W ciągu ostatnich pięciu lat ponad 7 milionów zwiedzających muzea ustawiło się w kolejce, aby choć na krótko przyjrzeć się twórczości Yayoi Kusamy. Artystka miała duże wystawy indywidualne od Szanghaju po Chile, a także duże wystawy objazdowe w Stanach Zjednoczonych i Europie.
W Londynie było tak duże zainteresowanie, że galerię Victoria Miro w 2018 roku otwarto całodobowo, a na wejście do środka tłum za każdym razem czekał aż osiem godzin. Jej wystawa w Australii w 2024 roku była najpopularniejszą w historii kraju. Muzeum Broad w Los Angeles w jedno popołudnie 2015 roku na ekspozycję Kusamy sprzedało 90 tys. biletów. – To niczym bilety na rockowy koncert. Nigdy wcześniej nie mieliśmy czegoś takiego – Sarah Loyer, kuratorka The Broad, mówi CNN.
Własna pięciopiętrowa galeria Kusamy w Tokio nieprzerwanie wita morze gości. Obecnie w Niemczech fani szturmują jej retrospektywę, a kolejna 11 września zostanie otwarta w Amsterdamie.
Wraz ze wzrostem liczby odwiedzających, czas, jaki każdy może spędzić w instalacjach Kusamy – jej wciągających „lustrach nieskończoności” z kolorowymi światłami, pomalowanymi dyniami i kropkami odbijającymi światło w nieskończoność – znacznie się skrócił. W 2017 roku kolejka do Hirshhorn Museum w Waszyngtonie zaczynała się codziennie o 3 nad ranem i trwała ponad dwie godziny, a obecność w środku skróciła się do zaledwie pół minuty (to o 15 sekund mniej niż kilka lat wcześniej w nowojorskiej galerii Davida Zwirnera). Wystawa przyciągnęła blisko pół miliona zwiedzających, co stanowiło najwyższą frekwencję w historii muzeum od 40 lat. Aby pomieścić wszystkich ludzi zespół Hirshhorn musiał zainstalować na zewnątrz tymczasowe poczekalnie, ale też toalety.
Jak to się stało, że artystka, która pół wieku dobrowolnie przebywała w szpitalu psychiatrycznym, stała się najpopularniejszą postacią sztuki współczesnej i ikoną popkultury?
Zdjęcie: Yusuke Miyazaki
Zdjęcia: Yayoi Kusama Studio, Inc
SELFIE
Najbardziej oczywistą odpowiedzią są Instagram i TikTok. Ludzie – setki tysięcy – fotografują się w wyjątkowych, kosmicznych krainach Kusamy i dzielą się efektami. Wiele galerii sztuki współczesnej zgłębia więc ideę wystawy jako „doświadczenia” w mediach społecznościowych, które można powielać. Kusama zdominowała rynek. I po latach zapomnienia to kultura selfie ponownie wyniosła ją na szczyty.
Nie bez ironii wystawa jej prac w Waszyngtonie w 2017 roku została tymczasowo zamknięta po tym, jak ktoś uszkodził jedno z dzieł, próbując zrobić sobie selfie.
– Większość ludzi widziała jej prace na Instagramie, ale kiedy słyszą, przez co musiała przejść, by osiągnąć sukces, którego tak długo jej brakowało, naprawdę się z nią utożsamiają – mówi „Guardianowi” reżyserka Heather Lenz, autorka filmu dokumentalnego „Kusama – nieskończoność” z 2018 roku. – Fakt, iż dzieła Kusamy są przyjazne dla smartfonów, jest niewątpliwie jedną z jej najważniejszych zalet.
Jej samej nigdy to nie przeszkadzało. Chętnie łączyła sztukę z komercją. W 2012 roku artystka po raz pierwszy stworzyła duet modowy z luksusową marką Louis Vuitton, przesuwając granice tego, jak daleko może zajść współpraca w zakresie mody i sztuki. Trzy lata temu wróciła z nową kolekcją akcesoriów, ubrań i perfum. Ale to coś więcej niż moda: to globalna instalacja, w ramach której w największych miastach świata pojawiły się m.in. filmy VR, roboty o aparycji Kusamy, a nawet aplikacja do gier. Wydarzenie w kilka dni stało się fenomenem popkultury. Media społecznościowe były zalane wszystkim, co wiązało się z tą współpracą.
– Dzięki temu jej sztuka jest dostępna dla tych, którzy niekoniecznie pójdą do muzeum – oceniła Delphine Arnault, wiceprezes Louis Vuitton.
