Posłuchaj
Joyce Zelen, kuratorka w Rijksmuseum, najsłynniejszym muzeum w Holandii, i jej kolega Huigen Leeflang przechadzali się w listopadzie ub.r. po domu aukcyjnym Bubb Kuyper w mieście Haarlem, gdzie było pełno starych książek, grafik i rysunków. Nagle Leeflang kątem oka dostrzegł coś dziwnego.
Przedmiot pokazał Zelen. Wiedział, że zrobiła doktorat z erotyki. – Nie znaleźliśmy go w katalogu, ponieważ oferta była nieco ukryta wśród innych. Sztuka erotyczna to jeden z moich ulubionych obszarów badań. A dzięki tej pikantnej rzeczy doszłam do punktu, w którym musiałam zapytać szefa, czy możemy licytować prezerwatywę – uśmiecha się w rozmowie z amsterdamskim dziennikiem „Het Parool”.
Prezerwatywa z erotycznym nadrukiem rozciągniętym na jej pergaminowej powierzchni została ostatecznie wystawiona na aukcję. – To była okazja. Prezerwatywy ze zdjęciami sprzedawano za znacznie większe pieniądze w ciągu ostatnich dwudziestu lat. Myślę, że ta nie wyróżniała się spośród sześciu tysięcy innych eksponatów w Bubb Kuyper. Trzeba mieć po prostu dobre oko – dodaje.
Muzeum kupiło ten pikantny drobiazg za 1000 euro. Nie było żadnych innych chętnych. 200-letnia prezerwatywa jest teraz centralnym punktem niewielkiej wystawy „Safe Sex?” w Rijksmuseum, która bada XIX-wieczną pracę seksualną i zdrowie seksualne, głównie poprzez holenderskie i francuskie grafiki.
PREZERWATYWA SZYTA NA MIARĘ
Kuratorka wystawy przyznaje, że to nietypowy zakup, jak na muzeum, w którym królują słynne obrazy mistrzów, takich jak Rembrandt, Vermeer i Van Gogh. – Oczywiście. Musieliśmy nawet dodać nazwę obiektu „prezerwatywa” do naszej bazy danych, która jeszcze nie istniała – zdradza.
Prezerwatywa pochodzi z około 1830 roku, prawdopodobnie jest wykonana z wyrostka robaczkowego owcy, co było wtedy standardem (ponieważ nie ma pewności, czy pochodził od owcy, kozy, konia czy krowy, będą przeprowadzone badania DNA). W tamtym czasie można było kupić prezerwatywy „bez recepty” u fryzjerów i w pubach, najczęściej „spod lady”. Były też specjalne sklepy, w których bogaci mężczyźni mogli zamówić prezerwatywę w wersji luksusowej – szytą na miarę. Zachowało się tylko kilka egzemplarzy takich osłon. Bo nie dość, że są wykonane z delikatnego materiału, to jeszcze otaczało je wielkie tabu.
Antykoncepcja była tabu z powodu moralnych zastrzeżeń Kościoła, które ją całkowicie potępiało: – Podobnie jak dzisiaj, w XIX wieku seksualność miała dwa oblicza: przyjemność z jednej strony i ryzyko chorób przenoszonych drogą płciową z drugiej. Tak więc ten obiekt uosabia zarówno jaśniejsze, jak i ciemniejsze strony zdrowia seksualnego, w epoce, w której dążenie do zmysłowej przyjemności było obarczone obawami.
Choć środki antykoncepcyjne wykonane z jelit owiec dawały minimalną ochronę, mimo to były popularne. Ludzie po prostu bali się niechcianej ciąży, ale przede wszystkim istniał ogromny strach przed kiłą, która była poważnym problemem w XIX-wiecznej Europie – Zelen opowiada największemu holenderskiemu dziennikowi „De Telegraaf”.
Istnieją ślady, że ochronne osłony stosowali już starożytni Egipcjanie około 6000 lat temu. Od końca XV wieku były one wykonane głównie z lnu, skóry, pęcherza rybiego, później błon zwierzęcych, a nawet skorupy żółwia: materiałów, które nie były ani szczególnie wygodne, ani bezpieczne. Prezerwatywy gumowe pojawiły się dopiero po 1839 roku, po odkryciu wulkanizowanej gumy. Wtedy też osłony stały się bezpieczniejsze i szerzej dostępne.
Zdjęcie: The Board of Trustees of the Science Museum
Zdjęcie: The Board of Trustees of the Science Museum
Kondom z wystawy w Rijksmuseum jest jednym z niewielu takich obiektów z XIX wieku. W 2011 roku prezerwatywa z tej samej epoki została sprzedana za 12 tys. euro we Francji, a w 2019 roku taka z pęcherza wieprzowego z 1830 roku poszła pod młotek za 2 tys. euro.
