ciekawej świata, mającej swoje zdanie, odważnej, będącej sobą, a nie taką, jaką chcą ją widzieć dorośli, fani „Trusta” odnajdą nie tylko jego rysy, ale także jego córki Leny (dziś 9-latki), która z tymi ilustracjami się stykała od lat i wraz z dorastaniem stawała się dla taty coraz większą inspiracją.

Efekt jest zachwycający, arcypiękny i niezwykle inteligentny artystycznie. Wbrew pozorom, światy kreowane przez obu twórców, których różni tak wiele, znakomicie się dogadują. „Andzia” to 152 strony, które są niezwykle dopracowanym kolekcjonerskim skarbem. – Te wiersze są okraszane grozą i śmieszną mrocznością. To są przeurocze rymowanki, ten biskup napisał niesamowite wiersze – najpierw chwali autora słów, a potem siebie.

– To projekt, z którego jestem tak dumny, do tego stopnia, że jestem mało skromny o nim opowiadając – uśmiecha się. – Uważam, że to najlepsze co stworzyłem, poza Wiedźminem.

Teraz doceniła go Polska Sekcja IBBY/Polish Section of IBBY, Międzynarodowej Izby ds. Książek dla Młodych, z siedzibą w Szwajcarii, która od ponad trzydziestu lat promuje wartościowe literacko i artystycznie książki dla dzieci. „Andzia” (wydawca Timof Comics) została książką roku w kategorii „książka obrazkowa”.

„Dziękuję! Ależ jest miło czytać, ze »Andzia« się podoba – makabryczna to jest przyjemność!!!” – napisał autor ilustracji. ﹡

Kopiowanie treści jest zabronione