Kusama była zachwycona, bo zawsze wierzyła, że to nie artystyczny establishment zdecyduje o jej miejscu w historii. – Nie siedzę i nie wyobrażam sobie, jak zostanę sklasyfikowana przez branżę po śmierci – powiedziała kiedyś. – Dobrze jest być outsiderem.
HALUCYNACJE
Życie Kusamy od zawsze wpływało na jej sztukę. Pierwszy sygnał był już w dzieciństwie.
Zdjęcie: Yayoi Kusama Studio, Inc
Zdjęcie: Yayoi Kusama Studio, Inc
Zdjęcie: Yayoi Kusama Studio, Inc
Urodziła się w zamożnej rodzinie na prowincji w Japonii, w górzystej części wsi Matsumoto, gdzie rodzice prowadzili szkółki roślin, w których uprawiali odmiany fiołków, piwonii i cyni i sprzedawali je w całym kraju. Od najmłodszych lat Yayoi nosiła szkicownik na pola zbiorów i siadała wśród kwiatów, aż pewnego dnia, „zobaczyła, że kwiaty tłoczą się wokół niej i do niej mówią”. „Myślałam, że tylko ludzie potrafią mówić, więc byłam zaskoczona, że fiołki używają słów. Byłam tak przerażona, że moje nogi zaczęły się trząść” – wspominała w autobiografii wydanej w 2002 roku. To była pierwsza z serii niepokojących halucynacji (nazywała je depersonalizacjami), które prześladowały ją w pierwszych latach życia.
Epizody te wydają się być związane z problemami w jej życiu rodzinnym. Dorastała w głęboko nieszczęśliwej rodzinie. Ojciec był kobieciarzem, a matka wysyłała córkę, by szpiegowała go na randkach z kochankami. Kiedy wracała, jak czytamy w autobiografii, „matka wyładowywała na niej całą złość”.
Próbowała też powstrzymać córkę przed malowaniem – wyrywając jej płótno z rąk i niszcząc je – nalegając, by opanowała raczej zasady etykiety, aby dobrze zaaranżować małżeństwo. Yayoi rysowała dalej. To był jej sposób na nadanie sensu halucynacjom: kwiaty z obrusu, które ją otaczały i goniły po schodach; nagłe rozbłyski blasku na niebie. – Zawsze, gdy zdarzały się takie rzeczy, spieszyłam do domu i rysowałam w szkicowniku to, co widziałam… zapisywanie ich pomagało złagodzić szok i strach – wspominała.
Wiele motywów, które stały się jej znakiem rozpoznawczym, najwyraźniej wywodzi się z tej praktyki. Pierwszą dynię zobaczyła u swojego dziadka, a kiedy poszła ją zerwać, ta zaczęła do niej mówić. Była wielkości męskiej głowy. Namalowała dynię i zdobyła za nią nagrodę – swoją pierwszą – w wieku 11 lat. Osiemdziesiąt lat później jej największe srebrne rzeźby w kształcie tego warzywa sprzedają się za pół miliona dolarów.
Zdjęcia: David Zwirner
Zdjęcie: Yayoi Kusama Studio, Inc
Zdjęcie: Yayoi Kusama Studio, Inc
UCIECZKA
Po ataku na Pearl Harbor, gdy miała 13 lat, została zmobilizowana do pracy w fabryce produkującej tkaniny na spadochrony. Za to wieczorami bez końca malowała kwiaty. Lokalna gazeta, w ogłoszeniu o jej pierwszej wystawie, donosiła, że malowała 70 akwarel dziennie.
Zdjęcia z jej wczesnego życia w dokumencie Lenz, gdy siedzi wśród kwiatów piwonii, to ostry kontrast z nagraniami artystki, gdy jako dorosła kobieta tworzy w pracowni. Te same lekko wyłupiaste oczy wyzierają spod czerwonej peruki, gdy łączy kropki markerem, przygryzając wargę jak dziecko. Reżyserka: – Dla mnie trauma z dzieciństwa Kusamy odegrała kluczową rolę w jej twórczości nie tylko ze względu na trudną rodzinę, ale także ze względu na wymogi japońskiego społeczeństwa i koszmar drugiej wojny światowej. Chodzi głównie o oczekiwania tamtych czasów wobec młodej kobiety, aranżacji małżeństw i posiadania dzieci. Ona śmiało podjęła decyzję, że tego nie chce i opuściła Japonię w 1958 roku.