ZAKONNICA I KSIĘŻA
Nowy nabytek muzeum został dokładnie zbadany światłem ultrafioletowym. – Jest w świetnym stanie. Fakt, że przetrwał próbę czasu, prawdopodobnie wynika z tego, że natychmiast trafił do zbiorów prywatnego kolekcjonera. Podkreśla to naszą teorię, że jest to luksusowa pamiątka po wizycie w domu publicznym w Paryżu – mówi Zelen.
Świadczy o tym m.in. to, że przedstawia erotyczną rycinę z półnagą zakonnicą z rozłożonymi nogami i wskazującą na podekscytowanych duchownych różnych wyznań, którzy ewidentnie mają ochotę na seks, podnosząc swoje szaty. Francuski podpis głosi: „Voila, mon choix” („Oto mój wybór”). Rysunek jest dwuznaczną parodią: z jednej strony celibat wśród duchowieństwa, z drugiej różne sekty Kościoła, a po trzecie jest to zabawne nawiązanie do Sądu Paryskiego, znanego motywu z mitologii greckiej (książę trojański został zmuszony, by zadecydować, która z bogiń jest najpiękniejsza: Afrodyta, Hera i Atena, co doprowadziło do wojny). To właśnie te szczegóły sprawiają, że kuratorzy sądzą, że kondom został zaprojektowany z myślą o bogatym i dobrze wykształconym odbiorcy.
Podobnie jak każda skuteczna reklama, pamiątkowy gadżet wystawiony od wczoraj w Amsterdamie schlebiał swojemu klientowi – ma długość 20 cm – Spojrzeliśmy na niego pod światło UV i z całą pewnością możemy stwierdzić, że nigdy nie był używany – wyjaśniła Zelen.
Aby stworzyć obraz na jego powierzchni, wyrostek robaczkowy musiał zostać rozłożony płasko i wciśnięty w miedzianą płytę z tuszem.
PROSTYTUCJA, MEDYCYNA I MORALNOŚĆ
Dlaczego kuratorka uznała to za interesujące dla Rijksmuseum, które ostatnio znalazło się na pierwszych stronach gazet z powodu największej w historii wystawy obrazów holenderskiego malarza Johannesa Vermeera? – Ponieważ reprezentuje zarówno sztukę, jak i historię. Jest to przedmiot użytkowy, ale z ryciną. Pozwala nam zastanowić się nad historią seksu w XIX wieku, z którą wciąż niewiele robimy. Pokazuje również, jak pruderyjnie poprzednie pokolenia traktowały takie przedmioty. Na przykład scenę z domu rozpusty opisaliśmy jako „mężczyzna i kobieta w teatrze”. Chcemy również aktywniej kolekcjonować artefakty z tej dziedziny – Zelen wyjawia „Het Parool”.
Na przykład od czasu zakupu prezerwatywy do kolekcji muzeum włączyli też książkę „De vrouw en haar binnenorgaan” autorstwa Aletty Jacobs, pierwszej kobiety, która uzyskała tytuł lekarza w Holandii, otworzyła klinikę antykoncepcyjną w Amsterdamie w 1882 roku. Publikacja anatomiczna z XIX w. miała pomóc kobietom dowiedzieć się więcej o ich własnych ciałach.
Od wczoraj kondom jest eksponowany w szklanej gablocie. Wokół niej znajdują się erotyczne grafiki, zdjęcia i rysunki o przyjemności, jak i strachu, które wiązały się z seksem i wizytami w domach publicznych. Są zdjęcia par całujących się i zdjęcia pacjentów z kiłą. – Syfilis był nie tylko bolesną i śmiertelną chorobą, ale także pozostawiał widoczne ślady, którym często towarzyszył duży wstyd – mówi „De Telegraaf” Zelen, która podejrzewa, że prezerwatywa z niegrzeczną zakonnicą może stać się ulubieńcem tłumu odwiedzającego Rijksmuseum. – To raczej przedmiot do śmiechu z przyjaciółmi niż do rzeczywistego użytku – uśmiecha się.
Cała ekspozycja „Safe Sex?”, na temat seksualności sprzed ponad wieku, pokazuje, jak splecione były prostytucja, medycyna i moralność.﹡
_____
Wystawę „Safe Sex?” można oglądać w Rijksmuseum, przy ul. Museumstraat 1 w Amsterdamie do końca listopada.