Miała 27 lat, gdy uciekła do Nowego Jorku. Z kilkoma setkami dolarów zaszytymi w podszewce sukienki, 60 jedwabnymi kimonami i kilkoma rysunkami. Jej planem na przetrwanie było sprzedawanie jednego lub drugiego.
Początkowo, jak wspominała w autobiorgrafii, żywiła się resztkami jedzenia, w tym rybimi głowami wygrzebanymi ze śmieci u handlarza ryb, które gotowała na zupę. Nosiła swoje prace po mieście. „Pewnego dnia” – czytamy – „przeniosłam płótno wyższe ode mnie przez 40 przecznic ulicami Manhattanu, żeby zgłosić je do konkursu Whitney Annual. Mój obraz nie został wybrany i musiałam go nieść z powrotem. Tego dnia wiał silny wiatr i nie raz miałam wrażenie, że płótno uniesie się w powietrze, zabierając mnie ze sobą. Kiedy wróciłam do domu, byłam tak wyczerpana, że spałam jak zabita przez dwa dni”.
Pierwsze swoje prace, z serii akwarel zatytułowanej „Ocean Spokojny”, które stworzyła w reakcji na obserwowanie fal na powierzchni morza podczas pierwszego lotu z Tokio, sprzedała w 1962 roku. Kupili je koledzy po fachu, Frank Stella i Donald Judd, za 75 dolarów. W 2014 roku jedno z nich zostało sprzedane za 7,1 miliona dolarów, co stanowiło ówczesny rekord dla żyjącej artystki.
Judd, z którym przez jakiś czas mieszkała w tym samym budynku, po latach wyjawił, że Kusama „pracowała całą noc, a większość obrazów powstawała za jednym zamachem”. Artystyczny świat Nowego Jorku lat 60. ją podziwiał, ale nie chciał uznać. I… kopiował.
„Kusama – nieskończoność” pokazuje, że Andy Warhol i Claes Oldenburg zyskali sławę dzięki jej wczesnym pomysłom. Artystka od zawsze twierdziła, że zawłaszczyli je biali mężczyźni i uznali za własne, a żaden kurator i inny ważniak z dyplomem sztuki nie wstawił się za nią, bo była kobietą i do tego Azjatką. W efekcie została wykreślona z historii pop-artu. Pozostała outsiderką, której międzynarodowy establishment sztuki nigdy w pełni nie zaakceptował.
Zdjęcia: Yayoi Kusama Studio, Inc
Zdjęcie: Yayoi Kusama Studio, Inc
Wsparła ją inna kobieta. Georgia O’Keeffe, której prace po raz pierwszy zobaczyła w księgarni w Japonii. Znalazła adres O’Keeffe i napisała do niej na ranczo w Nowym Meksyku z prośbą o radę, jak zaistnieć w nowojorskim świecie sztuki. Ta odpowiedziała wprost: „W tym kraju artystka ma trudności z zarobieniem na życie. Musisz po prostu znaleźć swoją drogę najlepiej, jak potrafisz”.
PENISY
Tymczasem w ojczyźnie uchodziła za symbol narodowej hańby i najczęściej pisano o niej „rozwiązła królowa hipisów”, a nie „najwybitniejsza japońska artystka w historii”. Trwało to przez długie lata. Dała ku temu powody. Zasłynęła organizacją orgii, otaczała się barwnym gronem homoseksualistów, które nazywała Trupą Taneczną Kusamy. Na tzw. festiwalach ciał w Europie i USA namawiała setki ludzi do zrzucania ciuchów, żeby mogła malować kropki na ich nagich ciałach, a w butiku sprzedawała projekty ubrań swojej marki odzieżowej – w groszki, z dziurami odsłaniającymi piersi, pośladki czy genitalia. Jako kapłanka własnego Kościoła udzielała pierwszych ślubów gejowskim parom, wydawała bulwarówkę „Orgia Kusamy”, a filmy kręcone w jej studiu były klasyfikowane jako soft porno.
Zaczęła też tworzyć obiekty w kształcie penisa, aby – jak wyjaśniała – leczyć swój wstręt do seksu. „Nauczono mnie, że seks jest brudny, wstydliwy, że trzeba go ukrywać. Sytuację komplikowały jeszcze bardziej te wszystkie opowieści o »dobrych rodzinach« i »aranżowanych małżeństwach« oraz absolutna sprzeczność z miłością romantyczną… Poza tym, będąc dzieckiem, byłam świadkiem aktu seksualnego i strach, który wdarł się do mojego wnętrza przez oczy, rozrósł się” – tłumaczyła w swojej książce.
Nawet jedyny znany związek romantyczny artystki to ten bez seksu. Swój ideał mężczyzny znalazła w Josephie Cornellu, nowojorskim pionierze asamblażu i twórcy filmów awangardowych. Był wówczas po pięćdziesiątce i mieszkał z matką, której nigdy już nie opuścił. Cornell obsesyjnie zakochał się w Kusamie, wysyłajł jej kilkanaście wierszy dziennie i nigdy nie chciał odkładać słuchawki telefonu, by być przy niej. „On nie lubił seksu, ja też, więc go nie uprawialiśmy” – skwitowała.
SEKS
W latach 70. była antywojenną aktywistką. Organizowała marsze i performatywne protesty, a prezydentowi Nixonowi zaproponowała seks w zamian za wycofanie wojska z Wietnamu. „Zapomnijmy o sobie, najdroższy Richardzie” – napisała do głowy państwa – „i stańmy się jednością z Absolutem, wszyscy razem w tym wszystkim”. Wygląda na to, że Nixon nie skorzystał z tej oferty (wojna zakończyła się dopiero w 1975 roku, wraz z upadkiem Sajgonu).
Kusama walczyła też z rasizmem i seksizmem w zdominowanym przez mężczyzn świecie sztuki, w którym jako kobieta i Azjatka uznawana była za kuriozum.
Zainteresowanie mediów jej twórczością przesunęło się z poważnej krytyki na artykuły w tabloidach, gdzie jej nazwisko stało się synonimem malowania skóry i orgii. Popularność wśród mas (miała warholowską manię sławy) potrafiła jednak przekuć w zysk. Podczas Biennale w Wenecji w 1966 roku „Narcissus Garden” – jezioro 1500 lustrzanych kul, w którym twarz widza była nieskończenie mnożona – to był dobry początek. „Twój narcyzm na sprzedaż”, głosiło ogłoszenie. Artystka każdą z kul sprzedawała po 2 dolary. Władze Biennale wstrzymały wydarzenie, sprzeciwiając się „sprzedawaniu sztuki tak, jak sprzedaje się hot-dogi czy lody”.
Z biegiem lat, pod wpływem zmian społecznych, stała się w Nowym Jorku wyrzutkiem. Głęboko poruszyła ją też śmierć Cornella w 1972 roku. W filmie o sobie wspomina, że była tak przygnębiona, że wyskoczyła przez okno. Tego samego roku wróciła do ojczyzny.
PSYCHIATRYK
Wynajęła mieszkanie na 10. piętrze wieżowca w Tokio i zaczęła tworzyć surrealistyczne kolaże na cześć zmarłego ukochanego. Gdy halucynacje i ataki paniki z okresu dojrzewania powróciły ze zdwojoną siłą, kilkukrotnie trafiła do szpitala. Ostatecznie w 1977 roku dobrowolnie zgłosiła się do psychiatryka i została tam do swojej śmierci.
– Jeśli się nad tym zastanowić, znalazła miejsce, gdzie się nią opiekowano, gdzie była prowadzona terapia poprzez sztukę i które znajdowało się blisko jej pracowni. Chciała spędzać czas, tworząc, a tam nie musiała się martwić o pranie pościeli, sprzątanie łazienki czy gotowanie. To całkiem niezły układ. Jeśli spojrzeć na historię sztuki, wielu mężczyzn sukcesu miało żony lub służące, które robiły to za nich – ocenia reżyserka filmu „Kusama – nieskończoność”.
Zdjęcie: Masahiro Tsuchido
Jak wyglądał jej osobliwy sposób leczenia? Spała w szpitalu każdej nocy, całe dnie do wieczora spędzała w swojej pracowni po drugiej stronie ulicy sześć dni w tygodniu. Kiedy rano przychodziła do pracowni, zakładała ubranie robocze i od razu zaczynała malować. Pracowała aż do kolacji. Ponieważ cierpiała na bezsenność często w środku nocy, gdy przychodził jej do głowy pomysł, rysowała w szkicowniku.
Jadła sushi z lokalnego supermarketu. Sama szyła sobie ubrania. Najwyraźniej nie interesowało jej bogactwo, które zdobyła pod koniec życia. W swoim studio miała niewielki zespół asystentów i galerzystów, którzy dbają o jej interesy w Nowym Jorku, Tokio i Londynie.
Zamknięcie się w szpitalu psychiatrycznym i zniknięcie z życia publicznego dla niektórych artystów mogłoby być końcem, ale dla Kusamy oznaczało nowy początek. Znalazła sposób na opanowanie swojej manii i skierowanie jej ku własnej twórczości. – Traumę zamieniłam w sztukę. Dzięki szpitalowi codziennie mogę tworzyć. Gdyby nie to, dawno bym się zabiła – oświadczyła kilka lat temu w jednym z nielicznych wywiadów.
REKORDY
Co jej pomogło wyjść z zapomnienia? Internet. A właściwie rozkwit Instagrama. Selfie robione w rozległych i bezkresnych galaktykach Kusamy zaczęły zalewać social media. – W pewnym momencie każdy influencer musiał mieć zdjęcie w lustrzanym pokoju Kusamy gdzieś na świecie – galerzysta Glenn Scott Wright mówi CNN.
Zdjęcie: Yayoi Kusama Studio, Inc
Zdjęcie: Tadasu Yamamoto
Hirshhorn, pierwsze muzeum w Ameryce Północnej, które wystawiło „Yayoi Kusama: Infinity Mirrors”, stworzyło hashtag #infinitekusama, który umieściło 91 milionów kont i odnotował 330 milionów wyświetleń na Instagramie i X.
Wizyta w „Infinity Mirrors” była dla wielu osób pierwszym doświadczeniem w muzeum sztuki nowoczesnej. Nieznana dotąd japońska artystka, wówczas osiemdziesięcioletnia, nie mogła przewidzieć, że stworzy globalne wydarzenie w mediach społecznościowych i zapoczątkuje nową erę sztuki partycypacyjnej, gotowej do fotografowania. W końcu jej pierwsza instalacja „Infinity Mirror Room – Phalli’s Field” powstała w 1965 roku, choć wydaje się, że została zaprojektowana specjalnie z myślą o selfie robionym iPhonem.
Szaleństwo Kusamamanii porwało także artystkę. Dzięki powielanemu wizerunkowi sama stała się dziełem sztuki: w czerwonej peruce i ubraniach w kolorowe kropki stworzyła najbardziej charakterystyczny wizerunek na świecie. Pod koniec życia poruszała się na wózku inwalidzkim (choć mogła chodzić, ale była zbyt krucha), niewiele mówiła, plotki ze świata sztuki i jej własna w nim pozycja niewiele ją interesowały. Wiedziała, że osiągnęła rzadkie połączenie poważnego zainteresowania krytyków i ogromnej popularności kultury masowej. Kiedyś przyznała swojemu agentowi, że zawsze chciała, żeby „Kusama była wszędzie”.
Mimo to sukces jej nie zmienił. Scott Wright wyjaśnia, że może dlatego, iż uznanie przyszło stosunkowo późno w jej karierze: – Na pierwszy pokaz „Infinity Mirror Room” w 1998 roku praktycznie nikt nie przyszedł. Było zerowe zainteresowanie. Na ostatnim mieliśmy ponad 100 tysięcy widzów.
Jej kolorowe, olbrzymie instalacje, kropki, dynie, „pokoje nieskończoności”, nadmuchiwane lalki i fallusy zadomowiły się na dobre w popkulturze. Wartość jej dzieł gwałtownie wzrosła wraz z jej nową sławą. W 2022 roku wczesny obraz „Untitled (Nets)” sprzedał się za 10,5 mln dol., ustanawiając kolejny rekord aukcyjny dla jej prac. Niezmiennie plasowała się w czołówce najlepiej sprzedających się artystek na świecie – w samym tylko 2023 roku jej dzieła osiągnęły łączną cenę 190,5 mln dol. na aukcjach od Hongkongu po Nowy Jork.
ŚMIERĆ
Kusama być może wyprzedziła swoją epokę, ale świat w końcu ją dogonił.
Jej śmierć odnotowały wszystkie media świata, a także niemal każde konto mediów społecznościowych. Byłaby szczęśliwa z tego powodu. W rozmowie z Tate Modern w 2021 roku wyznała: – Z ambicją poszukiwałam prawdy o sztuce i walczyłam jak szalona przez całe życie, by wykreować świat Kusamy, którego nikt nigdy nie stworzył i do którego nikt nie wkroczył. Chcę, żeby młodzi ludzie, a właściwie wszyscy, mówili o moim entuzjazmie sięgającym kosmosu, a także o mojej sztuce jako symbolu mojego życia. Nawet po mojej śmierci. ﹡